Jesień w sukni z mgły
rozlała się już po polach
rozlała.
Liśćmi w kolorze rdzy
drzewa w parku pomazała
posypała.
A ta jesień szronem zwiewnym
powietrze upiększa
przyodziewa.
A ten szron w słońcu jesiennym
tak srebrzyście pięknie
we włosy się wplata.
Złotym czerwownym brązowym
liściem szeleszczącym
śpiewa...
Basia Lewandowska (28.09.2013 r.)
wtorek, 23 września 2014
środa, 17 września 2014
Julek, Junior, Jurek!
Już trzeci tydzień zajmuję się swoim 16-miesięcznym
wnuczkiem Julkiem. Od poniedziałku do piątku, od 8.00-17.00.
Jest to dla mnie ogromne wyzwanie. Głównie fizyczne. Za
takim małym człowieczkiem, który właśnie zaczął chodzić, trzeba wciąż podążać, a oczy i uszy mieć wokół głowy. Jak słyszę słodki okrzyk „opa!”, już wiem, że
Julek gramoli się na jedno z domowych siedzisk lub leżanek. Długo to nie trwa,
bo zaraz do moich uszu dobiega radosne „baaach” i Julek już stoi na podłodze. To
efekt minionego tygodnia, kiedy ćwiczyliśmy schodzenie z kanapy tyłem, a nie
przodem :-).
W domu trwa ciągła zabawa. Julek to mały mężczyzna -
najlepiej bawi się samochodzikami. Ostatnio odkrył, że samochodziki fajnie garażują pod szafkami. Ma tylko
za krótkie rączki, aby stamtąd je wyjmować. No, ale od czego jest babcia?
Lubi też oglądać, z babcią, różne kolorowe książeczki. A mamy
w domu w czym wybierać... .
Nasze wspólne dni przebiegają bardzo uporządkowanie: zabawa,
śniadanie, zabawa, drugie śniadanie, zabawa, plac zabaw i owoc, zabawa, zupka,
drzemka, zabawa, drugie danie, zabawa, oddanie małego skarbu rodzicom. Już się
przyzwyczaiłam, że teraz moje dni będą podporządkowane tym rytuałom.
Oczywiście, z upływem czasu troszkę się zmieniającym. Dojdzie poważne czytanie
bajek, kolorowanie i zabawa klockami. Pojawią się ulubieni bohaterowie
kreskówek. Będą puzzle i memorki. A w „magicznej szafie” babci (jak ją określa
moja 6 letnia wnuczka Hania) znajdą się jeszcze jakieś inne, ciekawe skarby.
Zauważyłam, że tą dosyć hałaśliwą i ruchliwą
odmianę najgorzej znosi nasz kot - Junior. Każdego poranka, zanim Julek przekroczy próg
naszego domostwa, Junior znika w „magicznej szafie”. Tylko głód jest w stanie
go stamtąd wyciągnąć. Oczywiście, obecność kota przy misce karmy, jest dla
Julka zaproszeniem, aby głośnym pokrzykiwaniem zachęcać futrzaka do jedzenia.
Co spotyka się z niezrozumieniem i kocia łapka od razu idzie w ruch. Na
szczęście - tylko na postrach.
Potem zaczyna się zabawa - gonitwa pod stołem i wokół
stołu. Kot znika pod obrusem, na którymś z krzeseł, od czasu do czasu wysuwając
pyszczek lub łapkę w kierunku małego „Denisa Zawadiaki”. Tak czasem określam
mojego wnuczka - z powodu blond czupryny i łobuzerskiego spojrzenia.
Kot nie odpuści sobie, aby nie obwąchać każdej nowej
zabawki, którą bawi się Julek. Niektóre z nich sobie podkrada.
Dziś mieli fajną
zabawę. Julek zrzucał ze stoliczka małe kolorowe kartoniki, a Junior wciągał je
łapką pod krzesło, pokryte w całości pokrowcem. Potem tylko coś szurało i
obrazek wypadał z innej strony stołu. A tuż za nim pojawiała się ruda łapka. Julek i
Junior świetnie się bawili, a ja razem z nimi.
Najśmieszniejsze są momenty, kiedy i wnuczek i kot, w jednym
czasie, domagają się mojej uwagi. Jak tylko usiądę z Julciem na fotelu i
wyciągnę nogi na ławie, natychmiast ląduje na nich kot. Zdarza się, że Julek
się bawi, a ja obserwuję jego zabawę z fotela. Kot szczęśliwy melduje się na
moich kolanach. To trwa chwilę, bo zaraz pojawia się Julek i, wykrzykując swoje
charakterystyczne „opaaaaa!”, gramoli się na trzeciego. Zgadnijcie, kto wygrywa?
Dzisiaj, siedząc na tymże ulubionym fotelu, zakładałam
Julkowi buciki. Babcia na fotelu, Julek na kolanach, a kot gdzie? Wylądował na moich plecach,
ostrząc sobie pazury na moim karku.
Z kolei, kiedy karmiłam Julka zupką, Junior wbijał swoje
ostre pazury w moje udo, wyrażając głośnym miauczeniem jakąś swoją potrzebę.
Michy pełne, to pewnie chciał pić, a pije wodę z kranu w łazience. No przecież
się nie rozerwę :-).
Czasem, jak do nich wołam, plącze mi się język. Junior czy Julek? Julek czy Junior? A
dziś już przeszłam samą siebie. Było: „Julek,
Junior, Jurek!... ha,ha,ha”.
Teraz jest pora drzemki. Już nikt nie walczy o moje kolana.
Julcio śpi słodko w naszej sypialni. Junior też śpi, zrelaksowany, na kanapie w
saloniku.
A my z Pawłem sobie stukamy. Każde w swoją klawiaturę. I
jest fajnie… .
***
Julcio właśnie się obudził.
Oczywiście, kot też został do tego zmuszony :-).
Oczywiście, kot też został do tego zmuszony :-).
W tej krótkiej scence wyłapałam, że Julek nazywa naszego
kota „Junio”.
„Kochany”- tak skwitowałby to mój Tata, gdyby żył... .
„Kochany”- tak skwitowałby to mój Tata, gdyby żył... .
piątek, 5 września 2014
Kącik dobrej książki
„Egzamin z miłości”, refleksje
matek dzieci z zespołem Downa / matki znane i mniej znane, Stowarzyszenie
Rodzin i Opiekunów Osób z Zespołem Downa Bardziej Kochani, Warszawa, 2011 r.
Na kilka egzemplarzy tej książki natknęłam
się w jednej z praskich świetlic (chodzi o dzielnicę Warszawy). Leżały pod
stosem różnych, mniej lub bardziej profesjonalnych, czasopism medycznych. Zorientowawszy
się, że jest to literatura do wzięcia, z radością zabrałam ze sobą jeden
egzemplarz. Już sam tytuł sprawił, że zapragnęłam ją przeczytać. Kilka lat temu
ogromne wrażenie zrobiła na mnie inna książka napisana przez grono matek -
jedna z nich, Beata Jaskuła-Tuchanowska, jest moją przyjaciółką. Tytuł książki:
„Rodzina Rodzinie - niepełnosprawność jednego z nas”. Beata napisała również książkę
„Księżycowe dziecko”. Więcej o Beacie i jej twórczości TUTAJ.
Wszystkie książki gorąco polecam.
Książka „Egzamin z miłości” pozwala
czytelnikowi poznać szesnaście matek, a pośrednio szesnaście rodzin dzieci z
zespołem Downa. Są to prawdziwe i szczere zwierzenia w formie osobistej relacji
lub udzielonego wywiadu. W każdej z przedstawionych tu sytuacji poznajemy rodzinę,
a głównie matkę, dla której pojawienie się dziecka z zespołem Downa jest szokiem.
W jednym momencie jej uporządkowany i zaplanowany pomysł na życie rodzinne, zawodowe,
karierę idzie w rozsypkę. I z dnia na dzień trzeba zmierzyć się cieniami nowej
rzeczywistości, która potrafi być do bolesna. Tu już nie chodzi tylko o
poświęcenie się wymagającemu ciągłej opieki dziecku. Bolesny jest ten pierwszy
wstyd, odrzucenie przez środowisko - czasem najbliższych, łącznie z opuszczeniem
przez męża, niezrozumienie przez ludzi nieznających problemu.
A jednak… to, co jest pozytywne w
tej książce, to blaski, które ona pokazuje. I za to jestem niezmiernie wdzięczna tym dzielnym kobietom. Zdały egzamin ze swojego macierzyństwa celująco,
zachowując przy tym swoje zawody, rozwijając kariery, pielęgnując swoje stare pasje lub rozwijając nowe. Swoją siłą i
wytrwałością uczyniły własny świat i swojego dziecka, a też ludzi żyjących
wokół, pięknym i wartościowym.
Przynajmniej ja tak się czułam po
lekturze tej książki.
Bardzo cennym elementem każdej z tych
życiowych opowieści było przesłanie do innych matek (rodzin), borykających się
z zespołem Downa. Oczywiście, na pewno one najlepiej z tego skorzystają, ale to
nie znaczy, że nie skorzystam z tego przesłania ja czy Ty, jeśli przeczytasz tę
książkę, a kiedyś na swojej drodze spotkasz jedną z tych cudownych istot z dodatkowym
chromosomem.
Dla przykładu i zachęty wybrałam niektóre
z tych rad:
Mając upośledzone dziecko nie można rezygnować z siebie. Dziecko nie
będzie szczęśliwe przy nieszczęśliwej matce. Dorota Brodowska
Żyć normalnie - kochać i akceptować, niczego nie poświęcać! (…) Opieka
nad niepełnosprawnym dzieckiem nie może odbywać się kosztem dziecka zdrowego
ani życia rodzinnego czy małżeńskiego. Beata Zipper-Malina
Jeżeli zbyt często będzie się pojawiać w waszej głowie pytanie „dlaczego
ja?”… może się okazać, że sami odbierzecie sobie radość życia, które z takim
dzieckiem, chociaż trudne, może być radosne i pełne. (…) … nie zapominajcie o
miłości. Miłości przez wielkie M. dzięki niej macie szansę na piękne życie z „waszym
uparciuchem z dodatkowym chromosomem”. Magdalena Chaszczyńska
Najważniejsze - nie tylko mów o akceptacji dziecka, ale je naprawdę
akceptuj. I w każdej chwili życia daj mu to odczuć. Daj pewność poczucia azylu
w rodzinie. Grażyna Jabłońska
Najgorsze, co możemy zrobić, to stać się nadopiekuńczymi rodzicami -
wyręczać, ustawiać mu życie, decydować o nim bez niego i bez oceny jego
potencjału. (…) Zauważajmy talenty naszego dziecka i rozwijajmy je. Może one
nie będą wielkie, ale często niezauważone, mogą się zagubić. Halina
Słowińska
Urodzenie dziecka z zespołem Downa to nie jest koniec. To może być dopiero
początek wielkiej Miłości. Cały trud, jaki włożymy w rehabilitację i edukację
naszych dzieci, wróci do nas w postaci wielkiej miłości, którą one nas obdarują.
Magdalena Kumor
Jeśli przyjmuje się to dziecko do swojego życia, ale nie tak fizycznie,
tylko emocjonalnie i duchowo, to jest to wartość pozytywna, bo ona otwiera nas
na szerszą plejadę wartości. I pozwala sobie uświadomić, co to jest tak
naprawdę wartość. Elżbieta Zakrzewska-Manterys
Osoby z zespołem Downa lubią spędzać czas w gronie swoich znajomych,
bliskich, trochę do nich podobnych, także osób z zespołem Downa. Dajmy im więc
szansę i możliwość, by mogły przebywać wśród „swoich”, a jednocześnie nie
zamykajmy przed nimi drzwi do „normalnego”, zwykłego świata. Joanna Łaba
…musi boleć na początku i nie ma takich cudów, żeby nie bolało. (…)
Największy strach pojawia się na początku, że się takiego dziecka nie pokocha.
A potem miłość do dziecka przychodzi sama. I wtedy już jest dużo łatwiej.
Monika Krajewska
Gdybym chciała zostawić jakieś przesłanie innym matkom dzieci z
zespołem Downa, powiedziałabym tak: postarajcie się nie pozwolić, żeby Wasze
dziecko było bardziej chore niż jest, ono na pewno dużo może i dużo potrafi,
tylko dajcie mu więcej samodzielności. I nie zapominajcie o sobie: o nauce, rozwoju,
rozrywce, o miłości, kontaktach towarzyskich - o wszystkim, co Was cieszy i
daje satysfakcję. Dzieci uwielbiają zadowolone matki. I nie izolujcie się od
tych, którzy chcą Wam pomagać i wspierać (…). Anna Dodziuk
Na koniec wspomnę, że jedna z
kobiet zacytowała słowa Janusza Korczaka Własne
cierpienie przetopić na wiedzę dla siebie i radość dla innych. Taką właśnie
rolę spełnia tych 16 wzruszających opowieści.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
.jpg)


