piątek, 17 stycznia 2014
Zapraszam też na Wieczór Galowy dla Kobiet
Strona wydarzenia - KLIKNIJ.
Zachęcam do wysłuchania archiwalnej audycji, która była transmitowana przez Radio Chrześcijanin w dniu 15 grudnia 2013 r. jest to audycja z cyklu Akademia Pięknego Życia, nawiązująca do naszych wydarzeń w Teatrze Roma - tych wcześniejszych i tego planowanego. Plik do pobrania TUTAJ:
środa, 15 stycznia 2014
Nie troszczcie się...
Już wielokrotnie pisałam na moim blogu, że kiedy nurtuje mnie jakiś
temat, drąży jakaś myśl, przygniata jakaś troska, to zawsze znajduję dla siebie
odpowiedź, wskazówkę czy pociechę w codziennej lekturze Biblii i w różnych rozważań,
którymi się posiłkuję.
Tak dzieje się i teraz.
Ostatnio nie sypiam najlepiej. Pewne troski, niepokoje,
obawy nie pozwalają mi na spokojny sen i błogi nocny odpoczynek. Przyczyny
swoich trosk znam. Pomysłu na rozwiązanie problemu nie mam. Nie pozostaje mi
nic innego, jak zaufać Bogu i czekać na Jego interwencję.
W takich też momentach szczególnie uważnie śledzę to, co
czytam:
11 stycznia czytałam opis powołania Abrama (I Mojżeszowa
12:1-20).
Na nowo uderzyło mnie to, że Abram
uwierzył słowom Bożej obietnicy (w. 2 i 3) i wyszedł poza granice strefy swojego
bezpieczeństwa. Poza granice stabilizacji i komfortu, w jakich żył on i jego
rodzina. Pomyślałam sobie o swoim życiu. Uczciwie mogę przyznać, że ponad 30
lat temu zrobiłam podobnie. I chociaż Bóg nie przemówił do mnie w taki sposób,
jak rozmawiał z Abramem, to jednak bardzo mocno wierzyłam, że Bóg ma dla mojego
życia wspaniały plan.
Od tamtej pory wielokrotnie opuszczałam kolejne strefy komfortu, aby podejmować nowe wyzwania,
które przede mną stawiał Bóg. To, czego szczególnie mocno uczyłam się przez te
lata, to to, że ‘życie przez wiarę’ wymaga wiary :-). Nauczyłam się też, że Bóg
zawsze spełnia swoje obietnice.
I to daje mi nadzieję na dziś, jak jest napisane: Trzymajmy się niewzruszenie nadziei, którą wyznajemy, bo wierny jest Ten, który dał obietnicę (Hebr. 10:23).
I to daje mi nadzieję na dziś, jak jest napisane: Trzymajmy się niewzruszenie nadziei, którą wyznajemy, bo wierny jest Ten, który dał obietnicę (Hebr. 10:23).
12 stycznia śledzę rozstanie Abrama z Lotem (I Mojżeszowa
13:1-18).
Dzielą między sobą terytorium. Abram ustępuje Lotowi pierwszeństwa
wyboru. Ten, jak to małe dziecko, sięga po większy i lepszy kawałek czekolady.
Uczę się od Abrama tego, że nie na sobie samym, lecz na Bogu kładzie odpowiedzialność
za wypełnienie obietnicy. Nie boi się zaprzestać kontrolowania sytuacji, całkowicie
zawierzając ją Bogu. Ta historia jest
hołdem dla wiary Abrama. Oddając się w
Boże ręce, Abram pozwala Bogu na bezkolizyjne wypracowywanie Swojego planu.
Wciąż nie do końca wiedziałam, jak jeszcze mogę odnieść ten kawałek historii życia Abrama do siebie. Pomógł mi w tym autor
rozważania, kierując do mnie (tak wierzę) dwa proste pytania: Co jest twoją dzisiejszą potrzebą? Czy
możesz powierzyć ją Bogu i ufać, że On zatroszczy się o jej zapewnienie?
Czy miałam inne wyjście? Tak, pewnie nie jedno, ale wybrałam to sugerowane w pytaniu.
14 stycznia w jednym z rozważań znajduję następujący opis: Pomimo wszelkich naszych wysiłków - kręcenia
się w łóżku, przewracania z boku na bok, zruszania poduszki i przyklepywania
jej - czasami nie jesteśmy w stanie zasnąć. (…) Istnieje wiele przyczyn spędzających
sen z powiek, którym przeważnie nie możemy zapobiec. Niekiedy jednak bezsenne
noce wynikają z niespokojnych myśli, zmartwień … (…) Coś o tym wiem...
Autor rozważania odesłał mnie do Psalmu 4. W moim
tłumaczeniu Biblii nadano mu tytuł „Ufna modlitwa wieczorna”. Pośród wielu
zawołań do Boga, znajduję tam cenne słowa: Drżyjcie
i nie grzeszcie! Rozmyślajcie w sercu swym na łożu i milczcie! Składajcie sprawiedliwe
ofiary i ufajcie Panu (w. 5 i 6). Z
nadzieją przeczytałam wyznanie Dawida w ostatnich słowach tego Psalmu: Spokojnie się ułożę i zasnę, bo Ty sam,
Panie, sprawiasz, że bezpiecznie mieszkam (w. 9).
I, rzeczywiście,
dzisiejsza noc była zupełnie inna, niż wiele poprzednich.
15 stycznia Z samego poranka przemawiają do mnie słowa Jezusa: Nie troszczcie się więc i nie mówcie: Co będziemy
jeść? Albo: Co będziemy pić? Albo: Czym się będziemy przyodziewać? Ale
szukajcie najpierw Królestwa Bożego i sprawiedliwości jego, a wszystko inne
będzie wam dodane (Ew. Mateusza 6:31 i 33). Czy mam wiarę w Boże
zaopatrzenie? Jeśli wystarczy wiara, mała jak ziarnko gorczyczne, to mam…
Moje dzisiejsze poranne rozmyślania dopełniają jeszcze dwie myśli:
Zmartwienie nie
pozbawia jutra jego smutku, lecz okrada dzień dzisiejszy z jego siły.
Corrie ten Boom
Boże, dla Ciebie moje
łzy są oczywistym dopełnieniem słów niewypowiedzianych. Katarzyna Zychla
Pomyślałam sobie, że te moje wynurzenia najlepiej będzie
zamknąć modlitwą.
To piękne wyznanie Marcina Lutra, przyjęłam na dziś, jako
słowa mojej modlitwy: Nie pokładam swej nadziei
w żadnym człowieku na ziemi, również w sobie samym, mojej mocy, moich umiejętnościach,
mojej pobożności, czy w tym, co posiadam. Ośmielam się pokładać moje zaufanie
jedynie w Tobie, niewidzialnym, niepojętym i jedynym Bogu, który stworzył niebo
i ziemię. Amen
piątek, 10 stycznia 2014
Noworoczne postanowienia
Przygotowane na spotkanie czwartkowe w praskiej Arce.
Mówi się, że podejmowanie postanowień u progu nowego roku
jest stare jak świat. Czy jest to prawda, tego nie wiem. Pewne jest jednak to,
że tzw. noworoczne postanowienia wpisały się w naszą coroczność :-) na stałe. Ciekawe jest to, że często z wieloma
postanowieniami zwlekamy nawet przez
kilka tygodni czy miesięcy, właśnie do tego momentu przełomu, jakby sama data 1
stycznia miała magiczne znaczenie. W tym
dniu nasze postanowienia nazywamy już po imieniu.
Te najbardziej popularne to:
1.
Odchudzam
się. Idę na dietę. To ja :-).
2.
Rzucam
palenie.
3.
Zacznę się
gimnastykować. To wygląda, jak ja :-).
4.
Będę
oszczędzać.
5.
Będę mniej
czasu spędzać przed telewizorem.
6.
Będę
czytać jedną książkę tygodniowo.
7.
Będę
więcej czasu poświęcać rodzinie. Dzieciom.
Zdarzają
się postanowienia typu:
1.
Zacznę
szukać pracy. Tej pierwszej, nowej,
lepszej.
2.
Zapiszę
się na kursy dokształcające.
Czy
duchowe:
1.
Będę
codziennie czytać Biblię i modlić się.
2.
Przeczytam
całą Biblię w rok.
3.
Będę
regularnie chodzić do kościoła.
4.
Będę
dzielić się Ewangelią z nowo poznanymi osobami.
Brzmi
to fajnie, ale, niestety, prawda jest taka,
że większość ludzi w swoich postanowieniach ponosi fiasko już w pierwszych
kilku tygodniach nowego roku. I znowu czekamy do poniedziałku, lub do
pierwszego, przeważnie jednak do kolejnego 1 stycznia.
Czy
zatem nie warto podejmować żadnych noworocznych postanowień? Warto. Jak najbardziej. Należy je
tylko podejmować zgodnie ze swoimi
predyspozycjami - charakterem, temperamentem, posiadanymi uzdolnieniami.
Czasem pragniemy dojść do czegoś, porównując się z innymi ludźmi i od razu
skazani jesteśmy na niepowodzenie. Dlatego nasze postanowienie, cel, który
chcemy osiągnąć, powinien być skrojony nie tylko na miarę naszych pragnień, ale
i możliwości. Ja nigdy nie będę Twiggy, ale to wcale nie znaczy, że nie powinnam
popracować nad swoją wagą.
Oto
kilka praktycznych wskazówek w realizacji noworocznego postanowienia, które samo
w sobie niesie w naszym życiu dużą zmianę - bo przecież ma się coś w naszym
życiu zmienić. Będę posługiwać się swoim przykładem:
-
nie bójmy się zmian - boję się tego,
że będę musiała zmienić swój sposób odżywiania się, funkcjonowania w kuchni, w
rodzinie i w towarzystwie
-
zmiana jest procesem - muszę nauczyć
się cierpliwości; zrzucenie kilku kilogramów potrwa miesiące; trzeba nauczyć
się inaczej gotować, inaczej robić zakupy, wyrobić w sobie nowe nawyki
-
ważne są małe sukcesy - sukcesem
będzie utrata pierwszych dwóch kilogramów; sukcesem też będzie nauczenie
odmawiania sobie słodyczy i ciasta
-
nikt nie mówi, że będzie łatwo - bo
nie będzie; a najgorzej będzie poza
domem, kiedy ktoś będzie mnie kusić jakimś smakołykiem
-
nie śpieszmy się, nie wszystko od razu
- nie zamierzam się ważyć codziennie, bo szybko się zniechęcę; po tygodniu mogą
pojawić się pierwsze wahnięcia wagi, ale czasu na efekty potrzeba dużo więcej
-
zmiana wymaga planu - ktoś przesłał mi konkretną dietę z
jadłospisem na kilka tygodni; to całkiem niezły
plan, teraz tylko trzeba go wdrożyć w życie
-
utrwalaj nowe zachowania - po utracie
kilku kilogramów nie mogę powrócić do podjadania czekoladek i szarlotek, co
wcale nie jest łatwe
-
szukaj wsparcia - potrzebuję mieć u
swojego boku kogoś, kto będzie mnie pozytywnie motywował, zachęcał, chwalił (to
nawet może być mój mąż, ale siostra jest lepsza, bo koleżanki oszukują :-).
To
był taki praktyczny przykład, który
miałby zachęcić was do podejmowania noworocznych i nie tylko noworocznych
postanowień. Każdy z was mógłby tu wpisać swoje postanowienie. Przy okazji zdradzę wam tajemnicę, że mam jeszcze kilka postanowień na ten rok - troszkę większej rangi.
A, ponieważ
jesteśmy tu w Arce, na spotkaniu, który ma swoją specyfikę, to nie chciałabym
was pozostawić bez zachęty do duchowych postanowień na ten nowy rok, mimo tego, że mamy już 9 dzień stycznia. Naprawdę, 1 stycznia wcale nie jest magiczną datą. Zmiany w swoim
życiu możecie wprowadzić już jutro, a nawet dzisiaj.
W
Ew. Marka 8:34-37 zapisane są takie słowa: A
przywoławszy lud wraz z uczniami swoimi, rzekł im Jezus: Jeśli kto chce pójść
za mną, niech się zaprze samego siebie i weźmie krzyż swój i naśladuje mnie. Bo
kto by chciał duszę swoją zachować, utraci ją, a kto by utracił duszę swoją dla
mnie i dla ewangelii, zachowa ją. Albowiem, cóż pomoże człowiekowi, choćby cały
świat pozyskał, a na duszy swej szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za
duszę swoją?
Drodzy,
nawet najlepsze noworoczne postanowienia, jeśli nie niosą w sobie tego
wiecznego czynnika, przyniosą nam w naszym tu
i teraz tylko chwilową satysfakcję i zadowolenie.
Dlatego,
chciałam was zachęcić do podjęcia postanowień, które przyniosłyby korzyść
waszym duszom.
Tak
- czytajcie codziennie Pismo Święte, zacznijcie od Nowego Testamentów, który od
nas dostaliście.
Tak - módlcie się do Boga codziennie swoimi słowami, jakbyście
rozmawiali z przyjacielem.
Tak
- szukajcie społeczności wierzących, w której moglibyście wzrastać duchowo.
Nawet tutaj w Arce taką społeczność możecie znaleźć w niedziele. Sami taką społeczność tworzycie
dzisiaj.
Te
duchowe postanowienia są ważne. A może nawet, moim zdaniem, najważniejsze.
Dla
przykładu podam wam, co o swoich duchowych postanowienia pisało kilku znanych
mężów Bożych:
Gary
Bauer (polityk i etyk): Obiecuję sobie, że
będę dłużej się modlił, śmiał głośniej, mniej martwił i we wszystkim starał się
okazywać więcej miłości Jezusowej.
Tim
LaHaye (pisarz chrześcijański): We
wszystkim, co piszę i mówię do ludzi, będę starał się przekonywać ludzi, że
każdego dnia powinniśmy żyć tak, jakby Chrystus miał powrócić w tym dniu.
Jonathan
Edwards (kaznodzieja przebudzeniowy): Jestem świadom faktu, że nic nie potrafię
uczynić bez pomocy Boga. Dlatego kornie błagam Go, by w swojej łaskawości
uzdolnił mnie do wytrwania w moich postanowieniach.
Z
kolei apostoł Paweł tak modlił się o swoich współwyznawców, jak i ja
chciałabym modlić się o was.
I oto się modlę, aby miłość wasza coraz
bardziej obfitowała w poznanie i wszelkie doznanie, abyście umieli odróżniać
to, co słuszne, od tego, co niesłuszne, abyście byli czyści i bez nagany na
dzień Chrystusowy, pełni owocu sprawiedliwości przez Jezusa Chrystusa, ku
chwale i czci Boga. Filip. 3:9-11
Drodzy,
kończąc, powiem tak: Wiem, że mój przykład postanowienia noworocznego o utracie
wagi, ma się nijak do waszych potrzeb i trosk, z jakimi się borykacie na co
dzień. Jestem przekonana, że wasze pragnienia czy postanowienia są znacznie większego
kalibru i ich zrealizowanie naprawdę czasem może graniczyć z cudem.
I
dlatego, kończąc, chciałam wam, tak na zachętę, przeczytać pewną modlitwę,
której autorem jest Reinhold Niebuhr, amerykański teolog protestancki.
Tytuł
tej modlitwy brzmi „Modlitwa o pogodę ducha”:
Boże, użycz mi pogody ducha
Abym godził się z tym
Czego nie mogę zmienić
Odwagi
Abym zmieniał to
Co mogę zmienić
I mądrości
Abym odróżniał jedno od drugiego
Pozwól mi co dzień
Żyć tylko jednym dniem
I czerpać radość chwili, która trwa
I w trudnych doświadczeniach losu
Ujrzeć drogę wiodącą do spokoju
I przyjąć - jak Ty to czyniłeś -
Ten grzeszny świat takim
Jakim on naprawdę jest
A nie takim, jak ja chciałbym go widzieć
I ufać, że jeśli posłusznie poddam się
Twojej woli
To wszystko będzie jak należy
Tak, bym w życiu osiągnął umiarkowane
szczęście
U Twego boku, na wieki posiadł szczęśliwość
nieskończoną.
Amen
Subskrybuj:
Posty (Atom)


