wtorek, 17 lipca 2012

Gościnności nie zapominajcie...


W 1985 roku miałam wielki przywilej odbyć swoją pierwszą podróż za granicę. Całą rodzinką spędziliśmy w Anglii piękny, pełen turystycznych atrakcji i duchowych wrażeń miesiąc. Poznaliśmy wiele osób, gościliśmy w wielu domach.
Z tego wyjazdu, na potrzeby swojego domowego ogniska, przejęłam pewien miły zwyczaj - prowadzenie księgi gości. Nasz wyjazd do Anglii miał miejsce we wrześniu, pierwszy wpis został dokonany 3 listopada 1985 roku  i tak już jest do dziś.
Z czasem nasza księga gości zaczęła pękać w szwach z powodu wpisów i wklejanych zdjęć. Przyszła pora na nową.
Przy każdej kolejnej wizycie, kiedy czytam bieżący wpis gościa/gości  i wklejam wydrukowane na drukarce zdjęcie (przy obecnej fotografii cyfrowej wszystko trwa kilka minut), przeglądam wcześniejsze wpisy i zdjęcia, i wspominam minione, piękne chwile.
Zaznaczam, że goście, niezależnie od tego, ile razy nas odwiedzili, wpisują się tylko raz. Niektórym przychodzi to łatwo i z fantazją (piszą wiersze, rymowanki, rysują obrazki…), innym jak po grudzie :-). Nie chciałabym więc nikogo zniechęcać do kolejnych odwiedzin.

Powodem, dlaczego o gościach i gościnności piszę, jest ciekawa myśl Maxa Lucado z jego książki pt. „Outlive your life”. Pisze on: Gościnność otwiera drzwi dla nietypowej społeczności ludzi. Nie jest przypadkiem, że „gościnność” (ang. hospitality) i „szpital” (ang. hospital) pochodzą d tego samego łacińskiego słowa, gdyż obydwa mają ten sam skutek: uzdrowienie. Gdy otwierasz przed kimś swoje drzwi, wysyłasz komunikat: „Jesteś ważny dla mnie i dla Boga”. Być może sądzisz, że mówisz: „Wpadnij do mnie”. Twój gość słyszy jednak coś innego: „Jestem warty zachodu”.

Jako wierzący w Jezusa, zostaliśmy powołani by okazywać gościnność i być „szpitalem”, który pomaga osobom przechodzącym przez życiowe burze i potrzebującym odnowy.
W Biblii znajdujemy takie polecenie dotyczące gościnności: Gościnności nie zapominajcie; przez nią bowiem niektórzy, nie wiedząc o tym, aniołów gościli (Hebr. 13:2).
Chrześcijańska gościnność oznacza otwarte serce i otwarty dom. Bóg sprawił, że pod dachem naszego domu znalazło się miejsce nie tylko dla „aniołów”. Również ci, co się źle mają, znaleźli u nas swoją przystań (Ew. Mat. 9:12).

Warren, nasz nieżyjący już przyjaciel, zwykł mówić o naszym domu „Gästehaus Wala”. I niech tak pozostanie.  



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.