I znowu trafiło mi się kilka wolnych chwil. W domu cisza. Jedyne, co słyszę, to kota chrupiącego swoją suchą karmę. Wczorajszy i dzisiejszy dzień poświęciłam na to, na co często brakuje mi czasu. Nadrobiłam zaległości w czytaniu codziennych lektur (tego zwykle pilnuję, ale Święta i końcówka roku mocno zdezorganizowały mój rytm dnia). Poserfowałam po Internecie i zaktualizowałam FB. Zrobiłam przegląd zdjęć z wnukami plus skanowanie ich rysunków i wypalanie płytek. Skończył się 2019 rok, trzeba więc być na bieżąco. Napisałam kilka zaległych maili. A teraz rozłożyłam przed sobą trzy książki autorstwa Lidii Czyż. W ten sposób stosik książek do opisania się zmniejsza i zwalnia się miejsce na książki, które mam nadzieję przeczytać.
Lidia Czyż jest bardzo płodną pisarką. Zawsze podziwiałam lekkość jej pióra, czytając jej liczne artykuły na szeroki wachlarz tematów. Znałam je głównie z czasopisma „Nasze Inspiracje”. Również podobały mi się jej opowiadania ze zbioru „Gdzie jest Betlejem?”. Umiejętność obserwacji i obiektywnej oceny rzeczywistości oraz poczucie humoru to kolejne zalety autorki.
Jako pisarka powieści, Lidia zadebiutowała w roku 2013 powieścią „Mocniejsza niż śmierć”. Od tamtego czasu (do roku 2019) napisała jeszcze pięć powieści. Cechą charakterystyczną twórczości Lidii Czyż jest to, że jej powieści nie są wymyśloną fabułą. Lidia ma wyjątkowy dar do szukania ludzi, których, bardzo często dramatyczną, powieść pisze samo życie. Autorka jedynie porządkuje zasłyszane historie, ubiera je we właściwe słowa i pozwala im ujrzeć światło dzienne. Książki Lidii Czyż cieszą się ogromną popularnością i już doczekały się tłumaczeń na wiele języków. Sama Lidia jest bardzo aktywna i chętnie przyjmuje zaproszenia na autorskie wieczory, organizowane w całej Polsce. Dwoje bohaterów jej książek postanowiło zdradzić nam swoją tożsamość, co daje pisarce możliwość proponowania czytelnikom spotkań z bohaterami książki „Pozostała tylko nadzieja” i „Tato”.
Dziś zaprezentuję trzy powieści. Pozostałe trzy zostały już opisane wcześniej. (Patrz linki poniżej.)
„Pozostała tylko nadzieja”, Lidia Czyż, Wydawnictwo Warto, Dzięgielów 2016 r.
Kiedy czytałam tę historię, zadawałam sobie co chwilę pytanie: Czy to jest możliwe, aby tyle krzywd i nieszczęść mogło spaść na jedną kruchą istotę? - wpierw dziecko, potem na młodą dziewczynę. Kiedy po jakimś czasie dane było mi spotkać tę piękną, młodą, pełną wdzięku, radości, humoru i dystansu do siebie kobietę, to zrozumiałam jedno - tylko Bóg może dokonać takiego uzdrowienia i takiej przemiany.
Kłamstwo, przemoc, uzależnienie, upokorzenie, oszustwo, wykorzystanie to była codzienność bohaterki tej prawdziwej historii. Tytuł książki oddaje to, co jako jedyne trzymało jej bohaterkę przy życiu. Nadzieja, nie na lepsze życie, bo ogrom zawodów ze strony bliskich ludzi i życiowych rozczarowań nie dawał ku temu podstaw, ale nadzieja na spotkanie z ukochanym ojcem. Siłę napędową do życia bohaterka książki czerpała z przekonania, że wbrew temu, co mówią jej inni, jej ojciec żyje i na pewno kiedyś się spotkają. Jedyne, czego się nie spodziewała, to tego, że w jej życiu pojawi się również Ten, który jest prawdziwym Ojcem, dawcą miłości, przebaczenia i sensu życia, a wtedy, na wszystko, co nas spotyka zaczyna się patrzeć z zupełnie innej perspektywy.
I to jest wspaniałe, że prawdziwa Nadia, czyli Ida Hrdličková, osobiście otwarcie i odważnie dzieli się swoją historią i świadectwem. (KLIKNIJ)
„Tato”, Lidia Czyż, Wydawnictwo Warto, Dzięgielów 2017 r.
Kiedy przeczytałam tę powieść napisałam do jej bohatera: Henryku, przeczytałam książkę „Tato”. Jestem bardzo poruszona tym, w jak piękny sposób Lidia opisała Twoje zagmatwane losy. Dziękuję Ci, że zechciałeś opowiedzieć nam swoją historię. Książkę zawiozę mamie - znała Twoją opowieść ze stron czasopisma „Słowo i Życie”. A Lidia Czyż przyjedzie do nas do Arki w listopadzie (2017 r.). Organizuję z nią spotkanie dla kobiet. Pozdrawiam Ciebie i Twoją żonkę bardzo serdecznie. Jej losy również mnie poruszyły. Niech Bóg Wam błogosławi, dając wiele radości, sił i umocni na zdrowiu. (Wspomnę, że moja mama, która zmarła w kwietniu 2019 r. w wieku 92 lat, przeczytała prawie wszystkie książki Lidii Czyż.)
Książka „Tato” opisuje niezwykłe i skomplikowane losy dziecka, nastolatka, młodego mężczyzny, na którego życie cieniem kładą się wydarzenia wojenne, trudne i ciemne czasy komuny oraz bliżej niezrozumiałe poczucie niepewności, co do własnej tożsamości. Dopiero w wieku pięćdziesięciu lat ten dojrzały mężczyzna pozna skrywaną tajemnicę swoich losów i odkryje, że wiele faktów z jego życia było mistyfikacją. I chociaż to odkrycie było dla niego i jego bliskich wielkim szokiem, to podchodzi do tych nowych faktów bardzo dojrzale. Stwierdza „Nic, co wydarzyło się w moim życiu, nie było przypadkiem, ale Bożym zamysłem”. To niesamowite podejście. Taka postawa pozwoliła mu pogodzić się z przeszłością, przebaczyć tym, którzy mieli na tę przeszłość decydujący wpływ oraz z nadzieją spojrzeć na teraźniejszość i przyszłość. Przeszłość, teraźniejszość i przyszłość od tej chwili zyskują jeden wspólny mianownik - odzyskaną tożsamość wraz z odnalezioną rodziną.
„Słodkie cytryny”, Lidia Czyż, Wydawnictwo Warto, Dzięgielów 2018 r.
Zdarzyło mi się spotkać kilka osób, które czując, że swoją inteligencją przewyższają inne osoby, z dumą wygłaszały, że mają Aspergera. Cóż, one chyba nawet koło Aspergera nie stały :-). Abym mogła to stwierdzić, wystarczyło mi przeczytać szereg informacji na temat tego zespołu/syndromu; obejrzeć kilka programów dokumentalnych lub film traktujący o autyzmie (zespół Aspergera jest formą autyzmu), aby wiedzieć, że tu nie chodzi o bycie inteligentnym ponad przeciętną czy o przebłysk naszego geniuszu. Tak, osoby z zespołem Aspergera są nad wyraz inteligentne, mogą być geniuszami, jednocześnie zmagając się z całkowitym niedostosowaniem społecznym. Tyle w ogromnym skrócie.
A jak to naprawdę jest, o tym opowiada kolejna książka Lidii Czyż. Bohaterką jest matka, która samotnie idzie przez życie, wychowując dziecko z zespołem Aspergera. Bohaterka nie jest sama, wokół otaczają ją bliscy, znajomi, nauczyciele, urzędnicy, tłumy nieznajomych ludzi, których cechuje jedna postawa - nie rozumieją i nie chcą zrozumieć dlaczego jej syn, jest taki jaki jest. Łatwiej jest się dziwić, zdystansować, odrzucić, niesłusznie oskarżyć, upokorzyć niż wyjść z propozycją pomocy. Nasza bohaterka i jej syn doświadczają serii życiowych niepowodzeń, zawodów, bolesnych doświadczeń i nieżyczliwości. Okazało się, że ‘inność’ jest piętnowana i nierozumiana pod każdą szerokością geograficzną.
Czytałam tę książkę ze ściśniętym gardłem, z emocjami jak na rollercoasterze. Traciłam nadzieję w ludzi i odzyskiwałam ją. Ale przede wszystkim wierzyłam, że w życiu naszej bohaterki i jej syna oraz w małych i wielkich cudach, które się zdarzyły i będą zdarzać, jest Bóg. Bóg, który każde trudne doświadczenie potrafi przemienić dobro. Tak jak my z kwaśnych cytryn potrafimy zrobić pyszną słodką lemoniadę.
Polecam też inne książki Lidii Czyż.
Mocniejsza niż śmierć, Narodziny Perły: KLIKNIJ
Nic do oclenia: KLIKNIJ




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.