Rok temu moja przyjaciółka, Jagoda, podarowała mi
własnoręcznie udekorowany słoik (patrz zdjęcie). To ma być
taki ‘słoik wdzięczności’. Możesz do niego wrzucać karteczki zapisane
rozmaitymi rzeczami, za które będziesz Bogu wdzięczna przez cały rok 2016 –
powiedziała. Ja mam taką skrzyneczkę już od roku – dodała – właśnie przeczytałam wszystkie swoje karteczki.
Pomysł bardzo mi się spodobał. Na jednej z karteczek
znalazłam dziś taki zapis: 16.01.2016 –
za słoiczek wdzięczności, za Jagodę i
przyjaźń z nią.
Wczoraj, podczas niedzielnego noworocznego nabożeństwa, mój
mąż zapytał zebranych, czy mogą podać jakieś powody do wdzięczności za miniony
rok. Kilka osób zabrało głos. Ja też… Ja mam tych powodów cały słoik! Widząc
zdziwione miny słuchaczy, wyjaśniłam ideę. Podałam kilka przykładów z pamięci i
dodałam, że następnego dnia w wolnej chwili przeczytam całą zawartość słoika.
Po powrocie do domu spojrzałam na swój słoik. Zrobię mu zdjęcie – pomyślałam – jutro wszystko przeczytam i zacznę od
początku… Potem sięgnęłam po zaległe rozważanie na 1-go stycznia. Rano,
przed nabożeństwem, nie było na to czasu.
I, co czytam?
… Sue wymyśliła coś,
co nazwała dzbankiem dziękczynienia. Co wieczór, na skrawku papieru pisała
jakąś rzecz, za którą podziękowała Bogu i wrzucała do dzbanka. Pod koniec roku
opróżniła dzbanek i przeczytała wszystkie swoje zapiski. Wówczas odczuła
potrzebę podziękowania Bogu ponownie za wszystko, co zrobił. Dał jej wiele
prostych rzeczy, jak piękny zachód słońca, chłodny poranek w sam raz na spacer
po parku, czy inne miłe okoliczności. Innymi razy okazywał jej łaskę do
udźwignięcia jakiejś trudnej sytuacji, czy po prostu odpowiedział na jej
modlitwę.
Niesamowite! Jak bym czytała o sobie! Ja też odkryłam to samo. Te cudne spacery z wnukami po Górce
Szymona, wypad z wnuczką do kina, wyjazd wakacyjny z mężem, udział we
wspaniałej konferencji, świergot wróbli i sikorek na balkonie, pozytywny wynik badania lekarskiego, rozwiązane problemy,
radości w służbie… Cały rok – dużo by tu
jeszcze wymieniać.
Zawartością słoika podzieliłam się dziś ze swoim mężem. Ojej, czemu nigdy mi o tym nie mówiłaś? –
zapytał z wyrzutem w głosie. Nie sądziłam, że to ciebie zainteresuje. Myślałam,
że to takie babskie zajęcie… - innego wytłumaczenia nie miałam. Zwykle nie
mamy przed sobą tajemnic.
Czy w tym roku możemy
wspólnie zapełniać ten słoik? Ja już chcę wrzucić pierwszą karteczkę! I
popędził po długopis J.
Zachęcam. Ty też możesz tak zrobić.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.