czwartek, 8 stycznia 2015

Kot psot i Julek

Już dawno nie pisałam o tym, co ciekawego dzieje się w relacji: mój kot Junior i mój wnuczek Julek.
Otóż, jest postęp! Nie polega on na widocznym wzroście sympatii mojego kota do wnuczka, ale na przejawach pogodzenia się z faktem, że chowanie się po szafach i pod stołami, niczego nie zmieni. Tym bardziej, że Julek już nie prosi nas o otwarcie szafy wnękowej - azylu naszego kota, ale sam sobie tę szafę otwiera. Zachęcając, a raczej zmuszając śpiącego kota do wyjścia.

A często też się zdarza, że Julek po prostu otwiera kotu szafę, kiedy ten staje przed nią i cichym pomiaukiwaniem daje znać, że chce już sobie w ciszy odpocząć. 
Potrzebę wyjścia z szafy sygnalizuje podobnie. Wtedy wołamy do Julka: „Julek, wypuść Juniora!”. Mały tylko na to czeka. Otwieranie i zamykanie szafy to fajna zabawa.

Zmianie uległy głównie zwyczaje związane z popołudniową drzemką Julka. Kiedy kot widzi, że rozkładam Julkowi pościel, pierwszy wskakuje na kołdrę i mości sobie legowisko. Najwyraźniej wie, co to oznacza - ciszę i spokój w domu :-). Skończyło się więc: miauczenie, wskakiwanie do szafy i wyskakiwanie z niej, wbieganie i wybieganie do sypialni, dopominanie o wzięcie na kolana i pogłaskanie. Junior po prostu czeka spokojnie, aż babcia (czyli ja :-) położy małego brzdąca do łóżka i zasypia przy nim błogim snem. Jednego ululam, drugiego pogłaszczę i w ten sposób mam dwie godziny wytchnienia… . 

Najdziwniejszy dla nas jest fakt, że Junior sypia przy Julku. To jest już nasz trzeci kot i jako jedyny, z własnego wyboru, nie sypia z nami w łóżku. Z tego powodu nazywamy go „podłogowym kotem”. Skąd ta odmiana? Nie mam pojęcia.

Poza tym, Junior przeważnie unika Julka i obchodzi go szerokim łukiem. Jest jednak jeden wyjątek. Wspólna zabawa magnesami. Na naszej zamrażarce umieściłam sporą ilość kolorowych magnesów. Dzieci lubią ściągać magnesy z lodówek. Julek też bardzo lubi. Te zmiata jednym ruchem ręki. Cieszy się, kiedy z hukiem spadają na podłogę. Na to tylko czeka kot, który, natychmiast, kilkoma uderzeniami  łapki sprawia, że magnesy po kolei lądują pod zamrażarką. Potem, kiedy Julka już nie ma i nikt kotu nie przeszkadza, wraca na miejsce zabawy i próbuje magnesy spod zamrażarki wyciągać. Już z gorszym skutkiem. 
Od czasu do czasu długą linijką sama wyjmuję garść kolorowych magnesów, ku uciesze Julka i Juniora, oczywiście.

Jak się ma w domu żywego, ruchliwego prawie dwulatka i jeszcze młodego kota nie można się nudzić.
Jest to też świetna terapia na wszelkie zgryzoty, smutki, a nawet bolączki. Sprawdziłam… .  

***

Wcześniejsze posty:

Julek, Junior, Jurek!!! KLIKNIJ
Pora drzemki i inne kocie wariacje KLIKNIJ







  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.