Bardzo lubię czytać książki i oglądać filmy opowiadające prawdziwe historie. Na swoim koncie mam przeczytanych kilka książek o bohaterskich kobietach, bohaterskich matkach. Ich bohaterstwo życiowe objawia się walką z własną chorobą lub chorobą dziecka. Smutne, że w większości tych trudnych historii ojcowie są przeważnie wielkimi nieobecnymi. Jednak, w niektórych historiach, zdarzają się też bohaterscy mężowie.
Książki, które przedstawiam teraz, są podobnego kalibru, co opisane wcześniej (linki podam poniżej). Te prawdziwe historie chwytają za serce, budzą podziw i zwyczajnie wyciskają z oczu łzy.
„Matki mężne czy szalone”, Marta Dzbeńska-Karpińska, Centrum Myśli Jana Pawła II, Warszawa 2012 r.
Już sam tytuł mówi, że nie będzie to książka o tuzinkowych kobietach. Matki mają wiele szlachetnych cech i zadań. Już szanujemy je za to, że są, jakie są i co robią. Jednak nie każdą matkę można nazwać mężną (choć każda kobieta może być dzielna, jak to sugeruje Salomon w swoich Przypowieściach w 31 r.) i szaloną. Na takie określenie trzeba sobie zasłużyć.
Czym zasłużyły sobie, na określenie ich mężnymi i szalonymi, kobiety przedstawione przez autorkę? W tym wydaniu przedstawione są 22 kobiety (kiedy to piszę wiem już o drugim wydaniu książki poszerzonym o kolejne historie). Jedna grupa kobiet to kobiety, które urodziły dziecko z narażeniem zdrowia lub życia, bo zachorowały w trakcie istniejącej ciąży lub zaszły w nieplanowaną ciążę już będąc ciężko chorymi. Druga grupa kobiet to kobiety, które świadomie podjęły ryzyko zajścia w ciążę i urodzenia dziecka, pomimo istniejącej choroby.
Męstwo tych kobiet objawiało się w podjęciu przez nie ryzyka utraty własnego życia. Szaleństwem autorka określa miłość, która wbrew wszystkiemu gotowa była dać nowe życie. Spełnić się w macierzyństwie. Niektóre bohaterki podjęły takie ryzyko kilkakrotnie.
Dodatkowym atutem tej poruszającej opowieści o odwadze, miłości, nadziei i zwycięstwie życia są zdjęcia bohaterek i ich rodzin. Zdjęcia wykonała autorka książki.
„Żeby umarło przede mną”, Jacek Hołub, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2018 r.
Są to opowieści piątki matek niepełnosprawnych dzieci.
Kiedy dowiedziałam się o istnieniu tej książki, natychmiast postanowiłam ją kupić. Czytam takie książki, ponieważ dramatyczne losy ich bohaterów uczą mnie pokory (po takiej lekturze długo nie ośmielam się narzekać na swój los) i wdzięczności (za wszelkie dobro jakie mnie w życiu spotyka).
Jest to pięć przejmujących, bolesnych historii matek skazanych na swoisty rodzaj dożywocia - opieki nad niepełnosprawnym dzieckiem, wtedy, kiedy podejmuje się decyzję, że nigdy się takiego dziecka nie odda do specjalistycznego zakładu; albo po prostu nie ma ku temu możliwości.
Są to historie o samotności matek, pozostawionych na polu walki przez mężów; o beznadziei, o znieczulicy, o samotności, o braku właściwej opieki medycznej, o braku finansów, o utracie zdrowia i sił fizycznych. I wreszcie o wyznawanym lub skrywanym pragnieniu, aby jej ukochane dziecko zmarło przed nią.
Ta książka to przekaz przeżyć, myśli, uczuć i bólu jakie towarzyszą rodzicom niepełnosprawnych dzieci każdego dnia. Wierzę, że uczyniła mnie bardziej współczującą i wrażliwą na rzeczywiste problemy ludzi żyjących wokół mnie.
Zachęcam też do zapoznania się z innymi podobnymi pozycjami:
Boskie matki - KLIKNIJ
Refleksje matek dzieci z zespołem Downa - Egzamin z miłości - KLIKNIJ
Anna Maruszeczko - Kobieta na zakręcie - KLIKNIJ
Beata Jaskuła-Tuchanowska - Księżycowe dziecko i Rodzina rodzinie -niepełnosprawność jednego z nas - KLIKNIJ
Refleksje matek dzieci z zespołem Downa - Egzamin z miłości - KLIKNIJ
Anna Maruszeczko - Kobieta na zakręcie - KLIKNIJ
Beata Jaskuła-Tuchanowska - Księżycowe dziecko i Rodzina rodzinie -niepełnosprawność jednego z nas - KLIKNIJ


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.