środa, 10 kwietnia 2013

Polecam ten film


„Październikowe dziecko”
Przeczytane w Internecie: Nieczęsto się zdarza, by filmowcy w Hollywood sięgali po tak kontrowersyjny temat jak aborcja. Z uwagi na to, że większość największych gwiazd kina wspiera finansowo aborcję i granie w filmach pro-life nie jest „trendy”, pewnie dlatego film nie obfituje w wielkie gwiazdy w obsadzie. Obraz opowiada dramatyczną historię zainspirowaną życiem antyaborcyjnej działaczki Gianny Jessen. Historia Jessen jest tak niebywała, że gdyby powstała tylko w głowie filmowców, nikt by nie uwierzył, że jest prawdziwa.
Zajawka  filmu. Gianna Jessen wykonała główną piosenkę do filmu - „Ocean Floor”. Po seansie powiedziała: „Śmiałam się, płakałam i się mocno oczyściłam wewnętrznie. Dziękuję twórcom” KLIKNIJ

Więcej o Giannie
Gianna Jessen (ur. 6 kwietnia 1977 w Los Angeles) - urodziła się jako córka 17-letnich rodziców, w 30-tym tygodniu ciąży, w wyniku nieskutecznej aborcji metodą wstrzyknięcia roztworu soli do worka owodniowego. Została odratowana przez personel medyczny. Dziś Gianna Jessen mieszka w Nashville. Działa aktywnie w organizacjach antyaborcyjnych. Jest działaczką ruchu pro-life.
Gianna opowiada o sobie: „Powinnam być ślepa i poparzona, powinnam być martwa, ale urodziłam się żywa. Przeżyłam aborcję. Moja biologiczna matka była w siódmym miesiącu ciąży, gdy zgłosiła się do kliniki Planned Parenthood w Południowej Kalifornii, gdzie doradzono jej późną aborcję roztworem soli. Aborcja roztworem soli polega na wstrzyknięciu roztworu soli fizjologicznej do macicy matki. Dziecko łyka roztwór, który pali je z zewnątrz i od wewnątrz. Następnie, w ciągu 24 godzin matka rodzi martwe dziecko. Tak było ze mną! Pozostawałam w roztworze przez około 18 godzin i urodziłam się żywa! W akcie urodzenia mam napisane: „urodzona w trakcie aborcji”, a poniżej jest podpis lekarza, który tę aborcję przeprowadzał”.

W wieku 17 miesięcy Gianna została oddana pod opiekę matce zastępczej. Wtedy rozpoczęto rehabilitację dziewczynki. Z powodu niedotlenienia podczas aborcji cierpi na porażenie mózgowe i ma kłopoty z poruszaniem się. Pomimo tego jest bardzo aktywna i stała się niestrudzoną działaczką ruchu pro-life. Jest jedną z najsłynniejszych obrończyń praw nienarodzonych ludzi. Przemawiała między innymi w amerykańskim Kongresie, w brytyjskim parlamencie i w obecności prezydenta Stanów Zjednoczonych, w Parlamencie Australii, i w wielu innych miejscach i różnych programach telewizyjnych. Jeździ po świecie, aby dzielić się własną opowieścią. Z siłą i determinacją twierdzi, że została uratowana „mocą Jezusa Chrystusa”. W swojej działalności szerzenia kultu życia ma atrakcyjny atut: „Najlepszą rzeczą, jaką mogę pokazać innym, by bronić życia, jest moje własne życie. To był wielki dar. Zabijanie nie jest odpowiedzią na żaden problem lub sytuację. Każde życie ma wartość. Każde życie jest darem od naszego Stwórcy”. „… Kiedy słyszę, że należy dopuścić aborcję w sytuacji, gdy dziecko może być upośledzone, to w moim sercu rozgrywa się horror. Cóż to za arogancja silnych, którzy chcą decydować, kto może żyć, a kto nie. A przecież tym, co ich samych utrzymuje przy życiu, jest miłosierdzie Boga, nawet jeśli oni Go nienawidzą” - mówi kobieta. 

Polecam pieśń Gdy pokój niebieski... ze „Śpiewnika Pielgrzyma(nr 297) w wykonaniu Gianny. KLIKNIJ

Projekcję tego filmu zorganizowałam 6 kwietnia (dopiero na spotkaniu uświadomiłam sobie, że w tym dniu są urodziny Gianny). Obecnych było około 30 osób. Kobiety i, ku mojemu miłemu zaskoczeniu, wielu mężczyzn. Reakcje widzów były przewidywalne: skupienie, cisza, łzy… Po projekcji poprosiłam moją Teściową, aby podzieliła się z nami swoją historią z życia. W typowy dla siebie ciepły, dobrotliwy i nie pozbawiony elementów humoru sposób opowiedziała o przebiegu swojej trzeciej ciąży, która stanowiła dla niej zagrożenie życia. Przemęczenie, wyczerpanie, anemia oraz dotkliwe poparzenie stanowiły dla lekarzy wystarczający powód do podjęcia decyzji o usunięciu dziecka. Na szczęście do matki należało ostatnie słowo, a ono brzmiało tak: „Dzieci są darem Pana. Jestem osobą wierzącą i ufam Bogu, że ja i dziecko jesteśmy bezpieczni w Jego ręku, aż do rozwiązania”. I postawiła na swoim. Wzięła jednak sobie do serca swój stan fizyczny i przez kolejne miesiące, oszczędzając się, walczyła skutecznie z anemią. Jedząc surową wątrobę!!! Pomogło… Urodziła się śliczna, pogodna, zdrowa i jedyna córeczka. Z czasem rodzinie przybyły kolejne dwa maleństwa...
Myślę, że to był dobry i cenny akcent na zakończenie naszego spotkania z ‘październikowym dzieckiem’.  

***
Zapraszam do zapoznania się z moim wcześniejszym postem, który porusza kwestię aborcji. KLIKNIJ 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.