„Miedzianka. Historia znikania”,
Filip Springer, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2011 r.
W tym regionie się urodziłam i przeżyłam
ponad 20 lat - Dolny Śląsk nigdy nie przestaje mnie fascynować. Zachwyca mnie jego
zróżnicowany krajobraz. Urzekają miasta i miasteczka. Intryguje jego pełna
tajemnic historia.
Ostatnio nie mogłam się oderwać
od niesamowitej opowieści Filipa Springera (redaktora i fotografa) o niewielkim
miasteczku nieopodal Jeleniej Góry (miasta mojego urodzenia). Miasteczku,
którego już nie ma.
To Kupferberg - Miedzianka, miasteczko, które po 700 latach istnienia zniknęło z powierzchni ziemi!
To Kupferberg - Miedzianka, miasteczko, które po 700 latach istnienia zniknęło z powierzchni ziemi!
Miasteczko to było miastem górniczym.
Jak nazwa wskazuje, wydobywano tu miedź. Górniczy charakter miasta nie
przeszkodził mu w staniu się perłą turystyczną i wytchnieniem dla kuracjuszy. Do
czasu… . Po II wojnie światowej do Miedzianki przybywa Armia Czerwona. Rozpoczyna
się rabunkowe wydobycie odkrytych tu rud uranu, prowadzone w latach 1948-1952. Zaczyna
się też powolny początek końca miasteczka.
Dziś Miedzianki po prostu już nie
ma. Nie ma gospody Ratuszowej. Nie ma browaru, papierni, zakładu
kamieniarskiego, warsztatów rzemieślniczych. Nie ma cmentarza. Kilkadziesiąt kamieniczek,
pałac, rozlewnia wody, kościół z żółtą elewacją - to wszystko zniknęło, zniszczone,
rozgrabione, zrównane z ziemią, wywiezione, zaorane, zapadnięte.
Dlaczego? Odpowiedzi należy szukać
u Filipa Springera, który przez dwa lata odkrywał i odtwarzał fascynującą
historię Kupferbergu - Miedzianki. Warto pójść jego tropem. I, ciekawy
Czytelniku, na pewno nie będziesz zawiedziony. Książkę czyta się z zapartym
tchem. Bo, czyż może być coś bardziej fascynującego, niż prawdziwe dzieje
realnych ludzi i rzeczywistych miejsc?
Mam nadzieję, przy okazji
kolejnej wizyty w moich rodzinnych stronach, choć na chwilę zajechać i stanąć
po środku łąki i oczami wyobraźni zobaczyć to, co kiedyś było, istniało, żyło i
czego już nie ma.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.