poniedziałek, 22 listopada 2010

Zaproszenie

Serdecznie zapraszam na to spotkanie.
Odbędzie się ono w Kościele Zielonoświątkowym przy ulicy Siennej 68/70.
Wejście do wspomnianej na ulotce "Kawiarenki" - od ulicy Siennej, domofon nr 4.
Więcej o twórczości Beaty Jaskuła-Tuchanowskiej piszę w poście poniżej.

I kilka dodatkowych informacji:
- Pierwsze spotkanie z Beatą  zorganizowałam w 2004r. Kilka słów o tym poetycko-muzycznym spotkaniu W jesiennym nastroju: KLIKNIJ.
- Drugie spotkanie, tym razem W wiosennym nastroju odbyło się w marcu 2009r. Więcej o nim: KLIKNIJ.
- Beata była również jedną z mówczyń konferencji dla kobiet "Barwy Życia", którą współorganizowałam w gronie "Kobiet Razem". (Niestety strona już wygasła; była założona jedynie na potrzeby konferencji.)
- W lecie 2010r., Beata była gościem uczestników tzw. Wczasów Zborowych, które organizuję wraz z moim mężem Pawłem. Po raz pierwszy zaprezentowała nam swoją poezję w formie monodramu. Spotkanie odbyło się w Chmielnie na Kaszubach, gdzie 'stacjonowaliśmy'. Beacie towarzyszyła starsza córka Patrycja z synkiem Amosem oraz młodsza córka Martyna. Beata opisała to spotkanie na swoim blogu: KLIKNIJ.

Kilka opinii o wieczorze z Beatą: KLIKNIJ.
Zdjęcia z tego spotkania: KLIKNIJ

Kącik dobrej książki

Twórczość Beaty Jaskuła-Tuchanowskiej

Kilkanaście lat temu, kupiłam pewnemu miłośnikowi poezji niewielką książeczkę zatytułowaną „Radości, rozterki, rozpacze”; zanim dałam mu ją w prezencie postanowiłam przeczytać sobie tę poezję. Potem stwierdziłam, że przepiszę sobie kilka wierszy, bo są tak piękne - tak prawdziwe, tak szczere, tak ludzkie, tak kobiece… . Aż wreszcie pobiegłam do księgarni i kupiłam sobie własny egzemplarz.
Kilka lat później, kiedy Beata Jaskuła-Tuchanowska wydała swój kolejny tomik z wierszami „Kropla do kropli”, napisałam do niej z propozycją przyjęcia zaproszenia do Warszawy na wieczorek poetycki. Beata zaproszenie przyjęła i tak zaczęła się nasza znajomość, która przerodziła się w przyjaźń.
Kiedy patrzę na Beatę, czytam jej wiersze, słucham jej opowieści o życiu, to uosabia mi ona taką myśl: … po zimie zawsze przychodzi wiosna kolorowa jak tęcza, nasycona ciepłem słońca, pełna niespodzianek i małych cudów… Beata właśnie taka jest, pomimo trudów swojego życia.

Stosunkowo niedawno powstał trzeci tomik poezji Beaty Jaskuły-Tuchanowskiej „Na rozdrożach”. Czytając jej wcześniejsze tomiki i uczestnicząc w jej wieczorze autorskim, łatwo było mi odnaleźć zapis jej życiowych radości i smutków w poezji, którą prezentowała.
Przysyłając mi swój ostatni tomik Beata napisała: Chciałabym tylko przypomnieć, że ten tomik wierszy jest nieco inny od poprzednich. Porusza kwestię erotyki, zdrady, ale i powrotu do Boga. To dlatego, że w naszym pokoleniu i wieku, wśród naszych znajomych, przyjaciół te problemy coraz częściej istnieją.
Bardzo cenię w Beacie to, że jest taka transparentna. W swojej poezji szczerze wyraża stany swojej duszy, serca, umysłu i ciała też.

Oto jeden z wierszy:

ZAPROSZENIE

Zaprosiłabym Cię do środka,
uchyliłabym drzwi podwoje,
powiedziałbym szczerze o sobie,
lecz tak się boję...

Powiedziałabym prosto z mostu,
powiedziałabym prosto w oczy,
lecz swych oczu podnieść nie mogę,
świat mnie zamroczył.

Wspominałabym dni naiwne:
czyste, jasne, przeżyte z ufnością,
lecz nie wrócą, dlatego wspominać
nie będę z żałością.

Pokazałabym prostą wiarę:
w chleb i w przyjaźń, miłość i nadzieję,
lecz zgubiłam gdzieś klucz i drogę,
przez łzy się śmieję.

Ty tak byłeś Oczekiwany
i dla Ciebie lampę czyściłam,
lecz w chaosie myśli i marzeń
olej do niej... zgubiłam.

Więc nie czekaj na zaproszenie,
nie będziemy dziś wieczerzali,
lecz pod głucho zatrzaśniętymi drzwiami
gorzko płakali...

Może niektórym z Was znane są już dwa wspomniane tomiki autorki: „Rozterki, radości, rozpacze...” i „Kropla do kropli” oraz książka „Księżycowe dziecko”. Ta ostatnia pozycja opisuje ona zmagania Beaty w wychowywaniu swojej niepełnosprawnej córeczki. W swoim dorobku autorka ma też dwie inne pozycje książkowe dla dzieci: „Dialogi na dwie głowy i cztery nogi”, „Moja siostra i ja”Trzy po trzy czyli bajki trzy.
Beata pisała kiedyś sobie: ...to, kim jestem zawdzięczam więc Bogu, lecz i mojej Rodzinie, a szczególnie mojej młodszej córeczce Martynce, która jest dzieckiem niepełnosprawnym. To ona stała się inspiracją intelektualną i duchową mojego życia. Rozpacz z powodu jej choroby, zagrożenie rodziny jako całości, podjęcie wyzwania i walki o jej usprawnienie stało się treścią mojego życia...

Z przyjemnością przytaczam dwie recenzje tomiku „Kropla do kropli”, którego nakład niestety jest chyba wyczerpany (jak również pierwszego tomiku „Radości, rozterki, rozpacze”):

„Poezja Beaty Jaskuły-Tuchanowskiej to świadectwo zmagań z losem i samą sobą, świadectwo owych radości i rozpaczy, składających się na pełnię życia, to także zapis dyskursu, jaki prowadzi poetka z Bogiem. (...) Myliłby się jednak ten, kto chciałby doszukiwać się w tej poezji zwątpienia. Tchnie ona optymizmem, stanowi świadectwo wiary w nieprzemijający, choć trudny do określenia, sens świata.” Prof. Bogdan Zeler, Uniwersytet Śląski

„...treść i przesłanie tej bardzo osobistej twórczości, odczytuje się ciepło, z akceptacją zawartych tam prawd, które autorka podaje ze szczerością kobiety doświadczonej i potrafiącej przezwyciężyć życiowe meandry. Prawdy te podaje w sposób przejrzysty, nieskomplikowany i na tyle emocjonalnie i literacko dojrzały, że czyta się je w skupieniu i z poważną refleksją.” „Wiadomości Gdyńskie” nr8/2001 - red. Z. Jabłoński

Słów kilka o książce „Księżycowe dziecko” (wyd. ChCE Diament, 2005r.)
To nie jest poezja. To jest samo życie. „Księżycowe dziecko” - to  Martynka, młodsza córeczka Beaty. Martynka jest dzieckiem niepełnosprawnym, upośledzonym psychicznie i umysłowo. Ta książka, zaprezentowana w formie pamiętnika, to szczególny opis miłości matki do dziecka. Opis jej zmagań - mających na celu maksymalne usprawnienie i dostosowanie do życia swojej ukochanej córeczki. Niesamowity obraz syzyfowej pracy terapeutycznej, której widoczne rezultaty rujnowane są bezpowrotnie przez powtarzające się napady padaczki. Dzisiaj Martynka ma 14 lat. Co się w jej życiu zmieniło?... Zachęcam do przeczytania tej cieniutkiej, zaledwie 50 str. książeczki. I jeden krótki cytat: Znacznie lepiej jest rozpocząć swoje życie rodzica dziecka niepełnosprawnego od zadania sobie pytania: „Dlaczego nie ja?” niż pytania pełnego pretensji do nie wiadomo kogo: „Dlaczego ja?!”. Wówczas dopiero, gdy w pełni pogodzimy się ze swoją sytuacją, będziemy mogli w pełni pokochać swoje dziecko za to, że jest, zamiast za to, jakie jest.

MARTYNA

Twoja miłość rozgrzewa
skostniałe z bólu serce
dotyk twoich rączek - leczy
z napięcia do granic,
uważnie patrzysz mi w oczy
widzisz mnie dopiero teraz,
chociaż obok żyjemy już lata...
w mych ramionach
szukasz bezpieczeństwa,
jestem dla ciebie
ostatnią deską ratunku.
Świat przeraża,
niezrozumiały, hałaśliwy...
nie potrafię wypełnić
twoich myśli, wnętrza...
dobrze, że masz
nieśmiertelną duszę,
pod zaciśniętymi powiekami.
(z „Radości, rozterki, rozpacze”)

Beata i jej starsza córka Patrycja mają swój wkład w książce pt. „Rodzina Rodzinie - niepełnosprawność jednego z nas” (2009r.). Książka ta powstała dzięki staraniom Kaszubskiej Fundacji Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych „Podaruj trochę słońca” przy dofinansowaniu PFRON. Patrycja z perspektywy starszej i zdrowej siostry tytułuje swoją opowieść „Jest czas smutku i radości…”. Beata tytułuje swój tekst słowami: „Księżycowe dziecko czyli portret rodziny we wnętrzu”. 

W roku 2010r., przez Wydawnictwo „Słowo Prawdy” została wydana powieść „Eleonora i 14 świnek”. Jest to powieść przeznaczona przede wszystkim dla kobiet i jest to saga rodzinna. W przygotowaniu dwie kolejne części.

Więcej o autorce można dowiedzieć się na jej stronie Internetowej.

wtorek, 16 listopada 2010

Islam u bram!


Pomyśleć, że artykuł ten napisałam w 2002r. Teraz, pozostając jeszcze pod wpływem konferencji dotyczącej prześladowania chrześcijan (wcześniejszy wpis) i mając jeszcze w pamięci pewne fakty i informacje na temat islamu, postanowiłam go zamieścić w lekko poszerzonej formie. Nowe treści dopiszę kursywą.

Posłużyłam się tu tytułem jednego z artykułów „Polityki”. Czy domyślacie się, z którego roku? Nie, nie z 2001 ani 2002, ale z 1996! Co oznacza, że w tej kwestii przez sześć ostatnich lat (teraz już 14) niewiele się zmieniło. Wprost przeciwnie, ostatnia wojna (miałam tu na myśli wojnę w Afganistanie) pokazuje, że nie idzie ku lepszemu.

Wydarzenia z pierwszych stron gazet sięgają korzeniami świata islamu, który w swojej skrajnej fundamentalnej postaci, stał się głównym czynnikiem konfliktów międzynarodowych. Światem zawładnął strach przed najbardziej radykalną odmianą tej wiary: wojującym fundamentalizmem, posługującym się terrorem. Obecnie wiara Mahometa kojarzy się z ładunkiem wybuchowym i skrytobójczymi mordami. Zachód po prostu zaczął bać się islamu.

Dżihad - święta wojna - według samego Mahometa miała być świętą wojną dobrego ze złem. Koran wzywa swoich wiernych do „walki w imię Boże” przeciwko tym, którzy z nimi walczą (w 123 wersetach). Niby zakazuje agresji, ale drugiej strony poleca zabijać tych, których uznają za niewiernych... Nasz gość, pastor Victor, powiedział: W samym sercu islamu jest przemoc. Ja sam wyrastałem w strasznej nienawiści do tzw. niewiernych, a głównie do chrześcijan. Mi też marzyły się te obiecane w raju dziewice, a Dżihad to najszybsza droga do raju…

Nic dziwnego, że jedna z organizacji terrorystycznych nosi właśnie nazwę Dżihad - zgodnie z jej zasadami każda zbrodnia popełniona na niewiernych ma uzasadnienie i rozgrzeszenie. Obecna ofensywa islamu ma kilka postaci:
1. Wojny wyzwoleńcze niekoniecznie mające charakter religijny, np. konflikt rosyjsko-czeczeński czy serbsko-muzułmański.
2. Niekończący się konflikt arabsko-izraelski jest walką głównie o terytorium; walka ta przenosi się na wszystkich sprzymierzeńców Izraela (np. USA).
3. Terroryzm w krajach w większości zamieszkałych przez muzułmanów, gdzie władza sprawowana jest w oparciu o reguły demokratyczne np. Egipt.
4. Prześladowanie chrześcijan, w krajach stricte muzułmańskich.
5. Czy konflikt czysto religijny - czego przykładem są ostatnie wydarzenia w Indiach. (Chodziło o zamieszki pomiędzy hindusami a muzułmanami w Gujaracie, w 2002r.)

 Tu wypada postawić sobie pytanie: Czy to jest konflikt religii, ras, cywilizacji, czy narodów? Myślę, że odpowiedzi na to pytanie możemy szukać w Biblii. Przypomnijmy sobie historię Abrahama i jego dwóch synów. Pierwszy z nich - Ismael zrodzony z niewolnicy i drugi - Izaak, syn obietnicy, zrodzony z poślubionej żony. Czy taki układ może wróżyć coś dobrego? W I Mojżeszowej 16:12, Bóg wypowiada do Hagar, matki Ismaela znamienne słowa: „Będzie to człowiek dziki, ręka jego będzie przeciwko wszystkim, a ręka wszystkich będzie przeciwko niemu, i będzie nastawał na wszystkich pobratymców swoich.” Dzisiejsi Arabowie czują się prawowitymi potomkami Abrahama, właśnie  po linii Ismaela. My chrześcijanie też uważamy się za potomków Abrahama, ale po linii Izaaka.
Wydaje się, że dopiero wraz z narodzinami islamu, wspomniane słowa nabrały pełnego znaczenia. Islam to specyficzna mieszanka judaizmu, chrześcijaństwa i religijnych objawień Mahometa. Mahomet, jako ‘ostatni Boży prorok’ poznał i objawił Jego prawdę do końca. Taka prawda nie mogła pozostać w ukryciu. Stąd, wraz z początkiem ery muzułmańskiej (622), rozpoczyna się od 632 roku (po śmierci Mahometa) ekspansja islamu na Bliski Wschód, Afrykę Północną, Azję Środkową, Europę Południową, Indonezję...  Zdobywanie tych terenów dla Allacha przebiega wyjątkowo okrutnie i krwawo. Dokładnie tak, jak to powiedział Bóg: „Będzie to człowiek dziki...” Na chrześcijański świat pada blady strach... Przez kolejne 1200 lat chrześcijaństwo i islam ciągle zmagały się ze sobą w religijnej wojnie.

Pewne zmiany i uciszenie przyniósł wiek XIX. Rozwój technologiczny Zachodu (Europy i USA) sprawił, że świat arabski jakby stracił na swoim znaczeniu. Były to jednak tylko pozory.
W roku 1973, zbrojnym atakiem Arabów na Izrael, wszystko zaczęło się od początku. Od tamtego czasu wydarzenia na Bliskim Wschodzie nie schodzą z codziennych dzienników telewizyjnych. To, co widzimy chociażby śledząc wydarzenia na świecie związane z dniem 11-go września 2001, czy też śledząc konflikt arabsko-izraelski, albo zamieszki w Indiach szokuje nas i przeraża. Te sprawy dotykają każdego rozumnego człowieka.

A to, co możemy teraz obserwować, to nasilającą się ekspansję islamu na zachód. Nie koniecznie siłową, ale równie niebezpieczną w swej naturze. Walcząc o swoje prawa - w krajach, gdzie głoszona jest równość i tolerancja - muzułmanie potrafią w sposób legalny wywalczyć dla siebie więcej niż rodzimi obywatele. (Wprowadzanie w krajach europejskich, np. Wielka Brytania, prawa szariatu.) Nasz gość z Malezji powiedział: „To wszystko opiera się na bardzo prostej zasadzie. Nazywa się ona Taqiyyah - i polega na oszustwie i zwiedzeniu dla sprawy (dla dobra) religii”. Victor konkluduje: „Świat zachodu jest zwiedziony przez islam. Widać to wyraźnie w polityce B. Obamy. A sama Europa, jeśli nie będzie ostrożna, to w ciągu 30 lat będzie muzułmańska”.

Do nas chrześcijan może nie z mediów, ale z innych źródeł, docierają też inne przerażające wiadomości na temat islamu. Są to relacje na temat prześladowań, jakie spotykają chrześcijan w krajach muzułmańskich. Muzułmanie postrzegają chrześcijan, jako wroga numer jeden. Nowonarodzony chrześcijanin w środowisku muzułmańskim traci praktycznie wszystko. Ze strony rodziny doświadcza odrzucenia, nawet może liczyć się z utratą życia (zwykle załatwia się to trucizną lub maczetą), traci prawa do dziedziczenia, ma problemy w małżeństwie. Ze strony społeczeństwa doświadcza również odrzucenia, zastraszania aż do zagrożenia śmiercią. Trudno jest mu znaleźć miejsce do życia. Rząd muzułmański również nie oszczędza takiej osoby prześladując ją, wyrzucając z pracy, zamykając w więzieniach a niejednokrotnie skazując na śmierć. Dlatego ludzie po prostu boją się porzucać swoją wiarę. Ze smutkiem przytoczę przeczytane w jednej z broszur o islamie zdanie: Chrześcijanin przez całe swoje życie może oglądać wiele nawróceń chrześcijan na islam, a nie być świadkiem ani jednego nawrócenia muzułmanina na chrześcijaństwo.
***
Tak, jest to więc po trosze konflikt religii, ras, cywilizacji, narodów, pobratymców... Dla nas pociechą w tym wszystkim jest to, że Bóg wiedział już o nim w samym jego zarodku, a to również oznacza, że On zna jego przebieg i koniec. Mam nadzieję, że daje nam to poczucie bezpieczeństwa, nawet jeśli widzimy, że islam jest bliżej bram Polski, niż to miało miejsce kilka lat temu.