poniedziałek, 11 stycznia 2016

Serdecznie zapraszam


Serdecznie zapraszam na pierwsze w tym roku kalendarzowym spotkanie z cyklu “Kobieca Sobota”.
Gościem spotkania będzie Magda Grabowska. 
Oto kilka ważnych informacji na jej temat:
Magdalena Grabowska wraz z mężem Wiesławem od 1993 roku prowadzą “Służbę Rodzinie” w ramach Ruchu Nowego Życia (obecna nazwa Ruch Chrześcijański Mt28).
Są współautorami podręcznika do przedmiotu Przygotowanie do Życia w Rodzinie pt. „Zanim wybierzesz”. Prowadzą kursy dla narzeczonych, są doradcami małżeńskimi.
Magdalena jest coachem, wykładowcą na konferencjach, seminariach i spotkaniach dla kobiet, autorką książek:  „Kobieta warta królestwa”, „Klucze do pokoju”.
Magda napisała również książki dla dzieci – „Wielka Wędrówka” i „Cudowna Przemiana”. Obie mają charakter opowiadań, które w istocie mogą stanowić pretekst do przedstawienia dzieciom prawd Ewangelii. Książka „Wielka wędrówka” została nagrodzona w 2012 r. przez Fundację Gargano za triadę wartości dobro-prawda-piękno.
Gorąco zachęcam do udziału w spotkaniu i mam nadzieję do zobaczenia,
Wala 
 ***
Słów kilka o książce “Klucze do pokoju”: http://walajarosz.blogspot.com/2012/02/kacik-dobrej-ksiazki.html 
oraz o książce “Kobieta warta Królestwa”: http://walajarosz.blogspot.com/2010/12/kobieta-warta-krolestwa.html.






niedziela, 10 stycznia 2016

Niepozorna służba

Czasem zdarza mi się mieć odczucie, że służba, którą obecnie pełnię, w porównaniu z działaniami innych osób jest mało istotna, mało ważna. Nie jest to służba na  świeczniku. Działania podejmowane są lokalnie, w obrębie jednej warszawskiej dzielnicy. Nawet nie w skali miasta, nie mówiąc już o zasięgu krajowym, a i tak bywało. „Target” (jak to niektórzy zwykli nazywać) nie jest konkurencyjny - docieramy do tych najuboższych, zagubionych, bez żadnych perspektyw na lepsze życie. Ktoś nam powiedział: „Z tego owocu nie będzie …”. Rzeczywiście, owoce służby zbierane są powoli, ale czy ich nie ma? Z tym bym dyskutowała.

W związku z powyższym, od czasu do czasu zastanawiam się nad tym, co jest najważniejsze. Czy ważne są liczby, czy ważna jest skala, zasięg działania, a może ranga odbiorcy wszelakich działań? I zwykle tak się dzieje, że kiedy nurtują mnie jakieś myśli, to wtedy też bardziej jestem wyczulona na to, co myślą o danym temacie inni. Myśli te przeważnie odnajduję w różnych książkach czy artykułach. I te, co ciekawsze, spójne z moimi i przeważnie o wiele lepiej wyrażone, sobie przepisuję, próbując z nich potem zrobić sensowną całość.

Tym razem też tak się zadziało. Oto niektóre odpowiedzi na moje pytania, rozterki, obserwacje.
C.S. Lewis „Milcząca planeta”: W moim kraju panuje prawo, które zabrania mówienia o wielkości i liczbie… Sprawia ono, że odnosimy się z szacunkiem do rzeczy małych i nie przywiązujemy wagi do rzeczy naprawdę wielkich. Może u mnie nie działa to tak dosłownie, bo lubię te wielkie rzeczy, które mają miejsce w środowisku, w którym się poruszam. Wielką i ważną rzeczą była dla mnie ewangelizacja z Franklinem Grahamem, były dla mnie ważne wszystkie edycje ewangelizacyjnej gali w Teatrze Roma - każda dla tysiąca kobiet, i w takiej samej mierze ważne jest dla mnie każde spotkanie dla trzydziestu kilku praskich kobiet, które raz w miesiącu organizuję. Jednak pewna racja w opisie Lewis’a  jest.

David Roper: Bóg nie wymaga, abyśmy odnajdywali spełnienie w ilości wykonywanej dla Niego pracy, ani w liczbie osób w niej uczestniczących, lecz w wiernym wykonywaniu zadania dla Jego chwały. Służba wielkiemu Bogu w Jego mocy w mało ważnym miejscu nie jest szczeblem do wielkości - to jest wielkość. I znowu pojawia się tu kwestia wielkości i liczb. W dobie mega kościołów naprawdę można wpaść w kompleksy. Już nawet u nas w Polsce, w Warszawie, idzie się w tym kierunku. A jak doda się do tego jeszcze tendencję do budowania tzw. emerging church albo fun church, które bardziej skupiają się na zadawalaniu człowieka niż na chwale Boga, tym samym sprzyjając wzrostowi kościoła (bardziej liczebnie niż jakościowo) - to niesienie pomocy i poświęcanie swojego czasu i energii kilkunastu maluchom, 20-stce młodzieży i 50-100 dorosłym rozbitkom życiowym, może dla obserwatora z zewnątrz wydawać się idealistyczne, bez sensu czy mało ważne. Dla mnie jednak takie nie jest, ponieważ liczy się każdy człowiek.

W tekście Edyty Dawid-Leutgeb odkryłam takie słowa: Nie zwracajmy uwagi na sztucznie stworzone bariery, podziały na bogatych i ubogich, zdrowych i chorych, na rasy, narodowości języki. Dla Boga każdy jest cenny. Każdy jest „na wagę złota”, każdy jest bezcenny i niepowtarzalny. Żadne bariery ani prawa nie powinny nam przeszkodzić w czynieniu dobra. (Postylla kobiet, str. 253.)
Sofokles twierdził: Czynienie dobra jest najchwalebniejszym zadaniem człowieka.
A Abraham Joshua Heschel  napisał: Najgłębsza mądrość, jaką może posiąść człowiek, to zrozumieć, że jego przeznaczeniem jest pomoc i służba.

Zapisałam sobie też słowa tej pięknej modlitwy:  Spraw, Panie, byśmy byli godni służyć naszym bliźnim na całym świecie, którzy żyją i umierają w biedzie i w głodzie. Daj im dzisiaj, poprzez nasze ręce, chleba powszedniego, a przez naszą miłość, daj im pokój i radość. Niestety, nie wiem, kto jest autorem tych słów, ale doskonale wyrażają one to, co czuję w głębi mojego serca. W naszej fundacji trzy razy w tygodniu wydajemy potrzebującym chleb. Tak naprawdę, dopiero w tym miejscu poznałam znaczenie ‘chleba powszedniego’. I wciąż uczę się (uczymy się wszyscy, jako wolontariusze), jak ten chleb z miłością podawać. Nawet wtedy, gdy nie jest łatwo, bo ktoś się awanturuje, ktoś inny przeklina, ktoś brzydko pachnie, a jeszcze innych zachowanie wskazuje na spożycie...

I tutaj przydają się słowa Johna Henry Newmana: Daj, Panie, abym Ciebie głosił również bez zwiastowania - nie poprzez słowa, ale przez mój przykład, poprzez oddziaływujące na innych moje czyny, przez objawiającą się pełnię miłości, która moje serce ku Tobie kieruje

Czy zawsze tak było, że chciałam robić to, co teraz? Nie, chociaż jestem w Bożej  służbie już ponad 30 lat. Moje życie zaznaczyło się kilkoma ważnymi etapami, krótszymi lub dłuższymi, z większymi lub mniejszymi sukcesami. Zawsze była to praca z ludźmi i dla ludzi. Teraz, patrząc na wszystko z perspektywy przeżytych lat oraz następujących po sobie etapów, a też życiowych turbulencji, mogę stwierdzić, że Bóg bardzo konsekwentnie prowadził mnie do miejsca, w którym teraz jestem. Ja, znałam to miejsce od jego początków, i nigdy z własnej woli nie chciałam się w nim zaangażować. Moja postawa zaczęła się zmieniać, kiedy pozwoliłam Bogu zmieniać swoje myślenie i nastawienie. Kiedy mój umysł zaczął współpracować z moim sercem, bo ono pierwsze pokochało… Nie to miejsce, tylko ludzi. Miłość do miejsca i dbałość o nie też przyszła.

Oswald Chambers napisał: Bez względu na to, gdzie nas Bóg posyła, naszym wielkim celem jest służenie Mu z całego serca w pracy, którą nam zlecił. A Randy Kilgore stwierdził, że: Tajemnicą prawdziwej służby jest absolutna wierność bez względu na to, gdzie Bóg nas postawił.
I tego się trzymam. Tyle samo serca wkładam w sprawy porządkowe, gospodarcze, administracyjne, co w organizowanie spotkań dla kobiet, imprez dla dzieci, uroczystości dla naszych podopiecznych (ostatnio byliśmy na wspaniałej wycieczce), czy w zdobywanie pomocy dla nich i robienie przez pół nocy stu paczek... Trzymam się przy tym zasady ze Słowa Bożego, aby cokolwiek czynię, z duszy czynić jako dla Pana (Kolosan 3:23a). Daje mi to ogromną radość i satysfakcję oraz poczucie spełnienia, a inni też z tego korzystają.

***
Modlitwa:
Panie! pomóż mi być Twoimi ustami i wypowiadać właściwe słowo we właściwym czasie. Pomóż mi być Twoimi rękoma i modlić się również za niezrozumiałą i obcą niedolę. Pomóż mi być Twoimi ramionami, które niosą ciężary bliźniego. Pomóż mi stać się Twoim sercem, by czynić to, do czego mnie powołujesz! Ruth Nother 












sobota, 2 stycznia 2016

Kącik dobrej książki

Jak już wspomniałam Wam w grudniowym poście, chciałam dziś zaprezentować jeszcze dwie książkowe „chwilówki”. (Wyjaśnienie tematu: KLIKNIJ). Mam jednak cichą nadzieję, że w tym roku uda mi się więcej czasu poświęcić dobrym książkom, które cierpliwie czekają ułożone w stosiku na komodzie. Moje propozycje dla Was to:

„Postylla kobiet”, praca zbiorowa pod redakcją Katarzyny Rudkowskiej i Aleksandry Błahut-Kowalczyk, Wydawnictwo „Warto”, Dzięgielów 2013 r.

Książka została mi dedykowana 17 maja 2014 r., z piękną dedykacją: Walentynie Jarosz - Służebnicy Pańskiej na niwie Ewangelicznej Fundacji Przyjaciół Rodziny z Bożym błogosławieństwem w imieniu Synodalnej Komisji ds. Kobiet Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP.

Jest to zbiór kazań na niedziele i święta opracowanych zgodnie z kalendarzem liturgicznym KEA. Zaczyna się kazaniem na pierwszą niedzielę Adwentu, a kończy serią kazań okolicznościowych. Książka zawiera 80 kazań, napisanych przez 43 autorki.

Autorkami kazań są teolożki KEA. Jak pisze wydawca kobiety te na co dzień pracują tam, gdzie zaprowadził je Bóg. Można je spotkać w kościołach, szkołach, parafiach, domach opieki, biurach i fundacjach, na wyższych uczelniach. Wszędzie tam, gdzie są, swoją pracą i zaangażowaniem świadczą o Jezusie Chrystusie. Są różne, jak różni są ludzie - można się o tym przekonać, czytając ich kazania - ale łączy je jedno: miłość do Boga i chęć głoszenia Ewangelii.

Kilka z tych kobiet znam osobiście. Obcowanie z ich i ich koleżanek tekstami, nawet przez chwilę, w ciągu każdego dnia minionego roku kościelnego, było dla mnie ogromnym błogosławieństwem, zachętą i napawało mnie dumą, że głos kobiet brzmi tak pięknie, chociaż nie słychać go z ambony czy kazalnicy. Uważam, że warto byłoby coś zmienić w tej dziedzinie życia i służby Kościoła. Zanim to jednak nastąpi, proponuję każdemu tę piękną lekturę.

„Ku większej chwale Bożej”, wybór kazań - ks. Waldemar Preiss, senior, Wydawca: Parafia Ewangelicko-Augsburska, Bydgoszcz 2008 r.

Jest to również utrzymany w chronologii kalendarza liturgicznego wybór kazań, chociaż nie zawiera on kazań na cały rok, tylko na wszystkie święta i wybrane niedziele. Kazania te również nie pochodzą z jednego roku kościelnego, ale wygłaszane były w latach 1936-1971.

W lekturze książki uwagę zwraca bardzo żywa forma zebranych kazań. Bardziej zbliżona do słowa mówionego niż pisanego. Kazania te były po prostu pisane tak, jak miały być wygłoszone, uwypuklając bogactwo języka i niezwykły styl autora.

Jak pisze syn kaznodziei - ks. Waldemar Preiss, junior (mój wykładowca w ChAT-u): Najważniejsza jest jednak treść tych kazań! Są one zakorzenione w Piśmie Świętym i z niego czerpią swoją wymowę i moc. Nie chcą one świadczyć o niczym, czy nikim innym, jak tylko o Bogu w Trójcy Świętej jedynym. … Zamysłem i celem wszystkich kazań jest: prowadzić słuchacza do wiary.

Właśnie tak to odbierałam. Prostota i praktyczność tych kazań mnie oczarowała. Przebijała z nich doskonała znajomość odbiorcy tych kazań, jego problemów, potrzeb, a też słabości czy małości. Byłam zadziwiona niesamowitą wiedzą i orientacją autora w sprawach bieżących współczesnego mu świata, a tym samym w sprawach żyjącego w tym świecie człowieka. Przypominam, to były czasy bez Internetu, Google’a, Wikipedii, a nawet telewizji. A jednak znajomość, ogląd i ocena nieodległej historii oraz czasów autora jest godna szacunku.

Obcowanie z tymi kazaniami uświadomiło mi jeszcze bardziej, że Biblia jedyną księgą, która jest zawsze aktualna i konieczna nam do życia, niezależnie od tego w jakich czasach żyjemy. Gdyby nie data, wpisana pod każdym z wybranych kazań, mogłyby one być z powodzeniem wygłoszone jutro (wg. mojego kalendarza jutro jest niedziela) i wykonać taką samą pracę w sercu słuchacza, jak wierzę, wykonywało dziesiątki lat temu. Dlatego też, przyznaję rację synowi autora - zamysłem tych kazań jest prowadzić do wiary także czytelnika. Proszę spróbować.










Noworocznie


Ze wstydem przyznaję, że zaniedbałam w mijającym roku tradycję składania życzeń świątecznych i noworocznych. Dziś postaram się nadrobić przynajmniej jedną zaległość. Moje życzenia dla Was na ten rok brzmią: 

Na Nowy Rok niechajże nas prowadzi
Bóg Wszechmogący, Ojciec na niebiosach;
On, co od świata początku Swój lud
Miłosiernie i łaskawie wiódł,
Niechajże radzi o przyszłości losach.

Na Nowy Rok niechajże nas prowadzi
Bóg Wszechmogący, Ojciec na niebiosach.

(Gerok)