Książki o radości
Okazuje się, że o radości można pisać bardzo różnie. Bardzo lekko, radośnie i zachęcająco lub bardzo poważnie, serio i wymagająco. Najlepszym przykładem na to są dwie zaprezentowane poniżej książki. Czy różnica może wynikać z tego, że jedna została napisana w roku 1870, a druga 120 lat później? A może dlatego, że autorem jednej jest kobieta, kwakierka żyjąca w epoce wiktoriańskiej, a drugiej mężczyzna z epoki Harley’a Davidson’a? Tak tylko sobie rozmyślam. Na pewno obie książki warto przeczytać.
„Radość chrześcijanina ”, Hannah Whitall Smith, Wydawnictwo „Pojednanie”, Lublin, 2004r.
O książce tej czytamy takie słowa: Od czasu pierwszej publikacji (1870) „Radość chrześcijanina” pozostaje klasycznym utworem literatury chrześcijańskiej. Znalazła należne miejsce wśród takich dzieł jak „Wyznania” św. Augustyna, „O naśladowaniu Chrystusa” Tomasza Kempis, „Wędrówka pielgrzyma” Jana Bunyana, czy „Tobie Najwyższy” Oswalda Chambersa. Chyba już sama ta nota (wydawcy) czyni tę książkę i jej autorkę wyjątkowymi.
Jak wspomniałam, temat radości chrześcijanina jest tu przedstawiony bardzo poważnie.
Radość może mieć ten, kto kompletnie odda się Bogu i całkowicie Mu zaufa. Ten, kto żyje we właściwej relacji z Bogiem i zgodnie z Biblią. Autorka tworzy swoistą listę trudności, które skutecznie pozbawiają chrześcijanina radości. Daje wskazania, jak tych trudności unikać czy je pokonywać. Czyli, po prostu, jak żyć. Dopiero po przezwyciężeniu tych trudności (z Bożą pomocą i zgodnie z Biblią) chrześcijanin może liczyć na właściwe rezultaty, które staną się źródłem jego prawdziwej radości. Oto niektóre z nich: wolność, wzrost duchowy, służba, radość posłuszeństwa, bliskość z Bogiem, życie na wyżynach…
W zasadzie, treść książki czyni bardziej zrozumiałą jej tytuł angielski „The Christian’s Secret of a Happy Life” (Chrześcijański sekret szczęśliwego życia). Myślę, że warto poświęcić wieczór czy dwa, aby poznać tę tajemnicę.
I jeszcze kilka słów o autorce z innego źródła: Hannah Whitall Smith, której książka „Radość chrześcijanina” nakłoniła miliony ludzi w erze wiktoriańskiej do lepszego życia, sama nie znalazła za dużo szczęścia. Jej mąż, znany kaznodzieja, wymyślił nową formułę ekstazy, która zadowalała jego duchowe tęsknoty i seksualne zachcianki. Po całej serii zdrad małżeńskich w końcu odwrócił się od wiary. Coraz bardziej pozbawiona złudzeń i rozgoryczona Hannah pozostała jednak przy nim. Żadne z ich dzieci nie zachowało swojej wiary. Jedna z córek poślubiła filozofa Bertranda Russella i tak jak jej mąż stała się ateistką. (Philips Yancey, „Sposób na niewidzialnego Boga”)
Może, spojrzenie na treść tej książki przez pryzmat bolesnych doświadczeń autorki, pozwoli bardziej docenić jej głębię.
„Może już czas na… Powrót do radości ”, Charles R. Swindoll, Oficyna Wydawnicza „Vocatio”, Warszawa, 1997r.
I znowu warto poznać tytuł oryginału „… to…Laugh Again” - „Może już czas na to… aby znowu się śmiać”. Słowa: śmiech, radość, szczęście naprzemiennie pojawiają się na kartach tej książki. Autor, za podstawę do rozwinięcia tematu, przyjął List Ap. Pawła do Filipian. Nic dziwnego, to przecież w nim czytamy te znane słowa „Radujcie się zawsze w Panu; jeszcze raz powtarzam: radujcie się” (4:4).
Książka jest lekka w czytaniu, ale to wcale nie znaczy, że płytka. Porusza przecież bardzo istotne dla chrześcijańskiego życia sprawy. A przede wszystkim, ona również mówi o sekrecie szczęśliwego życia. Bawi i inspiruje zarazem. (Świetna przeciwwaga do opisanej powyżej lektury.) A tak inspiruje, że mojego męża zainspirowała do powiedzenia kazania na temat radości życia. Aby to kazanie wysłuchać - wystarczy: KLIKNĄĆ.



