poniedziałek, 30 maja 2016
poniedziałek, 23 maja 2016
Kącik dobrej książki
Tym razem powracamy na poznane już przez nas częściowo pole misyjne –
to Afryka. Czytelnicy Biuletynu mogli poznać w niewielkim zarysie losy trójki
wielkich misjonarzy, których nie przeraził kontynent afrykański ani jego
mieszkańcy. Byli to: Mary Slessor (nr 74), Rowland Bingham (nr
70), David Livingstone (nr 78). Warto też wspomnieć Patricię St. John
(nr 76).
Tym razem poznamy kolejnych chrześcijańskich bohaterów. Są to: Lillian
Trasher, C.T. Studd i Betty Greene. Ta ostatnia dwójka pełniła również służbę misyjną
na innych kontynentach, jednak Afryka była ich najważniejszym polem misyjnym.
Janet
i Geoff Benge, C. T. Studd – Nie ma odwrotu, Wydawnictwo „Pojednanie”,
Lublin 2011
Co pomyśleliby ludzie z Anglii? Pochodził z rodziny cieszącej się
wieloma przywilejami. Studiował na najlepszych uczelniach swojej ojczyzny.
Kiedyś był znanym graczem krykieta w całym kraju. Tysiące ludzi przychodziło
oglądać jego mecze. Czy tym ludziom mogło kiedykolwiek przyjść na myśl, że ich
bohater krykieta pewnego dnia zasiądzie przy ognisku w wiosce w samym sercu
afrykańskiej dżungli i będzie jadł posiłek razem z ludożercami? Jemu samemu
trudno było w to uwierzyć?
Czy nie są to wystarczające słowa
zachęty do poznania niezwykłych losów tego niezwykłego człowieka? Jego misyjna
przygoda zaczęła się w 1885 roku, kiedy to udał się do Chin wraz z szóstką
swoich przyjaciół. Była to słynna „Siódemka z Cambridge”. Jednak już wkrótce
najważniejszym jego towarzyszem misyjnym i towarzyszką życia stała się
Priscilla Steward. W 1895 roku wrócił do Anglii osłabiony chorobą, z żoną i
czterema córkami, po to, aby po 5 latach znaleźć się na polu misyjnym w
Indiach. Tym razem też pokonała go choroba. Jego czas w Indiach dobiegł końca w
1906 roku.
C.T. Studd nie dał się pokonać
przeciwnościom. Mając 50 lat, słabe zdrowie i niewielkie fundusze wyruszył do
Afryki, „cmentarzyska białego człowieka” – swojego najważniejszego pola misyjnego,
gdzie pozostał do końca swoich dni.
Założona przez niego „Misja do
Serca Afryki”, funkcjonująca obecnie pod nazwą „Worldwide Evangelism Crusaide”
jest prężnie działającą misją, znaną na całym świecie. Zachęcam do poznania
losów tej fascynującej i inspirującej postaci.
C. T. Studd żył w latach 1860-1931.
Janet i Geoff Benge, Lillian Trasher – Największy cud w Egipcie,
Wydawnictwo „Pojednanie”, Lublin 2012
„Panie, chcę należeć do Ciebie. Jeżeli kiedykolwiek będę mogła coś dla
Ciebie zrobić, powiedz mi tylko o tym, a zrobię to”.
Od tej modlitwy minęło pięć lat,
kiedy ta młoda Amerykanka, Lillian Trasher, odkryła dokąd powołuje ją Bóg. Wiedziała,
że będzie to Egipt. Jednak nie wiedziała jeszcze do czego. Przełomowa okazała
się pewna noc w lutym 1911 roku, kiedy niespodziewanie została opiekunką
osieroconego niemowlęcia. Wkrótce po tym wydarzeniu, w bardzo trudnych
okolicznościach, będąc praktycznie bez środków do życia, odkryła: „Wszystko będzie dobrze. Bóg posłał mnie do
Egiptu, żebym założyła chrześcijański dom dla sierot”.
„Możecie nazywać mnie Mama Lillian” – mówiła wszystkim
przybywającym pod dach jej domu egipskim sierotom. Siedem lat później miała już
pod swoją opieką 50 sierot i 8 wdów. Bóg zaopatrzył ją w odpowiednie miejsce
dla jej podopiecznych. Zaś ona sama troszczyła się dla nich o zapasy żywności,
zdobywając ją od okolicznych rolników. Zyskała przy tym przydomek „Kobieta na
osiołku”. A liczba sierot wciąż rosła…
W dniu jej śmierci, w grudniu
1961 roku, do ośrodka przyjęto kolejną dwójkę niemowląt. Łącznie, podczas 50
lat swojej pracy dla sierot w Egipcie, opiekowała się nieomal dziesięcioma
tysiącami dzieci, które nazywały ją „Matką znad Nilu”. Jej dzieło jest kontynuowane.
Drogi Czytelniku, jeśli
interesuje Ciebie, jak ta dzielna kobieta przetrwała, jak sobie radziła, jak
zdobywała fundusze, żywność i przychylność ludzi – koniecznie sięgnij po tę
książkę.
Lillian Trasher żyła w latach 1887-1961.
Janet
i Geoff Benge, Betty Greene – Służba na skrzydłach, Wydawnictwo
„Pojednanie”, Lublin 2011
„Szanowna Betty Greene, przeczytałem twój artykuł w czasopiśmie ‘His” z
wiosny zeszłego roku i pragnę poinformować cię, że nie jesteś sama. Jest nas
jeszcze kilku, którzy podzielamy twoją wizję wykorzystania samolotów i pilotów
do głoszenia ewangelii aż po krańce ziemi…” Był to lipiec1944 roku.
Marzenie Betty Greene, aby
wykorzystywać samoloty w służbie misyjnej stało się rzeczywistością. W 1945
roku pomogła założyć Missionary Aviation Fellowship (USA), organizację, która
prężnie działa do dziś.
Dla Beatty Greene latanie nigdy
nie stało się jedynie fascynującym, dającym dawkę adrenaliny hobby. Swoje
wyjątkowe umiejętności i odwagę zaprezentowała w czasie szkoleń elitarnej
jednostki Women Airforce Service Pilots, mających miejsce podczas trwania II
wojny światowej. Wydawać by się mogło oczywistym, że jej kariera będzie ściśle
związana z wojskiem. Niestety, jednostkę rozwiązano, a Kongres odrzucił ustawę
umożliwiającą powoływanie kobiet do wojska i ich służbę analogiczną do mężczyzn.
Betty Greene zmieniła jednostkę z
wojskowej na misyjną i nigdy nie rozstała się ze sterami samolotu. Głównymi
obszarami jej służby lotniczej były Stany Zjednoczone – jako baza misji,
Meksyk, Peru, Nowa Gwinea i Afryka (Sudan i Nigeria).
Jak radziła sobie ta dzielna
kobieta z „łodzią z nieba” – przeczytajcie sami.
Betty Greene żyła w latach 1920-1997.
***
Proponuję też inne książki, które jeszcze więcej mówią o tej szczególnej służbie, jaką jest wykorzystanie skrzydeł do służby dla Boga – w Jungle Aviation and Radio Service (JAARS) .
Są to:
Pod Jego skrzydłem – Bernie May. Autor pisze: Z trudem przyszłoby mi orzec, czy więcej nauczyłem się o lataniu z
mojego czasu z Bogiem, czy więcej o Bogu z moich doświadczeń w samolocie. Jedna
rzecz jednakże nie ulega wątpliwości. Podczas moich trzydziestu lat pracy jako
misjonarz pilot odkryłem ważność pewnych zasad biblijnych – zasad dotyczących
przebaczenia, współczucia, posłuszeństwa i wiary. Nakład wyczerpany, ale
jak ktoś szuka…
Into the glory – Jamie Buckingham – dostępna w „Amazonie”; fascynująca historia i kronika służby pilotów
JAARS, nazwanych latającym ramieniem Wycliffe Bible Translators. Warto byłoby
mieć tę książkę po polsku. Tu uśmiech do…
I warto jeszcze wspomnieć dwie
pozycje z archiwum biuletynu:
Nate Saint - Skrzydłem i modlitwą – Janet i Geoff Benge (nr 77)
Ostrzem włóczni – Steve Saint (nr 69)
Czytajcie!!! Cała Polska czyta
książki… o misji J.
NAPISANE na zamówienie Biuletynu "Idźcie".
środa, 4 maja 2016
Subskrybuj:
Posty (Atom)






