„Październikowe
dziecko”
Przeczytane w Internecie: Nieczęsto się zdarza, by filmowcy w Hollywood sięgali po tak
kontrowersyjny temat jak aborcja. Z uwagi na to, że większość największych
gwiazd kina wspiera finansowo aborcję i granie w filmach pro-life nie jest „trendy”,
pewnie dlatego film nie obfituje w wielkie gwiazdy w obsadzie. Obraz opowiada
dramatyczną historię zainspirowaną życiem antyaborcyjnej działaczki Gianny Jessen.
Historia Jessen jest tak niebywała, że gdyby powstała tylko w głowie filmowców,
nikt by nie uwierzył, że jest prawdziwa.
Zajawka filmu. Gianna Jessen wykonała główną piosenkę do filmu - „Ocean Floor”. Po seansie powiedziała: „Śmiałam się, płakałam i się mocno oczyściłam wewnętrznie. Dziękuję twórcom”. KLIKNIJ
Więcej
o Giannie
Gianna Jessen (ur. 6 kwietnia 1977 w Los Angeles) -
urodziła się jako córka 17-letnich rodziców, w 30-tym tygodniu ciąży, w wyniku
nieskutecznej aborcji metodą wstrzyknięcia roztworu soli do worka owodniowego.
Została odratowana przez personel medyczny. Dziś Gianna Jessen mieszka w
Nashville. Działa aktywnie w organizacjach antyaborcyjnych. Jest działaczką
ruchu pro-life.
Gianna opowiada o sobie: „Powinnam być ślepa i poparzona, powinnam być martwa, ale urodziłam się
żywa. Przeżyłam aborcję. Moja biologiczna matka była w siódmym miesiącu ciąży,
gdy zgłosiła się do kliniki Planned Parenthood w Południowej Kalifornii, gdzie
doradzono jej późną aborcję roztworem soli. Aborcja roztworem soli polega na
wstrzyknięciu roztworu soli fizjologicznej do macicy matki. Dziecko łyka
roztwór, który pali je z zewnątrz i od wewnątrz. Następnie, w ciągu 24 godzin
matka rodzi martwe dziecko. Tak było ze mną! Pozostawałam w roztworze przez
około 18 godzin i urodziłam się żywa! W akcie urodzenia mam napisane: „urodzona
w trakcie aborcji”, a poniżej jest podpis lekarza, który tę aborcję
przeprowadzał”.
W wieku 17 miesięcy Gianna została oddana pod opiekę matce zastępczej. Wtedy rozpoczęto rehabilitację dziewczynki. Z powodu
niedotlenienia podczas aborcji cierpi na porażenie mózgowe i ma kłopoty z
poruszaniem się. Pomimo tego jest bardzo aktywna i stała się niestrudzoną
działaczką ruchu pro-life. Jest jedną z najsłynniejszych obrończyń praw
nienarodzonych ludzi. Przemawiała między innymi w amerykańskim Kongresie, w
brytyjskim parlamencie i w obecności prezydenta Stanów Zjednoczonych, w
Parlamencie Australii, i w wielu innych miejscach i różnych programach telewizyjnych.
Jeździ po świecie, aby dzielić się własną opowieścią. Z siłą i determinacją
twierdzi, że została uratowana „mocą Jezusa Chrystusa”. W swojej działalności szerzenia kultu życia ma atrakcyjny atut: „Najlepszą rzeczą, jaką mogę pokazać innym,
by bronić życia, jest moje własne życie. To był wielki dar. Zabijanie nie jest
odpowiedzią na żaden problem lub sytuację. Każde życie ma wartość. Każde życie
jest darem od naszego Stwórcy”. „… Kiedy słyszę, że należy dopuścić aborcję w
sytuacji, gdy dziecko może być upośledzone, to w moim sercu rozgrywa się
horror. Cóż to za arogancja silnych, którzy chcą decydować, kto może żyć, a kto
nie. A przecież tym, co ich samych utrzymuje przy życiu, jest miłosierdzie
Boga, nawet jeśli oni Go nienawidzą” - mówi kobieta.
Polecam pieśń „Gdy pokój niebieski...” ze „Śpiewnika Pielgrzyma” (nr 297) w wykonaniu Gianny. KLIKNIJ
Projekcję tego filmu zorganizowałam 6 kwietnia (dopiero
na spotkaniu uświadomiłam sobie, że w tym dniu są urodziny Gianny). Obecnych
było około 30 osób. Kobiety i, ku mojemu miłemu zaskoczeniu, wielu mężczyzn. Reakcje
widzów były przewidywalne: skupienie, cisza, łzy… Po projekcji poprosiłam moją
Teściową, aby podzieliła się z nami swoją historią z życia. W typowy dla siebie
ciepły, dobrotliwy i nie pozbawiony elementów humoru sposób opowiedziała o
przebiegu swojej trzeciej ciąży, która stanowiła dla niej zagrożenie życia.
Przemęczenie, wyczerpanie, anemia oraz dotkliwe poparzenie stanowiły dla
lekarzy wystarczający powód do podjęcia decyzji o usunięciu dziecka. Na
szczęście do matki należało ostatnie słowo, a ono brzmiało tak: „Dzieci są darem Pana. Jestem osobą wierzącą
i ufam Bogu, że ja i dziecko jesteśmy bezpieczni w Jego ręku, aż do rozwiązania”.
I postawiła na swoim. Wzięła jednak sobie do serca swój stan fizyczny i przez kolejne
miesiące, oszczędzając się, walczyła skutecznie z anemią. Jedząc surową
wątrobę!!! Pomogło… Urodziła się śliczna, pogodna, zdrowa i jedyna córeczka. Z
czasem rodzinie przybyły kolejne dwa maleństwa...
Myślę, że to był dobry i cenny akcent na
zakończenie naszego spotkania z ‘październikowym dzieckiem’.
***
Zapraszam do zapoznania się z moim wcześniejszym
postem, który porusza kwestię aborcji. KLIKNIJ


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.