Czy jest jakaś inna alternatywa na długie jesienno-zimowe wieczory niż oglądanie telewizji lub przeglądanie Facebooka? Oczywiście, że jest - dobra książka! Książki o misji mają tę przewagę nad innymi książkami, że mówią o faktach z życia tych chrześcijańskich bohaterów, którzy zdecydowali się poświęcić swoje życie w służbie dla Boga. I był to rodzaj służby, który niósł ze sobą niebezpieczeństwo utraty wolności, zdrowia, a nawet życia. Zachęcam do zapoznania się z kolejnymi propozycjami książkowymi i ich bohaterami z krwi i kości.
Janet i Geoff Benge, Loren Cunningham - Na cały świat, Wydawnictwo „Pojednanie”, Lublin 2013
Loren Cunningham wyrósł w rodzinie pastorskiej. Jego rodzice i dziadkowie byli czynnie zaangażowani w służbie kościołowi w wielu dziedzinach. Byli nauczycielami Słowa, ewangelistami, założycielami kościołów, pastorami. W ich rodzinie panowała niesamowita więź oraz atmosfera miłości i szacunku. Nic więc dziwnego, że Loren podążył śladami swoich najbliższych. Już jako dziecko marzył o tym, by na księżycu napisać słowa „Bóg jest miłością”, po to, by mogli zobaczyć to wszyscy ludzie.
W wieku 13 lat odebrał od Boga przekonanie, że jego powołaniem jest misja. Z całą pewnością czuł, że Bóg powołuje go do dwóch rzeczy jednocześnie - do pracy z młodzieżą i do misji. Był przekonany, iż Bóg zamierza posłać setki, tysiące, a potem miliony młodych ludzi na cały świat, by głosili Ewangelię. Nie miał jeszcze wtedy najmniejszego pojęcia, że to gorące pragnienie połączenia tych dwóch dziedzin uczyni jego życie podobnym do szalonej jazdy kolejką górską.
Jak realizowała się ta ambitna i nowatorska wizja tego młodego człowieka - o tym opowiada książka. Zainteresowanym zdradzę jedynie tajemnicę, że stała się ona rzeczywistością w postaci misyjnej organizacji Youth With A Mission (YWAM). Znanej w Polsce jako „Młodzież z Misją”. W chwili obecnej Loren Cunningham ma 81 lat.
(To była ostatnia książka z serii „Chrześcijańscy bohaterowie dawniej i dziś”.)
H.B. Garlock i Ruthanne Garlock, Zanim cię zjemy, Absolutnie Fantastycznie, Gorzów Wielkopolski 2017
Książka ta jest historią życia i służby Henrego i Ruth Garlock.
W jej powstaniu wspierała Henrego synowa Ruthanne.
Kontynent afrykański bardzo długo cieszył się złą opinią, będąc nazywanym grobem białych ludzi. Szczególnie misjonarzy. Umierali tam z różnych powodów - pokonani niezdrowym klimatem i chorobami, poranieni przez dzikie zwierzęta lub pokąsani przez jadowite gady, ginęli z rąk dzikich, często kanibalistycznych plemion, do których starali się dotrzeć z Ewangelią.
Jednak te obiektywne powody nigdy nie powstrzymały tych, którzy czuli prawdziwie, że ląd afrykański jest nadanym im przez Boga polem misyjnym. Do grona takich ludzi należy zaliczyć Henrego i Ruth Garlocków.
Zainwestowali oni w Afrykę całe swoje życie. Przemierzali dżunglę w czasach, gdy nie było tam dróg, lotnisk, łączności radiowej i telefonicznej. Mieszkali w spartańskich warunkach, zmagali się z malarią. Musieli stawić czoło mocom ciemności i kanibalistycznym praktykom. Byli świadkami walk międzyplemiennych.
Od 1920 roku spędzili tam prawie 16 lat, z niewielkimi przerwami. W kolejnych latach często przemierzali Afrykę w ramach Misji Afrykańskiej Zborów Bożych, ucząc i doradzając dziesiątkom misjonarzy tam pracujących. W latach pięćdziesiątych wrócili na pole misyjne, aby nadzorować i szkolić lokalnych pastorów. Byli wtedy w Afryce tylko cztery lata, podczas których powstało aż trzydzieści trzy nowe zbory. Po powrocie z ostatniej podróży misyjnej przeszli na zasłużoną emeryturę. Ich życie i świadectwo dla wielu młodych ludzi było bodźcem do przyjęcia powołania do pracy misyjnej.
Henry Garlock żył w latach 1897-1985. Zmarł w wieku 87 lat, a jego żona w wieku 92 lat. Warto poznać ich historię.
Zainteresowanym podobną tematyką polecam książkę „Bóg wśród Zulusów”. Autor dr Kurt E. Koch. Wydawnictwo Ewangeliczne TEW, Poznań 1990.
Liao Yiwu, Bóg jest czerwony, Wydawnictwo „Czarne”, Wołowiec 2014
Liao Yiwu poeta, prozaik, dziennikarz postanowił poznać obraz chińskiego chrześcijaństwa, wędrując po zapomnianych wioskach w południowo-zachodnich Chinach. Liao nie znał wcześniej żadnych chrześcijan, dopiero w tej wędrówce ich poznawał. I napisał opowieść o tym, jak chrześcijaństwo przetrwało i rozkwitło w komunistycznych Chinach.
Ks. Adam Boniecki tak posumował jego wędrówkę: Liao Yiwu pozostał człowiekiem niewierzącym, lecz z chrześcijanami nawiązał serdeczne kontakty. Napisał książkę o ich wierze, odwadze, optymizmie i niepojętych cierpieniach. Osiemnaście wywiadów to osiemnaście wstrząsających świadectw, mówiących o bohaterstwie wyznawców, a także o ludzkich załamaniach i lękach... Z kart tej książki przemawiają do nas pastorzy, katoliccy księża, zakonnica, wierni świeccy. Opowiadają o lęku i heroicznej odwadze, o wymyślnym okrucieństwie, o prześladowaniach, których opisy mrożą krew w żyłach...
Może zastanawiać fakt, że książkę, która mówi o prześladowaniu Kościoła dołączyłam do kategorii książek o misji. Powód jest jeden - nie byłoby chińskiego chrześcijaństwa, gdyby nie praca misjonarzy. Rozmówcy Liao Yiwu przywołują nazwiska wielu misjonarzy, którzy przynieśli Ewangelię do ich wiosek i miast w ostatnich dwóch stuleciach. W książce znajduje się długa lista ich nazwisk. Okazuje się, że wielu z nich znano jedynie pod chińskimi imionami, dlatego ich prawdziwe nazwiska zostały błędnie zapisane lub nie ma ich w ogóle. Jednak owoc ich służby pozostał.
Autor książki, z przyczyn politycznych, uciekł z Chin w 2011 roku, w roku pierwszej publikacji tej książki.
Życzę fascynującej lektury.
***
Opracowane dla misyjnego Biuletynu "Idźcie".



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.