Adela Bajko, Pod osłoną Najwyższego,
Chrześcijański Instytut Biblijny, Warszawa, 2013
Kiedy piszę te słowa,
książka jest jeszcze w druku. Mnie poproszono o wcześniejsze jej przeczytanie i
krótką refleksję. Pomyślałam sobie, że najlepszym towarzyszem do zapoznania się
z jej treścią będzie moja mama. Wiedziałam, że losy bohaterów żywo ją
zainteresują. Zaplanowałam sobie, że pojadę do niej i będę jej czytać na głos,
a ona będzie komentować. Nie wiedziałam tylko, jak na tę dziwną propozycję
zareaguje. Mama jest bowiem osobą bardzo niezależną i czyta pasjami –
samodzielnie. Wyruszyłam w drogę – bagatela, 450 kilometrów w jedną stronę, noc
spędzona w autobusie. Niestety, dostępu do Internetu tam nie będzie, zrobiłam
więc sobie roboczy wydruk z pdf-u (w takiej postaci dostałam tę książkę) – bez
zdjęć i w pomniejszeniu.
Mama, spojrzawszy na plik
kartek z drobną czcionką, ze zrozumiałych względów nie upierała się, że poczyta
sama. Zająwszy jak najwygodniejsze pozycje, zagłębiłyśmy się w lekturze.
Starałam się czytać najpiękniej jak tylko potrafię, od czasu do czasu rzucając
mamie kontrolne pytanie: Słuchasz? Słuchała. Wydawało się, że w pewnym momencie
przeniosła się w okres swojego dzieciństwa - lata przedwojenne i czas wojny. Z
uwagą śledziła losy głównej bohaterki i autorki – Adeli Bajko.
Szczególnie ożywiła się,
kiedy we wspomnieniach Adeli pojawił się jej przyszły mąż Paweł. Stąd
„opowiadania Pawła” wywołały w mamie najwięcej emocji i wzruszeń. Przywoływały
ich splatane życiowe drogi. Mówiąc o swoich losach, opowiadał o jej rodzinnych
stronach. O Polesiu i początkach Kościoła Chrystusowego w Polsce. Paweł Bajko
jest zaledwie pięć lat starszy od mojej mamy. Pamięta go jako aktywnego,
oddanego Bogu młodego człowieka. Znajome są dla niej wszystkie miejsca, które
wymienia, wydarzenia, jakie wspomina, nazwiska, których nie sposób było w tej
biograficznej opowieści pominąć. W jej oczach szkliły się łzy.
Zatrzymałam się na chwilę,
aby posłuchać jej wspomnień o nabożeństwach, które odbywały się również w jej
rodzinnym domu, o słynnej orkiestrze dętej z Targoszyc, o chrzcie, który
przyjęła z rąk Grzegorza Bajko. O zsyłce na roboty do Niemiec…
Wróciłyśmy do lektury.
Kolejny etap życia naszych bohaterów to koniec wojny i pobyt w Niemczech,
połączony z oczekiwaniem na emigrację do Ameryki. W obozie dla uchodźców
śledzimy rozwój pięknej, czystej i romantycznej miłości Adeli i Pawła. Ale nie
głównie na tym upływał ich tam pobyt. Jak pisze autorka: Ludzie wierzący potrafią wykorzystywać czas. Przebywający w obozie
kaznodzieje zorganizowali Seminarium Biblijne. Odbywały się wspaniałe
nabożeństwa, powstał chór, rozwijała się praca wśród dzieci i młodzieży.
Te lata ukształtowały i
przygotowały naszych młodych bohaterów do służby. Służby, którą nieprzerwanie
prowadzili po dzień dzisiejszy, mając teraz obydwoje powyżej 90 lat. Śledząc ich losy, czasem mocno pogmatwane, bez
zastrzeżeń można przyznać rację Adeli Bajko. Zaiste, byli pod osłoną Najwyższego. Bo to On pozwolił im rozwinąć wspaniałą
służbę – Polską Chrześcijańską Misję. Z książki poznajemy szerokie spectrum
działań tej misji, a tak naprawdę - tych dwojga niezwykle aktywnych i oddanych
Bożej sprawie ludzi. Warto o tym przeczytać. Sama czytałam zadziwiona, a moja
słuchaczka też z uznaniem kiwała głową.
Nic więc dziwnego, że swoją
opowieść, Adela Bajko, kończy słowami: Gdy
patrzę wstecz na nasze życie, dziękuję Bogu z całego serca za ogrom Jego
błogosławieństw. Tyle radości, tyle miłości, tyle szczęścia! Bóg był z nami na
każdym kroku. Towarzyszył nam przez całe nasze życie. Cudownie jest żyć „pod
osłoną Najwyższego”.
Książka zawiera również
kilkanaście wybranych wierszy autorki. Czując już uciążliwe drapanie w gardle,
chciałam zrezygnować z odczytywania niektórych z nich. Spojrzałam na mamę. -
Tak, znam wiersze Adeli Bajko – powiedziała. – Czytałam je. Recytowałam. Są
piękne. No, czytaj...
Nie mogłam, niestety,
pokazać mamie fotografii, a jest ich tu kilkadziesiąt, zwłaszcza w ostatnim
dziale „Kartki z albumu”. Już widzę, jak będzie się nimi delektować, oglądając
po wielokroć.
Ze „Wspomnieniami” Adeli
Bajko spędziłam dwa popołudnia. Podwójnie cenne. Z powodu samej jej treści,
przedstawionej przez autorkę w sposób niezwykle ciepły, plastyczny,
poruszający. Oraz z powodu czasu spędzonego z mamą, rozmów z nią i jej
wspomnień.
Polecam tę niezwykle
wartościową pozycję, która pokazuje, że życie z Bogiem i służba dla Niego, mimo
bolesnych i trudnych momentów, jest wspaniałą przygodą, jest życiem obfitym,
spełnionym, przeżytym z pasją. Takie życie jest warte przeżycia. A naszym
bohaterom wypada jedynie pogratulować słusznych wyborów, wierności i
wytrwałości. I podziękować, również za tę książkę.





