Święta, święta i już... prawie… po świętach. Jeszcze przed nami
„Trzech Króli” i zakończy się nasze długie świętowanie. Jednak dekoracja
świąteczna zniknie z mojego domu dopiero na koniec stycznia. Czyli po równo
dwóch miesiącach. Zrobi się znowu mniej kolorowo, ale też będzie miło i
przytulnie. Tylko bardziej przed-wiosennie… .
A propos kolorów, pamiętam, kiedy dwa lata temu, razem z
moją czteroletnią wnuczką zaczytywałyśmy się książką pt. „Księga Bożego Narodzenia”, Emilie Beaumont. (Ilustracje: Colette David i Yvette Barbetti.) To
bardzo ciekawa lektura dla dziecka, opisująca piękne, ponad kulturowe zwyczaje
świąteczne oraz te ciekawe, odmienne, charakterystyczne dla różnych zakątków
świata. Zawiera się też w niej ewangeliczna historia betlejemska, kilka tekstów
znanych kolęd, propozycja łatwych dekoracji i wypieków świątecznych, a też
poruszająca, krótka wersja „Dziewczynki z zapałkami”. To była ulubiona książka
mojej wnuczki w tamtym okresie świąt. Pewnego razu, podczas kolejnej rundy
przez tę książkę, przy temacie dekoracji świątecznych, zapytałam moją wnuczkę: „Haniu, powiedz, jakie u babci w domku są
teraz kolory?” „Święte!” - z głębokim
namysłem odpowiedziała Hania. Podpowiem, że chciała powiedzieć „świąteczne” :-).
Sytuacja ta powróciła w moich wspomnieniach kilka dni temu.
Tradycyjnie, w okresie Świąt Bożego Narodzenia, ubieram się w swój stały
‘garnitur’. Do czarnej spódnicy i podkoszulki lub sukienki (czarne wyszczupla
:-), obowiązkowo ubieram jeden ze swoich dwóch świątecznych sweterków. Jak
można się domyślić, chodzi o znajdujące się na nich choinkowe, bałwankowe i
inne wesołe aplikacje. Dla ożywienia, i tak żywego już stroju, dobieram coś z
mojej biżuterii. Najlepiej pasują białe perełki, są jak kulki śniegu. Mam też,
własnoręcznie zrobione na tę okoliczność, zielono-czerwone korale. Kiedy
otworzyłam pudełko z biżuterią, wzrok mój padł na szczególną bransoletkę. Jakże
świetnie dopełniała całości mojego stroju. Bransoletkę dostałam niedawno na
pewnej konferencji dla kobiet. Była to
kolejna wersja tzw. „Ewangelii bez słów”, dająca możliwość opowiedzenia Dobrej
Nowiny o Bożym zbawieniu, dzięki doborowi właściwych kolorów: czarnego,
czerwonego, białego, zielonego i złotego.
„Ojej, przecież to są same święte kolory!” - uśmiechnęłam się, wspominając wnuczkę. I
odkrywczo stwierdziłam, że opierając się na tych kilku kolorach,
charakterystycznych dla Bożego Narodzenia, można swobodnie - poprzez same dekoracje
- opowiedzieć Ewangelię. Jak? Przeczytajcie dalej.
Kolor czarny - w „Ewangelii bez słów” symbolizuje nam grzech,
który oddziela nas od Boga. Może nie zobaczymy go w samych dekoracjach, ale
otaczające nas zimowe ciemności same w sobie są scenerią dla całej reszty. Z
ciemnością związana jest jedna z piękniejszych przepowiedni, dotyczących
narodzin Jezusa: „Lud, który chodzi w
ciemności, ujrzy światło wielkie, nad mieszkańcami krainy mroków zabłyśnie
światłość…” Izajasz 9:1. (Proponuję przeczytać jeszcze Ew. Mat. 4:16 i Ew.
Łuk. 1:79.)
Kolor czerwony - symbolizuje krew Jezusa przelaną za ludzki grzech.
W scenerii zimowej, zdawać by się mogło uśpionej, martwej, wiele jest
czerwieni. Na gałązkach różnych krzewów czerwienią się okrągłe jagódki, gile
mają czerwone brzuszki, piękne czerwone poinsencje (zwane gwiazdami betlejemskimi)
zdobią nasze domy. Czerwone bombki i światła zdobią nasze choinki. Jednak to obecność
tych naturalnych ozdób daje poczucie, że jest życie i, że trwa. Trwa też ono
dzięki świętej krwi Jezusa Chrystusa. W Ew. Jana 3:16 czytamy: „Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna
swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot
wieczny”.
Kolor
biały - mówi nam o przebaczeniu grzechów i
darze życia wiecznego. Tu porównanie jest łatwe. Śnieg jest dekoracją
naturalną. Jak go brakuje, w domowych warunkach, zastępujemy go watą :-). A, we
wspominanej już Księdze Izajasza czytamy: „…
Choć wasze grzechy będą czerwone jak szkarłat, jak śnieg zbieleją; choć będą
czerwone jak purpura, staną się białe jak wełna” (1:18). Z kolei w Psalmie
51:9 autor woła do Boga takimi słowami: „Pokrop
mnie hizopem, a będę oczyszczony; obmyj mnie, a ponad śnieg bielszy się stanę”.
Kolor zielony - jest zachętą
do duchowego wzrostu. W Liście do Efezjan 4:12, apostoł Paweł napisał: „Aż dojdziemy wszyscy do jedności wiary i
poznania Syna Bożego, do męskiej doskonałości, i dorośniemy do wymiarów pełni
Chrystusowej”. Czy zielone drzewko, choinka, nie jest obrazem takiego życia
w pełni? Nikt nie chce kupić byle jakiego drapaka. Każdy szuka drzewka pięknie
rozwiniętego, gęstego, o pięknym kształcie i zdrowych, zieloniutkich igłach. Okazuje
się, że Bóg też ma wobec nas konkretne oczekiwania. W II Liście św. Piotra 3:18
czytamy: „Wzrastajcie raczej w łasce i w
poznaniu Pana naszego i Zbawiciela, Jezusa Chrystusa…”.
Kolor złoty - odpowiada
biblijnemu opisowi wiecznego Jeruzalem, gdzie „… ulice to czyste złoto…” (Obj. Jana 21:21). Miasto godne „Króla
królów” i „Pana Panów”. Nasze złote ozdoby są namiastką tego, co dane nam
będzie zobaczyć w wieczności, tak samo, jak namiastką Bożego bogactwa, było
złoto przyniesione Maleńkiemu w darze.
I tak, całkiem przypadkiem, zamknęłam swoją Ewangelię wg. świętych kolorów na „Trzech
Królach”. Hurra, jeszcze jeden wolny dzień! Życzę dobrego wypoczynku.
I może warto wykorzystać ten czas na przemyślenie: O co właściwie
chodzi w tych wszystkich świętach? Będzie mi miło, jeśli moje rozważania będą w
tym pomocną inspiracją.