wtorek, 18 października 2011

Kącik dobrej książki

Książki o radości

Okazuje się, że o radości można pisać bardzo różnie. Bardzo lekko, radośnie i zachęcająco lub  bardzo poważnie, serio i wymagająco. Najlepszym przykładem na to są dwie zaprezentowane poniżej książki. Czy różnica może wynikać z tego, że jedna została napisana w roku 1870, a druga 120 lat później? A może dlatego, że autorem jednej jest kobieta, kwakierka żyjąca w epoce wiktoriańskiej, a drugiej mężczyzna z epoki Harley’a Davidson’a? Tak tylko sobie rozmyślam. Na pewno obie książki warto przeczytać.

„Radość chrześcijanina ”, Hannah Whitall Smith, Wydawnictwo „Pojednanie”, Lublin, 2004r.
O książce tej czytamy takie słowa: Od czasu pierwszej publikacji (1870) „Radość chrześcijanina” pozostaje klasycznym utworem literatury chrześcijańskiej. Znalazła należne miejsce wśród takich dzieł jak „Wyznania” św. Augustyna, „O naśladowaniu Chrystusa” Tomasza Kempis, „Wędrówka pielgrzyma” Jana Bunyana, czy „Tobie Najwyższy” Oswalda Chambersa. Chyba już sama ta nota (wydawcy) czyni tę książkę i jej autorkę wyjątkowymi.

Jak wspomniałam, temat radości chrześcijanina jest tu przedstawiony bardzo poważnie.
Radość może mieć ten, kto kompletnie odda się Bogu i całkowicie Mu zaufa. Ten, kto żyje we właściwej relacji z Bogiem i zgodnie z Biblią. Autorka tworzy swoistą listę trudności, które skutecznie pozbawiają chrześcijanina radości. Daje wskazania, jak tych trudności unikać czy je pokonywać. Czyli, po prostu, jak żyć. Dopiero po przezwyciężeniu tych trudności (z Bożą pomocą i zgodnie z Biblią) chrześcijanin może liczyć na właściwe rezultaty, które staną się źródłem jego prawdziwej radości. Oto niektóre z nich: wolność, wzrost duchowy, służba, radość posłuszeństwa, bliskość z Bogiem, życie na wyżynach…
W zasadzie, treść książki czyni bardziej zrozumiałą jej tytuł angielski „The Christian’s Secret of a Happy Life” (Chrześcijański sekret szczęśliwego życia).  Myślę, że warto poświęcić wieczór czy dwa, aby poznać tę tajemnicę.

I jeszcze kilka słów o autorce z innego źródła: Hannah Whitall Smith, której książka „Radość chrześcijanina” nakłoniła miliony ludzi w erze wiktoriańskiej do lepszego życia, sama nie znalazła za dużo szczęścia. Jej mąż, znany kaznodzieja, wymyślił nową formułę ekstazy, która zadowalała jego duchowe tęsknoty i seksualne zachcianki. Po całej serii zdrad małżeńskich w końcu odwrócił się od wiary. Coraz bardziej pozbawiona złudzeń i rozgoryczona Hannah pozostała jednak przy nim. Żadne z ich dzieci nie zachowało swojej wiary. Jedna z córek poślubiła filozofa Bertranda Russella i tak jak jej mąż stała się ateistką. (Philips Yancey, „Sposób na niewidzialnego Boga”)
Może, spojrzenie na treść tej książki przez pryzmat bolesnych doświadczeń autorki, pozwoli bardziej docenić jej głębię.

„Może już czas na… Powrót do radości ”, Charles R. Swindoll, Oficyna Wydawnicza „Vocatio”, Warszawa, 1997r.
I znowu warto poznać tytuł oryginału „… to…Laugh Again” - „Może już czas na to… aby znowu się śmiać”. Słowa: śmiech, radość, szczęście naprzemiennie pojawiają się na kartach tej książki. Autor, za podstawę do rozwinięcia tematu, przyjął List Ap. Pawła do Filipian. Nic dziwnego, to przecież w nim czytamy te znane słowa „Radujcie się zawsze w Panu; jeszcze raz powtarzam: radujcie się” (4:4).
Książka jest lekka w czytaniu, ale to wcale nie znaczy, że płytka. Porusza przecież bardzo istotne dla chrześcijańskiego życia sprawy. A przede wszystkim, ona również mówi o sekrecie szczęśliwego życia. Bawi i inspiruje zarazem. (Świetna przeciwwaga do opisanej powyżej lektury.) A tak inspiruje, że mojego męża zainspirowała do powiedzenia kazania na temat radości życia. Aby to kazanie wysłuchać - wystarczy: KLIKNĄĆ.


piątek, 14 października 2011

Poranny kryzys

Tyjesz, chociaż dbasz o linię. Często marzniesz, chociaż nie ma ku temu powodów. Dopada cię smutek i przygnębienie, a w nocy cierpisz na bezsenność. Najchętniej spędzałabyś cały dzień w łóżku (z powodu niemocy, poczucia ogólnego rozbicia, bólu). Czujesz, że dzieje się coś z tobą niedobrego, ale objawy mogą być tak dziwne i różnorodne, że przypisujesz je różnym chorobom. To może być Hashimoto - choroba wciąż jeszcze mało znana, ale niestety coraz popularniejsza. (żródło: Internet)

W lipcu 2010r. określiłam swoje samopoczucie takimi słowa: Czuję się okropnie, bolą mnie wszystkie kości, stawy, kręgosłup, mięśnie; ciąży nadwaga; jestem senna i ciągle zmęczona; brakuje mi sił; miewam zmienne nastroje; po każdym dniu czuję się jakbym przeorała pole.

Kilka miesięcy później zdiagnozowano u mnie niedoczynność tarczycy, spowodowaną chorobą Hashimoto. Miano hormonu TSH (tyreotropowego), w chwili diagnozy, wynosiło 20 mU/l.; obecnie, po roku leczenia - wynosi 7mU/l. A norma 0,4 - 4,0mU/l. Niestety, objawy towarzyszące niewiele się zmieniły…

Dzisiaj rano dopadł mnie kolejny kryzys. Po kilku pustych godzinach leżenia, z bólem każdego centymetra ciała zwlokłam się z łóżka. Zapowiadał się ciekawy dzień: spotkanie w Ośrodku Opieki Społecznej - Wola na temat przemocy względem osób starszych, adresowane do duchownych różnych kościołów, potem konferencja na temat darów Ducha Świętego, a na koniec spotkanie i wspólna kolacja z gośćmi z Niemiec - przyjaciółmi z Krzyżowej. (Nie wspominam tu o ambitnych planach na zbliżającą się sobotę.) Cieszyłam się na to wszystko przez łzy. Boże - myślałam - ja nie mam na nic siły! Jak przeżyję ten długi, intensywny  dzień?

Przed wyjściem z domu, sięgnęłam po moje codzienne rozważania. I w nich znalazłam pocieszenie - w cennych wersetach i myślach.
„Wszechmogący Pan jest moją mocą.” Habakuk 3:19
„Boże! Daj nam siłę, by wierzyć i żyć. Udziel nam mocy, by mówić i działać. Daj nam siłę, by myśleć i okazywać wdzięczność. Boże! Obdarzaj nas siłą każdego dnia.” Günter Ruddat
„Zmęczonemu daje siłę, a bezsilnemu moc w obfitości.” Izajasza 40:29
„Czy czujesz się wyczerpany? Pozbawiony sił? Poproś Boga o pomoc. Polegaj na Nim, spodziewając się siły by iść dalej i przejść przez ciemną dolinę.” Dennis Fisher

Z tymi słowami zachęty wyszłam z domu. Z Bogiem przeżyję ten dzień.


wtorek, 11 października 2011

Jesiennie...

Kilka dni temu wróciłam z urlopu. Spędziłam go w Grecji, na Krecie. Dwa tygodnie ciepełka: bezchmurne niebo, temperatura powietrza ok. 27C. Woda, w basenie i w morzu, wyśmienita - przynosząca ukojenie. A wokół - zachwycająca egzotyczna przy-roda.
Pełnia lata tam sprawiła, że zapomniałam o jesieni tu. Zde-rzenie z rzeczywistością pogo-dową, po powrocie, było bolesne (chociaż dochodziły nas wieści, że złota jesień ciepłem dopisała) - chłód i deszcz. W pamięci pozostał jednak ten widok z samolotu - niesamowite kolory jesiennych drzew. W Grecji tego nie mają…
Jesienna pogoda towarzyszy mi od kilku dni (podobno ma być jeszcze ciepło). W domu centralne ogrzewanie już działa. Dzisiaj zamierzam wymienić letnią garderobę na zimową. A jednak… Co jakiś czas podchodzę do okna i podziwiam widok - kolorowe drzewa i trawnik usłany żółtymi liśćmi klonu. Jesień jest piękna…

Jesień

Załkało smutno, gdzieś w błękitach. Klucz ptaków odleciał otwierać niebo, gdzie indziej... Liście złocieją, jak obrączki na palcu nowożeńców, a szare korale wróbli rozsypują się hałaśliwie za oknem. Trawa siwieje powoli w moim ogrodzie, po polach wymarłych chłód się tuła niekochany... W moim ogrodzie, jesień usta horyzontu maluje niebieską pomadką, droczy się ze mną o wspomnienia...
Powoli się zaczyna; wieczory coraz dłuższe i dni coraz chłodniejsze. Ostry zapach włoskich orzechów przenika słodką woń dojrzałych jabłek i winogron. Po polach snuje się mgła spleciona z dymem palonych w przydomowych ogródkach gałęzi i uschłych roślin. Pustoszeją powoli rabatki. Najtrwalsze późne róże, aksamitki, astry przetrwają dzielnie do pierwszych mrozów. Szafy przeżyją kolejne zmiany garderoby. Swetry, płaszcze, szaliki wrócą do łask. Za oknem coraz częściej słychać plusk deszczu...
Nadchodzi pora roku, która tylko w początkowej fazie zachwyca płonącymi złotem brzozami, czerwienią liści, świeżym brązem kasztanów. Potem jest coraz trudniej o zachwyt. Nagie gałęzie rozpaczliwie wyciągają czarne konary w stronę stalowego nieba, chłód wdziera się każdym zakamarkiem, pierwsze mrozy paraliżują płatki najpóźniejszych kwiatów... Przemijanie widać na każdym kroku, lecz jednocześnie towarzyszy nam uczucie nadziei, że za kilka miesięcy wszystko się zacznie od nowa.  (Katarzyna Zychla)


Dlaczego myślisz, że jesień jest smutna?

Dlaczego myślisz, że jesień jest smutna,
I deszcz kojarzysz ze łzami?
A poszarpane pajęczyny włókna
Z życiem przerwanym, z grobami?...

Jesień - to życia jest rzewne preludium,
Bo przecież ziarno, by żyło,
Pierw musi umrzeć, aby potem cudną
Barwą zajaśnieć i siłą!

Kiedy więc deszcze padają bez końca
I wiatry wyją żałosne,
Ja poprzez chmury widzę blaski słońca
I nowe życie na wiosnę!
                                         (Adela Bajko)