czwartek, 10 maja 2012

Suma wszystkich strachów...




Tytuł pochodzi od tytułu powieści sensacyjnej amerykańskiego pisarza Toma Clancy'ego z 1991 r. Na kanwie tej książki powstał świetny film, z doskonałą grą aktorską Bena Afflecka i Morgana Freemana (to jeden z tych aktorów, którego obecność w tzw. liście płac zawsze gwarantuje, że film będzie dobry).

Ale nie o filmie chciałam pisać. Ten tytuł nasunął mi się po przeczytaniu książki Grace Fox „Od lęku do wolności”. Autorka zachęciła mnie do tego, aby uczciwie przyjrzeć się wszystkim moim strachom i  uwolnić się od nich. Wiem, że nie będzie to łatwe, nie pokonam „sumy swoich strachów” za jednym podejściem, ale uświadomienie ich sobie i nazwanie ich po imieniu, na pewno będzie dobrym początkiem.

Grace Fox pisze: Lęk jest naszym największym wrogiem. Albo pozwolimy mu zrujnować nasze życie przez napełnianie naszego umysłu myślami o nieszczęściu i strachu, albo stawimy mu czoła i wykorzystamy jako narzędzie, które może nas umocnić, pomagając głębiej zrozumieć, kim jest Bóg. Napisałam tę książkę, aby pomóc innym stawić czoła lękowi i wykorzystać go jako narzędzie. Nic więc dziwnego, że rozszerzenie tytułu brzmi: Przewodnik dla kobiet. Jak zachować optymizm w każdej sytuacji.

Tak więc zrobiłam. Wykorzystałam tę książkę, jako przewodnik po moich strachach. Szczerze, w każdym rozdziale (które tu po kolei omówię), stając twarzą w twarz ze swoimi lękami. A jakie są moje lęki?

1. O dobro moich dzieci: syna, synowej, wnuczki. Lękam się o ich zbawienie, o ich zdrowie, o sprawy zawodowe. Kiedy czytałam tę książkę, syn odbywał kolejne rozmowy o pracę, a wnusia była w szpitalu. Miałam powody do obaw, do troski, lęku i zmartwień. Nie niosłam jednak tych ciężarów sama. Były osoby, które razem ze mną modliły się o moich bliskich.  Pamiętam, kiedy jechałam na Spotkanie dla Babć, gdzie miałam powiedzieć coś na temat, jak być dobrą Babcią na miarę XXI wieku, a ze szpitala dochodziły do mnie niepokojące wieści o zdrowiu wnuczki. Towarzyszące mi osoby wsparły mnie modlitwą. Dobrze, że kierująca samochodem nie zamknęła oczu :-). Dzisiaj mogę powiedzieć - modlitwy zostały wysłuchane! Dzięki Jagoda, thank you Pat, dzięki siostrzyczko.

2. O kwestie stabilizacji finansowej. Tytuł rozdziału brzmi „Nie ruszaj moich rzeczy!”. Tak się akurat złożyło, że ktoś ruszył nasze rzeczy. Naszą pracę (czytaj służbę) i nasze utrzymanie. Czyjaś decyzja spowodowała, że została całkowicie zachwiana nasza stabilizacja. Dziś mija cztery miesiące od tego wydarzenia. Przechodzimy przez wszelkie możliwe stany, jakie towarzyszą tego rodzaju stracie i traumie. Nastroje są zmienne, bywa trudno, a lęk o jutro nie zawsze pozwala spać w nocy. Z drugiej strony, chociaż nadal tego jutra nie znamy, mamy ten pokój Boży, który przewyższa wszelki rozum. Pokój, który strzeże naszych serc i myśli… (Filipian 4:7)  I przychodzi też Boże zaopatrzenie - od ludzi. Mamy co jeść i możemy opłacić kolejne rachunki. Dzięki tej sytuacji odkrywamy nowe oblicze Boga. Prawdę powiedział, nieżyjący już, Dawid Wilkerson: Prawie wszystkie nowe odkrycia dotyczące Boga, wszystkie nowe objawienia Jego osoby, natury i charakteru powiązane są z jakimś kryzysem, jakimś dotkliwym ludzkim doświadczeniem.

3. Lekcje w czasie burzy. Boję się burz. Tych prawdziwych i tych życiowych. I jakkolwiek te burze pogodowe można przewidzieć, to z burzami życiowymi różnie bywa. Potrafią nas zaskoczyć. W zasadzie, uczciwie mogę powiedzieć, że w swoim życiu doświadczyłam kilku takich burz. Jedną z nich była choroba mojego męża (wylew krwi do mózgu - KLIKNIJ) i ta wspomniana powyżej, z którą wciąż się zmagam. Po zastanowieniu myślę, że powinnam napisać: Nie boję się burzy, ponieważ uczę się, jak sterować moją łodzią. (Louisa May Alcott) Oczywiście nie w samotności. Sukces zaczyna się wtedy, kiedy w tej burzy dostrzegam obecność Boga. Grace pisze: Co zostaje, kiedy burza ucichnie? Jeśli w nieszczęściu szukałyśmy Boga i Jego Słowa, nasze serca zrozumiały, kim On jest. Kłopoty stały się okazją, aby doświadczyć prawd, które słyszałyśmy w kazaniach o Jego sile i mocy, miłosierdziu i miłości, opiece i mądrości.

4. O to, co przyniesie jutro. Brak pracy. Kurczące się finanse. Utrata stabilizacji. Nieznana przyszłość. To jest moje dziś i jutro. W jakiego Boga wierzę? Czy w obliczu nieznanej mi i przerażającej wizji przyszłości, Bóg w mojej duszy kurczy się do rozmiaru karła? John Ortberg napisał: Jestem przekonany, że nasza postawa wobec życia jest konsekwencją tego, jak wielki jest nasz Bóg. Problemem dla wielu z nas jest, że nasz Bóg jest za mały. Nie jesteśmy przekonani, że żyjemy całkowicie bezpiecznie w rękach w pełni kompetentnego, wszechwiedzącego, wszechobecnego Boga. Myśląc o przyszłości, chcę wierzyć, że mój Bóg pozostaje niezmienny pośród niepewności życiowych; że mój Bóg troszczy się o każdy szczegół mojego życia; że mój Bóg czyni dobro z każdego utrapienia; że mój Bóg zawsze dotrzymuje obietnic.

5. O nowe wyzwania. Kto, ja? Ktoś poczynił następujące spostrzeżenie: Zawsze, gdy Bóg prowadzi cię do zrobienia czegoś na Jego miarę, stajesz wobec kryzysu wiary. Wtedy twój następny krok pokazuje, w jaką prawdę o Bogu faktycznie wierzysz. Do tej pory byłam otwarta na Boże szturchnięcia i nowe wyzwania. Na poszczególnych etapach mojej służby wielokrotnie padało radosne „Tak!”. Podejmowałam się coraz to nowszych i ciekawszych rzeczy. Dzisiaj coś we mnie pękło. Ostatnie doznania sprawiły, że mam poczucie bycia osobą nieadekwatną. Lęk wyparł dawną odwagę, gotowość ryzyka. Przed wszystkim się wzbraniam, we wszystkim szukam negatywów. Nie wiem, czy to mądrość, czy nieposłuszeństwo... . A może po prostu boję się kolejnych rozczarowań, zranień, porażki?
Henry Blackaby mówi: Kiedy jesteśmy posłuszni Bogu, On przez nas dokonuje tego, co zamierzył. Jeśli nie poddajemy się Jego woli, omijają nas najbardziej ekscytujące doświadczenia życia. Modlę się: Boże, dziękuję Ci za ekscytujące życie, jakiego jeszcze do niedawna doświadczałam. Proszę, pokaż mi, co zamierzyłeś dla mnie w przyszłości. Daj mi poznać Twoją wolę

6. Czy pokochasz prawdziwą mnie? Te nowe doświadczenie w moim życiu i kilka podobnych, wzbudziły we mnie poczucie odrzucenia, zranienia. Wyżej wspomniałam, że czuję się w chwili obecnej nieadekwatna, niekompetentna, gorsza… . Na to nakładają się również problemy natury fizycznej - zdrowotne. Moje zadanie domowe powinno brzmieć: odkryj na nowo swoją tożsamość w Chrystusie. Zadanie to ułatwia mi pięknie wydrukowany List od Ojca. Uff, jak dobrze, że go mam.
Beth Moore mówi: Gdy staramy się, aby nasze naczynie napełniło się dzięki aprobacie, sprawowanej kontroli, odniesionemu sukcesowi albo natychmiastowej gratyfikacji, pozostajemy nieszczęśliwi. […]  Nie ma nic przyjemniejszego niż przebywanie z osobą, której naczynie jest wypełnione Panem Jezusem Chrystusem. Dopóki będę oddychać, dopóty będę stawać wobec odrzucenia oraz towarzyszącego mu rozczarowania i bólu. Jak mogę to przetrwać? Napełniając swoje naczynie Bogiem.

7. Pożegnanie z duchami przeszłości. Grace Fox pisze: Każdy człowiek na ziemi ma jakąś przeszłość. A ta przeszłość ciągle jest odtwarzana przez nasze umysły, jakby zaciął się przycisk „Replay”. Niektóre sceny przywołują drogie nam wspomnienia. Inne zaś odtwarzają sytuacje, które wzbudziły w nas niechęć, ból, gniew lub rozczarowanie. Nie powiem, że lękam się duchów przeszłości, ale nie czuję się zbyt dobrze w ich towarzystwie. Tym bardziej, że niektóre duchy są z krwi i kości :-). Autorka pociesza: Czasami porażki i błędy przeszłości paraliżują nas emocjonalnie i duchowo. Uwolnienie oznacza zmianę, a ta nie zawsze jest wygodna, szczególnie gdy oznacza powrót do bólu. Ale uzdrowienie jest dostępne przez Jezusa Chrystusa. Jest gotowy zamienić paraliż w nowe życie. Cieszę się z kilku pozytywnych dokonań w tej dziedzinie. Odkrywam jednak, że łatwiej jest się uporać z czymś, co było dawno, ale gorzej z tym, co wydarzyło się, jakby wczoraj…

8. Nie chodzi o siwe włosy i zmarszczki. Lęk z powodu upływających lat, ubywających sił i wydłużającej się listy dolegliwości. Przyznaję, nie mam złego nastawienia do starości. Podpisuję się pod słowami Elonory Roosevelt: Piękni młodzi ludzie są wybrykiem natury, ale piękni starzy ludzie są dziełem sztuki. Nie boję się starości, boję się tylko brzydko zestarzeć. Grace Fox uważa, że jednym z kluczy do utrzymania łagodnego ducha w procesie starzenia się jest dbanie, aby nasze serce było wdzięczne. I tego chcę się trzymać. A moją szczepionką na lęk przed starzeniem niech będą słowa Boga: Słuchajcie mnie […], których noszę od urodzenia, których piastuję od poczęcia! Pozostanę ten sam aż do waszej starości i aż do lat sędziwych będę was  nosił; Ja to uczyniłem i Ja będę nosił, i Ja będę dźwigał i ratował. (Izajasz 46:3-4)

9. Od lęku do wiary. Co może przeciwdziałać naszym lękom i je pokonać? Inny lęk! Bojaźń Boża, chwalebna świadomość, że On jest większy od wszystkich fobii i lęków. Jill Briscoe
Nie lękam się! Bóg przychodzi, by zniszczyć mój lęk przed nieznanym, lęk przed finansową niepewnością, lęk o dobro dzieci. Bez względu na to, jaki lęk stoi przede mną, Bóg chce mnie od niego wybawić. On chce zabrać lęk i w zamian napełnić moje życie wolnością, radością i zadowoleniem.
Kończę piękną pieśnią „No fear, just faith” - Nie strach, tylko wiara. (KLIKNIJ)

Ostatecznie w głębi serca wiemy, że po drugiej stronie każdego lęku znajduje się wolność. Marylin Ferguson

Jedynej rzeczy, której musimy się bać, to sam strach! Franklin D. Roosvelt

***

Na zdjęciu z Grace Fox, autorką książki „Od lęku do wolności”, Koinonia, Ustroń, 2011r.
Zachęcam do przeczytania tej książki i zrobienia osobistego studium nad swoimi lękami.




poniedziałek, 7 maja 2012

Zaproszenie na konferencję!


Kliknij, aby powiększyć.

Kochane Kobiety,

serdecznie Was pozdrawiam i z radością informuję, że planowana przeze mnie konferencja dla kobiet zbliża się wielkimi krokami.
Dwa dni temu dostałam od mojego gościa, Leanne Carter, konspekty jej wykładów.

Może kilka słów informacji, dla osób niezorientowanych i przypomnienia dla tych z Was, które już dawno zapomniałyście, o czym wcześniej pisałam.

Konferencja odbędzie się 26 maja 2012 r. Tak, to jest Dzień Matki (!), ale konferencja nie jest dla matek, tylko dla kobiet (!!!).
Gościem konferencji, jak wspomniałam, będzie Leanne Carter - misjonarka z Austrii, Kanadyjka. Ponad rok temu, w tragicznych okolicznościach, straciła męża. Pomimo tej straty postanowiła, wraz z dwójką synów (13 i 8 lat), pozostać w Austrii i kontynuować ich wspólną służbę. Jak powiedziała podczas uroczystości pogrzebowych: Urodziłam się w Kanadzie, ale urodziłam się dla Austrii. (Więcej wspomnień o Warrenie i Leanne - KLIKNIJ.)

Leanne i jej męża, Warrena, znam od wielu lat. Wielokrotnie gościli w Polsce. Warren był aktywnie zaangażowany w Europejski Alians Ewangeliczny. Obydwoje usługiwali swoimi darami w naszej ursynowskiej społeczności. Leanne nauczała na organizowanej przeze mnie konferencji dla kobiet „Dotyk Ojca”. O tejże konferencji - KLIKNIJ

Tym razem Leanne poruszy ważny i praktyczny temat: Nasze codzienne decyzje - dające życie i niosące śmierć. (Oczywiście, tę w wymiarze duchowym.) I w rozszerzeniu: Tajniki życia w Królewskiej rodzinie. (Oczywiście, tu też chodzi o wymiar duchowy - jesteśmy córkami Boga, Króla Chwał.)
Trzy wykłady Leanne oparte będą głównie na Liście św. Jakuba, 1 i 2 rozdziale. Leanne zachęca Was do zapoznania się z tymi rozdziałami. 

Wcześniej, Leanne zasygnalizowała mi niektóre aspekty, które poruszy:

The precious princess - my true identity and how that effects my daily life.
Droga Księżniczka - jak znajomość mojej prawdziwej tożsamości wpływa na moje codzienne życie?

The perfect moment - we really only have this moment we are living in - what are we doing with it?
Doskonały moment - mamy do dyspozycji tylko te chwile, w których żyjemy; co z nimi robimy?

The proper reward - our rewards in heaven are like a celebration of those moments on earth when we believed God existed and DID SOMETHING!!!  Hebrews 11 for the everyday person.
Właściwa nagroda - nasza nagroda w niebie jest celebracją tych momentów z naszego życia na ziemi, w których uwierzyłyśmy, że Bóg istnieje i COŚ ROBI! Hebrajczyków r. 11 dla każdego. Przypomnę, Leanne straciła męża, a jednak...

Przygotowując swoje wykłady Leanne napisała:
Almost daily I make notes for these talks as God teaches me and I spend time with Him in the Word and in prayer. It is an intensive learning time. The loss of Warren has left an unspeakably huge hole in my life and I am looking to my Comforter for care and truth.
Prawie każdego dnia robię notatki do tych tematów z tego, czego Bóg mnie uczy, kiedy spędzam z Nim czas, nad Jego słowem i na modlitwie. Utrata Warrena pozostawiła w moim życiu pustkę nie do opisania, dlatego u mojego Pocieszyciela szukam oparcia i prawdy.

Innym razem dodała:
I am so excited about all that I am learning as I prepare to teach. 
Jestem strasznie podekscytowana tym, czego sama się uczę, przygotowując swoje wykłady.

Ostatnim razem, przysyłając mi gotowy konspekt, dodała:
I feel like I just went through 14 months of labor and the attachments are the fruit of that labor.
Czuję się, jakbym przeszła przez 14 miesięcy ciężkiej pracy a ten załącznik jest jej owocem.

***

Bardzo gorąco zachęcam Was do udziału w konferencji.
Kochane, to będzie wspaniały czas. Wierzę w to.

Proszę, zapoznajcie się z ulotką i informujcie mnie o swojej obecności - potrzebuję wydrukować odpowiednią ilość materiałów konferencyjnych.

Pozdrawiam Was serdecznie i powierzam Waszym modlitwom moje wysiłki organizacyjne i prośby o błogosławieństwo dla tej konferencji.
Wala Jarosz




sobota, 5 maja 2012

Kącik dobrej książki


Etyka chrześcijańska

Żyjemy w czasach, w których upadają wszelkie wartości (zwane chrześcijańskimi) i wszelkie normy moralne. Jak się w tej degrengoladzie odnaleźć? Czego się trzymać? Co bronić? Czemu się sprzeciwiać? Jak, wzorem Marcina Lutra, powiedzieć „Tak oto stoję i inaczej nie mogę”, nie narażając się na kpinę i wyśmianie?

Na szczęście, jako ludzie wierzący, mamy jeden niezawodny, niezmienny i wiecznie aktualny podręcznik etyki - Biblię. Posłużę się tu słowami autora dwóch poniżej prezentowanych książek: Biblia jest bezbłędnym Słowem Bożym, danym całej ludzkości i stanowi ramy dla kompleksowego poglądu na świat i życie. Biblia ma odniesienie do każdego moralnego problemu w każdym czasie i w każdej kulturze, jeśli nie w sposób bezpośredni, to w formie wiecznych zasad moralnych.

„Dekalog, jak go rozumieć dzisiaj”, Jack Cottrell, Chrześcijański Instytut Biblijny, Warszawa, 2008r.

Bóg przekazał słowa Dekalogu, aby człowiek mógł żyć.
Żyjemy w czasach gwałtownych przemian - przewar-tościowaniu ulega cały sposób myślenia, zmieniają się zasady obowiązujące od pokoleń. Jak dzisiaj, na progu trzeciego tysiąclecia nowożytnej ery, należy rozumieć i stosować te wielkie Dziesięć Słów, wypowiedziane przez Boga przed tysiącami lat? Czy mają one jeszcze jakiekolwiek zastosowanie w czasach nam współczesnych?

Na te i inne pytania odpowiada autor tej książki, każdemu przykazaniu poświęcając jeden  rozdział. Oddzielnie omawia również największe przykazanie - przykazanie miłości. Jego treść i wymiar praktyczny (miłość w działaniu).

Książka zawiera również pytania do dyskusji. Ponieważ rozdziały nie są zbyt długie, świetnie można ją wykorzystać jako materiał na studiowanie w małej grupie.

„Trudne pytania - Biblijne odpowiedzi”, Jack Cottrell, Chrześcijański Instytut Biblijny, Warszawa, 2005r.

W swojej książce, Jack Cottrell zajmuje się większością głównych problemów etycznych naszych czasów. Dwadzieścia sześć zagadnień można zamknąć w czterech kategoriach: 1) problemy związane ze sprawiedliwością i władzą człowieka; 2) zagadnienia życia, śmierci i osoby ludzkiej; 3) zagadnienia odnoszące się do małżeństwa i seksualności; oraz 4) problemy związane z pracą i ekonomią. Zagadnienia te brzmią to dosyć szeroko, dlatego podam kilka przykładów: homoseksualizm, rozwód i powtórne małżeństwo, role mężczyzn i kobiet, ekologia, kara śmierci, aborcja, eutanazja, inżynieria genetyczna… I dalsze. Czyli - otaczająca nas rzeczywistość.

Cel, jaki przyświeca autorowi, to odnalezienie w Prawie Bożym dla siebie i dla czytelnika właściwej drogi na bezdrożach życia. Polecam.

„Co powinniśmy czynić”, Witold Benedyktowicz, Chrześcijańska Akademia Teologiczna, Warszawa, 1993r.

Zarys ewangelickiej etyki teologicznej. To już klasyka. Mam wyjątkowy sentyment do tej książki, z racji jej autora. Kiedy mój dawny chłopak, a obecny mąż, jeszcze studiował, bywałam z nim, na niektórych wykładach na ChAT. Najbardziej zapamiętałam profesora Witolda Bene-dyktowicza i jego miły, miękki i ciepły głos. Nigdy też nie zapomnę szczególnego zwrotu, którego często używał: uroszczenie Boże.

Podoba mi się to, co pisze autor w słowie wstępnym: … nie jest to materiał nieznany (dla studentów), obcują oni bowiem z nim od najwcześniejszych lat: w domu rodzicielskim, w toku nauczania katechetycznego, przede wszystkim zaś w Zborze, w jego zwiastowaniu i życiu. Zadaniem niniejszego podręcznika jest usys-tematyzowanie treści znanych i bliskich wszystkim, których życie organizuje się wokół zasady 'sola fide' (tylko wiara).

Jak przystało na teologa ewangelickiego, autor przedstawia poglądy Lutra, Kalwina i wielu innych teologów protestanckich, aż po wiek XX.

Przyznaję, te trzy książki zawsze mam w zasięgu ręki. Należą do tej kategorii książek, z których często korzystam. Warto mieć je w swojej domowej biblioteczce. Przynajmniej jedną z nich.