poniedziałek, 9 marca 2020

Kącik dobrej książki

Długo zastanawiałam się na tym, według jakiego klucza dobrać kolejne książki do recenzji. I nie było to łatwe. Wcześniej starałam się łączyć je tematycznie lub terytorialnie. Większość książek o misji, jakie posiadam, jest już opisanych. Teraz swoje zapasy uzupełniam szukając po stronach wydawnictw chrześcijańskich informacji o pojawieniu się nowych książek o tej tematyce. A czasem, mniej lub bardziej przypadkowo, wpada mi w ręce jakaś perełka. Powoli zapas rośnie. Jestem otwarta na sugestie i podpowiedzi czytelników, gdzie szukać kolejnych książek. Proszę kierować je na mój adres mailowy walentyna@jarosz.info.pl lub do redakcji biuletynu.
Oto bieżące propozycje. O wszystkich tych postaciach już pisałam, w oparciu o inne pozycje książkowe. Dzięki temu mamy szansę poznawać naszych bohaterów wiary z szerszej perspektywy.


Tadeusz Łamacz, Wielki chrześcijanin Sadhu Sundar Singh, Wydawnictwo „Zwiastun”, Warszawa 1990
Nie czytaj Biblii, ponieważ tkwi w niej jakaś siła, która może uczynić z ciebie chrześcijanina. Tak ostrzegano młodego Sundara, który wszelkimi środkami desperacko usiłował zdobyć pokój dla swojej duszy. Jego duchowa i mentalna walka pomiędzy hinduizmem a chrześcijaństwem doprowadziła do tego, że spalił egzemplarz Biblii, który został mu dany przez amerykańskiego misjonarza. Bóg objawił się więc Sundarowi nie przez Biblię, lecz we własnej Osobie. Odtąd jego życie uległo radykalnej zmianie.
Ta niewielka książeczka w skondensowany sposób opisuje życie i służbę Sadhu Sundar Singha. Śledzimy jego podróże misyjne na Wschodzie - Północne Indie, Tybet i Nepal, Południowe Indie i wschodnia Azja. Towarzyszymy mu w podróżach na Zachód. Te podróże misyjne pokazały, że Sadhu był apostołem Wschodu i Zachodu. Sundar Singh miał dwojaką wieść dla świata: dla Indii - że mimo tylu bogactw duchowych nie znalazły kosztownej perły, jaką jest Ewangelia; dla Zachodu - że pogrzebała tę drogocenną perłę w spekulacjach teologicznych, instytucjach kościelnych i kulturze. Singh wyraził to słowami: Kiedyś ubolewałem nad tym, że urodziłem się w Indiach i zazdrościłem tym, którzy od dzieciństwa znają chrześcijaństwo! Zwiedziwszy kraje zachodnie zmieniłem pogląd.
Autor książki dokonał też gruntownej analizy życia i nauki Sundara Singha. Wiele dowiadujemy się na temat jego życia religijnego - życie modlitewne, mistyka, pokój wewnętrzny, zrozumienie krzyża, doświadczenie nieba na ziemi. Poznajemy jakim był człowiekiem w życiu codziennym - w okazywaniu miłości braterskiej, składaniu świadectwa, byciu na tym świecie, lecz nie z tego świata. Zostaje nam też przybliżona jego teologia - myśli o Bogu, o stworzeniu, o Chrystusie, o zbawieniu, o cudach, tamtym świecie, o Biblii, o Kościele i kościołach, o chrześcijanach i niechrześcijanach. Jest to bardzo inspirująca lektura i szczerze ją polecam. (S.S. 1889-1929)


George Müller, ...dla zachęty moich braci i sióstr w Chrystusie..., opracowanie Marek i Elżbieta Nalewajka, Wydawnictwo Arka
Kim był George Müller chyba nikomu nie trzeba przypominać, ale jednak przypomnę, posługując się kilkoma faktami: Przez 63 lata służby dał chrześcijańskie wykształcenie 122683 dzieciom. Około 250 tys. Biblii i prawie 1,5 mln Nowych Testamentów rozdał w kraju i zagranicą. Około 250 tys. funtów wysłał misjonarzom na całym świecie. Bóg dał mu w szafarstwo 1424646 funtów.
Ta niewielka broszurka - mieści się na mojej dłoni - zawiera wybrane fragmenty kazań, wystąpień na konferencjach, świadectw, rozmów i opisów ciekawych wydarzeń związanych z Müllerem. Szczególnie cenne i zachęcające są jego myśli o dawaniu, modlitwie i karmieniu duszy.
W broszurce znajduje się fragment z autobiografii George’a Müllera dotyczący właśnie karmienia duszy. Pisze on: ...jest dla mnie jaśniejsze niż cokolwiek, że pierwszą rzeczą, jaką dziecko Boże ma zrobić każdego poranka, jest zdobycie pokarmu dla wewnętrznego człowieka. (...) A zatem, co jest pokarmem dla wewnętrznego człowieka? Nie modlitwa, lecz Słowo Boże. (...) O ileż lepiej, gdy dusza zostaje odświeżona i uszczęśliwiona wcześnie rano, niż gdy ciężar służby, prób i pokus spadnie na ciebie bez duchowego przygotowania.
Po więcej zachęty odsyłam do broszurki. (G.M. 1805-1898)


Roger Steer, J. Hudson Taylor - Człowiek w Chrystusie, Wydawnictwo THEOLOGOS, Ostróda 2009
Billy Graham napisał o nim: Niewielu ludzi poruszyło Chiny dla Boga tak, jak Hudson Taylor. Dobrowolnie zerwał z tradycją i nosił chiński strój. (...) Prostota, racjonalne posłuszeństwo, ufna modlitwa i cierpliwa wytrwałość (...) Oby ta książka była dla nas zachętą...
Rodzice zwykli modlić się o swoje dzieci, ale chyba niewielu modli się tak: Drogi Boże, jeśli dasz nam syna, spraw by mógł pracować dla Ciebie w Chinach. I Bóg wysłuchał tej modlitwy.
Książka Rogera Steera obszernie opisuje dzieciństwo i życie Taylora w ojczystym kraju - Anglii oraz jego służbę w Chinach. Taylor Chinom oddał swoje serce i życie. Wyjechał do Chin w wieku 22 lat i spędził tam większość swojego życia. W 1865 roku powołał do życia Chińską Misję Wewnętrzną, aby ziścić swoje najgłębsze pragnienie - dotarcia z ewangelią do wszystkich zakątków tego wielkiego kraju. Do jego śmierci w 1905 roku stowarzyszenie to posiadało 825 misjonarzy we wszystkich chińskich prowincjach. Nawróciło 25 tysięcy osób. To byłPan jest zawsze wierny. Nie potrzebujemy wielkiej wiary, ale wiary w wielkiego Boga. Potrzebujemy wiary, która opiera się na wielkim Bogu i oczekuje, że On dotrzyma swego Słowa i wykona to tak,, jak obiecał. Kiedy Bóg coś robi, robi to z rozmachem! ... Taylor żył tak, jak głosił.
ogromny sukces. Okupiony trudami służby, stresami, poczuciem niezrozumienia a czasem odrzucenia, bolesną krytyką, łzami, rozstaniami i śmiercią tych, których kochał. Nigdy jednak nie zwątpił.  Zwykł mówić:
I na marginesie wspomnę niezwykłą zażyłość, jaka łączyła Taylora z Müllerem. George Müller wysłał do Chin wiele zachęcających w wierze listów z załączonymi darami pieniężnymi.
Zachęcam do przeczytania biografii tego wielkiego bohatera wiary. Polecam również film na DVD - Hudson Taylor, Kena Andersona (dostępny z polskim lektorem).  (J.H.T. 1832-1905)


Eileen Vincent, Charles i Priscilla Studd - Żadna ofiara zbyt wielka, Fundacja Promocji Literatury Chrześcijańskiej, Ostróda 2007
W przedmowie czytamy: Charles i Priscilla Studd - Boży mąż i niewiasta Boża! Oni nie robili nic „na pół gwizdka”. W swoich czasach byli uznawani za kontrowersyjnych radykałów, pozostawili nam przykład godny naśladowania. Jak prawdziwych żołnierz Chrystusa, ożywiało ich tylko jedno dążenie: ewangelizacja całego świata na chwałę Boża. Chcieli, by piekło opustoszało, a niebo zapełniło się. Dla realizacji tego celu poświecili bogactwo, wygodę, wspólnotę rodzinną i samych siebie. (Patrick Johnstone)
Czy po takiej prezentacji bohaterów naszej książki ktoś się oprze, aby jej nie przeczytać?
Krótko nadmienię, że Charles Studd poświęcił karierę krykiecisty, a odziedziczony majątek rozdał na cele religijne i charytatywne. Jego dary pieniężne trafiły również do Georg’a  Müllera. Resztę życia, Studd, przeżył przez wiarę, w zaufaniu w Boże zaopatrzenie. Jego polem misyjnym były Chiny (był jednym z Siódemki z Cambridge, którzy dołączyli do Hudsona Taylora), Indie i Afryka.
Charles Studd był człowiekiem niezwykle upartym, niezależnym, zdarzało się, że konfliktowym i kontrowersyjnym. Ba, nawet uzależnionym od morfiny. Autor książki niczego nie ukrywa, nie tłumaczy, nie wybiela. Kto pierwszy rzuci kamieniem?
Pomimo choroby nie zamierzał przerwać pracy misyjnej. Zapracowany do ostatniej chwili, ledwie miał czas umrzeć. Zwykł mówić: Lepiej wypalić się w ostatnim rozbłysku płomienia niż wygasać jak ledwo tląca się resztka knota. I tak odszedł, z okrzykami „Alleluja!” na ustach. Dla dopełnienia lektury polecam przeczytanie słynnej broszury pt. Studda „Czekoladowy Żołnierz”. Studd pisze: Każdy prawdziwy żołnierz jest jest bohaterem, a żołnierz bez bohaterstwa jest tylko czekoladowym żołnierzem. Każdy prawdziwy chrześcijanin jest żołnierzem, żołnierzem Chrystusowym i jest też prawdziwym bohaterem! Każdy chrześcijanin, który ma inną postawę, jest tylko czekoladowym chrześcijaninem! Roztapia się w wodzie i na sam widok ognia powstaje z niego słodka kałuża.
Broszura została wydana w 1999 r., przez Wydawnictwo Świadome Chrześcijaństwo (Toruń).
(Ch.S. 1860-1931)

Życzę dobrej lektury.

***

Napisane na zamówienie Biuletynu "Idźcie".