środa, 7 stycznia 2015

Kącik dobrej książki

„Boskie matki”, praca zbiorowa, Fundacja Magdy Prokopowicz - Rak’n’Roll. Wygraj życie, Warszawa, 2011 r.

„Boskie matki” to nie książka - to piękny pełno kolorowy album, którego bohaterkami jest dziesięć kobiet. Kobiet, które wygrały, a niektóre wciąż toczą, walkę z rakiem. 
Tym, co, oprócz choroby, je łączy, są dzieci. Każda z nich, kiedy usłyszała druzgoczący wyrok, była w ciąży. I każda z nich zdecydowała się na urodzenie dziecka - w chorobie walcząc o dziecko i o siebie samą; dla niego. 
Walczyły, wbrew opinii większości lekarzy, aby ciążę usunąć.
Pięknie ich waleczne postawy ujął redaktor Kamil Durczok: „Tylko tajemnica macierzyństwa pozwala na odsunięcie od siebie pokusy ulegania wszechogarniającemu strachowi przed rakiem. I tylko myśl o małej istocie schowanej głęboko w brzuchu mamy, może zmuszać do walki z rakiem skuteczniej niż zastępy psychoonkologów”.

Album ten zrobił na mnie ogromne wrażenie. Poruszające są te szczere rozmowy, wyznania, opisy bolesnych chwil, radości z macierzyństwa, optymistyczne spojrzenie w przyszłość, zmieszane z lękiem o to, czy choroba nie wróci.

Dodatkowym atutem tej książki są zdjęcia bohaterek, autorstwa Andrzeja Świetlika. Wyglądają one jak współczesne madonny: rozmawiająca z aniołem, depcząca węża, uciekająca do Egiptu, Madonna z Jasnej Góry i inne. Zacytuję za ks. Andrzejem Witko: „Ten śmiały zabieg, dla niektórych może nawet posiadający charakter obrazoburczy (lub teologicznie niepoprawny - moje wtrącenie), jest jednak głębokim odkrywaniem sensu ludzkiego macierzyństwa i nadaniem mu nowego, boskiego charakteru przez upodobnienie do Marii z Nazaretu”.

Obawiam się, że bez tych zdjęć i intrygującego tytułu, ta wartościowa książka mogłaby istnieć zupełnie niezauważona. Jak wiele jej podobnych - bo ludzie nie lubią czytać niczego o ludzkich nieszczęściach, co jest prawdziwe, szczere i nie ma posmaku plotki, czy taniej sensacyjki.

Gorąco polecam. Dochód ze sprzedaży tego albumu przeznaczony zostanie na przemianę poczekalni w centrach onkologii.

***

I przy okazji przypomnę kilka wartościowych tytułów o prawdziwych historiach matek/kobiet bohaterek.

Refleksje matek dzieci z zespołem Downa - Egzamin z miłości - KLIKNIJ.
Anna Maruszeczko - Kobieta na zakręcie - KLIKNIJ
Beata Jaskuła-Tuchanowska - Księżycowe dziecko i  Rodzina rodzinie -niepełnosprawność jednego z nas - KLIKNIJ





sobota, 3 stycznia 2015

Nowa audycja


Zapraszam so wysłuchania tej audycji.
Przypominam - audycję słuchamy na komputerze. Nadaje ją Radio Internetowe www.radiochrzescijanin.pl. Wystarczy kliknąć na ten link, potem na napis "Włącz Radio", a na końcu napis "Słuchaj" i strzałkę "play".
Proste . Dobrego odbioru!









czwartek, 1 stycznia 2015

Święte kolory

Święta, święta i już...  prawie… po świętach. Jeszcze przed nami „Trzech Króli” i zakończy się nasze długie świętowanie. Jednak dekoracja świąteczna zniknie z mojego domu dopiero na koniec stycznia. Czyli po równo dwóch miesiącach. Zrobi się znowu mniej kolorowo, ale też będzie miło i przytulnie. Tylko bardziej przed-wiosennie… .

A propos kolorów, pamiętam, kiedy dwa lata temu, razem z moją czteroletnią wnuczką zaczytywałyśmy się książką pt. „Księga Bożego Narodzenia”, Emilie Beaumont. (Ilustracje: Colette David i Yvette Barbetti.) To bardzo ciekawa lektura dla dziecka, opisująca piękne, ponad kulturowe zwyczaje świąteczne oraz te ciekawe, odmienne, charakterystyczne dla różnych zakątków świata. Zawiera się też w niej ewangeliczna historia betlejemska, kilka tekstów znanych kolęd, propozycja łatwych dekoracji i wypieków świątecznych, a też poruszająca, krótka wersja „Dziewczynki z zapałkami”. To była ulubiona książka mojej wnuczki w tamtym okresie świąt. Pewnego razu, podczas kolejnej rundy przez tę książkę, przy temacie dekoracji świątecznych, zapytałam moją wnuczkę: „Haniu, powiedz, jakie u babci w domku są teraz kolory?” „Święte!” - z głębokim namysłem odpowiedziała Hania. Podpowiem, że chciała powiedzieć „świąteczne” :-).

Sytuacja ta powróciła w moich wspomnieniach kilka dni temu. Tradycyjnie, w okresie Świąt Bożego Narodzenia, ubieram się w swój stały ‘garnitur’. Do czarnej spódnicy i podkoszulki lub sukienki (czarne wyszczupla :-), obowiązkowo ubieram jeden ze swoich dwóch świątecznych sweterków. Jak można się domyślić, chodzi o znajdujące się na nich choinkowe, bałwankowe i inne wesołe aplikacje. Dla ożywienia, i tak żywego już stroju, dobieram coś z mojej biżuterii. Najlepiej pasują białe perełki, są jak kulki śniegu. Mam też, własnoręcznie zrobione na tę okoliczność, zielono-czerwone korale. Kiedy otworzyłam pudełko z biżuterią, wzrok mój padł na szczególną bransoletkę. Jakże świetnie dopełniała całości mojego stroju. Bransoletkę dostałam niedawno na pewnej konferencji dla kobiet.  Była to kolejna wersja tzw. „Ewangelii bez słów”, dająca możliwość opowiedzenia Dobrej Nowiny o Bożym zbawieniu, dzięki doborowi właściwych kolorów: czarnego, czerwonego, białego, zielonego i złotego.

„Ojej, przecież to są same święte kolory!” - uśmiechnęłam się, wspominając wnuczkę. I odkrywczo stwierdziłam, że opierając się na tych kilku kolorach, charakterystycznych dla Bożego Narodzenia, można swobodnie - poprzez same dekoracje - opowiedzieć Ewangelię. Jak? Przeczytajcie dalej.

Kolor czarny - w „Ewangelii bez słów” symbolizuje nam grzech, który oddziela nas od Boga. Może nie zobaczymy go w samych dekoracjach, ale otaczające nas zimowe ciemności same w sobie są scenerią dla całej reszty. Z ciemnością związana jest jedna z piękniejszych przepowiedni, dotyczących narodzin Jezusa: „Lud, który chodzi w ciemności, ujrzy światło wielkie, nad mieszkańcami krainy mroków zabłyśnie światłość…” Izajasz 9:1. (Proponuję przeczytać jeszcze Ew. Mat. 4:16 i Ew. Łuk. 1:79.)

Kolor czerwony - symbolizuje krew Jezusa przelaną za ludzki grzech. W scenerii zimowej, zdawać by się mogło uśpionej, martwej, wiele jest czerwieni. Na gałązkach różnych krzewów czerwienią się okrągłe jagódki, gile mają czerwone brzuszki, piękne czerwone poinsencje (zwane gwiazdami betlejemskimi) zdobią nasze domy. Czerwone bombki i światła zdobią nasze choinki. Jednak to obecność tych naturalnych ozdób daje poczucie, że jest życie i, że trwa. Trwa też ono dzięki świętej krwi Jezusa Chrystusa. W Ew. Jana 3:16 czytamy: „Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny”.

Kolor biały - mówi nam o przebaczeniu grzechów i darze życia wiecznego. Tu porównanie jest łatwe. Śnieg jest dekoracją naturalną. Jak go brakuje, w domowych warunkach, zastępujemy go watą :-). A, we wspominanej już Księdze Izajasza czytamy: „… Choć wasze grzechy będą czerwone jak szkarłat, jak śnieg zbieleją; choć będą czerwone jak purpura, staną się białe jak wełna” (1:18). Z kolei w Psalmie 51:9 autor woła do Boga takimi słowami: „Pokrop mnie hizopem, a będę oczyszczony; obmyj mnie, a ponad śnieg bielszy się stanę”.

Kolor zielony - jest zachętą do duchowego wzrostu. W Liście do Efezjan 4:12, apostoł Paweł napisał: „Aż dojdziemy wszyscy do jedności wiary i poznania Syna Bożego, do męskiej doskonałości, i dorośniemy do wymiarów pełni Chrystusowej”. Czy zielone drzewko, choinka, nie jest obrazem takiego życia w pełni? Nikt nie chce kupić byle jakiego drapaka. Każdy szuka drzewka pięknie rozwiniętego, gęstego, o pięknym kształcie i zdrowych, zieloniutkich igłach. Okazuje się, że Bóg też ma wobec nas konkretne oczekiwania. W II Liście św. Piotra 3:18 czytamy: „Wzrastajcie raczej w łasce i w poznaniu Pana naszego i Zbawiciela, Jezusa Chrystusa…”.

Kolor złoty - odpowiada biblijnemu opisowi wiecznego Jeruzalem, gdzie „… ulice to czyste złoto…” (Obj. Jana 21:21). Miasto godne „Króla królów” i „Pana Panów”. Nasze złote ozdoby są namiastką tego, co dane nam będzie zobaczyć w wieczności, tak samo, jak namiastką Bożego bogactwa, było złoto przyniesione Maleńkiemu w darze.

I tak, całkiem przypadkiem, zamknęłam swoją Ewangelię wg. świętych kolorów na „Trzech Królach”. Hurra, jeszcze jeden wolny dzień! Życzę dobrego wypoczynku.
I może warto wykorzystać ten czas na przemyślenie: O co właściwie chodzi w tych wszystkich świętach? Będzie mi miło, jeśli moje rozważania będą w tym pomocną inspiracją.