czwartek, 12 lipca 2012

Praca - błogosławieństwo czy przekleństwo?


Kiedy wokół mnie toczyły się rozmowy o pracy, zawsze miałam mieszane uczucia. Dlaczego? Od lat nie pracuję zawodowo. Jestem gospodynią domową, która, poza swoimi obowiązkami, nieprzerwanie od prawie 30 lat, pomaga swojemu mężowi w pracy duszpasterskiej. Czyli, zdaniem wielu - nic nie robi… Pewnego razu, przygotowując nauczanie biblijne na jeden z integracyjnych wyjazdów społeczności kościelnej, której służyłam - na temat pracy i odpoczynku właśnie, doznałam olśnienia: Czy ja naprawdę nie pracuję? Czy nie wykonuję swojego zawodu? Zwykle u innych ludzi bywa to tak, że wpierw się uczą zawodu, a dopiero potem go wykonują. U mnie było odwrotnie. Wpierw zaczęłam robić to, co robię, a potem zaczęłam zdobywać odpowiednie kwalifikacje do swojej służby, która w moim rozumieniu jest również pracą.

Dzięki temu odkryciu stwierdziłam, że mogę mieć o pracy tyle samo do powiedzenia, co każdy inny człowiek. Moja praca tak samo zabiera mi wiele czasu, również wywołuje zmęczenie, a czasem przemęczenie czy wypalenie. Doświadczam w niej wiele radości i satysfakcji, ale kryzysy i frustracje też nie są mi obce. Łącznie z nieprzespanymi nocami. I tak samo, jak inni,  potrzebuję dnia wolnego, choć zwykle to jest poniedziałek, a nie niedziela. Jedyna różnica to taka, że swoją pracę wykonuję jak dla Pana i za Bóg zapłać.

To tyle tytułem wyjaśnienia, dlaczego osoba 'niepracująca' wypowiada się na temat pracy :-).

***

Stosunkowo niedawno, w książce Maxa Lucado Wieloryb nie może latać, natknęłam się na zasmucające statystyki:
- jedna trzecia Amerykanów mówi: Nienawidzę mojej pracy;
- dwie trzecie uważa, że pracuje w nieodpowiednim dla siebie zawodzie;
- inni odnoszą w pracy sukcesy, ale nie czerpią z nich satysfakcji;
- najwięcej samobójstw zdarza się w niedzielę wieczorem;
- najwięcej ataków serca w poniedziałek rano.

Czytając to, wrażenie można mieć tylko jedno - praca jest przekleństwem!

Nic bardziej błędnego. Pięknej odpowiedzi udzielił profesor Witold Benedyktowicz (etyk ewangelicki) w książce Co powinniśmy czynić: W świetle rozpowszechnionej opinii konieczność pracy jest następstwem grzesznego upadku człowieka. Dowodem na to miałaby być słowa, jakie Bóg skierował do Adama: Przeklęta będzie ziemia dla ciebie, w pracy z niej pożywać będziesz po wszystkie dni żywota swego. A ona ciernie i oset rodzić będzie tobie… W pocie czoła swego będziesz pożywał chleba… (Gen. 3:17-19, B.Gd.). Kto tylko w taki sposób chce rozumieć konieczność pracy, ten traci z oczu jej piękno i dostojeństwo, tak wiele razy potwierdzone w Piśmie Świętym. Już bowiem rajska, nieskażona rzeczywistość zakłada konieczność pracy: Wziął zatem Pan Bóg człowieka i postawił go w sadzie Eden, aby go uprawiał i aby go strzegł (Gen. 2:15).
Skutkiem upadku nie jest więc zaistnienie konieczności pracy, tylko utrata radości i zadowolenia, jakie w niej mają swe źródło. Dokładnie to, co dzieje się dzisiaj? Wielu ludzi nienawidzi swej pracy. Wielu codziennie dojeżdżających do biur i innych miejsc pracy, żałuje osiemdziesięciu trzech tysięcy godzin życia, które pożarła ich praca. Co robić, jeśli jesteś jednym z nich? Zmienić zawód? Być może. Znajdź coś, co lepiej pasuje do tego, do czego zostałeś stworzony. Jednak, zanim zmienisz zawód, spróbuj odmienić swój stosunek do pracy, którą wykonujesz - radzi Max Lucado. A może warto zmienić stosunek do pracy w ogóle? Stało się to już kiedyś, za sprawą reformacji, która przywróciła obyczajności chrześcijańskiej godność i dostojeństwo pracy. Pracowitość stała się naczelną, praktyczną cnotą ewangelicką.

Ciekawe są w tym względzie myśli Marcina Lutra na temat pracy. Według niego praca ludzka jest człowiekowi dana, gdyż taka jest wola Boża. To należy do prawa naturalnego. Wszyscy wiedzą, że mąż musi pracować, żeby nakarmić żonę i dzieci. Praca jest pierwotnym porządkiem Bożym. Nie jest karą za grzech. Już w raju Bóg osadził człowieka, aby ten go uprawiał i strzegł. Praca daje człowiekowi wszystko to, co jest mu potrzebne do życia. Cokolwiek człowiek ma z pracy, otrzymuje to dzięki Bożemu błogosławieństwu. Co więcej, Bóg dał człowiekowi pracę jako środek swojego błogosławieństwa. Tak rozumiana praca ma swoją wysoką rangę i znaczenie. Ona jest rzeczą świętą. Praca sama w sobie jest błogosławieństwem.

Praca zaczęła być postrzegana jako okazja do pogłębienia wiary, prowadzącej do coraz większego oddania Bogu. Praca w świecie - umotywowana, ukierunkowania i uświęcona chrześcijańską wiarą - stanowiła najważniejszy sposób, w jaki człowiek wierzący mógł wyrazić swą lojalność i wdzięczność wobec Boga. Podstawowym wyrazem autentycznego chrześcijaństwa było dobre wykonywanie wszystkich swoich obowiązków. Oczywiście, zaznaczyć tu należy, że to nie Luter ani nie Kalwin powiedzieli pierwsi: Cokolwiek czynicie, z serca wykonujcie, jak dla Pana, a nie dla ludzi (Kol. 3:23).

Jan Kalwin sformułował etykę pracy, która zdecydowanie zachęcała do przedsiębiorczości. Nauczał, że każda wierząca osoba jest powołana do służby Bogu w świecie, przez co nadał zwykłej pracy szczególne znaczenie i godność. Zdaniem Kalwina, Bóg umieszcza poszczególne osoby tam, gdzie chce je widzieć. Ciekawie ujął  to Oswald Chambers: Praca jest codzienną inwazją chrześcijańskiego wpływu na świat. Ktoś inny napisał: Pracując, otwieramy się na drugiego człowieka, oddziałujemy na jego postawy, zmieniamy jego myślenie. Swoją postawą w pracy dajemy świadectwo naszej wiary.
Właściwą więc odpowiedzią na łaskę, okazaną przez Boga, są - codzienna pilność i poświęcenie pracy, którą wykonujemy. Ważniejszy od ludzkiej oceny wartości wykonywanej pracy jest osąd Boga, który powołał jednostkę do takiej a nie innej pracy. Wszelka praca może być w oczach Boga godna szacunku i poważania. Żadna praca i żadne powołanie nie są zbyt niskie, by Bóg nie mógł ich zaszczycić swą obecnością. Praca jest błogosławieństwem i posiada swą własną, biblijnie uzasadnioną, godność.

Nie da się utrzymać twierdzenia, że praca jest karą, represją, następstwem grzechu Adama, że jest przekleństwem. Wiara będzie upatrywać w pracy błogosławieństwo, środek do potrzymania egzystencji własnej człowieka, jego najbliższych i dalszych bliźnich, a także jako środek wychowawczy, niezbędny dla obyczajowości i współżycia społecznego.

Zatem praca ludzi wierzących posiada znaczenie, które daleko wykracza poza widzialne gołym okiem jej rezultaty. Dla Boga liczą się zarówno pracownik, jak i owoce pracy. Nie ma różnicy między duchową a doczesną, świętą a świecką pracą. Każda praca, niezależnie jak znikoma, może chwalić Boga. Praca to po prostu akt uwielbienia - potencjalnie produktywny akt uwielbienia. Praca chwali Boga, służy wspólnemu dobru i stanowi kreatywny sposób ludzkiej ekspresji, przy czym wspólne dobro i kreatywna ekspresja możliwe są dzięki chwaleniu Boga. Jak wyraził to angielski kalwinista, William Perkins: Prawdziwym celem ludzkiego życia jest służenie Bogu przez służenie bliźnim.

Tym samym praca w chrześcijańskiej myśli protestanckiej podniesiona została do najwyższej rangi. Służyć Bogu i potrzebującym poprzez pracę, stało się dla wierzącego najważniejszym zadaniem czy wręcz, jak powiada Luter, nabożeństwem. Praca jest na chwałę Bożą. To z kolei zobowiązuje człowieka wierzącego do szczególnego jej traktowania. Średniowieczna dewiza módl się i pracuj otrzymuje w protestantyzmie postać módl się pracując. Stąd można mówić o etosie pracy oraz etyce protestanckiej.

Henry Giles, dziewiętnastowieczny kaznodzieja, powiedział: Kobiety i mężczyźni muszą pracować. To pewne jak słońce. Możemy jednak pracować z goryczą albo z dziękczynieniem. Możemy pracować jak ludzie albo jak maszyny. Nie ma pracy tak podłej, żeby nie mgła być wywyższona. Pracy tak bezdusznej, żeby nie można w nią tchnąć więcej ducha; pracy tak głupiej, żeby nie można jej ożywić, jeśli tylko zrozumiemy, że wszystko, co robimy, czynimy dla naszego Pana Jezusa Chrystusa.

Pięknie wyraża to Max Lucado słowami: Z Bogiem praca znaczy tyle samo, co nasza liturgia. Zaprawdę praca może być modlitwą. I kontynuuje: Chrystus kładzie nam ręką na ramieniu i mówi: Jeździsz moją ciężarówką; Jesteś sędzią w moim sądzie, Zarządzasz moją stroną internetową, Pracujesz w moim szpitalu. Do wszystkich nas Jezus mówi: Twoja praca jest moją pracą.
Czy czujesz to?

Pomódl się taką o pracę, którą wykonujesz:
Panie, proszę Cię, pokaż mi, jaką pracę mam wykonywać. Jeśli jest to coś innego, niż robię w tej chwili, objaw mi to. Jeśli mam robić coś oprócz tego, co już robię, też mi to pokaż. Do czegokolwiek mnie powołałeś, teraz i w przyszłości, proszę Cię, abyś dał mi siłę, abym to wykonał dobrze. Uzdolnij mnie do tego, abym odnosił powodzenie w tym, czego się podejmuję. Proszę Cię, abym doświadczał w tym, co robię, satysfakcji i spełnienia pod każdym względem, nawet wykonując te rzeczy, które są trudne i nieprzyjemne.
Dziękuję Ci, że z każdej pracy jest jakiegoś rodzaju pożytek. Modlę się o wielką nagrodę za moją pracę. Proszę Cię o to, abym zawsze otrzymywał  uczciwe wynagrodzenie i obficie czerpał ze spichlerzy Twojego zaopatrzenia. Pobłogosław tych, dla których pracuję. Pomóż mi zawsze być pomocą i błogosławieństwem dla każdego z nich. Proszę Cię, aby w moich kontaktach z innymi osobami w pracy przepływała przeze mnie Twoja miłość i pokój, dając jasne świadectwo Twojej dobroci. Proszę Cię, abym mógł przybliżyć ich do Twojego Królestwa.
Panie, dziękuję Ci za umiejętności, które mi dałeś. Tam, gdzie brakuje mi zdolności, pomóż mi rozwijać się tak, abym mógł dobrze wykonywać swoją pracę. Naucz mnie osiągać doskonałe wyniki w tym, co robię, tak żeby owoce mojej pracy przynosiły korzyść innym. Otwieraj drzwi możliwości do wykorzystania moich umiejętności, a zamykaj drzwi, przez które nie powinienem przechodzić. Daj mi mądrość i Twoje wskazówki w tej kwestii.
Oddaję Tobie moją pracę, Panie, świadomy, że to Ty zapewniasz jej powodzenie. Spraw, by praca, którą wykonuję, zawsze sprawiała mi przyjemność i abym mógł wykonywać tę pracę, która sprawia mi radość. Zgodnie z Twoim Słowem, proszę Cię, żebym nie opuszczał się w sumienności w pracy, ale żebym pozostawał płomienny duchem, służąc we wszystkim, co robię. Utwierdź pracę moich rąk, tak żeby to, co robię spotykało się z przychylnością u innych ludzi i było błogosławieństwem dla wielu. Niech moja praca zawsze oddaje Ci chwałę.
 
Opracowano na podstawie:
Witold Benedyktowicz, Co powinniśmy czynić. Zarys ewangelickiej etyki teologicznej, Chat, Warszawa 1993r.
Max Weber, Etyka protestancka a duch kapitalizmu, TEST, Lublin 1994r.
Max Lucado, Wieloryb nie może latać. O sztuce stawania się sobą, W drodze, Poznań 2009r.
Peter L. Berger (praca zbiorowa), Etyka kapitalizmu, Signum, Kraków 1994r.
Nate Belkstrom, Ty, twoja praca, twój naród, Barnaba, Gdynia 2006r.
Stormie Omartian, Moc modlitwy kobiety, Dobry Skarbiec, Warszawa 2009r.

Gorąco polecam - w temacie pracy:
O praktykowaniu Bożej obecności, Brat Wawrzyniec od Zmartwychwstania, karmelita bosy, Wydawnictwo „Esprit”, 2007.

***

Tekst został napisany na zamówienie Redakcji czasopisma „Teraz i Zawsze”.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.