Zaczyna się wrzesień. Prawie w każdej dziedzinie naszego życia powracamy do codziennej ru-tyny. (Wtrącę, że użyte w tym artykule słowo rutyna tym ra-zem, nie ma zabarwienia nega-tywnego.) Rutyny, związanej z ustalonymi obowiązkami, zaan-gażowaniem, nakładem czasu i energii - w naszych rodzinach, domach, miejscach nauki czy pracy. Kościół jest również miejscem poddanym rutynie. Widzę to po sobie. Od dłuż-szego czasu nie robię nic innego poza planowaniem działalności powierzonych mi służb, ustalaniem kalendarzy spotkań i określaniem zadań, jakie przede mną stoją. Wierzę, że wielu ludzi, czynnie zaangażowanych w życie swojego Kościoła, również tak robi. Czyniąc to z pełnym oddaniem i poświęceniem.
I dlatego wrzesień jest dla mnie miesiącem, kiedy wszystko w Kościele powraca do normy. Jedni powracają do swoich zadań, dwojąc się i trojąc, aby Królestwo Boże się rozwijało. Drudzy zasiadają wygodnie w ławkach i przez kolejne 10 miesięcy, z większym lub mniejszym zadowoleniem, konsumują to, co zostanie im podane na tacy. Jakby myśleli, że służenie Bogu jest kwestią wyboru, a nie propozycją nie do odrzucenia.
A mi się wydaje, że „zbawienie + służba” dane nam zostały w jednym pakiecie. Że podstawą naszego wzrostu duchowego oraz sukcesu w życiu duchowym jest pełne oddanie sprawie Pańskiej. Oddanie Jezusowi jest fundamentem, na którym budowane jest nasze życie, dodajmy jeszcze - nasze integralne życie. W rzeczywistości, efektywne życie chrześcijańskie jest swoistą kombinacją oddania i integralności.
Jedną z lepszych definicji oddania podał dr. Paul J. Meyer. Mówi on, że oddanie jakiejś sprawie jest nałożeniem się na siebie naszych nieprzerwanych wysiłków, skupionej uwagi i skoncentrowanej energii. Oznaką rozwoju naszego oddania czemuś i zgody na osobistą odpowiedzialność za oczekiwane rezultaty jest odmowa bycia odwiedzionym od czegoś, bycia sprowadzonym na manowce albo zboczenia z kursu.
- stałością, konsekwencją - nigdy się nie poddaję;
- skupioną uwagą - nasza uwaga nakierowana na jasno określony cel, nie jest podzielona na drobne (rozproszona);
- skoncentrowaną na jednym celu energią - z całego serca wyrzekamy się siebie i podporządkowujemy nasze życie Bogu.
Oddanie można też zdefiniować słowem ‘stałość’. Dr. John E. Haggai powiedział: Oddanie oznacza, że cała osoba wykonuje pracę dla osiągnięcia konkretnego celu. Każdy element naszej osobowości - intelekt, emocje i wola w sposób stały i nieprzerwany zmierzają do wyznaczonego celu.
Główną siłą motywującą życie każdego chrześcijanina powinno być polecenie Jezusa, aby iść i czynić uczniami narody. Przy takim nastawieniu nasze oddanie Chrystusowi będzie polegało na byciu świadkiem Chrystusa - gdziekolwiek się znajdujemy. Ewangelizacja stanie się w tym momencie osią naszego życia i stanie się stylem naszego życia. Nie musimy jechać na misję zagraniczną. Wokół nas wciąż jest wiele do zrobienia.
Dlatego, tak naprawdę, prawdziwe oddanie się Jezusowi, jest podporządkowaniem wszelkich naszych życiowych planów Bożemu Królestwu. Co zresztą, sam Jezus, w prostych słowach nam nakazuje: ... Szukajcie najpierw Królestwa Bożego ...
Żyjemy w bardzo trudnych czasach. Relacje i zaufanie łatwo można utracić. Narody toczą wojny. Nasze rodziny, kościoły i społeczeństwo są narażone na niszczące wpływy (materializm, brak czasu, zmęczenie…). W naszych rodzinach nie ma pokoju, a słowo „dysfunkcja” jest nagminnie używanym słowem dla określenia tego, co dzieje się w wielu domach. To wszystko pokazuje nam, że nie mamy lepszego wyjścia, niż życie w bliskiej relacji z Bogiem i oddanie Mu we władanie każdej sfery naszego życia.
A wtedy, to nasze oddanie Bogu będzie miało wpływ na nasze rodziny, małżeństwa, naszą służbę, na nasz Kościół, na nasze społeczeństwo. Oddanie się nie jest czymś pasywnym. Jest czynne w swoim wypełnianiu obietnicy, jaką składamy Bogu, oddając Mu swoje życie. Pasywne zaangażowanie w relację z Bogiem, tak naprawdę, nic nie znaczy. Kiedy nasza relacja z Bogiem jest pasywna - ponieważ nie czytamy Biblii, nie modlimy się, mamy nieregularną społeczność z wierzącymi, nie szukamy sposobów do pogłębiania naszego duchowego rozwoju - wtedy nie mamy w naszym życiu świadectwa, nie angażujemy się w służbę, nie odnosimy w naszym życiu zwycięstwa.
Oddanie jest dawaniem siebie Bogu w każdych okolicznościach, a rezultatem tego jest sukces, poczucie spełnienia i satysfakcji z życia - już tu na ziemi.
Nasze chrześcijańskie świadectwo wtedy będzie miało wpływ na otoczenie, kiedy nasze oddanie będzie całkowitym oddaniem siebie - będzie to oddanie Bogu naszego serca, umysłu i ciała. Takie oddanie jest dowodem naszej miłości do Boga. Sam Jezus powiedział, że fundamentem naszego chrześcijańskiego życia jest miłość do Boga, która płynie z naszego serca, duszy i umysłu (jest to najważniejsze i największe przykazanie). Aby dobrze służyć Bogu i ludziom, takie całościowe oddanie jest wymagane. Narażamy się na mierność, jeżeli w jakiejkolwiek sferze naszego życia występuje brak takiego całościowego oddania.
Słowo Boże wielokrotnie zwraca na to uwagę. Czytamy o letniości naszej miłości - to sprawa zaangażowania emocjonalnego, zaangażowania naszej duszy. Czytamy o mdłym ciele - to sprawa zaangażowania naszego fizycznego ciała. Widzę, co dzieje się w Kościele. Wiem na kogo można liczyć, kiedy jest jakaś potrzeba - niezależnie czy jest to po linii służby tej osoby czy jej obdarowania. Wiem też od kogo usłyszę, że czegoś nie lubi - co automatycznie oznacza, że tego nie zrobi, nie zaangażuje się. Nie zrobienie czegoś dobrego wbrew sobie - oznacza brak oddania umysłowego i fizycznego Bogu. Niektórzy wydają się mieć uszy głuche na wszelkie apele, lub uważają, albo udają, że sprawa ich nie dotyczy.
A gdzie jest nasza chrześcijańska odpowiedzialność? Oddanie Bogu, to również oddanie braciom i siostrom. Słowo Boże wielokrotnie używa zwrotu: sobie nawzajem, jedni drugim...
Oddanie nie jest proste i łatwe - ono wymaga poświęceń (czasu, energii, pieniędzy, zrezygnowania z odpoczynku, poświecenia się sprawie lub drugiemu człowiekowi). Oddanie przeważnie wymaga wysiłku, czasem ryzyka, i bardzo często zaparcia się samego siebie.
Niedawno przeczytałam takie zdanie: Kościół jest jak stadion - na środku 22 ludzi śmiertelnie potrzebujących odpoczynku (przyznam, że taki stan nie był mi obcy), a dookoła 22 tysiące ludzi śmiertelnie potrzebujących ruchu. Co to oznacza? A mianowicie to, że w Kościele jest wielu tzw. niedzielnych chrześcijan, nominalnych chrześcijan (czyli tylko z nazwy), chrześcijan, którzy są słuchaczami Słowa, ale jego wykonawcami nie są. Po prostu chrześcijan, którzy nigdy w pełni nie oddali swojego życia Bogu.
Niektórzy mogą powiedzieć, że Królestwo Boże, to nie jest przecież tylko Kościół. To prawda, ale jeśli nie widzę w kimś gorącego oddania sprawie Bożej na gruncie kościelnym, to nie uwierzę, że taka osoba jest w ogóle czynnie zaangażowana w sprawy Królestwa.
Dla mnie to, co dzieje się w naszym życiu z Bogiem, zawsze ma przełożenie na Kościół. Przekonuje mnie do tego Słowo Boże. Zwróćcie uwagę na listy - one wszystkie odnoszą się do naszego życia w kontekście Kościoła. Są skierowane do społeczności wierzących, a nie do prywatnych osób. A nawet jeśli są wyjątki: list do Filemona, dwa listy do Tymoteusza, list do Tytusa czy dwa listy Jana - to głównym tematem poruszanym w tych listach są relacje w Kościele.
Tak więc, oddanie żąda ofiarowania Bogu całej naszej osoby. Można by to podsumować pewną piękną pieśnią ze Śpiewnika Pielgrzyma - nr 220: Wszystko Tobie dziś oddaję, wszystko Twoim musi być; chcę Cię, Jezu, kochać zawsze, w obecności Twojej żyć. Wszystko daję dziś, Jezusowi, memu Zbawcy, wszystko daję dziś… Szkoda tylko, że czasem tak łatwo nam się o tym śpiewa, kiedy nasze życie pokazuje zupełnie coś innego.
Jeżeli nasze oddanie Chrystusowi nie będzie pełne, to nigdy nie osiągniemy poziomu, kiedy w pełni zostanie wykorzystany nasz potencjał, a nasze życie chrześcijańskie i służba będą mierne i staną w miejscu. A kto stoi w miejscu, ten tak naprawdę się cofa. Ktoś powiedział: Jeśli kiedykolwiek żyłeś bliżej Boga niż ma to miejsce teraz, to oznacza, że cofasz się w wierze.
Wierzę, że głównym powodem tego, że chrześcijanie nie oddają się Bogu całkowicie, jest brak bojaźni Bożej, brak lęku przed czekającym nas sądem. Jest nim też brak świadomości tego, jak wiele tracą. Rick Warren powiedział: Jeśli oddajesz Bogu całe swoje życie, On błogosławi je w całości. A jeśli oddajesz Mu tylko część, błogosławi jedynie część. Ja bym jeszcze dodała, że czasem (podkreślam - czasem) nie błogosławi wcale.
Warto zadać sobie czasem pytanie i rozsądzić odpowiedź z bojaźnią: Jakie jest moje oddanie Chrystusowi?