wtorek, 9 lutego 2010

Cechy prawdziwej miłości - cz. IV.

Prawdziwa miłość wszystko zakrywa - wszystko wytrzymuje (org. gr. / stegei). Użyte tu greckie słowo ma związek z dachem (gr. stege). To proste - dach stanowi ochronę dla domu. Wytrzymuje śniegi, wiatry i deszcze. Chroni tych, którzy znajdują się pod nim. Oczywiście nie należy kurczowo trzymać się tej analogii, bo wiemy, że zdarzają się nieszczęścia - kilka lat temu byliśmy świadkami wielkiej tragedii w Katowicach. Ale generalnie, czemu służy dach - wiemy.

Miłość również okrywa i chroni bliskich od sztormów. Miłość jest wytrzymała i wytrwała w poszukiwaniu dobra dla innych - niezależnie od tego, co wokół się dzieje. Miłość znosi sztormy rozczarowań, deszcze porażek, wiatry trudnych okoliczności. Chroni od ekstremalnego chłodu zimy i upałów lata. Miłość zapewnia miejsce schronienia w najgorszych momentach życia.

Miłość nie zawsze jest w stanie ochronić innych od realności i trudów życia w zepsutym świecie. Nie może też ochronić innych od konsekwencji ich własnych wyborów. Ale może dać złamanym, zranionym ludziom miejsce, gdzie tacy ludzie mogą doznać troski innych o ich dobro i pomyślność. Taka miłość nigdy nie przestaje się troszczyć i nigdy nie przestaje oferować przebaczenia. Zawsze się modli, cierpliwie znosi grzechy innych, konfrontuje je, gdy to konieczne, prowadzi do upamiętania i przebacza.

Prawdziwa miłość wszystkiemu wierzy - ap. Paweł nie mówi tu o miłości naiwnej i ślepej. Prawdziwa miłość jest ugruntowana w wierze - w wierze w Boga. W tym, co On mówi o Sobie, o nas i o innych.

Jeśli wątpimy w Bożą miłość, to nie będziemy potrafili kochać innych. Jeśli wątpimy, że Bóg jest względem nas łagodny i cierpliwy, wtedy nie będziemy mieli cierpliwości i łagodności dla innych. Jeśli wątpimy, że Bóg troszczy się o nasze potrzeby, nie będziemy umieli troszczyć się o potrzeby innych.

Prawdziwa miłość jest zakorzeniona i osadzona w wierze. Bez wiary w Boga, nasza miłość umrze. Nie wytrzyma rozczarowań, odrzucenia, zranień i zniewag. Tylko dzięki wierze w Boga nasza miłość pozostanie silna. Nie wierzmy człowiekowi, ale wierzmy, że Bóg może tego człowieka zmienić.

Prawdziwa miłość wszystkiego się spodziewa - (w stosunku do) wszystkiego ma nadzieję (org. gr.). Powrócę tu do myśli z poprzedniego akapitu. Nasza wiara w Bożą łaskę sprawia, że możemy ufać, że ludzkie upadki nie są czymś ostatecznym. Prawdziwa miłość ma nadzieję, ponieważ wie, co Bóg może uczynić z życiem każdego człowieka.

Prawdziwa miłość posiada zdolność patrzenia na życie optymistycznie i żyć z optymistycznym nastawieniem - ponieważ Chrystus w nas/was jest nadzieją chwały (Kol. 1:27).

Prawdziwa miłość wszystko znosi - wszystkiego jest wytrwała (org. gr.). Miłość się nie poddaje. Nie rezygnuje. Nie odchodzi. Przetrzymuje wszystko, bo wie, że cel, jaki zamierza osiągnąć, jest tego warty.

Prawdziwa miłość nigdy nie ustaje - miłość nigdy nie pada (org. gr.). Prawdziwa miłość jest w stanie przetrwać zdrady i zniszczone zaufanie. Przetrwa rozczarowania i moralne upadki. Pokona obelgi i ataki złości innych ludzi.

Nawet jeśli czyjeś wybory zniszczą nasze wzajemne relacje - prawdziwa miłość nie zapomni o modlitwie za tą osobą. Taka miłość w nas w stosunku do drugiego człowieka jest odbiciem Bożego serca. Jest ona świadectwem zmian, jakich tylko Bóg mógł dokonać w naszym życiu.

środa, 3 lutego 2010

Kącik dobrej książki

"Zbyt zajęci, by się nie modlić", Bill Hybels, wydawnictwo "Esprit", 2005r.
Kolejna książka o modlitwie? Tak, ale ta jest wyjątkowa, bo skierowana do ludzi baaaaaardzo zajętych. Mówi nam o tym już sam tytuł z podtytułem „Zwolnij tempo, aby spotkać Boga”. Jak ktoś napisał - jest to obowiązkowa lektura dla zapracowanych. Autor, nie teoretyzuje, ale z własnego doświadczenia dzieli się z czytelnikiem takimi słowami: Przeczytałem piętnaście albo dwadzieścia ważniejszych książek o modlitwie, zarówno starych, jak i całkiem nowych. Przestudiowałem każdy fragment Pisma Świętego, który o niej mówił. W końcu zdecydowałem się na krok fundamentalny: zacząłem się modlić. Dwadzieścia lat temu zacząłem poświęcać się modlitwie i moja modlitwa zmieniła się całkowicie. Największym spełnieniem, jakiego doświadczyłem, nie jest lista cudownych odpowiedzi na moje modlitwy, choć każda jest niewątpliwie wspaniałym przeżyciem. Największym darem jest jakościowa zmiana mojej relacji z Bogiem. Kiedy zacząłem się modlić, nie przypuszczałem, że może się tak stać. Możemy pamiętać o modlitwie w ten sam sposób, w jaki pamiętamy o wszystkim innym, co jest dla nas ważne - poprzez wpisanie modlitwy do naszego codziennego rozkładu dnia (str. 139).

Oczywiście, wyrobienie w sobie nawyku regularnej modlitwy kosztuje - wymaga dyscypliny, poświęcenia czasu, samozaparcia. Kluczowym składnikiem autentycznego chrześcijaństwa jest czas. Nie resztka czasu, nie stracony czas, ale czas wybrany, poświęcony. Czas na zastanowienie się, medytację i refleksję. Czas, w którym się nie spieszysz i nikt ci nie przeszkadza (str. 155). Niektórzy ludzie nie chcą ponosić kosztów rozwoju dobrych duchowych przyzwyczajeń. Niestety, w rezultacie płacą wyższą cenę - duchowej choroby i śmierci (str. 52).

Czyli - znowu stajemy przed wyborem. I wcale nie chodzi tu o wybór - czy chcemy lub nie chcemy - przeczytać jakąś kolejną książkę na temat modlitwy. Chodzi o wybór o konsekwencjach wiecznych - chcemy czy nie chcemy zacząć modlić. Taką decyzję, nie bez powodu, autor nazywa fundamentalną, bo wybieramy pomiędzy życiem a śmiercią. Zachęcam do przeczytania tej książki, a jeszcze bardziej zachęcam do modlitwy.

Na marginesie wspomnę jeszcze, że pewne kłopoty, w czytaniu tej książki, sprawiało mi jej tłumaczenie. Sytuacje, kiedy tłumacz nazywa - zbór parafią, radę zboru lub kościoła radą parafialną, członków zboru parafianami lub wiernymi, a kazalnicę amboną - śmieszyły mnie. Gdyby mógł, nazywałby autora - księdzem, chociaż jest on pastorem. Nie mógł tego uczynić z jednego powodu - Bill Hybels jest żonaty :-). Jak na mój gust te fragmenty tłumaczenia wypadły bardzo sztucznie, nienaturalnie. Ale to, oczywiście, nie odziera całości treści książki z jej merytorycznej i duchowej wartości.


„Wyryte w sercu”, Bill Hybels, wydawnictwo "Esprit", 2007r.
Jest to książka o dziesięciu przykazaniach. Książka ta, oprócz wyjaśnienia znaczenia poszczególnych przykazań, jest pełna przykładów z życia (ze służby pastorskiej Hybels’a) oraz wielu praktycznych wskazówek.

Jak pisze wydawca Wydawnictwo Esprit - Hybles pisze o samym rdzeniu i podstawie wiary, zastanawiając się nad dziesięcioma przykazaniami i nad tym, jakie znaczenie mogą mieć dzisiaj w naszym życiu. Nie są one tylko zbiorem nakazów i zakazów, jak powszechnie się je rozumie, ale są pełną miłości i troski nauką samego Boga, mającą ukazać człowiekowi drogę do prawdziwego szczęścia.



„Życie, które działa”, Bill Hybels, wydawnictwo Esprit, 2008r.
Bill Hybels pokazuje tym razem, co potrzebne jest, by przeżyć szczęśliwie życie, korzystając obficie z mądrości życiowej zawartej w Biblii. Według autora, na świecie istnieje wielka obfitość informacji, wiadomości i wiedzy. Niestety, jest jednocześnie bardzo niewiele mądrości. A jest to coś kluczowego, gdy napotykamy problem w pracy czy w domu, w relacji z przyjaciółmi czy we własnym życiu.

Treść swojej książki autor buduje na podstawie Księgi Przysłów. Jest to w pewnym sensie zbiór jego kazań lub też postawę jej stanowiły kazania autora, wygłoszone z Księgi Przysłów właśnie. Jak pisze sam autor: Dlaczego ta Księga zrobiła tak ogromne wrażenie? Dlaczego trafiła we właściwą strunę u tak wielu osób? Wydaje mi się, że wszystko sprowadza się do jej praktycznej natury, do tego, że płynące z niej przesłanie można było wcielić w codzienne działania i czynności. Ta Księga na wiele sposobów głosi ważne przesłanie, które tak pociągnęło ludzi: wprowadź Bożą mądrość w życie. Gdzie indziej czytamy: Księga Przysłów sumuje wieczną, bezcenną mądrość Boga, a jednocześnie jest zrozumiała i dostępna dla zwyczajnych ludzi, takich jak Ty czy ja. Zrozumienie jej mądrości nie wymaga tytułów naukowych; Księga zawiera bardzo niewiele teologicznych terminów. Jako najbardziej praktyczna część całej Biblii oferuje możliwe do zastosowania prawdy na temat codziennego życia [...] Księga Przysłów to fascynująca i potężna lektura. Jak sugeruje jej wstęp, nie ma gdzie indziej tekstu tak poetyckiego, a jednocześnie praktycznego, humorystycznego, ale pomocnego, bezpośredniego, aczkolwiek głębokiego. Gdzie można odkryć mądrość Bożą zawartą w kilku treściwych frazach, które tak cieszą uszy, wzbogacają umysł i ducha.

Zastanawiam się do czego was bardziej zachęciłam? Do przeczytania tej książki czy do postudiowania Księgi Przysłów :-)? Jedno i drugie wyjdzie wam na korzyść.

Polecam też inne tytuły tego autora: Bóg, którego szukasz; Kim jesteś, gdy nikt nie patrzy; Odważne przywództwo.

Rozmyślanie na temat obecności Ducha Świętego w moim życiu

Ktoś postawił mi pytanie: Jeżeli Bóg usunąłby z ziemi Swojego Ducha, jak bardzo zmieniłoby się twoje życie?

Myślę, że mój stan zależałby od tego, jak dalece poddaję się Duchowi Świętemu i jak wiele w tym wszystkim, co robię jest Ducha, a jak wiele mnie. Zakładając, że moje życie jest całkowicie, albo w znacznej jego części poddane Duchowi, to, gdyby Go zabrakło, moje życie duchowe i chrześcijańskie stałoby się katastrofą. Oto jego scenariusz. Straciłabym pasję dla Boga. W moim życiu zabrakłoby przejawów Jego obecności - pragnienie społeczności, umiłowania Słowa, modlitwy, Bożego charakteru. Straciłabym poczucie bycia dzieckiem Bożym. Moje poznanie Boga, rozróżnianie Jego obecności i woli byłoby niemożliwe. Nie różniłabym się niczym od ludzi, którzy żyją wokół mnie bez Boga, gdyż straciłabym Bożą perspektywę na życie. Może zostałabym dobrym, moralnym człowiekiem - takim, jakich wiele na tej ziemi. Może pewne Boże nawyki pozostałyby jeszcze we mnie, ale myślę, że z czasem byłoby ich coraz mniej.

Druga opcja - jeśli w moim życiu jest więcej mnie niż Boga - bardziej bazuję na moich zdolnościach, możliwościach, zaletach, to myślę, że nadal mogłabym robić to, co robię o własnych siłach. Jest wiele twórczych i aktywnych ludzi z pomysłami, którzy robią wspaniałe rzeczy dla drugiego człowieka, bez udziału w tym Bożego Ducha. Dlatego, dla mnie, ważne jest mieć tę świadomość, że wszystko, co dzieje się w moim życiu jest darem od Boga, że On mnie wyposażył, On daje mi Swoją wizję, a rzeczy, które robię są Jego wolą i służą Jego chwale. Dla mnie przestrogą jest żart o zabraniu Ducha. Mówi on o tym, że niektóre kościoły nawet tego wtedy nie zauważą. Na szczęście Bóg tego nie zrobi, a mi pozostaje wiara, że jeśli jest coś nie tak w moim życiu z Bogiem, to On przez Ducha Świętego to skoryguje i udoskonali.