niedziela, 15 czerwca 2014

Zachęcający cytat

Miłość do zgubionych

„… Czy kiedykolwiek zastanawiałeś się, jakim uczuciem jest miłość do zgubionych? Jest to określenie, którego używamy w ramach naszego chrześcijańskiego żargonu.
Wielu wierzących przeszukuje swoje serca w potępieniu, oczekując przybycia jakiegoś uczucia dobroczynności, które skieruje ich do śmiałej ewangelizacji. To się nigdy nie stanie. Niemożliwe jest kochanie „zgubionych”. Nie można mieć głębokiego uczucia do jakiejś abstrakcji czy koncepcji. Niemożliwa jest głęboka miłość do nieznanej osoby widocznej na fotografii, a tym bardziej do narodu, ludu czy czegoś tak mglistego, jak „wszyscy zgubieni ludzie”.
Nie czekaj na uczucie miłości, by dzielić się Chrystusem z nieznajomym. Kochasz już swojego Ojca w niebie i wiesz, że ten nieznajomy jest stworzony przez Niego, ale oddzielony od Niego, więc podejmij te pierwsze kroki w ewangelizacji z powodu miłości do Boga… .”

John Dawson „Taking our cities for God” (cytat pochodzi z książki „Niech się radują narody!” John Piper  / Wyd. Pojednanie)









sobota, 14 czerwca 2014

Miłować czy się odwrócić… ?

GODZ. 14.00-15.00

Od pewnego czasu szukam pomysłu, jak wyrazić swoją głęboką frustrację i niezrozumienie dla  podziałów i niezgody (to delikatnie powiedziane L), jakie powstały wokół odbywającego się dziś i jutro Festiwalu Nadziei.  
Jednak, śledzenie eskalujących w niebezpiecznym kierunku wpisów na Facebooku, skutecznie zniechęciło mnie od wyrażania frustracji. Bo w czym byłabym lepsza? 

Więc, postanowiłam raczej poszukać rozsądnego biblijnego potwierdzenia, że organizowanie takiego przedsięwzięcia i zapraszanie nań jak największej ilości ludzi ma sens i jest zgodne z biciem Bożego serca. Bo przecież …tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto weń wierzy (i uwierzy - np. podczas FN), nie zginął, ale miał żywot wieczny. (Ew. Jana 3:16)

W dzisiejszym porannym czytaniu Słowa, i zestawu różnych rozważań, znalazłam pewną podpowiedź. Posłużyły mi za nią losy dawnego Izraela, za czasów, kiedy znalazł się w niewoli babilońskiej. Nagle Izraelici stali się religijną mniejszością i oddawanie czci Bogu nie było już takie łatwe. Otoczeni fałszywymi bogami i światowymi religiami, musieli się uczyć żyć w tym świecie, nie będąc z tego świata.  

W Psalmie 137 ich bezradność wyrażona jest wołaniem: Jakże mamy śpiewać pieśń Pana na obcej ziemi? (w. 4) Jaką otrzymują odpowiedź na swoje wołanie? Tak mówi Pan …: Budujcie domy i zamieszkujcie je; zakładajcie ogrody i spożywajcie ich owoc! Pojmujcie żony i płodźcie synów i córki; Wybierajcie też żony dla waszych synów, a wasze córki wydawajcie za mąż, aby rodziły synów i córki, by was tam przybywało, a nie ubywało. I, co chyba najważniejsze, Bóg  dodaje:  A starajcie się o pomyślność miasta, do którego skazałem was na wygnanie, i módlcie się za nie do Pana, bo od jego pomyślności zależy wasza pomyślność! (Ks. Jeremiasza 29:4-7)

Innymi słowy, Bóg mówił swojemu ludowi, aby nie tylko ubolewał nad swoimi sąsiadami (bliźnimi), nad ich bałwochwalstwem i grzechami, ale troszczył się o nich; aby angażował się w szukanie ich dobra, poprzez relację z nimi. Tak, to prawda, Bóg nienawidzi fałszywych bogów i pogardza obcymi systemami religijnymi, ale nie nienawidzi samych ludzi. Przez proroka Jeremiasza objawia bardzo wyraźnie to, że brzydzi się złem, ale miłuje grzesznika. Jego jedynym pragnieniem jest, aby wszyscy nawrócili się do Niego i zostali zbawieni. Nie tylko ta księga, czy kilka innych, ale cała Biblia jest jednym wielkim poselstwem o Bożej miłości i przebaczeniu względem tych, którzy wcale na to nie zasługują. 
Ostatnio odniosłam wrażenie, że niektórzy o tym zapomnieli. 

Dzisiejsze społeczeństwo, nawet to polskie, niewiele różni się od tamtych społeczeństw. Wciąż większa część ludzkości nie wierzy w Boga, pielęgnując swoje bożki i swoje religie (nawet ateizm jest religią). Jako wierzący, często mamy pokusę, aby patrzeć na takich ludzi z góry, z pogardą (i tego było ostatnio aż nadto - pogardy i mowy nienawiści), ignorować ich lub traktować protekcjonalnie. Ale to nie jest Boży sposób. Tak samo, jak oczekuje On od nas trzymania się naszej wiary i przekonań bez pójścia na kompromis (dziś na FN - nie widziłam żadnych przejawów kompromisu), tak samo z naciskiem wskazuje na potrzebę okazywania przez nas miłości innym w takim samym stopniu, jak On okazał ją nam.

Bóg mówi nam (na przykładzie Izraela), że ani obojętność ani wrogość nie są właściwym sposobem traktowania niewierzących (lub w naszej opinii źle wierzących) bliźnich. Naszym zadaniem jest szukać ich dobra wszelkimi możliwymi i dostępnymi środkami (np. FN). Jeśli my, jako chrześcijanie, zawiedziemy w postawionych nam Bożych standardach, nie okazując bliźnim uprzejmości i łagodności, to nie jesteśmy ludźmi, jakimi Bóg chce nas widzieć. A On chce widzieć nas miłującymi nawet naszych wrogów... .

Przed śmiercią, Jezus, w modlitwie arcykapłańskiej, wyraził swoje wielkie pragnienie: Jak mnie posłałeś na świat, tak i ja posłałem ich na świat… aby byli jedno, jak my jedno jesteśmy. Ja w nich, a Ty we mnie, aby byli doskonali w jedności, żeby świat poznał, że Ty mnie posłałeś i że ich umiłowałeś, jak i mnie umiłowałeś. (Ew. Jana 17:18, 23) Bardzo, ale to bardzo brakowało mi tej jedności w ostatnich miesiącach. Ten, który wybrał nas, abyśmy zanieśli światu poselstwo o Jego miłości, został zawiedziony, a Jego imię narażone na pośmiewisko.

Stawiam sobie pytanie, jaka jest moja postawa wobec tych, którzy nie są jeszcze naśladowcami Jezusa? Czy bardziej skupiam się na tym, aby mówić im o swojej wierze i dowodzić im swoje racje, czy raczej traktuję ich z miłością i uprzejmością? Modlę się o to, abym potrafiła  zawsze być gotowa do obrony i wytłumaczenia się z nadziei mojej (mojej wiary), lecz czyniła to z łagodnością i szacunkiem. (I Piotra 3:15,16) Z szacunkiem wyrażała się do nich i o nich. Tego mi w dyskusjach na temat Festiwalu Nadziei zabrakło.

GODZ. 22.36

Właśnie wróciłam ze stadionu Pepsi Arena. Jestem pod wrażeniem tego ewangelizacyjnego spotkania. Zbudowała mnie frekwencja  -  wbrew nagonce jego przeciwników i festiwalo-sceptykom. A prostota i wyrazistość ewangelizacyjnego poselstwa mnie powaliła. Nic dziwnego, że na wezwanie wyległy tłumy. Podaję statystyki dzisiejszego wieczoru - pierwsze dane: 1559 osób wypełniło ankietę, 808 pierwszy raz przyjęło Jezusa, 70% to kobiety. A uwielbianie na murawie stadionu - prowadzone przez Michael’a W. Smitha - bezcenne.
Soli Deo gloria!!!

***
I cytat w nagrodę dla tych, ktorzy doczytali do końca :-):
Żadna inna przyczyna przyjścia nie była dla Chrystusa, jak tylko, aby zbawić grzeszników. Usuń choroby, usuń rany, a żadnej potrzeby lekarstwa nie będzie. Jeśli przyszedł z nieba wielki lekarz, to dlatego że wielki na świecie leżał chory. Tym chorym to rodzaj ludzki. Augustyn z Hippony

Myślalam o tym cytacie, patrząc na dzisiejsze tłumy, wychodzące na murawę z wyznaniem grzechów.
Soli Deo gloria!!!











wtorek, 10 czerwca 2014

Wybieram się....

... i zachęcam każdego.

Więcej o wydarzeniu: KLIKNIJ.










niedziela, 1 czerwca 2014

Wiersz z okazji Dnia Dziecka...

... i z okazji pierwszych urodzin mojego wnuczka - Juliana.

Pierwszy dzień,
pierwszy krzyk i płacz przed nieznanym.
Pierwszy dotknięcie małej dłoni,
ciałka, które jest też częścią mojego.
Pierwsze spojrzenie
spod opuchniętych powiek.
Pierwsza podróż do domu,
w którym czekało dla Ciebie
najlepsze z miejsc...
Pierwszy uśmiech
do  życia, świata i siebie samego.
Pierwszy zły humor,
bo za gorąco, za chłodno, za...
Pierwsze obawy o to,
by najdoskonalej jak to możliwe…
Pierwsze imieniny Amosa,
który dźwiga dzielnie głowę,
pragnąc zmierzyć się z nadchodzącym.
Pierwsze  życzenia,
te głośne i te ciche westchnienia.
Pierwsze modlitwy
nieustanne, wieczne
o błogosławieństwo TEGO,
który Cię pięknie ukształtował
w łonie matki i będzie prowadził,
jeśli tylko zechcesz za NIM podążać...

(Beata Jaskuła-Tuchanowska)