CZY ŚWIĘTA „BOŻEGO NARODZENIA” SĄ RZECZYWIŚCIE ŚWIĘTAMI PAMIĄTKI NARODZENIA JEZUSA CHRYSTUSA?
Wbrew pozorom nie jest to święto, które weszło do chrześcijańskiego kalendarza wraz z narodzeniem Chrystusa.
W dniu tym, w starożytnym Rzymie, poganie obchodzili (Sol Invictus) Święto Narodzin Niezwyciężonego Słońca.
Temu pogańskiemu zwyczajowi Kościół Katolicki uznał za właściwe przeciwstawić Chrystusa jako Słońce Sprawiedliwości i zamienił dzień Narodzin Niezwyciężonego Słońca na narodziny Zbawiciela Świata. Tak oto w IV wieku naszej ery (za cesarza Teodozjusza I Wielkiego) powstało Święto Bożego Narodzenia. (Przez pierwsze kilkadziesiąt lat obchodzono je 6-go stycznia, a potem przeniesiono na 25-go grudnia)
Nie od razu, oczywiście, w obecnym kształcie. Nim do tego doszło, ten chrześcijański zwyczaj przeszedł długi i skomplikowany proces historyczny, którego pierwsze stadia giną w pomroce dziejów. Zwyczaje ludowe i obrzędy religijne różnych wyznań, narodów i kręgów kulturowych nawarstwiały się na przestrzeni wieków, splatały ze sobą, łączyły w najróżniejsze formy, a każdy kraj zabarwił je specyficznymi cechami rodzimej kultury i nadał im własną treść. Warto wiedzieć, że związane z Bożym Narodzeniem tradycje, przestrzegane dziś w polskich domach, mają bogatą historię - często legendę.
Wigilia. W początkach chrześcijaństwa odbywały się w kościołach z okazji Narodzin Chrystusa, po nabożeństwie i ofierze mszy świętej, wspólne uczty zgody i miłości bratniej tzw. agape. Z początku bogobojne i skromne, z czasem przerodziły się w rozwiązłe biesiady. W trosce o dobre imię kościoła Sobór Laodycejski (IV wiek) wyraźnie ich zabronił. Odtąd chrześcijanie odbywali je wraz z rodziną i domownikami wyłącznie w swoich domach. Tak narodziła się wieczerza wigilijna. (vigiliare - z łac. czuwać - oznacza dzień przed ważnym świętem)
Do wieczerzy zasiadano, kiedy pojawiła się pierwsza gwiazdka, która przed wiekami wskazała pasterzom i mędrcom drogę do stajenki. Przy stole koniecznie musiała siedzieć parzysta liczba osób, nieparzysta - a zwłaszcza 13 - wróżyła niepomyślność. Kto był bez pary, ten następnej wigilii nie doczekał. Tradycja nakazuje, aby podczas wieczerzy zawsze było jedno wolne nakrycie symbolizujące pamięć o tych, którzy niegdyś zasiadali przy stole, a nie ma ich już wśród żywych (wierzono, że duchy zmarłych przodków odwiedzają w tym okresie domostwa). Było to także nakrycie dla zbłąkanego wędrowca. Od stołu nie można było wstać przed zakończeniem kolacji - wróżyło to niedoczekanie następnej.
Na białym obrusie musiała stać nieparzysta liczba potraw. U chłopów było ich 7, w domach szlacheckich 9, a w pańskich 11. Później utrwaliła się liczba 12 postnych potraw - tylu, ilu było apostołów. Należało spróbować wszystkiego, choć po łyżeczce. Oczywiście, że te potrawy wigilijne nie mogą być ot, takie sobie, zwyczajne, ponieważ wszystko, co tego wieczora się dzieje, ma znaczenie magiczne albo wróżebne. Dziewczęta, które miesiły ciasto chlebowe, z nieobtartymi rękami biegły do sadu i dotykały drzew, dla lepszego urodzaju. Przy posiłku każdy dostawał swój kawałek placka, który powinien ugryźć, a resztę schować. Nazajutrz należało pieczywo obejrzeć. Gdy spleśniało - zły to omen. Dania powinny być złożone z darów naszych lasów, pól, i wód. I tak, na polskim wigilijnym stole miały prawo znajdować się wyłącznie potrawy z ziarna, mąki, kaszy, grzybów, owoców, orzechów, miodu, no i oczywiście, różnorakie dania rybne. Najstarszy z rodu miał obowiązek rzucić łyżką kutii ku powale i z przylepionych ziaren wnioskować o przyszłorocznym urodzaju. Z jedzenia wigilijnego trochę się bydłu i ptactwu domowemu dostawało, ale też i wilkom, aby później, nie proszone, do zagrody nie przychodziły. (Trzeba wspomnieć, że Wigilia to szczególny dzień zbratania między wszelkim stworzeniem. Temu służyć miało dzielenie się opłatkiem, który także do stajen i obór zanoszono. Wierzono też, że w noc wigilijną zwierzęta ludzkim głosem mówią.)
Owe wigilijne potrawy stały na stole słomą podściełanym - na znak narodzenia Jezusa w stajence. „Po wieczerzy można było z siana tego wróżyć: Długie i proste źdźbło oznaczało szczęśliwe długie życie, krótkie i pogięte - chorobę lub śmierć. Ta panna, która wyciągnie źdźbło zielone wyjdzie za mąż już wiosną, zwiędłe wróży długie czekanie, a żółte - staropanieństwo. Potem słomą tą drzewa owocowe obwiązywano, a to dla lepszego urodzaju lub dawano bydłu, aby się dobrze chowało. W czterech kątach izby, gdzie odbywała się wieczerza stawiano zgodnie z tradycją pogańskich godów cztery snopy zboża, aby dobrze się darzyło. Z przypadkowo wyciągniętych źdźbeł wnioskowano o urodzaju, a także o prognozie na długie życie. Parzysta liczba ziaren w kłosie oznaczała rychłe zamążpójście (lub ożenek).”
Dzielenie się opłatkiem właściwie rozpoczyna wigilię. Z łac. oblatum, czyli dar ofiarny. Zwyczaj pochodzi z pierwszych wieków chrześcijaństwa, gdy wierni podczas mszy odprawianej z okazji narodzenia Chrystusa przynosili do kościoła chleb, aby ofiarować go Bogu. Z tego chleba kapłani brali tylko tyle, ile potrzebowali do konsekracji, resztę rozdawali w kościele, jako znak duchowej jedności i miłości braterskiej. Cieniutkie opłatki pojawiły się w Europie około VIII w., w XV w. dotarły do Polski.
W trakcie wieczerzy wigilijnej śpiewa się lub słucha kolęd. W katolickich rodzinach powinno się pójść na Pasterkę. (Po której chadzano do potoku, by umyć nogi, aby się choroby nikogo nie imały.)
U powały obowiązkowo wieszano jemiołę, która miała przynosić rodzinie i domowi pomyślność.
A skąd się wzięła choinka? Zofia Kossak w „Roku Polskim” pisze tak: „Na równi ze światem antycznym, nasi przodkowie wierzyli, że zmarli zazdroszczą żywym pozostawania na ziemi. Żeby wiec nie narazić się im, co więcej, obłaskawić, zawieszano w polskich chatach u pułapu ścięty wierzchołek świerka, jodły lub sosny, zwany ‘podłaźniczką’. Zawieszano ją szczytem w dół nad stołem wigilijnym, i strojono tradycyjnie jabłkami, wydmuszkami z jaj i piernikowymi figurkami.” Z czasem podłaźniczkę zastąpiono niemiecką choinką (XVIII w.), stojącą już prosto, wierzchołkiem do góry. Choinka to symbol nadziei, długowieczności i zwycięstwa. Wiecznie zielone drzewko o czarodziejskiej mocy chroniącej przed złem. Jabłko według dawnych wierzeń było pokarmem dla zmarłych, zabezpieczało przed chorobami, pomagało w sprawach miłosnych, było symbolem miłości, mądrości i nieśmiertelności. Zabawki z wydmuszek (bombki od XIX w.) symbolizowały siłę odradzającego się życia, płodność i dobrobyt. Świece (lampki) to symbol ogniska domowego, oczyszczenia, wieczności. Mają też przypominać o przyjściu na świat światłości - Jezusa Chrystusa. Łańcuch to symbol węża-kusiciela.
Szopka Betlejemska - legenda głosi, że pierwszą szopkę zrobił św. Franciszek z Asyżu. (XIII w.) Oczywiście, Jezus nie narodził się w typowej dla nas stajence ani szopce, ale w grocie skalnej, która w tamtych rejonach służyła pasterzom i ich trzodom za nocne schronienie. Żłóbek zaś, był wykutym w skale wgłębieniem.
Święty Mikołaj. Legendarny św. Mikołaj żył na przełomie III/IV wieku i był biskupem Miry w Azji Mniejszej, znanym z dobrych uczynków i rozdawania prezentów. Był jednym z najważniejszych świętych prawosławia. W IX wieku „dotarł” do Europy Zachodniej. W XVI w. do domów niemieckich i holenderskich. Do Polski w XVII w. W dniu jego imienin dzieci w bogatych domach dostawały drobne podarki. Od stu lat Mikołaj odwiedza polskie domy w wieczór wigilijny. (Szwedzkie dzieci odwiedza 13-go grudnia święta Łucja. W Ameryce 25-go grudnia do dzieci przychodzi Santa Claus. Do dzieci niemieckich przychodzi Frau Berta. We Włoszech 6-go stycznia podarki przynosi dzieciom Wiedźma Befana, ... itd)
Od 25-go grudnia, po wigilii, rozpoczynało się kolędowanie. „Kolędnicy dla uświetnienia obchodu maskowali się w kozy, konie, wilki i ...niewiasty, które same do orszaku dołączyć nie mogły. Wodzili też z sobą kolędnicy turonia, czyli odzianego w skóry potwora z wielką drewnianą paszczęką. W kolędzie samo duchowieństwo chętnie brało udział. Ksiądz przyjeżdżał, życzył błogosławieństw wszelakich, o Królestwie Bożym prawił, czeladź domową z katechizmu egzaminując. Po wyjściu plebana panny biegły do stołka, na którym duchowny siedział; ta, co pierwsza na krześle usiadła, wróżyła sobie niedługie zamążpójście.”
Święto Trzech Króli. (Biblia nie określa ich liczby i nie podaje ich imion) Przybywali z daleka. Zwano ich mędrcami albo magami. Przynieśli w darze Jezusowi kadzidło - symbol boskości, złoto - oznaczające królewską władzę i mirrę - zapowiedź męczeńskiej śmierci. Od wczesnego średniowiecza zaczęto nazywać ich z imienia: Kacper, Melchior i Baltazar. Od czasu renesansu ich święto przypada na 6-go stycznia. Kulinarnym rarytasem w to święto były potrawy szykowane z dodatkiem słodkich migdałów, które jako symbol radości, bogactwa, szczęścia w miłości, płodności - zarówno dla ludzi, zwierząt, jak i ziemi, stanowiły podstawę do kolejnej wróżby. Jest to też ostatni dzień, kiedy wypada jeszcze wręczać gwiazdkowe podarki i składać życzenia. „W tym dniu rozbiera się choinkę, usuwa świąteczne dekoracje. Czas świąt Bożego Narodzenia dobiegł końca. Nie napawało to jednak nikogo zbytnią melancholią, jako że wszystkich czekało teraz kilka tygodni karnawałowych uciech.” „Nie masz nad karnawał czasu weselszego. Ciemne poranki adwentu, kiedy to o piątej na roraty trzeba wstawać, weselszymi się stawały, jeśli tylko panna czy kawaler pomyślał o uciechach, jakie zawsze po świętym Sylwestrze nastają.”
Drogi Czytelniku, może teraz spodziewałeś się, że wreszcie odpowiem na pytanie zawarte w podtytule. Jak widzisz, nie ma już na to miejsca. Ale zachęcam, pomyśl i odpowiedz sobie sam...
BIBLIOGRAFIA - podaję tytuły artykułów, z których korzystałam:
„Staropolskie świętowanie: karp, gorzałka, turoń, sanie” - Maja Wolny; „Na wigilijnym stole (i w okolicy)” - Jerzy J. Kaczmarek; „12 dań, bo tylu było apostołów”; „16 wieków tradycji: Boże Narodzenie”; „Wół, osioł i inne zwierzęta czyli świadkowie Bożego Narodzenia”; „Dzisiaj wigilia” - Marzena Filipczak; „Wieczór słodkich migdałków”; „Prawosławne Boże Narodzenie”; „Rok Polski” - Zofia Kossak.