Kiedy piszę ten tekst mój
kalendarz pokazuje, że do rozpoczęcia Olimpiady pozostało równo 10 dni (do 27
lipca). Trwają przygotowania organizatorów i sportowców.
Całkiem niedawno przeczytałam
informację o szczególnych przygotowaniach. Otóż, pod-czas letnich Igrzysk Olimpijskich w Londynie, nagrodzony Oskarem film
„Rydwany ognia”, z 1981 roku, powróci na ekrany kin w
wersji cyfrowej.
W notce napisano: Za remarce
odpowiedzialna jest wytwórnia 20th Century Fox oraz Brytyjski Instytut Filmowy,
które - jak podaje BBC - wydadzą na przedsięwzięcie 150 tysięcy funtów.
Efekt ich pracy będzie można zobaczyć podczas London 2012 Festival, imprezie
kulturalnej towarzyszącej letniej olimpiadzie.
O czym jest ten film? „Rydwany ognia” (Chariots of Fire) - wyreżyserowany
przez Hugh Hudsona, oparty na prawdziwej historii dwóch brytyjskich biegaczy
przygotowujących się do letnich igrzysk olimpijskich 1924 roku, w
Paryżu. Sportowcy ci to Eric Liddell (Szkot) i Harold Abrahams (z pochodzenia
Żyd). Którzy wrócili z Paryża ze złotymi medalami. „Rydwany ognia” to fascynująca opowieść o sportowej
rywalizacji.
Na niewątpliwą uwagę zasługuje Eric Liddell, syn misjonarzy pracujących w
Chinach. Tam, zresztą, się urodził. Jak to pięknie ktoś ujął: Był on rozdarty pomiędzy powołaniem do
takiej samej służby misjonarskiej, co jego rodzice, a miłością do biegania,
poprzez które chce przynosić chwałę Bogu. Jest jednocześnie czło-wiekiem nieprzejednanych
zasad wierności Bogu, które nie zawsze spotykają się ze zrozumieniem w kręgach
sportowych. To właśnie z powodu tych zasad odmówił udziału w biegu na 100
metrów podczas niedzielnych zawodów na
olimpiadzie w Paryżu. Byłby gwarantowanym zwycięzcą.
To piękne, że podczas londyńskiej
Olimpiady pojawi się tak wartościowy akcent. „Rydwany ognia” znalazły się na
watykańskiej liście 15 filmów fabularnych, propagujących szczególne wartości
moralne. Okazuje się, że w czasach, gdzie wszystko wydaje się być relatywne i
zdają się zanikać wszelkie moralne granice, ludzie wciąż są głodni rzeczy
wartościowych. Widziałam to po wpisach na Facebooku, dotyczących kilku naszych
piłkarzy, którzy nie wstydzą się Jezusa.
Wracając do Erica Liddella,
polecam bardzo dobrze opracowaną biografię tego sportowca i misjonarza w
artykule Włodka Tasaka „Eric Liddell Latający Szkot”, w czasopiśmie „Teraz i
Zawsze”, czerwiec 2011.
Polecam też książkę z serii „Chrześcijańscy
bohaterowie dawniej i dziś”: „Eric Liddell - wspanialsze niż złoto”, autorstwa
Janet i Geoff’a Benge. Wydawnictwo „Pojednanie”, Lublin 2010. Jest to pełna
biografia bohatera (1902-1945). Opisuje jego dzieciństwo, rozwój sportowej
kariery, decyzję o zostaniu misjonarzem, małżeństwo i ostatnie lata życia w
Chinach ogarniętych wojną. Pokazuje jego wielką moralność, skromność,
poświęcenie misji, wiarę, odwagę, niesamowity wpływ na ludzi.
Zmarł w niewoli japońskiej w
wieku 43 lat z powodu guza mózgu.
Pastor Howard-Smith napisał o
nim: On nieustannie czynił dobro.
Glasgow Evening News: Szkocja straciła syna, z którego każdej
godziny życia może być dumna.
Edinburgh Evening News: Jeden z najpopularniejszych i najbardziej
podziwianych sportowców, którego oddanie dla własnych zasad życiowych zdobyło
najwyższy szacunek.
Norman Cliff wspomina: Najbardziej niezwykła postać pośród postaci
z Weihsien (obóz jeniecki), niewiele
po czterdziestce, cichy i z nieustannym uśmiechem. Eric był najwspanialszym
chrześcijaninem, jakiego kiedykolwiek miałem przywilej poznać.
I autorzy książki: Był człowiekiem, który starał się oddawać
cześć Bogu i pomagać potrzebującym ludziom. Ostatecznie jednak sposób, w jaki
realizował te dwa cele, uczynił go dla niezliczonych ludzi na całym świecie
człowiekiem naprawdę niezwykłym.
Mam nadzieję, że podczas trwania
Olimpiady nasza telewizja również pokaże nam tę ‘podrasowaną’ wersję filmu
„Rydwany ognia”. Chętnie go obejrzę i
nie będzie to pierwszy raz, ale na pewno pełniejsza wiedza o bohaterze, pozwoli
mi oglądać ten film z głębszą refleksją.
Zachęcam do wysłuchania muzyki z
filmu. (Vangelis)
KLIKNIJ