
Ta refleksja została przygotowana na jeden z ewangelizacyjnych Wieczorów Adwentowych dla kobiet.
W ostatnim czasie otrzymujemy coraz więcej przeróżnych świątecznych - adwentowych zaproszeń. Na spotkania przy świecach, na wieczerze wigilijne, na koncerty kolędowe. Docierają one do nas różnymi sposobami i pod przeróżnymi postaciami. Niektóre są bardzo osobiste, imienne; inne skierowane do przypadkowego odbiorcy. Niektóre nas pociągają, zachęcają do skorzystania z nich, inne od razu wyrzucamy do kosza. Ale zawsze, kiedy otrzymamy je do ręki, musimy podjąć względem nich konkretną decyzję, czy nawet zobowiązanie.
W tym natłoku przeróżnych zaproszeń, konkurujących ze sobą o nasze względy i uwagę, możemy nie zauważyć tego jednego - najważniejszego. Zaproszenia skierowanego do nas przez samego Boga. Czytając biblijny opis pierwszych świąt Bożego Narodzenia - pod tym właśnie kątem - zauważyć możemy, że Bóg skierował pięć różnych zaproszeń do konkretnych osób i grup ludzi. Dzisiaj czyni podobnie. On wciąż zaprasza.
Zaproszenie skierowane do Marii Pierwsze Boże zaproszenie skierowane do Marii opisane jest w Ew. Łukasza 1:26-38: A w szóstym miesiącu Bóg posłał anioła Gabriela do miasta galilejskiego, zwanego Nazaret, do panny poślubionej mężowi, któremu było na imię Józef, z domu Dawidowego, a pannie było na imię Maria. I wszedłszy do niej, rzekł: Bądź pozdrowiona, łaską obdarzona, Pan z tobą, błogosławionaś ty między niewiastami. Ale ona zatrwożyła się tym słowem i rozważała, co by mogło znaczyć to pozdrowienie. I rzekł jej anioł: Nie bój się, Mario, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. I oto poczniesz w łonie, i urodzisz syna, i nadasz mu imię Jezus. Ten będzie wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego. I da mu Pan Bóg tron jego ojca Dawida. I będzie królował nad domem Jakuba na wieki, a jego królestwu nie będzie końca. A Maria rzekła do anioła: Jak się to stanie, skoro nie znam męża? I odpowiadając anioł, rzekł jej: Duch Święty zstąpi na ciebie i moc Najwyższego zacieni cię. Dlatego też to, co się narodzi, będzie święte i będzie nazwane Synem Bożym. I rzekła Maria: Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego. I anioł odszedł od niej.
Maria została poproszona o to, aby przez okres 9 miesięcy nosić w sobie Bożą obecność. Anioł dostarczył jej to szczególne zaproszenie do współpracy wraz z uwagą, aby nie bała się tego wyzwania.
My również otrzymujemy takie zaproszenie. Podobnie, jak do Marii, jest ono skierowane do każdej z nas osobiście. Nie bójmy się go przyjąć, dlatego, że zostało nam dostarczone dzięki łasce, jaką mamy od Boga. Jest jednak pewna różnica - Boża obecność w nas nie jest ograniczona do okresu 9 miesięcy. Ona ma być w nas stałe. Jeśli nosimy w sobie Bożą obecność w Osobie zamieszkującego w nas Ducha Świętego, to podobnie, jak to ma miejsce w czasie ciąży, kiedy zmienia się fizyczne ciało kobiety, tak samo w nas dokonywać się będą zauważalne zmiany duchowe. Zauważalny powinien być w nas owoc Ducha (Gal. 5:22-23): miłość, radość, pokój, cierpliwość, dobroć, wierność, uprzejmość, wstrzemięźliwość.
Maria przyjęła Boże zaproszenie słowami: ... niech mi się stanie według słowa twego. Nie wiemy, co by się stało, gdyby postąpiła inaczej, ale wiemy, co się stanie, jeśli my odrzucimy to zaproszenie. Konsekwencją będzie wieczne oddzielenie od Boga. To pierwsze zaproszenie stanowi fundament dla pozostałych zaproszeń. Jaka jest więc twoja decyzja? Przyjmujesz Boże zaproszenie, czy je odrzucasz?
Zaproszenie skierowane do Józefa W swoim świątecznym zaproszeniu Józef otrzymał od Boga propozycję zrezygnowania ze swoich racji i podjęcia ryzyka. Ew. Mateusza 1:18-24: A z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak: Gdy matka jego, Maria, została poślubiona Józefowi, okazało się, że, zanim się zeszli, była brzemienna z Ducha Świętego. A Józef, mąż jej, będąc prawym i nie chcąc jej zniesławić, miał zamiar potajemnie ją opuścić. I gdy nad tym rozmyślał, oto ukazał mu się we śnie anioł Pański i rzekł: Józefie, synu Dawidowy, nie lękaj się przyjąć Marii, żony swej, albowiem to, co się w niej poczęło, jest z Ducha Świętego. A urodzi syna i nadasz mu imię Jezus; albowiem On zbawi lud swój od grzechów jego. A to wszystko się stało, aby się spełniło słowo Pańskie, wypowiedziane przez proroka: Oto panna pocznie i porodzi syna, i nadadzą mu imię Immanuel, co się wykłada: Bóg z nami. A gdy Józef obudził się ze snu, uczynił tak, jak mu rozkazał anioł Pański i przyjął żonę swoją.
W świetle przepisów Prawa Mojżeszowego Józef mógł zerwać zaręczyny. Nie on był sprawcą ciąży. Dziewczyna okazała się niewierna. Po wizycie anioła mógł nadal obstawać przy swoich racjach, albo przyjąć Bożą propozycję. Co też zrobił.
Przyjęcie Bożego zaproszenia bardzo często niesie koszt zaparcia się samej siebie, albo ryzyko bycia niezrozumiałą przez innych, narażenia na szwank znaczących dla nas relacji. Ale niesie też możliwość uczestniczenia w odkupieńczym planie Bożym. Józef podjął to wyzwanie. I tak jak było w jego przypadku, my również otrzymujemy od Boga podobną propozycję zrezygnowania ze swoich racji, samozaparcia się i podjęcia ryzyka. Jezus ujął to następującymi słowami: A przywoławszy lud wraz z uczniami swoimi, rzekł im: Jeśli kto chce pójść za mną, niech się zaprze samego siebie i weźmie krzyż swój i naśladuje mnie (Ew. Marka 8:34).
Przyjęcie tego Bożonarodzeniowego zaproszenia kosztuje. Wielu ludzi nie zrozumie naszego wyboru. Ryzykujemy, że często będziemy ranione. Strach może powodować w nas chęć odwrotu. Czy czujesz się wystarczająco bezpiecznie w twojej relacji z Bogiem? Czy jesteś gotowa przyjąć Boże zaproszenie i wziąć udział w odkupieńczym planie Bożym, dotyczącym ciebie i żyjących wokół ciebie ludzi, tak jak uczynił to Józef? Czy jesteś gotowa płacić cenę swojego wyboru?
Zaproszenie skierowane do pasterzy „Znajdźcie Jezusa!” Tak brzmi trzecie Bożonarodzeniowe zaproszenie. Zostało dostarczone pasterzom przez Bożych aniołów. A do zaproszenia dołączony został kierunek poszukiwań: I anioł Pański stanął przy nich, a chwała Pańska zewsząd ich oświeciła; i ogarnęła ich bojaźń wielka. I rzekł do nich anioł: Nie bójcie się, bo oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem wszystkiego ludu, gdyż dziś narodził się wam Zbawiciel, którym jest Chrystus Pan, w mieście Dawidowym. A to będzie dla was znakiem: Znajdziecie niemowlątko owinięte w pieluszki i położone w żłobie (Ew. Łukasza 2:9-12).
A gdzie my możemy znaleźć Jezusa? Na pewno nie ma Go już w Betlejem, w żłobie. Więc, gdzie jest? Teraz możemy Go odnaleźć w każdym wierzącym człowieku: Chrystus przez wiarę zamieszkał w sercach waszych (Ef. 3:17); w każdej społeczności wierzących: Albowiem gdzie są dwaj lub trzej zgromadzeni w imię moje, tam jestem pośród nich (Ew. Mat. 18:20); w każdym głodnym, spragnionym, obcym, uwięzionym człowieku: Zaprawdę powiadam wam, czegokolwiek nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, i mnie nie uczyniliście (Ew. Mat. 25:31-46); znajdujemy Go też siedzącego w niebie po prawej ręce swojego Ojca (Ef. 1:20).
I to jest ta dobra nowina! Obecność Jezusa była i jest powodem do radości dla każdego. Jego obecność w nas i z nami zachęca nas do szczególnej radości. Ale tej radości towarzyszy również element strachu, bojaźni, szacunku. I to jest naturalne i słuszne, kiedy konfrontujemy naszą grzeszność z Bożą mocą i świętością. Nie bójcie się - powtarzali aniołowie. Pasterze pokonali swój strach, podążyli według podanych im wskazówek i znaleźli Jezusa. A gdy Go znaleźli, chwaląc Boga, ponieśli tę dobrą nowinę innym: Gdy aniołowie odeszli od nich do nieba, pasterze rzekli jedni do drugich: Pójdźmy zaraz aż do Betlejemu i oglądajmy to, co się stało i co nam objawił Pan. I śpiesząc się, przyszli, i znaleźli Marię i Józefa oraz niemowlątko leżące w żłobie. A ujrzawszy, rozgłosili to, co im powiedziano o tym dziecięciu (Ew. Łukasza 15-17).
Czy szukasz Jezusa? A kiedy Go znajdziesz, czy postąpisz podobnie - powiesz o Nim innym?
Zaproszenie skierowane do Symeona Zaproszenie skierowane do Symeona przyszło bezpośrednio od Ducha Świętego. A był wtedy w Jerozolimie człowiek, imieniem Symeon; człowiek ten był sprawiedliwy i bogobojny i oczekiwał pociechy Izraela, a Duch Święty był nad nim. Temu Duch Święty objawił, iż nie ujrzy śmierci, zanim by nie oglądał Chrystusa Pana. Przyszedł więc z natchnienia Ducha do świątyni, a gdy rodzice wnosili dziecię Jezus, by wypełnić przepisy zakonu co do niego, on wziął je na ręce swoje i wielbił Boga, mówiąc: Teraz puszczasz sługę swego, Panie, według słowa swego w pokoju, gdyż oczy moje widziały zbawienie twoje, które przygotowałeś przed obliczem wszystkich ludów: Światłość, która oświeci pogan, i chwałę ludu twego izraelskiego (Ew. Łukasza 2:25-35).
Symeon został poproszony o to, aby czekał na Boga i spełnienie się Jego obietnicy o przyjściu Mesjasza na świat.
Czekanie jest trudne. Rzadko kiedy Boże zaproszenie przychodzi z konkretną datą lub podanym czasem. Zdarza się, że mamy szansę zobaczyć tylko część wypełniającego się Bożego planu. Przyjmujemy jednak to Boże zaproszenie z zaufaniem i... czekamy. Podobnie jak Symeon, mamy być wrażliwe na Boży głos, a to pozwoli nam znaleźć się we właściwym miejscu i we właściwym czasie, aby zobaczyć wypełnianie się Bożych obietnic i żyć w nadziei na spełnienie się dalszych.
Czy jesteś gotowa przyjąć zaproszenie i czekać na to, aby we właściwym momencie móc wziąć udział w wielkim wydarzeniu - w spotkaniu z Jezusem Chrystusem, gdy powróci po Swój lud?
Zaproszenie skierowane do Mędrców Mędrcom nie ukazali się żadni aniołowie. Oni po prostu ujrzeli niezwykłą gwiazdę, której ukazanie się na niebie uznali za Boże zaproszenie do podjęcia dalekiej i trudnej podróży. Gdy zaś Jezus narodził się w Betlejemie Judzkim za króla Heroda, oto mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy i pytali: Gdzie jest ten nowo narodzony król żydowski? Widzieliśmy bowiem gwiazdę jego na Wschodzie i przyszliśmy oddać mu pokłon. Gdy to usłyszał król Herod, zatrwożył się, a z nim cała Jerozolima. I zgromadziwszy wszystkich arcykapłanów i nauczycieli ludu, wypytywał ich, gdzie się ma Chrystus narodzić? A oni mu rzekli: W Betlejemie Judzkim; bo tak napisał prorok: I ty, Betlejemie, ziemio judzka, wcale nie jesteś najmniejsze między książęcymi miastami judzkimi, z ciebie bowiem wyjdzie wódz, który paść będzie lud mój izraelski. Wówczas Herod przywołał potajemnie mędrców, dokładnie dowiedział się od nich o czasie pojawienia się gwiazdy. I posłał ich do Betlejem i rzekł: Idźcie, dokładnie się dowiedzcie o dziecięciu, a gdy je znajdziecie, donieście mi, abym i ja poszedł oddać mu pokłon. Oni zaś, wysłuchawszy króla, odeszli. A oto gwiazda, którą ujrzeli na Wschodzie, wskazywała im drogę, a doszedłszy do miejsca, gdzie było dziecię, zatrzymała się. A ujrzawszy gwiazdę, niezmiernie się uradowali. I wszedłszy do domu, ujrzeli dziecię z Marią, matką jego, i upadłszy, oddali mu pokłon, potem otworzywszy swoje skarby, złożyli mu w darze złoto, kadzidło i mirrę. A ostrzeżeni we śnie, by nie wracali do Heroda, inną drogą powrócili do ziemi swojej (Ew. Mateusza 2:1-12).
Nasza podróż jest zdecydowanie dłuższa niż podróż Mędrców. Ona trwa całe nasze życie, a przynajmniej do końca naszego życia - od momentu, kiedy podejmiemy tę wędrówkę. Naszym przewodnikiem nie jest gwiazda, ale Słowo Boże i żywy przykład Osoby Jezusa Chrystusa.
Czy rozpoczęłaś już swoją podróż z Jezusem?
Oto Bożonarodzeniowe zaproszenia: noszenie w sobie Bożej obecności, zrezygnowanie z własnych racji i podjęcie ryzyka, znalezienie Jezusa, czekanie na Boga i wyruszenie w drogę. Skierowane są one do wszystkich i każdy człowiek musi się do nich ustosunkować. Przyjąć bądź odrzucić.
Słowo Boże wielokrotnie porównuje Królestwo Boże do wystawnej kolacji, weselnej uczty, bankietu. Czy przyjmiesz Boże zaproszenie i wybierzesz się na ucztę?