Kiedy wokół mnie toczyły się
rozmowy o pracy, zawsze miałam mieszane uczucia. Dlaczego? Od lat nie pracuję
zawodowo. Jestem gospodynią domową, która, poza swoimi obowiązkami,
nieprzerwanie od prawie 30 lat, pomaga swojemu mężowi w pracy duszpasterskiej.
Czyli, zdaniem wielu - nic nie robi… Pewnego razu, przygotowując nauczanie
biblijne na jeden z integracyjnych wyjazdów społeczności kościelnej, której
służyłam - na temat pracy i odpoczynku właśnie, doznałam olśnienia: Czy ja
naprawdę nie pracuję? Czy nie wykonuję swojego zawodu? Zwykle u innych ludzi
bywa to tak, że wpierw się uczą zawodu, a dopiero potem go wykonują. U mnie
było odwrotnie. Wpierw zaczęłam robić to, co robię, a potem zaczęłam zdobywać
odpowiednie kwalifikacje do swojej służby, która w moim rozumieniu jest również
pracą.
Dzięki temu odkryciu
stwierdziłam, że mogę mieć o pracy tyle samo do powiedzenia, co każdy inny
człowiek. Moja praca tak samo zabiera mi wiele czasu, również wywołuje
zmęczenie, a czasem przemęczenie czy wypalenie. Doświadczam w niej wiele
radości i satysfakcji, ale kryzysy i frustracje też nie są mi obce. Łącznie z
nieprzespanymi nocami. I tak samo, jak inni, potrzebuję dnia wolnego, choć zwykle to jest
poniedziałek, a nie niedziela. Jedyna różnica to taka, że swoją pracę wykonuję jak dla Pana i za Bóg zapłać.
To tyle tytułem wyjaśnienia,
dlaczego osoba 'niepracująca' wypowiada się na temat pracy :-).
***
Stosunkowo niedawno, w książce
Maxa Lucado Wieloryb nie może latać,
natknęłam się na zasmucające statystyki:
- jedna trzecia Amerykanów mówi: Nienawidzę
mojej pracy;
- dwie trzecie uważa, że pracuje
w nieodpowiednim dla siebie zawodzie;
- inni odnoszą w pracy sukcesy,
ale nie czerpią z nich satysfakcji;
- najwięcej samobójstw zdarza się
w niedzielę wieczorem;
- najwięcej ataków serca w
poniedziałek rano.
Czytając to, wrażenie można mieć
tylko jedno - praca jest przekleństwem!
Nic bardziej błędnego. Pięknej
odpowiedzi udzielił profesor Witold Benedyktowicz (etyk ewangelicki) w książce Co powinniśmy czynić: W świetle
rozpowszechnionej opinii konieczność pracy jest następstwem grzesznego upadku
człowieka. Dowodem na to miałaby być słowa, jakie Bóg skierował do Adama: Przeklęta będzie ziemia dla ciebie, w pracy
z niej pożywać będziesz po wszystkie dni żywota swego. A ona ciernie i oset
rodzić będzie tobie… W pocie czoła swego będziesz pożywał chleba… (Gen.
3:17-19, B.Gd.). Kto tylko w taki sposób chce rozumieć konieczność pracy, ten
traci z oczu jej piękno i dostojeństwo, tak wiele razy potwierdzone w Piśmie
Świętym. Już bowiem rajska, nieskażona rzeczywistość zakłada konieczność pracy:
Wziął zatem Pan Bóg człowieka i postawił
go w sadzie Eden, aby go uprawiał i aby go strzegł (Gen. 2:15).
Skutkiem upadku nie jest więc
zaistnienie konieczności pracy, tylko utrata radości i zadowolenia, jakie w
niej mają swe źródło. Dokładnie to, co dzieje się dzisiaj? Wielu ludzi nienawidzi
swej pracy. Wielu codziennie dojeżdżających do biur i innych miejsc pracy,
żałuje osiemdziesięciu trzech tysięcy godzin życia, które pożarła ich praca. Co
robić, jeśli jesteś jednym z nich? Zmienić zawód? Być może. Znajdź coś, co
lepiej pasuje do tego, do czego zostałeś stworzony. Jednak, zanim zmienisz
zawód, spróbuj odmienić swój stosunek do pracy, którą wykonujesz - radzi Max
Lucado. A może warto zmienić stosunek do pracy w ogóle? Stało się to już
kiedyś, za sprawą reformacji, która przywróciła obyczajności chrześcijańskiej
godność i dostojeństwo pracy. Pracowitość stała się naczelną, praktyczną cnotą
ewangelicką.
Ciekawe są w tym względzie myśli
Marcina Lutra na temat pracy. Według niego praca ludzka jest człowiekowi dana,
gdyż taka jest wola Boża. To należy do prawa
naturalnego. Wszyscy wiedzą, że mąż musi pracować, żeby nakarmić żonę i
dzieci. Praca jest pierwotnym porządkiem Bożym. Nie jest karą za grzech. Już w
raju Bóg osadził człowieka, aby ten go uprawiał i strzegł. Praca daje człowiekowi wszystko to, co
jest mu potrzebne do życia. Cokolwiek człowiek ma z pracy, otrzymuje to dzięki
Bożemu błogosławieństwu. Co więcej, Bóg dał człowiekowi pracę jako środek
swojego błogosławieństwa. Tak rozumiana praca ma swoją wysoką rangę i
znaczenie. Ona jest rzeczą świętą. Praca sama w sobie jest błogosławieństwem.
Praca zaczęła być postrzegana
jako okazja do pogłębienia wiary, prowadzącej do coraz większego oddania Bogu.
Praca w świecie - umotywowana, ukierunkowania i uświęcona chrześcijańską wiarą -
stanowiła najważniejszy sposób, w jaki człowiek wierzący mógł wyrazić swą lojalność
i wdzięczność wobec Boga. Podstawowym wyrazem autentycznego chrześcijaństwa
było dobre wykonywanie wszystkich swoich obowiązków. Oczywiście, zaznaczyć tu
należy, że to nie Luter ani nie Kalwin powiedzieli pierwsi: Cokolwiek czynicie, z serca wykonujcie, jak
dla Pana, a nie dla ludzi (Kol. 3:23).
Jan Kalwin sformułował etykę
pracy, która zdecydowanie zachęcała do przedsiębiorczości. Nauczał, że każda
wierząca osoba jest powołana do służby Bogu w świecie, przez co nadał zwykłej
pracy szczególne znaczenie i godność. Zdaniem Kalwina, Bóg umieszcza poszczególne
osoby tam, gdzie chce je widzieć. Ciekawie ujął
to Oswald Chambers: Praca jest codzienną
inwazją chrześcijańskiego wpływu na świat. Ktoś inny napisał: Pracując, otwieramy się na drugiego
człowieka, oddziałujemy na jego postawy, zmieniamy jego myślenie. Swoją postawą
w pracy dajemy świadectwo naszej wiary.
Właściwą więc odpowiedzią na
łaskę, okazaną przez Boga, są - codzienna pilność i poświęcenie pracy, którą
wykonujemy. Ważniejszy od ludzkiej oceny wartości wykonywanej pracy jest osąd
Boga, który powołał jednostkę do takiej a nie innej pracy. Wszelka praca może być
w oczach Boga godna szacunku i poważania. Żadna praca i żadne powołanie nie są
zbyt niskie, by Bóg nie mógł ich zaszczycić swą obecnością. Praca jest
błogosławieństwem i posiada swą własną, biblijnie uzasadnioną, godność.
Nie da się utrzymać twierdzenia,
że praca jest karą, represją, następstwem grzechu Adama, że jest przekleństwem.
Wiara będzie upatrywać w pracy błogosławieństwo, środek do potrzymania
egzystencji własnej człowieka, jego najbliższych i dalszych bliźnich, a także
jako środek wychowawczy, niezbędny dla obyczajowości i współżycia społecznego.
Zatem praca ludzi wierzących
posiada znaczenie, które daleko wykracza poza widzialne gołym okiem jej
rezultaty. Dla Boga liczą się zarówno pracownik, jak i owoce pracy. Nie ma
różnicy między duchową a doczesną, świętą a świecką pracą. Każda praca,
niezależnie jak znikoma, może chwalić Boga. Praca to po prostu akt uwielbienia -
potencjalnie produktywny akt uwielbienia. Praca chwali Boga, służy wspólnemu
dobru i stanowi kreatywny sposób ludzkiej ekspresji, przy czym wspólne dobro i
kreatywna ekspresja możliwe są dzięki chwaleniu Boga. Jak wyraził to angielski
kalwinista, William Perkins: Prawdziwym
celem ludzkiego życia jest służenie Bogu przez służenie bliźnim.
Tym samym praca w
chrześcijańskiej myśli protestanckiej podniesiona została do najwyższej rangi.
Służyć Bogu i potrzebującym poprzez pracę, stało się dla wierzącego najważniejszym
zadaniem czy wręcz, jak powiada Luter, nabożeństwem. Praca jest na chwałę Bożą.
To z kolei zobowiązuje człowieka wierzącego do szczególnego jej traktowania.
Średniowieczna dewiza módl się i pracuj
otrzymuje w protestantyzmie postać módl
się pracując. Stąd można mówić o etosie pracy oraz etyce protestanckiej.
Henry Giles, dziewiętnastowieczny
kaznodzieja, powiedział: Kobiety i
mężczyźni muszą pracować. To pewne jak słońce. Możemy jednak pracować z goryczą
albo z dziękczynieniem. Możemy pracować jak ludzie albo jak maszyny. Nie ma
pracy tak podłej, żeby nie mgła być wywyższona. Pracy tak bezdusznej, żeby nie
można w nią tchnąć więcej ducha; pracy tak głupiej, żeby nie można jej ożywić,
jeśli tylko zrozumiemy, że wszystko, co robimy, czynimy dla naszego Pana Jezusa
Chrystusa.
Pięknie wyraża to Max Lucado
słowami: Z Bogiem praca znaczy tyle samo,
co nasza liturgia. Zaprawdę praca może być modlitwą. I kontynuuje: Chrystus kładzie nam ręką na ramieniu i
mówi: Jeździsz moją ciężarówką; Jesteś sędzią w moim sądzie, Zarządzasz moją
stroną internetową, Pracujesz w moim szpitalu. Do wszystkich nas Jezus mówi:
Twoja praca jest moją pracą.
Czy czujesz to?
Pomódl się taką o pracę, którą
wykonujesz:
Panie, proszę Cię, pokaż mi,
jaką pracę mam wykonywać. Jeśli jest to coś innego, niż robię w tej chwili,
objaw mi to. Jeśli mam robić coś oprócz tego, co już robię, też mi to pokaż. Do
czegokolwiek mnie powołałeś, teraz i w przyszłości, proszę Cię, abyś dał mi
siłę, abym to wykonał dobrze. Uzdolnij mnie do tego, abym odnosił powodzenie w
tym, czego się podejmuję. Proszę Cię, abym doświadczał w tym, co robię,
satysfakcji i spełnienia pod każdym względem, nawet wykonując te rzeczy, które
są trudne i nieprzyjemne.
Dziękuję Ci, że z każdej pracy
jest jakiegoś rodzaju pożytek. Modlę się o wielką nagrodę za moją pracę. Proszę
Cię o to, abym zawsze otrzymywał uczciwe wynagrodzenie i obficie czerpał
ze spichlerzy Twojego zaopatrzenia. Pobłogosław tych, dla których pracuję.
Pomóż mi zawsze być pomocą i błogosławieństwem dla każdego z nich. Proszę Cię,
aby w moich kontaktach z innymi osobami w pracy przepływała przeze mnie Twoja
miłość i pokój, dając jasne świadectwo Twojej dobroci. Proszę Cię, abym mógł
przybliżyć ich do Twojego Królestwa.
Panie, dziękuję Ci za
umiejętności, które mi dałeś. Tam, gdzie brakuje mi zdolności, pomóż mi
rozwijać się tak, abym mógł dobrze wykonywać swoją pracę. Naucz mnie osiągać
doskonałe wyniki w tym, co robię, tak żeby owoce mojej pracy przynosiły korzyść
innym. Otwieraj drzwi możliwości do wykorzystania moich umiejętności, a zamykaj
drzwi, przez które nie powinienem przechodzić. Daj mi mądrość i Twoje wskazówki
w tej kwestii.
Oddaję Tobie moją pracę,
Panie, świadomy, że to Ty zapewniasz jej powodzenie. Spraw, by praca, którą
wykonuję, zawsze sprawiała mi przyjemność i abym mógł wykonywać tę pracę, która
sprawia mi radość. Zgodnie z Twoim Słowem, proszę Cię, żebym nie opuszczał się
w sumienności w pracy, ale żebym pozostawał płomienny duchem, służąc we
wszystkim, co robię. Utwierdź pracę moich rąk, tak żeby to, co robię spotykało
się z przychylnością u innych ludzi i było błogosławieństwem dla wielu. Niech
moja praca zawsze oddaje Ci chwałę.
Opracowano na podstawie:
Witold Benedyktowicz, Co powinniśmy czynić. Zarys ewangelickiej
etyki teologicznej, Chat, Warszawa 1993r.
Max Weber, Etyka protestancka a duch kapitalizmu, TEST, Lublin 1994r.
Max Lucado, Wieloryb nie może latać. O sztuce stawania się sobą, W drodze,
Poznań 2009r.
Peter L. Berger (praca zbiorowa),
Etyka kapitalizmu, Signum, Kraków
1994r.
Nate Belkstrom, Ty, twoja praca, twój naród, Barnaba,
Gdynia 2006r.
Stormie Omartian, Moc
modlitwy kobiety, Dobry Skarbiec, Warszawa 2009r.
Gorąco polecam - w temacie
pracy:
O praktykowaniu Bożej obecności, Brat Wawrzyniec od
Zmartwychwstania, karmelita bosy, Wydawnictwo „Esprit”, 2007.
***
Tekst został napisany na
zamówienie Redakcji czasopisma „Teraz i Zawsze”.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.