niedziela, 6 grudnia 2015

Zapraszam serdecznie



Witam serdecznie już w adwentowym, świątecznym nastroju.
I w takim nastroju będzie przebiegało nasze spotkanie z cyklu “Kobieca Sobota”, ponieważ ARKA na Pradze jest już świątecznie przystrojona
Gościem naszego spotkania będzie Danuta Longić - psycholog i psychoonkolog, terapeuta.
Danuta pracuje z parami i rodzinami, ale także z osobami przewlekle chorymi i ich bliskimi.
Jest osobą niezwykle kontaktową, ciepłą i pełną poczucia humoru.
Zapraszam więc do ARKI w sobotę, 12 grudnia, o godz. 16.00.
Temat spotkania brzmi “Boży makijaż”. Wszystkie Panie proszone są o przyniesienie małych lusterek.

Pozdrawiam i do zobaczenia,
Wala Jarosz








Kącik dobrej książki

Anons
Kupię po korzystnej cenie
każdą ilość czasu bo
mój zapracowany czas
ma tak mało czasu dla siebie
kawa z przyjaciółmi
już dawno wystygła
plotki straciły datę ważności
na ulubionych książkach
wyleguje się kurz
a romantyczna kolacja z tobą
odwleka się w czasie
dlatego
kupię po korzystnej cenie
każdą ilość czasu...
(Ewa Sempławska)

Taką miałam nadzieję, że te recenzje staną się chociaż jedynym postem listopadowym. Nie udało się. Ostatnio cierpię na chroniczny brak czasu, połączony ze zmęczeniem i jakkolwiek powód jest najsłodszy z możliwych - codzienna opieka nad wnuczkiem - to efekty uboczne bywają czasem uciążliwe. Np. moja ograniczona możliwość czytania, czy w ogóle pisania. Nawet, jak urodzi mi się w głowie jakaś fajna myśl, jakiś dobry pomysł na tekst, to zanim zasiądę z nimi do komputera, już zapominam o tym, co to ja takiego chciałam napisać :-).

Ten dłuższy, wyjaśniający wstęp prowadzi do kolejnych wyjaśnień. Ponieważ nie mam teraz czasu na dłuższą lekturę - bez szkody dla czytanej książki, kiedy to zapominam, o czym już czytałam i muszę wracać do początku - zaczęłam się zadowalać takim rodzajem obcowania z literaturą, który nazwałam „chwilówką”. (To takie zapożyczenie z reklamy :-). „Chwilówka” polega na tym, że: 1.) Czytane przeze mnie książki zawierają krótkie, niepowiązane ze sobą rozdziały lub teksty. 2.) Poświęcam na ich czytanie 10-20 minut dziennie. I tym sposobem nazbierało mi się troszkę cennych tytułów.

„Znaki ufności”, Jan Twardowski, Wydawnictwo ZNAK, Dzięgielów 1997 r.

To piękny zbiór wierszy wybranych ks. Jana Twardowskiego, powstałych w latach 1946-1963. Co ciekawe, tomik ten otrzymałam od kogoś w darze i ku mojemu miłemu zaskoczeniu znalazłam w niej osobisty wpis autora, skierowany do prawowiernej właścicielki zbiorku.

W „Znakach ufności” porusza mnie prostota poezji Jana Twardowskiego, trafność jego obserwacji i doskonała znajomość drugiego człowieka - jego postaw, tych dobrych i złych. Cenię też sobie jego poczucie humoru i traktowanie spraw, czasem nawet bardzo poważnych, z przymrużeniem oka. Może właśnie dzięki temu stają się one bardziej przystępne, bardziej ludzkie.

I jakkolwiek, nie ze wszystkim mi po drodze z księdzem Janem, szczególnie jeśli chodzi o ‘teologiję świętą’, to urzeka mnie jego sposób widzenia Boga, Jezusa, Kościoła, drugiego człowieka  i siebie samego, jako jego sługi.

Ten wiersz mnie po prostu rozbroił:
Suplikacje
Boże, po stokroć święty, mocny i uśmiechnięty -
Iżeś stworzył papugę, zaskrońca, zebrę pręgowaną -
kazałeś żyć wiewiórce i hipopotamom -
teologów łaskoczesz chrabąszcza wąsami -
dzisiaj, gdy mi tak smutno, i duszno, i ciemno -
uśmiechnij się nade mną.  

Polecam…

„W pajęczynie snów”, Almanach Poezji, Kujawskie Stowarzyszenie Literatów we Włocławku, Włocławek 2009 r.

Jako młoda dziewczyna nie lubiłam poezji. Może przez to szkolne pytanie: „Co autor miał na myśli?”. Ale, na szczęście, to się zmieniło. Od pewnego czasu rozczytuję się głównie w poezji osób wierzących, związanych z kręgami, w których się obracam i w których buduję swoją wiarę. Poezję tą traktuję jako swego rodzaju współczesne Psalmy. Tym bardziej, że odnosi się ona do spraw tych codziennych, egzystencjalnych i tych boskich.

Kiedy jednak wpadł w moje ręce prezentowany tu tomik, jakby nie przystający do moich upodobań, nie zniechęciłam się i z przeczytałam go - z ogromną przyjemnością. Jeśli można to tak określić - pozostawił on w moim umyśle bardzo pozytywne odczucia estetyczne. Na ten almanach składa się 114 wierszy 23 autorów i tylko jeden autor absolutnie nie przypadł mi do gustu. I… ku mojemu miłemu zaskoczeniu, odkryłam, jak wielu autorów wyraża bardzo świadomie swoją wiarę w Boga i odczuwa Jego obecność i działanie w swoim życiu.

Kilka wierszy wykorzystałam w stosowny sposób w różnych sytuacjach. Okazały się naprawdę bardzo odpowiednie. Oddały to, czego ja nie potrafiłabym wyrazić.

Na zachętę - że warto czytać poezję:
Konfitury z poezji na zimę
Poezja
Słoneczne konfitury
Rozbłyskuje
Płomykami
Lata
 I słodzi
Małe
Tęsknoty
W zimowe
Wieczory
(Irena Górska-Nowicka)

„Prosiłem o cud”, Abraham Joshua Heschel - Antologia duchowej mądrości, Wydawnictwo W DRODZE, Poznań 2001 r.

Książkę tą dostałam kiedy miałam przysłowiowego ‘doła’. Zresztą, podarowała mi ją koleżanka, gdy szczerze otworzyłam przed nią swoje serce, dzieląc rozterkami, frustracjami, i przeróżnymi dylematami. W swoim liście napisała: „Kochana, posyłam Ci książeczkę, która jakiś czas temu kupiłam z myślą o Tobie… Stała mi się ona podporą w czasie dla mnie niezwykle trudnym i bolesnym…”

Duchowa mądrość Heschela towarzyszyła mi w ciszy poranka, w szumie przytłumionych rozmów w miejskim autobusie, w cierpliwym oczekiwaniu pod gabinetem lekarskim. Ciekawe, byłam jedyną osobą, która czytała książkę. Pozostałe serfowały po Necie.

Im więcej się w niej zagłębiałam, tym lepiej rozumiałam słowa przyjaciółki. Ja też odnajdowałam w niej szczególne ukojenie, uspokojenie, oderwanie od codzienności oraz blasków i cieni dnia powszedniego. Głębokie i cenne myśli na temat Boga, modlitwy, odpoczynku, religii, człowieka, Biblii i inne - pozwoliły mi spojrzeć na siebie i moją fizyczno-duchową rzeczywistość z innej perspektywy. Były dla mnie odkrywcze i wyjątkowo odświeżające. Głębokie, a zarazem tak proste, tak oczywiste, że chciałoby się powiedzieć: Czemu wcześniej tak nie pomyślałam.

Na przykład to: Wiara to rumieniec wywołany obecnością Boga.
Czy piękna myśl o modlitwie: Słowa nie mogą nam spadać z warg jak zeschłe jesienią liście. Musza wzbijać się w górę jak ptaki, prosto z serca ku szerokim przestrzeniom wieczności.
O szabacie (dniu odpoczynku): Sześć dni w tygodniu zmagamy się ze światem, czyniąc sobie ziemię poddaną; w szabat troszczymy się o ziarno wieczności posiane w naszych sercach.
O człowieku wygnanym z raju: Podjął się budowy raju własnymi siłami i wypędza właśnie z niego Boga.
Czy to: Najgłębsza mądrość, jaką może posiąść człowiek, to zrozumieć, że jego przeznaczeniem jest pomoc i służba.

I jeszcze dwa ostatnie cytaty. Bolesne, ale jakże prawdziwe. Tak widzi świat Abraham Heschel, a ja się z nim całkowicie zgadzam.
Współczesne dyktatury nie mogą być alibi dla naszego sumienia. Nie walczyliśmy - chociaż powinniśmy - o to, co prawe, sprawiedliwe i dobre. Z tego powodu musimy dzisiaj walczyć z tym, co złe i niesprawiedliwe. Nie składaliśmy ofiar na ołtarzu pokoju i dlatego złożyliśmy ofiary na ołtarzu wojny.  
Sumienie świata zostało uśmiercone przez tych, którzy mieli w zwyczaju obwiniać innych miast siebie. Nie zapomnijmy o tym. Czciliśmy instynkty, a nie ufaliśmy prorokom. Pracowaliśmy niestrudzenie nad udoskonaleniem silników samochodów i samolotów, a tymczasem nasze wnętrze stało się wysypiskiem śmieci. Śmialiśmy się z przesądów, aż utraciliśmy zdolność wiary. Pomogliśmy zagasić światło, które zapalili nasi ojcowie. Przehandlowaliśmy świętość za wygodę, wierność za sukces, miłość za władzę, mądrość za informację, tradycję za modę.

„Kazania strasburskie o czci dla życia”, Albert Schweitzer, Wydawnictwo Adam Marszałek, Toruń 2014 r.

Z pośród wielu książek, jakie znajdowały się w moim rodzinnym domu, szczególnie zapamiętałam jedną. Była to biografia Alberta Schweitzera. Czytałam ją jako nastolatka. Zachwyciła mnie postać tego mężczyzny w sile wieku, z siwą, gęstą czupryną, w białej koszuli, pośród gromady małych murzyńskich dzieci. Nie pamiętam autora tej książki, która niestety zaginęła, ale pamiętam granatową płócienną okładkę i czarno-białe zdjęcia. Nawet teraz budzi we mnie ciepłe wspomnienia z beztroskich dziecięcych lat.

Kazania strasburskie dostałam od przyjaciółki. Nie gniewaj się, nie miałam dla Ciebie niczego innego… - powiedziała. Nie przypuszczała, że sprawi mi ogromną przyjemność tą, prawie że, broszurą, zawierającą jedynie dwa kazania.

Ciekawie czyta się kazania, które zostały wygłoszone w 1919 roku, jeszcze przed grozą II wojny światowej, Hiroszimą, wojna w Wietnamie, Afganistanie, na Bałkanach, w Syrii, przed atakami terrorystycznymi. Widząc ten kontrast w podejściu do życia, zdałam sobie sprawę, że to, co charakteryzuje dzisiejszy świat to dwie skrajne postawy: pycha życia i zupełny brak poszanowania, wartości życia drugiego człowieka. Żadna z nich nie ma nic wspólnego z czcią dla życia, z miłością bliźniego. Wszystko jest wynikiem egoizmu, skoncentrowania na sobie. Już mało kto przejmuje się nauczaniem Jezusa, a tym bardziej mało kogo obchodzą słowa Alberta Schweitzera: Nikt z nas nie żyje dla siebie samego. Obyśmy szli za tym słowem i nigdy nie pozostawali w spokoju, aż się w grób położymy. (Z kazania o kwestiach etycznych i czci dla życia - na podstawie Rzymian 14:7.)

Uff. Jeszcze mam dwie książki - „chwilówki” w zanadrzu, ale o nich innym razem.
Będą to również kazania: „Postylla kobiet” (praca zbiorowa) i wybór kazań ks. Waldemara Preissa, seniora.