Trochę historii
Rok 1985. Całą naszą trzyosobową rodziną spędzamy miesiąc w Anglii.
To nie jest tylko i wyłącznie pobyt turystyczny, wizyta u przyjaciół. Przez ten
miesiąc, dzięki uprzejmości dwóch pastorów, poznajemy życie Kościoła w Anglii.
To dzięki im i ich zborom, odkrywamy, że kościół lokalny może być rodziną. W
jakiś dziwny sposób, Chris i Jeff, których poznaliśmy rok wcześniej w Polsce,
zobaczyli drzemiący w nas potencjał i postanowili zainwestować w nas swój czas.
Jednym z elementów tej inwestycji było wspólne studiowanie książki „Restoration
in the Chuch” autorstwa Terre'go Virgo. Założyciela organizacji chrześcijańskiej
„New Frontiers”. Jeszcze wtedy nie przypuszczaliśmy, że nasze drogi z Terry'm przetną się jeszcze kilkakrotnie.
Rok 2001. Odnajduję archiwalne zapiski. Piszę tam: Po raz pierwszy od 1985 roku byłam na
obozie, który nie był przeze mnie organizowany czy też współorganizowany. Tę
miłą niespodziankę sprawił nam Bóg przez, naszego wieloletniego przyjaciela z
Anglii, pastora Chrisa Justice. Wraz ze swoim zborem postanowił on zaprosić nas
na bardzo szczególny obóz. Był to Tydzień Biblijny w Stoneleigh, organizowany
przez „New Frontiers”.
Już od początku wiedzieliśmy, że będzie to zupełnie coś innego, w czym
dane nam było do tej pory uczestniczyć. Główna różnica polegała w rozmiarze
tego wydarzenia. Był to olbrzymi camping, na którym przebywało 16 tysięcy
chrześcijan. Obóz ten był rzeczywiście średniej wielkości miastem. Bożym miastem.
Było tam wszystko: sklepy, kawiarenki, poczta, policja, lekarz, pogotowie
ratunkowe, piekarnia i mleczarnia na kółkach, kino, place zabaw, lokalne radio,
sale koncertowe...
Doskonała organizacja tego przedsięwzięcia budziła zasłużony podziw.
Ale najbardziej niesamowity w tym wszystkim był fakt, że byli tam sami
chrześcijanie... Ot, taka namiastka nieba na ziemi. Dlaczego? Bo w centrum
wszystkiego, co działo się na tym miejscu był Bóg. A działo się tam wiele i
nikt w tym 16 tysięcznym tłumie nie był pominięty. Każdemu, niezależnie od
wieku, dana była sposobność głębszego poznawania Boga i oddawania Jemu chwały.
Dla mnie (i dla Pawła) był to czas prawdziwie duchowego odpoczynku.
Odpoczywałam tam również psychicznie i fizycznie - zatroszczono się o wszelkie
nasze potrzeby. Szczególne posilenie czerpałam ze Słowa Bożego. Głównym mówcą
był Terry Virgo. Już od rana niecierpliwie oczekiwałam tego, co będę mogła
usłyszeć podczas wieczornych społeczności. Nie zawiodłam się też z wybranych
przeze mnie seminariów.
Do tej pory przechowuję notatki
ze wszystkich, wysłuchanych przeze mnie, wykładów.
Również z tamtego okresu pamiętam tę oto pieśń: KLIKNIJ
I kolejną: KLIKNIJ
Również z tamtego okresu pamiętam tę oto pieśń: KLIKNIJ
I kolejną: KLIKNIJ
Rok 2003. Z dwoma potencjal-nymi liderami w służbie udajemy się do
Brighton, Anglia. Odbywa się tam doroczna konferencja dla liderów. Ponownie
pobyt ten zawdzięczamy Chrisowi i jego kościołowi. I znowu jednym z głównych
mówców był Terry Virgo. Zresztą, Brighton to mias-to, w którym spędził
kilkadziesiąt lat swojego życia. Tam rodził się ruch „New Frontiers”. Jeden z
naszych towarzyszy podsumo-wuje nasz pobyt na konferencji: Konferencja w Brighton liczyła około 3 tysięcy uczestników.
Teoretycznie sami liderzy ze zborów. Mieszanka z całego świata. A jednak
potrafiliśmy wspólnie się modlić, śpiewać pieśni uwielbienia dla naszego
wspaniałego Boga i słuchać budujących słów wypływających z ust kaznodziejów.
Praktycznie od rana do nocy byliśmy w centrum konferencyjnym i wysysaliśmy
zachętę i naukę.
Na zdjęciu, Arek i Rafał ściskają
‘grabę’ Terre'go Virgo. Obok stoi znany uwielbieniowiec Matt Redmann.
Po drodze były jeszcze dwie konferencje
„New Frontiers”, w których braliśmy udział. Jedna w Ustroniu (2003), druga w
Kopenhadze (2008). Tym razem bez udziału założyciela.
Rok 2012. Terry Virgo przyjeżdża do Polski. To jego pierwsza wizyta
w naszym kraju, związana z wydaniem jego książki pt. „Łaska”. Terry i jego żona
Wendy odwiedzają kilka Polskich miast. Również Warszawę. 11 maja odbyło się
spotkanie dla pastorów i liderów. Terry podzielił się swoim świadectwem,
opowiedział genezę powstawania ruchu „New Frontiers”. Powiedział też kilka słów
o swojej książce. Ciepło, serdecznie, z angielskim poczuciem humoru.
To było bardzo sympatyczne
spotkanie. Mieliśmy możliwość porozmawiania z Wendy i Terry'm, jakbyśmy byli
starymi znajomymi, którzy po prostu nie widzieli się przez kilka lat. I tak
rzeczywiście było. Ciekawe, miałam wrażenie, że nam przybyło lat, a Terry się
wcale nie zmienił.
Jak przyjąć najcudowniejszy dar
Boga? Wydawca pisze: Książka Terre’go
Virgo przedstawia świeże, zakorzenione głęboko w Biblii spojrzenie na dar
łaski. Autor przypomina, że łaska jest przede wszystkim wezwaniem do duchowej
aktywności, szansą na zbliżenie się do Chrystusa. Jak pisze: „Niewiele jest
radości, które można porównać z odkrywaniem cudu łaski. Jestem pewien, że jeśli
przeczytacie tę książkę z otwartym sercem, odnowi ona wasze doświadczenie
spotkania z Jezusem”. Napełnieni Bożą łaską stajemy się bardziej wrażliwi na
potrzeby naszych bliźnich, łatwiej przychodzi nam przezwyciężanie pokus oraz
uświadamianie sobie Bożej woli względem naszego życia.
Książkę ‘połknęłam’ w dwa
wieczory. Czyta się ją lekko i przyjemnie, chociaż porusza tak poważne tematy. To
niewątpliwie zasługa stylu Terre’go. Zresztą, równie dobrze się go słucha. Terry, w kontekście łaski, dotyka takich tematów jak: Prawo, usprawiedliwienie, uświęcenie,
nowa tożsamość i wielu innych, bardzo ściśle związanych z naszym codziennym
chrześcijańskim życiem. Dla mnie bardzo ważny jest rozdział „Sumienie
oczyszczone z martwych uczynków”. W dużej mierze odnosi się on do służby, a jest
to temat zawsze żywy w moim życiu.
Zachęcam do wysłuchania wykładów
Terre’go na temat łaski.
Są to wykłady video z polskimi
napisami:
Wykład 1 (KLIKNIJ)
Wykład 2 (KLIKNIJ)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.