sobota, 2 stycznia 2010

Noworoczna refleksja

Rozpoczął się kolejny rok w dziejach ludzkości, w życiu każdego człowieka. Wybuchy sztucznych ogni, głośna muzyka, strzelające korki od szampana wydają się, w tą jedyną wyjątkową noc przełomu, skutecznie zagłuszać, często pełne lęku, pytanie: Co przyniesie jutro? Co przyniesie ten nowy rok? To pytanie jednak wraca, wraz z powrotem do mniej lub bardziej szarej rzeczywistości. Kiedy tak sama rozmyślałam nad tym - czego chciałabym czy, co mogę oczekiwać od roku 2010 - wpadła mi w ręce nieduża książeczka „Świąteczne dary”, autorstwa ks. Henryka Czembora (luteranina). W rozdziale pt. „Stare i nowe” znalazłam odbicie swoich rozważań i przemyśleń i dlatego postanowiłam podzielić się z Wami kilkoma fragmentami z tej książki oraz pięknym wierszem, którego autorem jest również ks. Czembor. Do tych rozważań dołączam swoje życzenia dla Was - życzenia Bożego błogosławieństwa na ten Nowy Rok.

U progu nowego roku często myślimy i mówimy o nowym; nowym roku, nowych dniach, nowych nadziejach, nowych rzeczach, nowych radościach, nowych problemach, nowych troskach… Jakby ze starym rokiem wszystko, co stare przeminęło i jest szansa na powstanie i osiągnięcie czegoś naprawdę nowego. Tylko, że jest to złudzenie. W gruncie rzeczy zawsze chodzi o kontynuację starego; dalszy ciąg przeszłości. Z tego starego roku w nowy rok, i w ogóle z każdego starego okresu w nowy czas, zabieramy ze sobą wiele starych rzeczy i spraw, przeżyć i uczuć, myśli i przyzwyczajeń. To stare zawsze w jakimś stopniu tkwi w nowym. Tradycyjne przedstawienie starego roku jako starego człowieka odchodzącego w niebyt, a nowego roku jako małego chłopca rozpoczynającego wszystko od nowa, jest z gruntu fałszywe. Wszak stary i nowy rok należą do tego samego ciągu, są odcinkami jednego czasu. Tak naprawdę tylko raz możemy rozpocząć całkiem od nowa swoje życie, w godzinie swoich narodzin. A potem już każdy kolejny nowy początek, będzie już tylko w części czymś naprawdę nowym, bo zawsze będzie miał w sobie i to stare, to co było wcześniej… […]

Nowy Rok nie przynosi nam czegoś naprawdę nowego w naszym życiu. Jest to tylko umowna nazwa, granica czasu między jednym a drugim rokiem kalendarzowym. Stąd, choć nowy rok otrzymuje nową, kolejną liczbę jest zwykłą kontynuacją starego. Przynosi więc zazwyczaj przede wszystkim stare kłopoty i zmartwienia, powtórzone nadzieje i radości, odświeżone uczucia i odkurzone myśli. […]

Jest jednak w nas pragnienie prawdziwej odnowy, odmiany, rozpoczęcia na nowo. [...] Marzymy o nowym lepszym początku. […] Wielu z nas łączy te marzenia właśnie z nowym rokiem. Może z nich wyjść coś dobrego, jeśli będziemy pamiętać o tym, że życie nasze stanowi jeden ciąg. Tego starego, co było nie można wykreślić, ani zapomnieć. Ono zawsze pozostaje. Ale możemy te stare przezwyciężyć i ustawić swe życie na innym torze. Z Bożą pomocą jest to możliwe. Życzę więc Wam, żeby z Bożą pomocą i Bożym błogosławieństwem, ten nowy rok nie był tylko zwykłą kontynuacją starego, ale przyniósł nam choć trochę tego nowego i dobrego, o którym marzymy.

Trzymam rękę na pulsie czasu,
czuję odchodzące godziny, minuty, sekundy.
Już za chwilę przekroczę bramę dzielącą stary rok od nowego.
Ten stary rok, który już odszedł mówi o przemijaniu
i odchodzeniu wciąż dalej w ocean minionego czasu.
A nowy rok zaprasza do nowych dni
zachęca do zwiększonego wysiłku.
Obiecuje, że możliwy jest nowy początek
i odbudowa życia na gruzach przeszłości.
Na granicy starego i nowego roku spotyka się
przeszłość z przyszłością,
rezygnacja z nadzieją,
przegrana z nową szansą na zwycięstwo.
To w Chrystusie Bóg daje nam zwycięstwo,
gdy zwątpienie ustąpi miejsca wierze,
gdy beznadziejność rozświetli nadzieja,
gdy On doprowadzi nas do zwycięskiego życia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.