sobota, 1 lutego 2025

Książka misyjna i ja

Moja przygoda z książką misyjną trwa od 2013 roku. Już nie za bardzo pamiętam genezę tej przygody, ale myślę, że był to pomysł Asi Marcol. Wcześniej kilka razy, ja lub mój mąż, pisaliśmy krótkie teksty do Biuletynu „Idźcie”, ale nie było to nic stałego. W numerze zimowym 2013 roku pojawiły się moje pierwsze recenzje zachęcające do czytania książek o misji. Pomyśleć, że ta współpraca trwa do dziś... Dwanaście lat!!!

Czy powołanie się na konkretny rok oznacza, że wcześniej nie miałam kontaktu z tego typu książkami? Nie! Zanim zaczęłam o nich pisać, "miałam za sobą" przeczytanych kilka ciekawych tytułów.  Wcześniej, jako młoda dziewczyna, rozczytywałam się w książkach podróżniczych Arkadego Fidlera i Janusza Wolniewicza.

Książki zawsze były moją pasją. Jednak z wiekiem zmieniało się moje zainteresowanie ich rodzajem i tematyką. Od pewnego czasu skupiam się głównie na literaturze chrześcijańskiej. Teraz śmieję się, że dawniej czytałam książkę maksymalnie  jeden do trzech wieczorów. Teraz czytam jedną do trzech kartek w jeden wieczór. Powodów nie będę tu podawać :-)

Podsumowuję te dwanaście lat, a jest to dosyć proste. Przede mną leżą wszystkie numery „Idźcie” z moimi recenzjami. Okazuje się, że opisałam już (aż!) 121 książek. Sporo. Zajmują one całkiem dużo miejsca w mojej domowej biblioteczce. Kiedy zaczynałam ich recenzowane, miałam w domu kilka, może kilkanaście tytułów. Kolejne zdobywałam w każdy możliwy sposób: w księgarniach chrześcijańskich, w przyzborowych biblioteczkach, przeglądając księgozbiory przyjaciół, podglądając nowości wydawnicze chrześcijańskich wydawnictw. Czasem sprawdzałam listy podane w bibliografii danej pozycji - zawsze natrafiałam na coś, czego jeszcze nie znałam,  i zwykle to kupowałam. No cóż, lubię mieć własny egzemplarz, wtedy mogę go popodkreślać, pozaginać strony, coś zapisać... Wspomnę, że do książek się przyzwyczajam i nikomu ich nie pożyczam. Bo rzadko wracają.

Kiedyś spotkała mnie bardzo miła niespodzianka. Związana była z bardzo cenną dla mnie i wierzę, że dla również czytelników, serią „Chrześcijańscy bohaterowie dawniej i dziś” (autorzy: Janet i Geoff Benge). Do chwili obecnej wydano już ponad trzydzieści tytułów z tej serii. Wtedy miałam ich zaledwie kilka. I nagle, na Facebooku, pisze do mnie Andrzej Gandecki z Wydawnictwa Pojednanie (to on rozpoczął tłumaczenie i wydawanie „chrześcijańskich bohaterów”): „Słyszałem, że miałaś niedawno urodziny. Podaję Ci tytuły książek z naszej serii. Wybierz sobie 10 na prezent urodzinowy.” WOW!!! Dostałam w życiu kilka niezapomnianych prezentów, ten jest i będzie jednym z pierwszych na liście. Wciąż jestem za niego wdzięcznaŚledzę losy tej serii i aktualnie mam chyba wszystkie tytuły. Gorąco ją polecam!

Można się zastanawiać, co dało mi to obcowanie z misyjnymi historiami. Bardzo wiele! Powiedzenie tylko „ubogaciło mnie”, to za mało. Przy każdej postaci uczyłam się wiele o drugim człowieku, a zarazem o sobie. Odkrywałam, jak silne może być w człowieku poczucie Bożego powołania. I jak niezmienne jest Boże powołanie. Zrozumiałam, co oznacza być wiernym Bogu. I wciąż na nowo odkrywałam, jak wierny jest Bóg. Zobaczyłam, że służba Bogu to nie pasmo sukcesów, ale przede wszystkim to pasmo porażek, niepowodzeń, bólu i rozdzierających serce strat. A jednocześnie zobaczyłam, że w tym wszystkim Bóg był obecny. I owoc, wcześniej czy później, został zebrany. Od ojca nowożytnej misji, Williama Carreya,  nauczyłam się tej zasady: „Oczekuj wielkich rzeczy od Boga. Podejmuj wielkie rzeczy dla Boga.”  W moim życiu nie zawsze to działa, ale zdarza się, że „...z Bogiem moim przesadzam mur” (Psalm 18:30).

Piszę ten tekst, siedząc przy swoim domowym biurku. Z lewej mojej strony stoi komódka, a na niej leży  stosik książek do przeczytania! A jak Pan pozwoli - do opisania też.

Dziękuję redakcji za taką możliwość służby a poszczególnym czytelnikom za dobre słowo, które czasem zdarza mi się usłyszeć -  od przyjaciół lub od osób, które znają mnie tylko z tej rubryki. Soli Deo Gloria!



sobota, 11 stycznia 2025

„Noblista” w każdej dziedzinie

„Noblista” w każdej dziedzinie

Niedawno obiegła świat informacja o chorobie nowotworowej jednego z byłych prezydentów USA -  Jimmy Cartera. W wystąpieniu telewizyjnym, Jimmy Carter, odwołując się do swojej wiary powiedział:  „Miałem wspaniałe życie. Jestem gotowy na wszystko i wychodzę naprzeciw nowej przygodzie. Wszystko jest w rękach Boga, którego wielbię”. Postawa prawdziwie godna nagrody Nobla w dziedzinie niezachwianej wiary - gdyby taka nagroda była przyznawana.

Kiedy oglądałam, w naszych „Wiadomościach”, tę krótką relację z konferencji prasowej z Jimmy Carterem, przypomniałam sobie, że kilkanaście lat temu z podobnym przejęciem przyjęłam inną informację, dotyczącą tego prezydenta. Mianowicie brzmiała ona, że w  Oslo, w Norwegii, 11 października 2002 r. „Norweski Komitet Nagrody Nobla zdecydował o przyznaniu Pokojowej Nagrody Nobla na rok 2002 Jimmy Carterowi za dziesiątki lat jego wysiłków w poszukiwaniu pokojowych rozwiązań w konfliktach międzynarodowych, w popieraniu demokracji i praw człowieka oraz promowaniu ekonomicznego i socjalnego rozwoju społeczeństw.”

Potem przeczytałam, że inny były prezydent, Bill Clinton, powiedział: „Nie jestem w stanie pomyśleć o kimkolwiek innym, kto by bardziej zasługiwał na tę nagrodę, niż właśnie Jimmy Carter. On wciąż inspiruje ludzi - młodych i starych, wszędzie - przez swoje pełne wigoru poszukiwanie pokoju, sprawiedliwości i lepszej jakości życia dla wszystkich mieszkańców ziemi.”

I rzeczywiście, Jimmy Carter, pokonał 156 kandydatów (117 kandydatów indywidualnych i 39 grupowych).

W niewielkim artykuliku, który wtedy powstał, pisałam dalej;

Demokratyczny prezydent USA, w latach 1977 do 1981, otrzymał nagrodę za pełną wysiłku działalność (już jako ex-prezydent), przynoszącą pokój na ziemi ‘od Haiti aż po Północną Koreę’. Powołując do życia, w 1982 roku, „Carter Center” zaangażował się on całkowicie w charytatywną, niedochodową działalność. Każdego roku (od 1984), Carter kieruje jednostkami organizacji „Habitat for Humanity”, budującymi domy dla biednych rodzin na całym świecie. Działa też na wielu frontach walki w zwalczaniu tropikalnych chorób oraz pomagając we wzroście gospodarczym w krajach rozwijających się. „Carter Center” przedsięwzięło wiele działań  w celu zapobiegania i zahamowania wielu konfliktów w różnych krajach i na wielu kontynentach.

Odbierając nagrodę, Jimmy Carter powiedział, że zmotywuje go ona i popchnie do jeszcze większych działań na rzecz krzewienia pokoju i praw człowieka na całym świecie. Carter w szczególny sposób podziękował swojej żonie Rosalynn mówiąc, że była ona częścią tego wszystkiego, co udało mu się w życiu dokonać.

Jimmy Carter przyszedł na świat 1 października 1924 roku, w Georgii. Pochodził z biednej rodziny. Jego ojciec, rolnik, zajmował się uprawą orzeszków ziemnych. Matka pracowała jako pielęgniarka w lokalnym szpitalu. Jimmy, który uczył się dobrze, w 1946 roku ukończył Akademię Marynarki Wojennej, jako specjalista w dziedzinie broni nuklearnej. W tym samym roku ożenił się z Rosalynn.

Jimmy Carter wychował się w domu chrześcijan baptystów. W 1935 roku, jako jedenastolatek, po publicznym wyznaniu Jezusa swoim Zbawicielem, został ochrzczony. I od tego czasu wiernie uczestniczył w życiu Plains Baptist Church w Georgii. Jako dojrzały chrześcijanin był nauczycielem Słowa w Szkole Niedzielnej (dla dorosłych). Jego przyjaciółka, Clarence Dodson powiedziała o nim: „Jimmy jest wspaniałym studentem i nauczycielem Słowa.” Przez pewien okres swojego życia, Carter, był czynnie zaangażowany w działalność misyjną wśród ludności hiszpańskojęzycznej.

A jednak nie w tym kierunku poszła dalsza ‘kariera’ Cartera. Coraz bardziej skłaniał się on ku polityce. „Jimmy Carter - człowiek wiary i polityki.” Tak widzieli go autorzy książki pod tytułem „The miracle of Jimmy Carter” (Fenomen Jimmiego Cartera - przek. red.) W roku 1971 Carter został gubernatorem Georgii. Dobrym gubernatorem... Kiedyś powiedział swojej żonie: „Więcej czasu spędziłem na kolanach przed Bogiem, będąc gubernatorem Georgii, niż w całym moim dotychczasowym życiu...”

Potem przyszedł kolejny etap w jego życiu - ‘walka o stołek prezydencki’. Carter powiedział: „Nigdy nie modliłem się o to, by zostać prezydentem. Modliłem się natomiast, abym czynił to, co właściwe i aby Bóg był moim przewodnikiem w tym nowym doświadczeniu. I przez całą moją kampanię prezydencką nie miałem cienia wątpliwości, że to jest to, co Bóg chciałby, abym robił.”

Po zwycięstwie, w 1976 roku, jako 39 prezydent i jako nowonarodzony chrześcijanin, Carter powiedział Amerykanom: „Oto, przed wami człowiek, który wie, co to jest bieda. Wie, co to znaczy pracować własnymi rękami. Wie, co to znaczy upadać i przegrywać. Wie też, co to znaczy odnieść sukces w życiu osobistym, w biznesie i w polityce. A poza tym wszystkim, wie najlepiej, jak należy wykonywać to, czego się od niego oczekuje. [...]” Zacytował również fragment z Micheasza 6:8 „Oznajmiono ci człowiecze, co jest dobre i czego żąda Pan od ciebie: tylko, abyś wypełniał prawo, okazywał miłość bratnią i w pokorze obcował ze swoim Bogiem.”  

Jimmy Carter - mąż wiary. Pierwszy nominowany prezydent w historii Stanów Zjednoczonych, który otwarcie wyznał swoim wyborcom, że Jezus Chrystus zajmuje pierwsze miejsce w jego życiu. „Moja religia jest dla mnie czymś tak naturalnym, jak oddychanie” - powiedział.

Podstawowym źródłem wiary Cartera jest Biblia, którą czyta regularnie i dużo, w poszukiwaniu inspiracji i przewodnictwa. Carter jest ‘pożeraczem’ książek. Czyta do kilku książek tygodniowo. Wiele czasu spędza studiując dzieła wielkich teologów. Hasłem jego kampanii wyborczej był cytat z Reinholda Niebuhra: „Smutnym obowiązkiem polityki jest ustanowienie sprawiedliwości w tym grzesznym świecie.”

Udzielając wywiadu jednemu z dziennikarzy, odnośnie kampanii prezydenckiej,  Jimmy Carter powiedział: „ ...to, co głównie czułem, to swoją całkowitą zależność od Ducha Świętego...[...]” 

Oto, jak później skomentował to ten dziennikarz: „Przeprowadzałem wywiady z prezydentami i kandydatami na prezydentów - ze zwycięzcami i przegranymi - od dni Franklina D. Roosevelta; przez okres trzydziestu sześciu lat, ale nigdy żaden z nich tak otwarcie i szczerze nie obnażał swoich najgłębszych duchowych doświadczeń. Nigdy wcześniej nie słyszałem prezydenta czy kandydata na ten urząd, mówiącego o działaniu Ducha Świętego w jego życiu...”

Wydaje się więc zupełnie jasne, że cud polityczny Jimmy Cartera nie polegał na łucie szczęścia. Jest tylko jedna odpowiedź na tak często stawiane pytanie: „Kim jest ten Jimmy Carter?” Odpowiedź brzmi: „Mąż z wiarą w Boga.”

***

Opracowane na podstawie materiałów z CNN i Reuters Foundation z dnia 11 października’02 i książki po tytułem „The miracle of Jimmy Carter” 1976r., autorstwa: Howarda Nortona (laureat nagrody Pulitzera) i Boba Slossera (dziennikarz z The New York Times); oraz CNN Politics z 20.08.2015: Jimmy Carter on cancer: Future in God's hands… .

 

 

Jimmy Carter laureatem pokojowej nagrody Nobla!

Oslo, Norwegia, 11 października 2002:

Norweski Komitet Nagrody Nobla zdecydował o przyznaniu Pokojowej Nagrody Nobla na rok 2002 Jimmowi Carterowi za dziesiątki lat jego wysiłków w poszukiwaniu pokojowych rozwiązań w konfliktach międzynarodowych, w popieraniu demokracji i praw człowieka oraz promowaniu ekonomicznego i socjalnego rozwoju społeczeństw.”

Wspomniany komitet poddał natomiast krytyce osobę prezydenta Buscha i jego kampanię przeciwko Irakowi. A sam Carter powiedział, że było by to tragicznym i kosztownym błędem ze strony USA, gdyby zdecydowali się zaatakować Irak bez poparcia Narodów Zjednoczonych.

Nie znamy opinii Georga Buscha na temat decyzji Komitetu. Natomiast, były prezydent, Clinton, powiedział: „Nie jestem w stanie pomyśleć o kimkolwiek innym, kto by bardziej zasługiwał na tę nagrodę, niż właśnie Jimmy Carter. On wciąż inspiruje ludzi - młodych i starych, wszędzie - przez swoje pełne wigoru poszukiwanie pokoju, sprawiedliwości i lepszej jakości życia dla wszystkich mieszkańców ziemi.”

I rzeczywiście, Carter, pokonał 156 kandydatów (117 kandydatów indywidualnych i 39 grupowych).

Demokratyczny prezydent USA (w latach 1977 do 1981), otrzymał nagrodę za pełną wysiłku działalność (już jako ex-prezydent) przynoszącą pokój na ziemi ‘od Haiti aż po Północną Koreę’.

Powołując do życia, w 1982 roku, „Carter Center” zaangażował się on całkowicie  w charytatywną, niedochodową działalność. Każdego roku (od 1984), Carter kieruje jednostkami organizacji „Habitat for Humanity” budującymi domy dla biednych rodzin na całym świecie. Działa też na wielu frontach walki w zwalczaniu tropikalnych chorób oraz pomagając we wzroście gospodarczym w krajach rozwijających się. „Carter Center” przedsięwzięło wiele działań  w celu zapobiegania i zahamowania wielu konfliktów w różnych krajach i na wielu kontynentach.

Komentując fakt przyznania mu nagrody, Jimmy Carter powiedział, że zmotywuje go ona i popchnie do jeszcze większych działań na rzecz krzewienia pokoju i praw człowieka na całym świecie. Carter w szczególny sposób podziękował swojej żonie Rosalynn mówiąc, że była ona częścią tego wszystkiego, co udało mu się w życiu dokonać.

***

Jimmy Carter przyszedł na świat 1 października 1924 roku, w Georgii. Pochodził z biednej rodziny. Jego ojciec, rolnik, zajmował się uprawą orzeszków ziemnych. Matka pracowała jako pielęgniarka w lokalnym szpitalu. Jimmy, który uczył się dobrze, w 1946 roku ukończył Akademię Marynarki Wojennej, jako specjalista w dziedzinie broni nuklearnej(!!!). W tym samym roku ożenił się z Rosalynn.

Jimmy Carter wychował się w domu chrześcijan baptystów. W 1935 roku, jako jedenastolatek, po publicznym wyznaniu Jezusa swoim Zbawicielem, został ochrzczony. I od tego czasu wiernie uczestniczył w życiu Plains Baptist Church w Georgii. Jako dojrzały chrześcijanin był nauczycielem Słowa w Szkole Niedzielnej (dla dorosłych). Jego przyjaciółka, Clarence Dodson powiedziała o nim: „Jimmy jest wspaniałym studentem i nauczycielem Słowa”. Przez pewien okres swojego życia, Carter, był czynnie zaangażowany w działalność misyjną wśród ludności hiszpańskojęzycznej.

A jednak nie w tym kierunku poszła dalsza ‘kariera’ Cartera. Coraz bardziej skłaniał się on ku polityce. „Jimmy Carter - człowiek wiary i polityki.” Tak widzieli go autorzy książki pod tytułem „The miracle of Jimmy Carter” (Fenomen Jimmiego Cartera - przek. red.) W roku 1971 Carter został gubernatorem Georgii. Dobrym gubernatorem... Kiedyś powiedział swojej żonie: „Więcej czasu spędziłem na kolanach przed Bogiem, będąc gubernatorem Georgii, niż w całym moim dotychczasowym życiu...”

Potem przyszedł kolejny etap w jego życiu - ‘walka o stołek prezydencki’. Carter powiedział: „Nigdy nie modliłem się, żebym został prezydentem. Modliłem się natomiast, abym czynił to, co właściwe i aby Bóg był moim przewodnikiem w tym nowym doświadczeniu. I przez całą moją kampanię prezydencką nie miałem cienia wątpliwości, że to jest to, co Bóg chciałby abym robił”.

Po zwycięstwie, w 1976 roku, jako 39 prezydent i jako nowonarodzony chrześcijanin, Carter powiedział Amerykanom: „Oto, przed wami człowiek, który wie, co to jest bieda. Wie, co to znaczy pracować własnymi rękami. Wie, co to znaczy upadać i przegrywać. Wie też, co to znaczy odnieść sukces w życiu osobistym, w biznesie i w polityce. A poza tym wszystkim, wie najlepiej, jak należy wykonywać to, czego się od niego oczekuje. [...]” Zacytował również fragment z Ks. Micheasza 6,8: „Oznajmiono ci człowiecze, co jest dobre i czego żąda Pan od ciebie: tylko, abyś wypełniał prawo, okazywał miłość bratnią i w pokorze obcował ze swoim Bogiem.”  

***

Jimmy Carter - mąż wiary. Pierwszy nominowany prezydent w historii Stanów Zjednoczonych, który otwarcie wyznał swoim wyborcom, że Jezus Chrystus zajmuje pierwsze miejsce w jego życiu. „Moja religia jest dla mnie czymś tak naturalnym, jak oddychanie” - powiedział.

Podstawowym źródłem wiary Cartera jest Biblia, którą czyta regularnie i dużo, w poszukiwaniu inspiracji i przewodnictwa. Carter jest też ‘pożeraczem’ książek. Czyta do kilku książek tygodniowo. Wiele czasu spędza studiując dzieła wielkich teologów. Hasłem jego kampanii wyborczej był cytat z Reinholda Niebuhra: „Smutnym obowiązkiem polityki jest ustanowienie sprawiedliwości w tym grzesznym świecie.”

Udzielając wywiadu jednemu z dziennikarzy, odnośnie kampanii prezydenckiej,  Jimmy Carter powiedział: „ ...to, co głównie czułem, to swoją całkowitą zależność od Ducha Świętego...[...]”

Oto, jak później skomentował to ten dziennikarz: „Przeprowadzałem wywiady z prezydentami i kandydatami na prezydentów - ze zwycięzcami i przegranymi - od dni Franklina D. Roosevelta przez okres trzydziestu sześciu lat, ale nigdy żaden z nich tak otwarcie i szczerze nie obnażał swoich najgłębszych duchowych doświadczeń. Nigdy wcześniej nie słyszałem prezydenta czy kandydata na ten urząd, mówiącego o działaniu Ducha Świętego w jego życiu...”

Wydaje się więc zupełnie jasne, że cud polityczny Jimmiego Cartera nie polegał na łucie szczęścia. Jest tylko jedna odpowiedź na tak często stawiane pytanie: „Kim jest ten Jimmy Carter?” Odpowiedź brzmi: „Mąż z wiarą w Boga.”

_________________________

Opracowane na podstawie materiałów z CNN i Reuters Foundation z dnia 11 października’02 oraz książki po tytułem „The miracle of Jimmy Carter” z 1976r., autorstwa: Howarda Nortona (laureat nagrody Pulitzera) i Boba Slossera (dziennikarz z The New York Times)