sobota, 26 grudnia 2009

Bible "pass-through" reading

Niedawno, przeglądając rozważania biblijne „Nasz codzienny chleb”, natknęłam się na następującą refleksję.
"W CAŁOŚCI"
Całe Pismo przez Boga jest natchnione i pożyteczne do nauki, do wykrywania błędów, do poprawy, do wychowywania w sprawiedliwości. II List do Tymoteusza 3:16
Znam chrześcijańskie rodziny, które praktykowały zwyczaj czytania Biblii po kolacji. Robiły to według kolejności ksiąg, czytając po kilka rozdziałów każdego wieczora. Zaczynali od I Mojżeszowej, aby kiedyś skończyć na Objawieniu, nie pomijając żadnego fragmentu. Czytali głośno nawet biblijne rodowody z ich trudnymi do wypowiedzenia imionami. Można by poddawać w wątpliwość zasadność takiego czytania małym dzieciom, niemniej umożliwiło ono zapoznanie się z całością Biblii wszystkim członkom rodziny. Pokazywało też dzieciom, już w najmłodszym wieku, czym są duchowe upadki i wzloty oraz uczyło ich rozróżniania dobra i zła.
Jeśli nigdy tego nie robiłeś, to może zdecyduj się na swój własny program czytania Biblii metodą 'księga po księdze' - czy to w gronie rodzinnym, czy w trakcie indywidualnych rozważań, czy 'metodą przeglądową' z bliskim przyjacielem. Istnieją dwa przekonujące powody dla wybrania takiego właśnie sposobu jej lektury. Jednym z nich jest stwierdzenie apostoła Pawła, że "całe Pismo jest natchnione przez Boga i pożyteczne...". Drugim, jest świadectwo chrześcijan, których życie zostało zmienione przez takie właśnie czytanie. Czytaj Boże Słowo 'od deski do deski', a zaczniesz dostrzegać odsłaniający się przed tobą plan zbawiającej łaski Bożej. Przekonasz się też, że byłeś obiektem Jego miłości, zanim się jeszcze zdążyłeś narodzić. Jak zrobisz to raz, będziesz chciał robić to zawsze.
Vernon Grounds, „Nasz codzienny chleb” (90-dniowe wydanie wprowadzające)
"Ci, którzy czytają Biblię powierzchownie, nigdy się w niej nie rozsmakują."
Tą refleksją chciałam zachęcić Was do wspomnianego 'przeglądowego czytania Biblii'. Jest to może troszkę niefortunne tłumaczenie tej nazwy z języka angielskiego - brzmi ona "Bible pass-through reading" (i chociaż osobiście poznałam twórcę tej metody, nie siliłam się na wymyślenie innej, korzystniejszej nazwy - przejęłam tę nazwę od osób, które, w porozumieniu z autorem, taką polską nazwę stworzyły). Więcej o tej metodzie w załączonym pliku: [KLIK]




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.