piątek, 10 stycznia 2014

Noworoczne postanowienia

Przygotowane na spotkanie czwartkowe w praskiej Arce.

Mówi się, że podejmowanie postanowień u progu nowego roku jest stare jak świat. Czy jest to prawda, tego nie wiem. Pewne jest jednak to, że tzw. noworoczne postanowienia wpisały się w naszą coroczność :-) na stałe. Ciekawe jest to, że często z wieloma postanowieniami zwlekamy nawet przez kilka tygodni czy miesięcy, właśnie do tego momentu przełomu, jakby sama data 1 stycznia miała magiczne znaczenie. W tym dniu nasze postanowienia nazywamy już po imieniu. 

Te najbardziej popularne to:
1.       Odchudzam się. Idę na dietę. To ja :-).
2.       Rzucam palenie.
3.       Zacznę się gimnastykować. To wygląda, jak ja :-).
4.       Będę oszczędzać.
5.       Będę mniej czasu spędzać przed telewizorem.
6.       Będę czytać jedną książkę tygodniowo.
7.       Będę więcej czasu poświęcać rodzinie. Dzieciom.

Zdarzają się postanowienia typu:
1.       Zacznę szukać pracyTej pierwszej, nowej, lepszej.
2.       Zapiszę się na kursy dokształcające.

Czy duchowe:
1.       Będę codziennie czytać Biblię i modlić się.
2.       Przeczytam całą Biblię w rok.
3.       Będę regularnie chodzić do kościoła.
4.       Będę dzielić się Ewangelią z nowo poznanymi osobami.

Brzmi to fajnie, ale, niestety, prawda jest  taka, że większość ludzi w swoich postanowieniach ponosi fiasko już w pierwszych kilku tygodniach nowego roku. I znowu czekamy do poniedziałku, lub do pierwszego, przeważnie jednak do kolejnego 1 stycznia.

Czy zatem nie warto podejmować żadnych noworocznych postanowień? Warto. Jak najbardziej. Należy je tylko podejmować zgodnie ze swoimi  predyspozycjami - charakterem, temperamentem, posiadanymi uzdolnieniami. Czasem pragniemy dojść do czegoś, porównując się z innymi ludźmi i od razu skazani jesteśmy na niepowodzenie. Dlatego nasze postanowienie, cel, który chcemy osiągnąć, powinien być skrojony nie tylko na miarę naszych pragnień, ale i możliwości. Ja nigdy nie będę Twiggy, ale to wcale nie znaczy, że nie powinnam popracować nad swoją wagą.

Oto kilka praktycznych wskazówek w realizacji noworocznego postanowienia, które samo w sobie niesie w naszym życiu dużą zmianę - bo przecież ma się coś w naszym życiu zmienić. Będę posługiwać się swoim przykładem:

- nie bójmy się zmian - boję się tego, że będę musiała zmienić swój sposób odżywiania się, funkcjonowania w kuchni, w rodzinie i w towarzystwie
- zmiana jest procesem - muszę nauczyć się cierpliwości; zrzucenie kilku kilogramów potrwa miesiące; trzeba nauczyć się inaczej gotować, inaczej robić zakupy, wyrobić w sobie nowe nawyki
- ważne są małe sukcesy - sukcesem będzie utrata pierwszych dwóch kilogramów; sukcesem też będzie nauczenie odmawiania sobie słodyczy i ciasta
- nikt nie mówi, że będzie łatwo - bo nie będzie; a najgorzej będzie poza domem, kiedy ktoś będzie mnie kusić jakimś smakołykiem
- nie śpieszmy się, nie wszystko od razu - nie zamierzam się ważyć codziennie, bo szybko się zniechęcę; po tygodniu mogą pojawić się pierwsze wahnięcia wagi, ale czasu na efekty potrzeba dużo więcej
- zmiana wymaga planu - ktoś przesłał mi konkretną dietę z jadłospisem na kilka tygodni; to całkiem niezły plan, teraz tylko trzeba go wdrożyć w życie
- utrwalaj nowe zachowania - po utracie kilku kilogramów nie mogę powrócić do podjadania czekoladek i szarlotek, co wcale nie jest łatwe
- szukaj wsparcia - potrzebuję mieć u swojego boku kogoś, kto będzie mnie pozytywnie motywował, zachęcał, chwalił (to nawet może być mój mąż, ale siostra jest lepsza, bo koleżanki oszukują :-).

To był taki praktyczny przykład, który miałby zachęcić was do podejmowania noworocznych i nie tylko noworocznych postanowień. Każdy z was mógłby tu wpisać swoje postanowienie. Przy okazji zdradzę wam tajemnicę, że mam jeszcze kilka postanowień na ten rok - troszkę większej rangi.

A, ponieważ jesteśmy tu w Arce, na spotkaniu, który ma swoją specyfikę, to nie chciałabym was pozostawić bez zachęty do duchowych postanowień na ten nowy rok, mimo tego, że mamy już 9 dzień stycznia. Naprawdę, 1 stycznia wcale nie jest magiczną datą. Zmiany w swoim życiu możecie wprowadzić już jutro, a nawet dzisiaj.

W Ew. Marka 8:34-37 zapisane są takie słowa: A przywoławszy lud wraz z uczniami swoimi, rzekł im Jezus: Jeśli kto chce pójść za mną, niech się zaprze samego siebie i weźmie krzyż swój i naśladuje mnie. Bo kto by chciał duszę swoją zachować, utraci ją, a kto by utracił duszę swoją dla mnie i dla ewangelii, zachowa ją. Albowiem, cóż pomoże człowiekowi, choćby cały świat pozyskał, a na duszy swej szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za duszę swoją?

Drodzy, nawet najlepsze noworoczne postanowienia, jeśli nie niosą w sobie tego wiecznego czynnika, przyniosą nam w naszym tu i teraz tylko chwilową satysfakcję i zadowolenie.
Dlatego, chciałam was zachęcić do podjęcia postanowień, które przyniosłyby korzyść waszym duszom.
Tak - czytajcie codziennie Pismo Święte, zacznijcie od Nowego Testamentów, który od nas dostaliście. 
Tak - módlcie się do Boga codziennie swoimi słowami, jakbyście rozmawiali z przyjacielem.
Tak - szukajcie społeczności wierzących, w której moglibyście wzrastać duchowo. Nawet tutaj w Arce taką społeczność możecie znaleźć w niedziele. Sami taką społeczność tworzycie dzisiaj.

Te duchowe postanowienia są ważne. A może nawet, moim zdaniem, najważniejsze.
Dla przykładu podam wam, co o swoich duchowych postanowienia pisało kilku znanych mężów Bożych:

Gary Bauer (polityk i etyk): Obiecuję sobie, że będę dłużej się modlił, śmiał głośniej, mniej martwił i we wszystkim starał się okazywać więcej miłości Jezusowej.

Tim LaHaye (pisarz chrześcijański): We wszystkim, co piszę i mówię do ludzi, będę starał się przekonywać ludzi, że każdego dnia powinniśmy żyć tak, jakby Chrystus miał powrócić w tym dniu.

Jonathan Edwards (kaznodzieja przebudzeniowy):  Jestem świadom faktu, że nic nie potrafię uczynić bez pomocy Boga. Dlatego kornie błagam Go, by w swojej łaskawości uzdolnił mnie do wytrwania w moich postanowieniach.

Z kolei apostoł Paweł tak modlił się o swoich współwyznawców, jak i ja chciałabym modlić się o was.
I oto się modlę, aby miłość wasza coraz bardziej obfitowała w poznanie i wszelkie doznanie, abyście umieli odróżniać to, co słuszne, od tego, co niesłuszne, abyście byli czyści i bez nagany na dzień Chrystusowy, pełni owocu sprawiedliwości przez Jezusa Chrystusa, ku chwale i czci Boga. Filip. 3:9-11

Drodzy, kończąc, powiem tak: Wiem, że mój przykład postanowienia noworocznego o utracie wagi, ma się nijak do waszych potrzeb i trosk, z jakimi się borykacie na co dzień. Jestem przekonana, że wasze pragnienia czy postanowienia są znacznie większego kalibru i ich zrealizowanie naprawdę czasem może graniczyć z cudem.
I dlatego, kończąc, chciałam wam, tak na zachętę, przeczytać pewną modlitwę, której autorem jest Reinhold Niebuhr, amerykański teolog protestancki.

Tytuł tej modlitwy brzmi „Modlitwa o pogodę ducha”:

Boże, użycz mi pogody ducha
Abym godził się z tym
Czego nie mogę zmienić
Odwagi
Abym zmieniał to
Co mogę zmienić
I mądrości
Abym odróżniał jedno od drugiego
Pozwól mi co dzień
Żyć tylko jednym dniem
I czerpać radość chwili, która trwa
I w trudnych doświadczeniach losu
Ujrzeć drogę wiodącą do spokoju
I przyjąć - jak Ty to czyniłeś -
Ten grzeszny świat takim
Jakim on naprawdę jest
A nie takim, jak ja chciałbym go widzieć
I ufać, że jeśli posłusznie poddam się Twojej woli
To wszystko będzie jak należy
Tak, bym w życiu osiągnął umiarkowane szczęście
U Twego boku, na wieki posiadł szczęśliwość nieskończoną.
Amen





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.