sobota, 30 stycznia 2010

Kącik dobrej książki

„Aby wszelkimi sposobami Chrystus był zwiastowany...” Filipian 1:18

Bóg, przemawiając do proroków, aż 400-krotnie nakazywał im, aby spisali to, co od Niego usłyszeli. Bóg dał nam Księgę a nas uczynił Ludem Księgi.
Książki są ważne dla Boga, a to, co jest ważne dla Niego, powinno być ważne również dla nas.
Mając na myśli książki chrześcijańskie - podaję na czym polega ich ważność:

  • Książka jest skutecznym środkiem oddziaływania na sferę duchową człowieka - budując, wspierając, zachęcając.
  • Książka trwale zmienia ludzkie życie. Za przykład może tu posłużyć historia nawrócenia wielkiego XVIII-wiecznego kaznodziei angielskiego, Johna Wesley’a, który podczas czytania Komentarza do Listu do Rzymian, autorstwa Marcina Lutra, doznał „dziwnego rozgrzania serca” - tak później opisywał moment, w którym Bóg dotknął się jego osoby.
  • Książka uczestniczy w kształtowaniu historii.
  • Książka tworzy duchowy pancerz i zabezpiecza naszą duchowość.
  • Książka odznacza się ogromną zdolnością przetrwania i żywotnością.
  • Książka jest taktownym, dyskretnym i wiernym sprzymierzeńcem. Nie narzuca się czytelnikowi. Odkrywa przed nim swoje przesłanie tylko wtedy, gdy po nią sam sięgnie.
  • Książka wspomaga rozwój wszystkich rodzajów służby w Kościele.
  • Książka pomnaża efektywność darów w Kościele.
  • Książka czyni bardziej realną możliwość dotarcia z Ewangelią do wszystkich krańców świata.

W swojej książce „Literature Evangelism” (Ewangelizacja przez Literaturę) George Verwer pisze: Beniamin Franklin powiedział kiedyś: „Dajcie mi 26 ołowianych żołnierzyków a zdobędę świat.” Oczywiście, mówił on o 26 literach angielskiego alfabetu odlanych w drukarskiej czcionce. Franklin znał siłę zadrukowanej strony. Znał ją też Marcin Luter, który w ‘wigilię’ Reformacji rozprowadził po całej Europie setki tysięcy pamfletów (ulotek, broszur). Karol Marks i Lenin również rozpoznali moc tkwiącą w literaturze. Podobnie, jak i większość istniejących współcześnie kultów. Niesamowity wzrost wielu z tych grup jest proporcjonalny do zapału, z jakim propagują swoją literaturę. Oni (wszyscy wymienieni) nie pozwolili sobie na nie docenienie wagi tych malutkich ołowianych żołnierzyków...

Zachęcam do zapoznania się z czterema ciekawymi propozycjami książkowymi dla kobiet.

Biblijny Alfabet Kobiet” Praca zbiorowa, wydana przez Wydawnictwo „Augustana”, w Bielsku-Białej, w 2009, przy wsparciu Związku Dziewcząt i Kobiet Chrześcijańskich „Polska YMCA” oraz Komisji ds. Kobiet Synodu Kościoła Ewangelicko-Augburskiego.
Cytuję za Księgarnią „Warto”: Biblijny Alfabet Kobiet jest owocem projektu, w którym luterańskie teolożki, zarówno duchowne, jak i świeckie, zapraszają na spotkanie z kobietami, które odnajdujemy na kartach Pisma Świętego. Każda z autorek ma swój indywidualny styl i spojrzenie na daną postać. Wśród kobiet wymienionych w książce pojawiają się m.in. Ewa, Sara czy Maria. Są też takie, których imiona są niemal zupełnie nierozpoznawalne, jak: Jochebed, Enuice i Loida czy też Junia. Każda z tych kobiet ma swoją własną historię.
Jeśli chodzi o moje skromne zdanie to: 1. Bardzo się cieszę, że powstała ta książka. Po prostu, że powstała książka napisana przez Polki. I już nie musimy koniecznie podpierać się literaturą zachodnią, którą oczywiście bardzo sobie cenię, ale każda nowa pozycja na polskim chrześcijańskim rynku wydawniczym zawsze bardzo mnie cieszy. 2. W dużym uogólnieniu mogę stwierdzić, że książka podobała mi się i ubogaciła mnie wieloma ciekawymi spostrzeżeniami, myślami i wnioskami. 3. Niestety, książka traci trochę na szacie graficznej. Owszem, jest estetyczna i przyjemna, ale ilustracje za bardzo przypominają mi materiały katechetyczne, z których korzystałam w czasie pracy z dziećmi. Zdecydowanie wolałabym oglądać piękne ryciny i malarstwo - tym bardziej, że pamiętam ilustracje towarzyszące poszczególnym rozdziałom, drukowanym w czasopiśmie ewangelickim „Zwiastun”. 4. Zauważyłam, że książka miejscami jest feminizująca. Przynajmniej niektóre autorki ‘feminizowały’ opisywane sytuacje na siłę, ale dalszą ocenę pozostawiam Czytelniczkom. 5. Bardzo podobały mi się teksty pani Agnieszki Godfrejów-Tarnogórkiej. Są bardzo praktycznymi lekcjami na temat relacji z Bogiem i z ludźmi (szczególnie z rodziną).
Na pewno jest to książka, którą chętnie polecę swoim koleżankom.

„Wiara nie jest uczuciem”, Ney Bailey, wyd. Forum Kobiet/Ruch Nowego Życia.
Cytując za Aliną Wieja, książka Ney Bailey, to książka do której warto wracać i szukać w niej inspiracji do codziennego życia: by lepiej radzić sobie z własnymi słabościami i przeciwnościami z zewnątrz, być bliżej Boga oraz lepiej poznawać Jego miłość. [...] Opisując wydarzenia z codziennego życia, autorka pomaga lepiej zrozumieć, czym jest zaufanie Bogu i posłuszeństwo Jego Słowu, zarówno w sytuacjach trudnych, wręcz dramatycznych, jak i w zwykłych codziennych dylematach.
Książka jest zaopatrzona w Studium Biblijne napisane przez Lindę Dillow. Jest to świetne narzędzie do pracy indywidualn
ej i w grupie.

„Kobieta w ramionach Stwórcy”, Alina Wieja, wyd. Koinonia.
Kolejna wspaniała książka dla kobiet. Doceniam w tej książce bogactwo Bożego Słowa, tak adekwatnie dobranego do wyrażanych przez Alinę myśli. Podziwiam jasność myśli i brak powtarzanych sloganów. A stare i znajome prawdy autorka potrafi przedstawić w taki sposób, że nabierają one na nowo świeżości i piękna. Alina jest też dobrym obserwatorem życia i cenię to, że wiele pisze o sobie - o swoim życiu (swoich zmaganiach, doświadczeniach, poszukiwaniach). Zachwycają mnie przytaczane przez nią przykłady, ilustracje, obrazy. Wiele skorzystałam z lektury tej książki podczas fascynującej podróży po jej kartach.

„Urzekająca - odkrywanie tajemnicy kobiecej duszy”, John i Stasi Eldgredge, wyd. Logos.
Jest to książka, która może czytelniczki zaskoczyć, bo - jak pisze autorka - nie jest to książka o tych wszystkich rzeczach, które jako kobieta czujesz się zobowiązana robić. Jesteśmy zmęczone takimi książkami. Pierwszą pozycję, którą jako nowo narodzona chrześcijanka, wybrałam na temat bogobojnej kobiecości, rzuciłam na drugi koniec pokoju. I nigdy jej nie podniosłam. [...] Wszystkie żyjemy w cieniu tego wizerunku, zamieszczonego w Księdze Przysłów 31, w Poemacie o dzielnej niewieście, której życie jest tak pracowite, że zastanawiam się, kiedy ona ma czas dla przyjaciół, na pójście na spacer lub czytanie dobrych książek. Czy istotnie „jej lampa nawet w nocy nie gaśnie”? Kiedy uprawia seks? W jakiś sposób ona usankcjonowała wstyd, z jakim żyje większość kobiet, biblijny dowód, iż znowu się nie sprawdzamy. [...] Dlatego ta książka nie jest tym, co powinnaś robić albo kim powinnaś być. Ona mówi o odkrywaniu tego, kim już jesteś jako kobieta. [...] Kobieta, o jakiej myślał Bóg, gdy stwarzał Ewę... I kiedy stworzył ciebie.
Prawda, że brzmi to intrygująco i rewolucyjnie? Mimo to - zapewniam - to nie jest książka dla feministek. Jeśli więc chcesz odkryć sposób na stanie się kobietą urzekającą - musisz koniecznie przeczytać tę książkę.

Rozmyślanie na temat 'aktywnej bierności'

Bez Boga nie możemy niczego uczynić. Nasza 'aktywna bierność' ma polegać na tym, że jesteśmy w ciągłej gotowości do przyjmowania Jego woli, Jego planu, Jego powołania w naszym życiu. Czekamy na to, co On ma dla nas. I jedno jest pewne - nigdy nie będziemy się nudzić, bo Bóg jest Bogiem aktywnym. Takim poznajemy Go już od pierwszych stron Biblii.

Ta nasza bierność nie ma nic wspólnego z lenistwem, obojętnością, wygodnictwem. Nie. Jest ona czymś najlepszym, co możemy zrobić - pozwolić Bogu działać przez nas. Być Jego instrumentami, narzędziami, naczyniami. Są to rzeczy 'bierne' - ale w ręku Mistrza służą do wspaniałych celów. Instrumenty brzmią piękną muzyką, narzędzia wykonują piękną pracę, naczynia np. przechowują to, co jest niezbędne dla naszego życia - wodę, zboże, zapasy.

To określenie przynosi mi też na myśl próbę ratowania tonącego. Doświadczony ratownik dopiero wtedy rusza na pomoc, gdy tonący nie ma już na nic sił - nie szarpie się, nie próbuje sam wypłynąć, ratować się. Wtedy akcja ratunkowa powiedzie się, bo ratujący nie pójdzie na dno razem z tonącym.

Myślę, że Bóg bardziej doceni to, że jesteśmy aktywnie biernymi niż to, że jesteśmy aktywistami. Bo wtedy, tak naprawdę, nie pełnimy woli Bożej, nie realizujemy Jego celów, ale działamy według swojej woli i realizujemy swoje cele. Aktywna bierność gwarantuje sukces - owoc. Aktywista często narażony jest na fiasko i porażkę, albo popada w pychę. A tego Bóg w nas nie lubi, bo to jedynie Jemu należy się chwała.

Nie wyprzedzajmy Boga, ale kroczmy za Nim.

sobota, 23 stycznia 2010

Rozmyślanie o duchowym folgowaniu sobie

Każda dyscyplina życia duchowego jest jednocześnie duchowym folgowaniem sobie. Słowo 'folgowanie' może mieć znaczenie zarówno pozytywne, jak i negatywne. Jak można to odnieść do naszego duchowego życia, które wymaga pewnego zdyscyplinowania w konkretnych dziedzinach takich jak np. czytanie Słowa, modlitwa, świadczenie, służba, społeczność z wierzącymi?

Folgować sobie - w ten pozytywny sposób - to dać upust swojemu duchowemu apetytowi. Ulegać tym dobrym duchowym pragnieniom. Czerpać pełnymi garściami z tego, co przygotował nam Bóg. Szukać nowych możliwości spełnienia swoich duchowych potrzeb – jeszcze więcej Słowa, jeszcze więcej społeczności, jeszcze lepsza służba, wciąż nowe wyzwania. Folgowanie sobie, to ciągłe sycenie się obfitością stołu Bożego.

Folgowanie - w ten niepozytywny sposób – to pozwalanie sobie na odpoczynek, zwalnianie, słabnięcie, pobłażanie swojemu duchowemu lenistwu, zaniedbywanie swojego powołania. Taki stan zaburza naszą dyscyplinę, powodując jawne niedociągnięcia w czytaniu Słowa, modlitwie, a to ma wpływ na naszą społeczność z Bogiem i z innymi wierzącymi oraz wpływa na jakość naszej służby. O ile ten pierwszy rodzaj folgowania przynosi pozytywne rezultaty w całym naszym życiu, to w tym drugim przypadku nasze życie może ulec negatywnej zmianie, co będzie miało wpływ nie tylko na ten wymiar duchowy, ale również na nasze relacje z innymi ludźmi, a też na nasze błogosławieństwo w różnych dziedzinach naszego życia.

Ktoś powiedział: W krokach wiary, w duchowym życiu nie ma urlopu. Nie mam odpoczynku, folgowania sobie, luzu. Pragnę, aby ta zasada była prawdą w moim życiu.