Leżą przede mną trzy książki: „A
street cat named Bob” 2012 r. („Kot Bob i ja”), „The world according to Bob” 2013
r. („Świat według Boba”) i „A gift from Bob” 2014 r. (tej jeszcze po polsku nie
ma). Autor James Bowen. Wydawnictwo Hodder & Stoughton. Na okładce każdej z
tych książek - rudy kot. To jest właśnie Bob :-).
Urzekła mnie ta piękna historia
przyjaźni dwóch zagubionych i zranionych przez życie istot. Młodego,
wychodzącego z uzależnienia od narkotyków mężczyzny, zarabiającego na życie żebraniem
na ulicach Londynu; w lepszych momentach sprzedawaniem londyńskiego dziennika „The
Big Issue”. I kota, znalezionego w opłakanym stanie i przygarniętego pod dach
skromnego, socjalnego lokum. Na szczęście, James Bowen etap bezdomności miał już
za sobą.
Oczywiście, jako posiadaczka
rudego kota (i to już drugiego), z wiadomych powodów zakochałam się w tych wzruszających
opowieściach o przyjaźni małego rudego futrzaka z jego nowym właścicielem. Bob
swoimi zachowaniami bardzo przypominał mi mojego pierwszego rudzielca - Kacpra.
Dlatego nie musiałam sobie wyobrażać Boba - wystarczyło, że przypominałam sobie
wspólne chwile z Kacprem. I nie dziwi mnie wcale, że James, który był człowiekiem
samotnym, odnalazł w swoim nowym lokatorze bratnią duszę. A, co najważniejsze, ta
przyjaźń odmieniła całkowicie jego los.
Począwszy od 2007 roku, duet
James i Bob stał się rozpoznawalny na ulicach Londynu. James był świadomy tego,
że głównym magnesem, który przyciągał uwagę innych, był jego kot, a nie on. Jeszcze
długo zmagał się z poczuciem bycia ‘niewidzialnym’. Ale stopniowo i to zaczęło
się zmieniać. Wokół Jamesa zaczęło się pojawiać coraz więcej życzliwych ludzi. Przełom
nastąpił w momencie, kiedy ktoś zainteresowany historią Jamesa i Boba, zaproponował
Jamesowi pomoc w napisaniu pierwszej książki. Na kolejne nie trzeba było długo
czekać.
Dla mnie prawdziwa wartość tych
książek leży w historii Jamesa. W tym, jak znalazł w sobie siłę, aby podnieść
się z totalnego dna. W szczerym opisie swojego życia i wszelkich stanów jakich
doświadczał.
Historia, prawie trzydziestu lat
jego życia, jest smutna i bolesna, ale daje nadzieję i dlatego jest godna poznania, bo
mało takich historii kończy się happy endem.
W chwili obecnej James i jego kot
oraz książki o ich przyjaźni są na topie. Przetłumaczone już na 30 języków, stają się bestsellerami na całym świecie.
James i Bob stają medialnymi gwiazdami, a liczba ich fanów rośnie z dnia na dzień. James stara się zrekompensować sobie i światu
stracone lata, podejmując różne szczytne działania charytatywne - na rzecz krzywdzonych
zwierząt i potrzebujących ludzi.
Obserwuję jego działania na
Facebooku. Cieszy mnie fakt, że działa tak zdroworozsądkowo i pozostaje sobą. Takim,
jakim go poznałam, czytając jego książki.
Przyznaję, James Bowen w jakiś
szczególny sposób stał się bliski mojemu sercu. Może dlatego, że od ponad dwóch
lat jestem zaangażowana w pomaganie ludziom dotkniętym skrajnym ubóstwem? Jednostkom i rodzinom bez
pracy, bez środków do życia, bezdomnym, związanym różnymi nałogami i patologiami, bez nadziei
na lepsze jutro. Tym bardziej - szczerze Jamesowi życzę, aby mu się dalej tak wiodło i aby nic nie zmąciło tej dobrej zmiany, jaka nastąpiła w jego życiu. Zmiany w sensie emocjonalnym, zdrowotnym i materialnym.
Życzę mu też, aby znalazł drogę do Boga.
Życzę mu też, aby znalazł drogę do Boga.
***
Filmik: KLIKNIJ.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.