Przygotowane na spotkanie czwartkowe w praskiej Arce.
Mówi się, że podejmowanie postanowień u progu nowego roku
jest stare jak świat. Czy jest to prawda, tego nie wiem. Pewne jest jednak to,
że tzw. noworoczne postanowienia wpisały się w naszą coroczność :-) na stałe. Ciekawe jest to, że często z wieloma
postanowieniami zwlekamy nawet przez
kilka tygodni czy miesięcy, właśnie do tego momentu przełomu, jakby sama data 1
stycznia miała magiczne znaczenie. W tym
dniu nasze postanowienia nazywamy już po imieniu.
Te najbardziej popularne to:
1.
Odchudzam
się. Idę na dietę. To ja :-).
2.
Rzucam
palenie.
3.
Zacznę się
gimnastykować. To wygląda, jak ja :-).
4.
Będę
oszczędzać.
5.
Będę mniej
czasu spędzać przed telewizorem.
6.
Będę
czytać jedną książkę tygodniowo.
7.
Będę
więcej czasu poświęcać rodzinie. Dzieciom.
Zdarzają
się postanowienia typu:
1.
Zacznę
szukać pracy. Tej pierwszej, nowej,
lepszej.
2.
Zapiszę
się na kursy dokształcające.
Czy
duchowe:
1.
Będę
codziennie czytać Biblię i modlić się.
2.
Przeczytam
całą Biblię w rok.
3.
Będę
regularnie chodzić do kościoła.
4.
Będę
dzielić się Ewangelią z nowo poznanymi osobami.
Brzmi
to fajnie, ale, niestety, prawda jest taka,
że większość ludzi w swoich postanowieniach ponosi fiasko już w pierwszych
kilku tygodniach nowego roku. I znowu czekamy do poniedziałku, lub do
pierwszego, przeważnie jednak do kolejnego 1 stycznia.
Czy
zatem nie warto podejmować żadnych noworocznych postanowień? Warto. Jak najbardziej. Należy je
tylko podejmować zgodnie ze swoimi
predyspozycjami - charakterem, temperamentem, posiadanymi uzdolnieniami.
Czasem pragniemy dojść do czegoś, porównując się z innymi ludźmi i od razu
skazani jesteśmy na niepowodzenie. Dlatego nasze postanowienie, cel, który
chcemy osiągnąć, powinien być skrojony nie tylko na miarę naszych pragnień, ale
i możliwości. Ja nigdy nie będę Twiggy, ale to wcale nie znaczy, że nie powinnam
popracować nad swoją wagą.
Oto
kilka praktycznych wskazówek w realizacji noworocznego postanowienia, które samo
w sobie niesie w naszym życiu dużą zmianę - bo przecież ma się coś w naszym
życiu zmienić. Będę posługiwać się swoim przykładem:
-
nie bójmy się zmian - boję się tego,
że będę musiała zmienić swój sposób odżywiania się, funkcjonowania w kuchni, w
rodzinie i w towarzystwie
-
zmiana jest procesem - muszę nauczyć
się cierpliwości; zrzucenie kilku kilogramów potrwa miesiące; trzeba nauczyć
się inaczej gotować, inaczej robić zakupy, wyrobić w sobie nowe nawyki
-
ważne są małe sukcesy - sukcesem
będzie utrata pierwszych dwóch kilogramów; sukcesem też będzie nauczenie
odmawiania sobie słodyczy i ciasta
-
nikt nie mówi, że będzie łatwo - bo
nie będzie; a najgorzej będzie poza
domem, kiedy ktoś będzie mnie kusić jakimś smakołykiem
-
nie śpieszmy się, nie wszystko od razu
- nie zamierzam się ważyć codziennie, bo szybko się zniechęcę; po tygodniu mogą
pojawić się pierwsze wahnięcia wagi, ale czasu na efekty potrzeba dużo więcej
-
zmiana wymaga planu - ktoś przesłał mi konkretną dietę z
jadłospisem na kilka tygodni; to całkiem niezły
plan, teraz tylko trzeba go wdrożyć w życie
-
utrwalaj nowe zachowania - po utracie
kilku kilogramów nie mogę powrócić do podjadania czekoladek i szarlotek, co
wcale nie jest łatwe
-
szukaj wsparcia - potrzebuję mieć u
swojego boku kogoś, kto będzie mnie pozytywnie motywował, zachęcał, chwalił (to
nawet może być mój mąż, ale siostra jest lepsza, bo koleżanki oszukują :-).
To
był taki praktyczny przykład, który
miałby zachęcić was do podejmowania noworocznych i nie tylko noworocznych
postanowień. Każdy z was mógłby tu wpisać swoje postanowienie. Przy okazji zdradzę wam tajemnicę, że mam jeszcze kilka postanowień na ten rok - troszkę większej rangi.
A, ponieważ
jesteśmy tu w Arce, na spotkaniu, który ma swoją specyfikę, to nie chciałabym
was pozostawić bez zachęty do duchowych postanowień na ten nowy rok, mimo tego, że mamy już 9 dzień stycznia. Naprawdę, 1 stycznia wcale nie jest magiczną datą. Zmiany w swoim
życiu możecie wprowadzić już jutro, a nawet dzisiaj.
W
Ew. Marka 8:34-37 zapisane są takie słowa: A
przywoławszy lud wraz z uczniami swoimi, rzekł im Jezus: Jeśli kto chce pójść
za mną, niech się zaprze samego siebie i weźmie krzyż swój i naśladuje mnie. Bo
kto by chciał duszę swoją zachować, utraci ją, a kto by utracił duszę swoją dla
mnie i dla ewangelii, zachowa ją. Albowiem, cóż pomoże człowiekowi, choćby cały
świat pozyskał, a na duszy swej szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za
duszę swoją?
Drodzy,
nawet najlepsze noworoczne postanowienia, jeśli nie niosą w sobie tego
wiecznego czynnika, przyniosą nam w naszym tu
i teraz tylko chwilową satysfakcję i zadowolenie.
Dlatego,
chciałam was zachęcić do podjęcia postanowień, które przyniosłyby korzyść
waszym duszom.
Tak
- czytajcie codziennie Pismo Święte, zacznijcie od Nowego Testamentów, który od
nas dostaliście.
Tak - módlcie się do Boga codziennie swoimi słowami, jakbyście
rozmawiali z przyjacielem.
Tak
- szukajcie społeczności wierzących, w której moglibyście wzrastać duchowo.
Nawet tutaj w Arce taką społeczność możecie znaleźć w niedziele. Sami taką społeczność tworzycie
dzisiaj.
Te
duchowe postanowienia są ważne. A może nawet, moim zdaniem, najważniejsze.
Dla
przykładu podam wam, co o swoich duchowych postanowienia pisało kilku znanych
mężów Bożych:
Gary
Bauer (polityk i etyk): Obiecuję sobie, że
będę dłużej się modlił, śmiał głośniej, mniej martwił i we wszystkim starał się
okazywać więcej miłości Jezusowej.
Tim
LaHaye (pisarz chrześcijański): We
wszystkim, co piszę i mówię do ludzi, będę starał się przekonywać ludzi, że
każdego dnia powinniśmy żyć tak, jakby Chrystus miał powrócić w tym dniu.
Jonathan
Edwards (kaznodzieja przebudzeniowy): Jestem świadom faktu, że nic nie potrafię
uczynić bez pomocy Boga. Dlatego kornie błagam Go, by w swojej łaskawości
uzdolnił mnie do wytrwania w moich postanowieniach.
Z
kolei apostoł Paweł tak modlił się o swoich współwyznawców, jak i ja
chciałabym modlić się o was.
I oto się modlę, aby miłość wasza coraz
bardziej obfitowała w poznanie i wszelkie doznanie, abyście umieli odróżniać
to, co słuszne, od tego, co niesłuszne, abyście byli czyści i bez nagany na
dzień Chrystusowy, pełni owocu sprawiedliwości przez Jezusa Chrystusa, ku
chwale i czci Boga. Filip. 3:9-11
Drodzy,
kończąc, powiem tak: Wiem, że mój przykład postanowienia noworocznego o utracie
wagi, ma się nijak do waszych potrzeb i trosk, z jakimi się borykacie na co
dzień. Jestem przekonana, że wasze pragnienia czy postanowienia są znacznie większego
kalibru i ich zrealizowanie naprawdę czasem może graniczyć z cudem.
I
dlatego, kończąc, chciałam wam, tak na zachętę, przeczytać pewną modlitwę,
której autorem jest Reinhold Niebuhr, amerykański teolog protestancki.
Tytuł
tej modlitwy brzmi „Modlitwa o pogodę ducha”:
Boże, użycz mi pogody ducha
Abym godził się z tym
Czego nie mogę zmienić
Odwagi
Abym zmieniał to
Co mogę zmienić
I mądrości
Abym odróżniał jedno od drugiego
Pozwól mi co dzień
Żyć tylko jednym dniem
I czerpać radość chwili, która trwa
I w trudnych doświadczeniach losu
Ujrzeć drogę wiodącą do spokoju
I przyjąć - jak Ty to czyniłeś -
Ten grzeszny świat takim
Jakim on naprawdę jest
A nie takim, jak ja chciałbym go widzieć
I ufać, że jeśli posłusznie poddam się
Twojej woli
To wszystko będzie jak należy
Tak, bym w życiu osiągnął umiarkowane
szczęście
U Twego boku, na wieki posiadł szczęśliwość
nieskończoną.
Amen

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.