W ostatnim numerze biuletynu, wraz z opisywanymi historiami misyjnymi współczesnych misjonarzy, skupiłam się na misji w Afryce. Konkretnie w Ugandzie. A tym razem będziemy towarzyszyć naszym bohaterom na polu misyjny jakim jest Ameryka Południowa. Dzięki wybranym książkom będziecie mogli śledzić przebieg wielkiego duchowego przebudzenia w Argentynie, które miało miejsce w latach 50-tych minionego stulecia. A zadziało się dzięki determinacji, wierności i poświęceniu kilku misjonarzy. Poznacie też historię misji medycznej i powstania niezwykłego szpitala dla najbiedniejszych mieszkańców Andów (Peru), opowiedzianą przez lekarza z misyjnym powołaniem. Trzecia książka jest bardzo praktycznym podręcznikiem, pomagającym czytelnikowi w zrozumieniu istoty Wielkiego Posłannictwa, jako klucza do sukcesu we wszelkich działaniach ewangelizacyjnych (misyjnych).
W przedmowie do książki czytamy takie oto znamienne słowa autora (misjonarza Edwarda R. Millera): Argentyna w misyjnych kręgach uchodziła za najtrudniejsze pole na zachodniej półkuli. Jej obojętność stała się dla mnie tak zniechęcająca, że poważnie rozważałem sens mojego powołania do tego kraju. W Argentynie wypaliłem całą moją energię. Myślałem więc o jej opuszczeniu i znalezieniu sobie bardziej owocnej służby, ale wewnątrz mojego serca usłyszałem: Wołaj do mnie Argentyno! Zrozumiałem, że jeśli Argentyna zacznie wołać do Boga, On przyjdzie do niej.
Dzięki posłuszeństwu i determinacji tego i innych misjonarzy Bóg w istocie przyszedł do Argentyny. W latach 50-tych przybył tam na głośnie wołanie tych jednostek, które pragnęły jej przebudzenia, a potem na wołanie tłumów nowo narodzonych chrześcijan, którzy pragnęli dla swojego kraju więcej i więcej Bożej obecności i błogosławieństw duchowych. Autor pisze: Bóg nawiedził Argentynę w suwerenny sposób. On sprawił, że cały naród był świadomy Jego Imienia, Jego mocy i realności Jego Ewangelii. (...) Tutaj, w kraju zanurzonym w bałwochwalstwie, pogaństwie i nieczystości, Bóg przyniósł jedno z największych masowych działań Jego łaski.
Ten swoista kronika szerokiej gamy Bożego działania w Argentynie, w okresie wielu lat przebudzenia, jest zapisem poruszających świadectw nawrócenia, opisów uwolnienia i uzdrowienia, namacalnych dowodów na Boże prowadzenia i zaopatrzenie. Czytelnika zapewne zainteresują polskie wątki pojawiające się w opisie tych przebudzeniowych wydarzeń.
Nieżyjący już pastor Anatol Matiaszuk tak pisze do polskiego czytelnika (1997): W Argentynie byłem przez kilka tygodni, u schyłku 1996 roku. Najbardziej zainteresowało mnie obserwowanie skutków przebudzenia duchowego... Kościoły, które dotknęło przebudzenie, są bardzo liczne, wielotysięczne. Frekwencja na nabożeństwach jest znakomita. W niektórych nabożeństwa odbywają się jednym ciągiem, od rana do późnej nocy. Ludzie modlą się godzinami, słychać tu i ówdzie wypowiedzi prorockie, tłumaczenia obcych języków. Był to dla mnie prawdziwy zastrzyk entuzjazmu i optymizmu. (...) Oby nasz kraj wołał ze wszystkich sił do Boga, który czeka, aby się zmiłować.
John Klaus-Dieter, Widziałem Boga, Wydawnictwo Szaron, Ustroń 2016
Czy wszystko zaczęło się już w szkole średniej, od tej wymiany zdań?
Ona: Chcę po maturze pójść na medycynę i później pracować w krajach Trzeciego Świata.
On: Ja też o tym marzę.
Wiele lat po tej rozmowie, małżeństwo lekarzy Martina i Klaus-Dieter John, zdobywszy pełne wykształcenie medyczne na uczelniach kraju (Niemcy) i za granicą (Anglia, USA), podjęło się podjąć wyzwanie do pracy lekarsko-misjonarskiej w Peru.
Już po kilku miesiącach swojej pracy, nasi bohaterowie zauważyli, że w szpitalu, w którym pracują, nie przyjmuje się wielu najbiedniejszych pacjentów. Jak pisze Klaus-Dieter: W szpitalnym funduszu dobroczynności brakowało pieniędzy. Już wcześniej marzyło się im wybudowanie szpitala, który służyłby najuboższym. Teraz to pragnienie stało się coraz silniejsze. Dalej czytamy: Marzyć o szpitalu to jedna sprawa, ale już konkretne planowanie to coś innego. (...) Wyraźnie odczułem, że przed naszym mglistym marzeniem stoją problemy nie do pokonania. (...) I... Nagle poczułem pewność, że szpital misyjny nie tylko może powstać, ale rzeczywiście powstanie. W końcu to nie ja będę za to odpowiadał, ale sam Bóg.
Dalsza część książki to fascynująca opowieść o tym jak marzenie staje się rzeczywistością. Opowieść o tym, że ostatnie zdanie zawsze należy do Boga, szczególnie wtedy, kiedy poprzedzone jest modlitwą pełną wiary i działaniem pełnym determinacji. Klinika Diospi Suyana (Ufamy Bogu), która dziś stoi w Andach i służy potrzebującym, jest dowodem na to, że dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. Dowodem też na to, że ludzie z pasją, gorącym sercem i otwartymi portfelami są przedłużeniem Jego dobrotliwej ręki. Żona prezydenta Peru, Pilar Nores de Garcia, stwierdziła: W tym dziele Bóg użył Johnów jako swojej prawicy.
Ta opowieść ma dodatkową wartość. Jest współczesna. Z tego tysiąclecia. Chociaż spisana w 2010 roku, dzieje się niejako tu i teraz. Wystarczy wpisać w wyszukiwarkę adres www.diospi-suyana.org i zobaczyć to wyjątkowe miejsce na ziemi.
Książka Billa Monroe przypomina czytelnikowi o istocie Wielkiego Posłannictwa i koncentruje się na trzech elementach Wielkiego Posłannictwa: pozyskiwaniu uczniów, włączaniu ich przez akt chrztu do lokalnego zgromadzenia oraz nauczaniu tych uczniów.
Wielkie Posłannictwo (takiego określenia użył Hudson Taylor odnośnie ostatniego nakazu Jezusa skierowanego do swoich uczniów) występuje w Nowym Testamencie pięciokrotnie, chociaż za każdym razem na co innego jest kładziony akcent.
Tekst Mateusza został nazwany Wielkim Posłannictwem, Marka - nakazem pójścia, Łukasza - ewangelicznym nakazem, Jana - natchnionym przez Boga nakazem i tekst Dziejów Apostolskich - globalnym nakazem.
Autor stwierdza: Porównując te wszystkie teksty, otrzymujemy pozytywny obraz tego, jak mamy ewangelizować świat. Jesteśmy ludźmi posłanymi do szczególnej misji. (...) Naszą strategią jest rozpoczęcie od swego domu i coraz dalsze rozpowszechnianie ewangelii aż do najdalszych krańców ziemi. Jest to nasz ewangelizacyjny mandat. Bill Monroe podkreśla również bardzo mocno, że w dziele Wielkiego Posłannictwa kluczową rolę odgrywa zbór - zbór jest najbardziej skutecznym narzędziem ewangelizacyjnym - stwierdza.
W książce Billa Monroe możemy natknąć się na inne ciekawe stwierdzenia, nad którymi warto się zastanowić. Np.: Wielokulturowość jest zagorzałym przeciwnikiem ewangelizacji. Lub: Każdy przejaw uniwersalizmu zabije ewangelizację. I wiele innych.
Myśl stanowiąca wyzwanie dla mnie i każdego z nas: Naśladować Go (Jezusa), to stać się chrześcijaninem Wielkiego Posłannictwa. Stąd też moja zachęta do przeczytania tej książki, a posłużę się słowami jednego liderów zachęcających do jej przeczytania: Przeczytaj tę książkę dla osobistego odświeżenia prawdy, którą posiada ona dla ciebie i tych, którzy są pod twoim wpływem (Keith Bassham).
* Napisane na zamówienie Biuletynu "Idźcie".








