środa, 4 marca 2015

Kącik dobrej książki

„Miedzianka. Historia znikania”, Filip Springer, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2011 r.

W tym regionie się urodziłam i przeżyłam ponad 20 lat - Dolny Śląsk nigdy nie przestaje mnie fascynować. Zachwyca mnie jego zróżnicowany krajobraz. Urzekają miasta i miasteczka. Intryguje jego pełna tajemnic historia.

Ostatnio nie mogłam się oderwać od niesamowitej opowieści Filipa Springera (redaktora i fotografa) o niewielkim miasteczku nieopodal Jeleniej Góry (miasta mojego urodzenia). Miasteczku, którego już nie ma.
To Kupferberg - Miedzianka, miasteczko, które po 700 latach istnienia zniknęło z powierzchni ziemi!

Miasteczko to było miastem górniczym. Jak nazwa wskazuje, wydobywano tu miedź. Górniczy charakter miasta nie przeszkodził mu w staniu się perłą turystyczną i wytchnieniem dla kuracjuszy. Do czasu… . Po II wojnie światowej do Miedzianki przybywa Armia Czerwona. Rozpoczyna się rabunkowe wydobycie odkrytych tu rud uranu, prowadzone w latach 1948-1952. Zaczyna się też powolny początek końca miasteczka.

Dziś Miedzianki po prostu już nie ma. Nie ma gospody Ratuszowej. Nie ma browaru, papierni, zakładu kamieniarskiego, warsztatów rzemieślniczych. Nie ma cmentarza. Kilkadziesiąt kamieniczek, pałac, rozlewnia wody, kościół z żółtą elewacją - to wszystko zniknęło, zniszczone, rozgrabione, zrównane z ziemią, wywiezione, zaorane, zapadnięte.

Dlaczego? Odpowiedzi należy szukać u Filipa Springera, który przez dwa lata odkrywał i odtwarzał fascynującą historię Kupferbergu - Miedzianki. Warto pójść jego tropem. I, ciekawy Czytelniku, na pewno nie będziesz zawiedziony. Książkę czyta się z zapartym tchem. Bo, czyż może być coś bardziej fascynującego, niż prawdziwe dzieje realnych ludzi i rzeczywistych miejsc?


Mam nadzieję, przy okazji kolejnej wizyty w moich rodzinnych stronach, choć na chwilę zajechać i stanąć po środku łąki i oczami wyobraźni zobaczyć to, co kiedyś było, istniało, żyło i czego już nie ma.

***

Przy okazji przypominam: KLIKNIJ.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.