Kilka dni temu natknęłam się na stronie „Extant Magazine” (KLIKNIJ) na informację,
że w wieku 80 lat zmarł Chuck Colson (Charles W. Colson). Znana i ceniona
postać w kręgach ewangelicznego chrześcijań-stwa.
I nie tylko w tych kręgach... Chuck Colson, w latach 1969-1973, był doradcą prezydenta Richarda
Nixona. Niestety, był też jednym z wielu zamie-szanych w aferę Watergate. Został
skazany na trzy lata więzienia, z czego odsiedział siedem miesięcy.
To był chyba najważniejszy okres jego życia. Mianowicie, Chuck Colson
nawrócił się w więzieniu i opisał swoje przeżycie w książce „Born Again”
(Narodzony na nowo).
Radykalne zmiany, jakie nastąpiły w jego życiu, sprawiły, że w krótkim
czasie po wyjściu na wolność Chuck zakłada Prison Fellowship (Wspólnotę
Więzienną) - największą na świecie organizację, docierającą z Ewangelią do
więźniów, byłych więźniów i ich rodzin.
Jak twierdzi Colson „Wspólnota Więzienna” nie jest dziełem
jednej osoby, ale składa się z kobiet i mężczyzn wezwanych do głoszenia chwały
Bożej w więzieniach… . Niesiemy nie magiczną różdżkę, ale Krzyż. I musimy
pamiętać o tym, co on symbolizuje - cierpienia, prześladowania, upadki - nie
sukcesy tego świata, ale ostateczną i znacznie większą nagrodę Bożej pochwały.
Informacje o innych jego
dokonaniach i osiągnięciach są dostępne w Internecie. Ja pozostanę przy
tematyce więziennej.
W roku 1995 Wydawnictwo „Vocatio” wydało książkę „Nadzieja
spoza krat”. Opracowana ona została przez Betty Mc Kay i Louise Purvis i
opowiada o tym, jak rodzi się szkocka Wspólnota Więzienna. Mówi też o wizycie
Chucka Colsona w Szkocji.
(Warto tu wspomnieć, że tego typu
wspólnoty są już obecne w ponad 110 krajach świata.)
Książka jest poruszająca. Rzadko
jedno dzieło ma tak dziwny zespół autorski: więźniowie, byli więźniowie,
personel więzienny, członkowie wspólnoty spoza środowiska więziennego. Czy
możecie sobie wyobrazić urzędnika więziennego, który spędza swój wolny dzień na
przepisywaniu rozdziału napisanego przez jednego z więźniów? W tej wspólnocie
jest to możliwe.
Ksiądz Jan Sikorski (były
Naczelny Kapelan Więziennictwa w RP) pisze o książce: Książka, którą Państwo trzymają w ręku, wprowadza Was w zastraszający
świat marginesu ludzkiego. Są w niej jednak niebanalne i nietypowe, choć
pasjonujące historie zabłąkanych, ale i odnajdywanych owiec. Szaleńcy ze
Szkockiego Bractwa Więziennego uwierzyli, że trzeba szukać tych zgubionych….
Jak sobie to wyobrażam, to właśnie do nich Jezus powie: Byłem w więzieniu, a przychodziliście do
mnie… (Ew. Mateusza 25:36c).
Dotąd jeszcze nie miałam możliwości przekroczyć progów polskiego
więzienia. Mój mąż był w kilku więzieniach i aresztach, i z pierwszej ręki wiem,
że jest to niesamowite przeżycie. Natomiast, dane mi było być w amerykańskim
więzieniu, na Florydzie. Dokładnie 3 listopada 2007 roku, na kilka dni przed
moimi urodzinami. Cieszyłam się, że udało mi się z niego wyjść i mogłam
celebrować urodziny na wolności :-). Oczywiście, nie było aż tak groźnie, ale podczas
formalności w więziennej recepcji zagubiono prawo jazdy naszego opiekuna i przez
dłuższą chwilę nie było nam wesoło. Nic nie zrobiliśmy, a czuliśmy się winni. Dokument
znalazł się dopiero po trzech dniach, w tejże recepcji.
W wiezieniu tym, byliśmy na dwóch różnych spotkaniach (dobrowolne nabożeństwo
dla więźniów odbyło się w kaplicy więziennej). Grupy więźniów różniły się kalibrem
przestępstwa. Oczywiście, przeważali afro-amerykańscy więźniowie.
Obydwoje zaśpiewaliśmy (ja i Paweł). A Paweł opowiedział im historię
syna marnotrawnego, ubogacając ją opowieściami o relacjach ze swoim ojcem. To
był strzał w dziesiątkę. Trafił w ich czuły punkt. Kapelan więzienny powiedział
nam po spotkaniu, że większość z więźniów zmaga się z tzw. raną ojca.
Po tylu latach trudno jest mi oddać atmosferę tych spotkań, ale pamiętam,
że dostarczyły nam one niesamowitych przeżyć duchowych i wzruszeń. O drugim z nich, w swoim pamiętniku, zapisałam wtedy takie słowa: Na drugie spotkanie przyszliśmy już dosyć zmęczeni. Również z powodów technicznych było ono opóźnione. Sala bardzo powoli się napełniała. Nie wróżyło to nic dobrego. A jednak... to spotkanie było wspaniałe. Śpiew (Jeanne i nasz), mini kazanie Mike'a i kazanie- świadectwo Pawła, miały w sobie niesamowitą moc. Czuło się Boże działanie i poruszenie wśród słuchaczy.
Chrystus buduje swoje Królestwo
z tego, co według ludzi jest słabe. […] On może wynieść łotra do niebieskiej
chwały. J.D. Miller
***
Polecam ten filmik: Chuck Colson Remembered KLIKNIJ
***
Polecam ten filmik: Chuck Colson Remembered KLIKNIJ








.jpg)

