wtorek, 5 kwietnia 2011

Coffee break 4

Coffee break - kiedy życie i praca stają się rutyną

Kiedy praca staje się dla nas ciężarem, brzemieniem; nie daje nam satysfakcji; powoduje fru-strację i prowadzi do wypalenia i depresji.
Cytat: Badania wykazały, że problemy w pracy mają ogromny wpływ na stan zdrowia, większy nawet niż inne czynniki stre-sogenne, jak kłopoty finansowe czy nieporozumienia rodzinne. Takie dane można śmiało uznać za oznaki epidemii. Epidemii wypalenia. Ktoś wyssał bąbelki radości z naszego życia. Ciężka mgła spowiła nasze społeczeństwo. Tydzień po tygodniu ta sama monotonia. Mury pomalowane szarością rutyny. Codzienne transporty dowożą do biur nowe porcje nudy. Biurowce wypełnione są ludźmi, którzy pracują, aby żyć, a nie żyją, by pracować. Nuda. Przeciętność. Czy jest jakieś lekarstwo na tę epidemię? Max Lucado, Wieloryb nie może latać

…Pójdźcie do Mnie wszyscy, którzy jesteście spracowani i obciążeni, a Ja wam dam ukojenie… Ew. Mateusza 11:28

Bywają takie dni, w których brakuje nam celu i motywacji. W takie dni możecie się czuć jak mężczyzna, który swoje samopoczucie opisuje  w następujący sposób:
Kiedy wstałem rano powiedziałem sobie, że to na pewno będzie dzień taki sam, jak każdy poprzedni dzień. I tak było... Wsiadłem do tego samego autobusu, co każdego minionego poranka. Przeczytałem w gazecie te same komentarze, dotyczące sytuacji na całym świecie, sytuacji - która też przecież się nie zmienia. Na moim biurku znalazłem tyle samo, co zawsze, papierkowej roboty do przerobienia.
Ludzie też wyglądali tak samo, łącznie z moim szefem. Oni też mieli to samo przekonanie, że nic nowego dzisiaj się nie wydarzy. Na lunch zjadłem to, co zawsze. Wróciłem do swojego biurka i przesiedziałem przy nim do 17-tej. I właśnie wróciłem do domu, wiedząc, że jutro wszystko będzie wyglądać tak samo.
Boże, jestem tym zmęczony. Miałem nadzieję, że moje życie będzie wyglądać inaczej. Marzyłem o tym, że będę żył aktywnym, twórczym i ekscytującym życiem. Że nigdy nie stanę się tym, kim jestem. Takie było moje marzenie…

Kiedy zaczynasz doświadczać w swoim życiu takiego rodzaju zmęczenia, rutyny i nudy - to znaczy, że nadszedł czas na przerwę! To są objawy zbliżającej się depresji. A depresja spowoduje, że przestaniesz żyć życiem pełnym, obfitym - życiem, jakie zaplanował dla ciebie Bóg. Natychmiast zwróć się do Boga, aby pokonać zmęczenie, znudzenie i depresję. Proś Go o zmianę nastawienia i postawy. Proś Go o siły i o mądrość. Bądź szczery - uczciwie wyznaj swój brak satysfakcji i swoje frustracje - On i tak wie o tobie wszystko!

Pomódl się taką lub inną modlitwą (swoją własną):
Panie, proszę Cię, pokaż mi, jaką pracę mam wykonywać. Jeśli jest to coś innego, niż robię w tej chwili, objaw mi to. Jeśli mam robić coś oprócz tego, co już robię, też mi to pokaż. Do czegokolwiek mnie powołałeś, teraz i w przyszłości, proszę Cię, abyś dał mi siłę, abym to wykonał dobrze. Uzdolnij mnie do tego, abym odnosił powodzenie w tym, czego się podejmuję. Proszę Cię, abym doświadczał w tym, co robię, satysfakcji i spełnienia pod każdym względem, nawet wykonując te rzeczy, które są trudne i nieprzyjemne.
Dziękuję Ci, że z każdej pracy jest jakiegoś rodzaju pożytek (Przyp. Sal. 14:23). Modlę się o wielką nagrodę za moją pracę. Proszę Cię o to, abym zawsze otrzymywał  uczciwe wynagrodzenie i obficie czerpał ze spichlerzy Twojego zaopatrzenia. Pobłogosław tych, dla których pracuję. Pomóż mi zawsze być pomocą i błogosławieństwem dla każdego z nich. Proszę Cię, aby w moich kontaktach z innymi osobami w pracy przepływała przeze mnie Twoja miłość i pokój, dając jasne świadectwo Twojej dobroci. Proszę Cię, abym mógł przybliżyć ich do Twojego Królestwa.
Panie, dziękuję Ci za umiejętności, które mi dałeś. Tam, gdzie brakuje mi zdolności, pomóż mi rozwijać się, tak abym mógł dobrze wykonywać swoją pracę. Naucz mnie osiągać doskonałe wyniki w tym, co robię, tak żeby owoce mojej pracy przynosiły korzyść innym. Otwieraj drzwi możliwości do wykorzystania moich umiejętności, a zamykaj drzwi, przez które nie powinienem przechodzić. Daj mi mądrość i Twoje wskazówki w tej kwestii.
Oddaję Tobie moją pracę, Panie, świadomy, że to Ty zapewniasz jej powodzenie (Przyp. Sal. 16:3). Spraw, by praca, którą wykonuję, zawsze sprawiała mi przyjemność i abym mógł wykonywać tę pracę, która sprawia mi radość. Zgodnie z Twoim Słowem, proszę Cię, żebym nie opuszczał się w sumienności w pracy, ale żebym pozostawał płomienny duchem, służąc we wszystkim, co robię, Tobie (Rzym. 12:11). Utwierdź pracę moich rąk, tak żeby to, co robię spotykało się z przychylnością u innych ludzi i było błogosławieństwem dla wielu. Niech moja praca zawsze oddaje Ci chwałę.  (Stormie Omartian, Moc modlitwy kobiety, str. 141-142)

A potem czekaj na odpowiedź. Mogło się zdarzyć, że z własnego wyboru popadłeś w tak destruktywne myślenie i nawyki. Teraz jest czas, aby „zmusić wszelką myśl do poddania się Chrystusowi” (II Kor. 10:5). Bóg może popchnąć cię do robienia czegoś nowego - zarówno w twojej pracy, w służbie, a też w hobby czy w  sposobie spędzania czasu z rodziną.

Jedno jest pewne - Bóg nie chce wcale, abyś porzucał swoje marzenia. Szczególnie te, które On ci dał.

A co na to brat Wawrzyniec:
* Chociaż nie od razu polubił swoją pracę kucharza, to udało mu się z czasem znaleźć w niej upodobanie. Jego szczególną cechą było to, że wszystko, co robił, robił z miłości do Boga, prosząc Go o łaskę wykonywania tej pracy.
* Mówił, że skoro nie może robić dla Boga wielkich rzeczy, to koncentruje się na tym, aby te małe rzeczy wykonywać jak najlepiej. (Naprawiał też sandały innym braciom zakonnym.)
* Twierdził, że w swoich codziennych obowiązkach czuje się tak blisko Boga, że dla wielu ludzi jest to rzeczą nie do wyobrażenia.
* Uważał, że zanim rozpoczniemy naszą pracę, powinniśmy powierzyć ją Bogu. A po pracy mamy dziękować Mu za przywilej jej wykonywania - dla Niego.
* Powiedział, że nasze uświęcenie nie zależy zbytnio od zmiany naszych działań (rodzaju pracy, zadań), ale od tego, czy robimy je dla Boga, czy dla siebie samych.
* Nie zniechęcajmy się robieniem małych rzeczy dla Boga. On nie jest zainteresowany rozmiarami naszych działań, ale miłością jaką w nie wkładamy.
* Dla brata Wawrzyńca najbardziej efektywnym sposobem komunikowania się z Bogiem było... po prostu wykonywanie swoich codziennych obowiązków.

Zdjęcie: postać Chrystusa błogosławiącego - Bertela Thorvaldsena, duńskiego rzeźbiarza (1770-1844); powstała pod wpływem słów Jezusa zapisanych w Ew. Mateusza 11:28. Kopia rzeźby - Salt Lake City.



poniedziałek, 4 kwietnia 2011

Coffee break 3

Coffee break - świeża bryza

…Tęsknie oczekiwałem Pana: skłonił się ku mnie i wysłuchał wołania mojego… Psalm 40:2

Tęsknie - upał, gorąco, pragnienie…
Skłonił, wysłuchał - poczucie ulgi, chłodzący powiew przynoszący odświeżenie…

W naszym codziennym życiu żyjemy w tak szybkim tempie, że bardzo rzadko udaje nam się przejść na jakiś wyższy poziom, odmienny od tego powierzchownego, pobieżnego i płytkiego, jaki każdego dnia nam towarzyszy. Przekartkowujemy książki i czasopisma. Pobieżnie przyjmujemy wszelkie informacje. Surfujemy po programach telewizyjnych. Kupujemy „fast foody” w „drive-through” i zjadamy je, jadąc w kierunku naszego kolejnego miejsca przeznaczenia. Słuchamy strzępków ‘newsów’ i opinii w nocnych wiadomościach. Na poczcie głosowej osób, do których dzwonimy, zostawiamy 30 sekundowe wiadomości. Zapominamy, jaki jest dziś dzień lub nie potrafimy przypomnieć sobie, co działo się wczoraj. Wszelkie dane, opinie, uwagi jakie przechowujemy, jakie jesteśmy w stanie przechować, można zapisać na formacie najmniejszego rozmiaru samoprzylepnych karteczek.

Cytuję za „Men’s Health”: Codziennie jesteśmy bombardowani mega-dawką informacji. Współczesny człowiek ma przeważnie w głowie śmietnik, złożony ze strzępków wiadomości z sieci i mediów. Na ogół nie mamy czasu na dokładne przeanalizowanie, pod względem ważności, każdej docierającej do nas informacji. I co się z nimi dzieje? Najbardziej obrazowo mówiąc, wpychamy je byle gdzie po zakamarkach naszych szarych komórek. W efekcie, tak jak to bywa u bałaganiarzy, kiedy jest coś rzeczywiście potrzebne, nie można tego znaleźć, bo leży ukryte pod informacją, że Jola Rutowicz wystąpi w „Tańcu na lodzie”… 
W Ks. Jeremiasza (8:6b) znalazłam taki obraz: Każdy pędzi na oślep w swoim biegu, jak koń cwałujący w bitwie.  Jest to prawdziwe podsumowanie tego, co powyżej…

James Carroll (amerykański nowelista), odnosząc się do tej tendencji, napisał:
Większość naszego czasu i energii spędzamy na swego rodzaju myśleniu horyzontalnym (poziomym). Poruszamy się po powierzchni rzeczy, spraw. Jak w grze - szybko zmieniamy bazy z jednej na drugą. Unoszeni jesteśmy jakby szałem, który buzuje w nas. Zbieramy dane, zbieramy rzeczy, poznajemy ludzi, zachwycamy się ideami na temat możliwości „ głębokich doświadczeń” … ale nigdy nie wnikamy w żadną z tych rzeczy głębiej…
Ale są też inne momenty. Momenty, w których zatrzymujemy się. Siadamy w bezruchu. Zatracamy siebie w stercie jesiennych liści, bądź we wspomnieniu o nich. Słuchamy… a świeża Boża (to mój dodatek) bryza zaczyna dotykać naszego umysłu i serca.

Spróbujcie tak czasem - po prostu nic nie robić. Zamknąć się przed światem. Wyłączyć telefon, telewizor. Zapomnieć o „Facebooku” i „Naszej Klasie”. Wyjrzeć przez okno i spróbować zneutralizować swoje serce i umysł. Nabrać świeżego oddechu i pomodlić się - bo chyba nie bez powodu modlitwa nazwana jest oddechem duszy. Komunikacja z Bogiem - modlitwa - jest zawsze dwustronna, jest dialogiem. To nie tylko wygłaszanie chwały lub próśb, to również komunia, wspólnota, społeczność. To siedzenie w ciszy przed Bogiem i słuchanie tego, co On ma nam do powiedzenia. To radość z faktu, że On jest i ty jesteś... I, że masz relację z Nim. W tych szczególnych momentach z Bogiem Jego świeża bryza może dotrzeć do twojego serca i odświeżyć cię.

Przytoczę tu pewien piękny opis z I Ks. Królewskiej 19:11-13 „… A oto Pan przechodził, a wicher potężny i silny, wstrząsający górami i kruszący skały szedł przed Panem; lecz w tym wichrze nie było Pana. A po wichrze było trzęsienie ziemi, lecz w tym trzęsieniu ziemi nie było Pana. A po trzęsieniu ziemi był ogień, lecz w tym ogniu nie było Pana. A po ogniu cichy łagodny powiew…”.

Brat Wawrzyniec twierdził:
* Boża obecność jest miła naszej duszy i duchowi.
* Obecność Boża jest życiem i pokarmem duszy.
* Spędzanie czasu w Bożej obecności umacnia nasze ciała.
* Podnoście swoje serca ku Bogu podczas waszych codzienny czynności. Podczas posiłku. Nawet najmniejsza oznaka tego, że pamiętamy o Nim, sprawia Mu przyjemność. Nie musicie tego robić głośno. On jest bliżej was, niż jesteście to sobie w stanie wyobrazić.
* Podnoszenie naszych serc do Boga wystarczy.


piątek, 1 kwietnia 2011

Coffee break 2

Coffee break - zatrzymaj się i pomyśl

…pokładaj nadzieję…w Bogu, który nam ku używaniu wszystkiego obficie udziela… I list do Tymoteusza 6:17

Czasami wydaje się nam, że w naszym zabieganiu i rutynie, nie natrafiamy na nic innego tylko na „czerwone światła”. Poniekąd są one irytujące wtedy, kiedy śpieszymy się np. na spotkanie, ale musimy pamiętać - czerwone światła służą naszemu bezpieczeństwu. One nie zapalają się nagle, potrzebujemy się tylko im i zapowiadającym je sygnałom, bacznie przy-glądać!

W naszym codziennym, zabieganym życiu potrzebujemy świateł stopu. Nasze przeciążenie pracą i napięty grafik potrzebują tego szczególnego „zaburzenia” - w postaci czasu na odpoczynek i czasu na refleksję. Bez tych rzeczy możemy poważnie zachorować, na którąkolwiek z chorób spowodowanych stresem; chorób naszych czasów: nadciśnienie, wylew, zawał, wrzody żołądka, rak w różnej postaci…
Ustalony w naszym kalendarzu (i przestrzegany) czas na odpoczynek i relaks jest w stanie odmłodzić naszego ducha, a co za tym idzie - całą resztę.

W swoim wierszu William Henry Davies (poeta walijski, nazywany „poetą ludu”) zachęca nas, abyśmy znaleźli czas na to, aby się zatrzymać i zwyczajnie pogapić. Na co pogapić? - posłuchajcie (przepraszam za troszkę koślawe tłumaczenie, ale wiersze nie są łatwe do tłumaczenia):

Czym jest życie, gdy troskając się
nie mamy czasu, by stanąć i pogapić się.
Nie mamy czasu,  by stanąć pod drzewem
i gapić się długo, jak owca lub ciele.
Nie mamy czasu, by popatrzeć na leśną polanę,
na wiewiórkę, co chowa swe orzechy w trawę.
Nie mamy czasu, by w świetle dnia
zobaczyć strumień migający, jakby światłem  gwiazd.
Nie mamy czasu, by spojrzeć się na piękną kobietę,
popodziwiać jej stopy w tańcu i sukienkę.
Nie mamy czasu, by czekać aż na jej ustach
zagości ten uśmiech, co pojawił się w oczach.
O, biedne to życie, gdy troskając się,
nie mamy czasu, by stanąć i pogapić się…

Są dwa sposoby, aby przejść przez nasze zajęte życie. Pierwszy sposób to - przestać myśleć. Drugi to - zatrzymać się i zacząć myśleć.
Większość ludzi wybiera ten pierwszy sposób. Każdą godzinę swojego życia wypełniając nieustanną aktywnością. Oni nie mogą sobie pozwolić na chwile samotności. W ich życiu nie ma czasu na wyciszenie i refleksję. Ile razy słyszymy z ich ust słowa: Ja już nie myślę… Nie mam siły… I dalej robią swoje.
Ten drugi sposób - aby zatrzymać się pomyśleć - służy temu, abyśmy umieli zastanowić się nad tym: Czym jest życie? Po co żyjemy? i Jaki będzie nasz koniec?

Kasia Zychla pisze:

szybko
w szklanych pałacach
po krętych schodach z marmuru
wbiegają codziennie
szybko
garnitur koszula i krawat
dobrane nienagannie
służbowy laptop
szybko
na biurku zdjęcie w kosztownej ramce
żona dzieci i pies
dzwonią na chwilę bo klient już czeka
szybko
lat trzydzieści nie więcej
ocenia lekarz bez emocji
zawał tak nagły
szybko
w szklanych pałacach
nie ma czasu na życie
służbowy uśmiech gaśnie
szybko
wieczność
trwa
długo...

A brat Wawrzyniec wyznaje: Całkowicie zanurzony w moim pojmowaniu Bożego majestatu, miałem w zwyczaju zamykać się w swojej kuchni. Tam, w samotności, po zakończeniu wszelkich koniecznych prac, oddawałem się modlitwie na cały czas, jaki pozostał mi do podjęcia innych obowiązków. Warto wykorzystać w taki sposób czas, który inni poświęcają przerwie na papierosa. Biblijne słowo i polecenie sabat dosłownie oznacza: Przestań robić to, co robisz!


Spróbuj każdego dnia dać sobie takie "mini-wakacje". Pięć do dziesięciu minut. Spędź ten czas samotnie, w ciszy, słuchając jedynie tego, co Bóg mówi do ciebie. Niech ten czas będzie twoim sam na sam z Bogiem.