czwartek, 17 maja 2012

Kącik dobrej książki


Trochę historii

Rok 1985. Całą naszą trzyosobową rodziną spędzamy miesiąc w Anglii. To nie jest tylko i wyłącznie pobyt turystyczny, wizyta u przyjaciół. Przez ten miesiąc, dzięki uprzejmości dwóch pastorów, poznajemy życie Kościoła w Anglii. To dzięki im i ich zborom, odkrywamy, że kościół lokalny może być rodziną. W jakiś dziwny sposób, Chris i Jeff, których poznaliśmy rok wcześniej w Polsce, zobaczyli drzemiący w nas potencjał i postanowili zainwestować w nas swój czas. Jednym z elementów tej inwestycji było wspólne studiowanie książki „Restoration in the Chuch” autorstwa Terre'go Virgo. Założyciela organizacji chrześcijańskiej „New Frontiers”. Jeszcze wtedy nie przypuszczaliśmy, że nasze drogi z Terry'm przetną się jeszcze kilkakrotnie.

Rok 2001. Odnajduję archiwalne zapiski. Piszę tam: Po raz pierwszy od 1985 roku byłam na obozie, który nie był przeze mnie organizowany czy też współorganizowany. Tę miłą niespodziankę sprawił nam Bóg przez, naszego wieloletniego przyjaciela z Anglii, pastora Chrisa Justice. Wraz ze swoim zborem postanowił on zaprosić nas na bardzo szczególny obóz. Był to Tydzień Biblijny w Stoneleigh, organizowany przez „New Frontiers”.
Już od początku wiedzieliśmy, że będzie to zupełnie coś innego, w czym dane nam było do tej pory uczestniczyć. Główna różnica polegała w rozmiarze tego wydarzenia. Był to olbrzymi camping, na którym przebywało 16 tysięcy chrześcijan. Obóz ten był rzeczywiście średniej wielkości miastem. Bożym miastem. Było tam wszystko: sklepy, kawiarenki, poczta, policja, lekarz, pogotowie ratunkowe, piekarnia i mleczarnia na kółkach, kino, place zabaw, lokalne radio, sale koncertowe...
Doskonała organizacja tego przedsięwzięcia budziła zasłużony podziw. Ale najbardziej niesamowity w tym wszystkim był fakt, że byli tam sami chrześcijanie... Ot, taka namiastka nieba na ziemi. Dlaczego? Bo w centrum wszystkiego, co działo się na tym miejscu był Bóg. A działo się tam wiele i nikt w tym 16 tysięcznym tłumie nie był pominięty. Każdemu, niezależnie od wieku, dana była sposobność głębszego poznawania Boga i oddawania Jemu chwały.
Dla mnie (i dla Pawła) był to czas prawdziwie duchowego odpoczynku. Odpoczywałam tam również psychicznie i fizycznie - zatroszczono się o wszelkie nasze potrzeby. Szczególne posilenie czerpałam ze Słowa Bożego. Głównym mówcą był Terry Virgo. Już od rana niecierpliwie oczekiwałam tego, co będę mogła usłyszeć podczas wieczornych społeczności. Nie zawiodłam się też z wybranych przeze mnie seminariów.
Do tej pory przechowuję notatki ze wszystkich, wysłuchanych przeze mnie, wykładów.
Również z tamtego okresu pamiętam tę oto pieśń: KLIKNIJ
I kolejną: KLIKNIJ

Rok 2003. Z dwoma potencjal-nymi liderami w służbie udajemy się do Brighton, Anglia. Odbywa się tam doroczna konferencja dla liderów. Ponownie pobyt ten zawdzięczamy Chrisowi i jego kościołowi. I znowu jednym z głównych mówców był Terry Virgo. Zresztą, Brighton to mias-to, w którym spędził kilkadziesiąt lat swojego życia. Tam rodził się ruch „New Frontiers”. Jeden z naszych towarzyszy podsumo-wuje nasz pobyt na konferencji: Konferencja w Brighton liczyła około 3 tysięcy uczestników. Teoretycznie sami liderzy ze zborów. Mieszanka z całego świata. A jednak potrafiliśmy wspólnie się modlić, śpiewać pieśni uwielbienia dla naszego wspaniałego Boga i słuchać budujących słów wypływających z ust kaznodziejów. Praktycznie od rana do nocy byliśmy w centrum konferencyjnym i wysysaliśmy zachętę i naukę.
Na zdjęciu, Arek i Rafał ściskają ‘grabę’ Terre'go Virgo. Obok stoi znany uwielbieniowiec Matt Redmann.

Po drodze były jeszcze dwie konferencje „New Frontiers”, w których braliśmy udział. Jedna w Ustroniu (2003), druga w Kopenhadze (2008). Tym razem bez udziału założyciela.

Rok 2012. Terry Virgo przyjeżdża do Polski. To jego pierwsza wizyta w naszym kraju, związana z wydaniem jego książki pt. „Łaska”. Terry i jego żona Wendy odwiedzają kilka Polskich miast. Również Warszawę. 11 maja odbyło się spotkanie dla pastorów i liderów. Terry podzielił się swoim świadectwem, opowiedział genezę powstawania ruchu „New Frontiers”. Powiedział też kilka słów o swojej książce. Ciepło, serdecznie, z angielskim poczuciem humoru.
To było bardzo sympatyczne spotkanie. Mieliśmy możliwość porozmawiania z Wendy i Terry'm, jakbyśmy byli starymi znajomymi, którzy po prostu nie widzieli się przez kilka lat. I tak rzeczywiście było. Ciekawe, miałam wrażenie, że nam przybyło lat, a Terry się wcale nie zmienił.



„Łaska”, Terry Virgo, Wydawnictwo Esprit, Kraków, 2012r.

Jak przyjąć najcudowniejszy dar Boga? Wydawca pisze: Książka Terre’go Virgo przedstawia świeże, zakorzenione głęboko w Biblii spojrzenie na dar łaski. Autor przypomina, że łaska jest przede wszystkim wezwaniem do duchowej aktywności, szansą na zbliżenie się do Chrystusa. Jak pisze: „Niewiele jest radości, które można porównać z odkrywaniem cudu łaski. Jestem pewien, że jeśli przeczytacie tę książkę z otwartym sercem, odnowi ona wasze doświadczenie spotkania z Jezusem”. Napełnieni Bożą łaską stajemy się bardziej wrażliwi na potrzeby naszych bliźnich, łatwiej przychodzi nam przezwyciężanie pokus oraz uświadamianie sobie Bożej woli względem naszego życia.

Książkę ‘połknęłam’ w dwa wieczory. Czyta się ją lekko i przyjemnie, chociaż porusza tak poważne tematy. To niewątpliwie zasługa stylu Terre’go. Zresztą, równie dobrze się go słucha. Terry, w kontekście łaski, dotyka takich tematów jak: Prawo, usprawiedliwienie, uświęcenie, nowa tożsamość i wielu innych, bardzo ściśle związanych z naszym codziennym chrześcijańskim życiem. Dla mnie bardzo ważny jest rozdział „Sumienie oczyszczone z martwych uczynków”. W dużej mierze odnosi się on do służby, a jest to temat zawsze żywy w moim życiu.

Zachęcam do wysłuchania wykładów Terre’go na temat łaski.
Są to wykłady video z polskimi napisami:
Wykład 1 (KLIKNIJ)
Wykład 2 (KLIKNIJ)
Wykład 3 (KLIKNIJ)






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.