Pomyśleć, że artykuł ten napisałam w 2002r. Teraz, pozostając jeszcze pod wpływem konferencji dotyczącej prześladowania chrześcijan (wcześniejszy wpis) i mając jeszcze w pamięci pewne fakty i informacje na temat islamu, postanowiłam go zamieścić w lekko poszerzonej formie. Nowe treści dopiszę kursywą.
Posłużyłam się tu tytułem jednego z artykułów „Polityki”. Czy domyślacie się, z którego roku? Nie, nie z 2001 ani 2002, ale z 1996! Co oznacza, że w tej kwestii przez sześć ostatnich lat (teraz już 14) niewiele się zmieniło. Wprost przeciwnie, ostatnia wojna (miałam tu na myśli wojnę w Afganistanie) pokazuje, że nie idzie ku lepszemu.
Wydarzenia z pierwszych stron gazet sięgają korzeniami świata islamu, który w swojej skrajnej fundamentalnej postaci, stał się głównym czynnikiem konfliktów międzynarodowych. Światem zawładnął strach przed najbardziej radykalną odmianą tej wiary: wojującym fundamentalizmem, posługującym się terrorem. Obecnie wiara Mahometa kojarzy się z ładunkiem wybuchowym i skrytobójczymi mordami. Zachód po prostu zaczął bać się islamu.
Dżihad - święta wojna - według samego Mahometa miała być świętą wojną dobrego ze złem. Koran wzywa swoich wiernych do „walki w imię Boże” przeciwko tym, którzy z nimi walczą (w 123 wersetach). Niby zakazuje agresji, ale drugiej strony poleca zabijać tych, których uznają za niewiernych... Nasz gość, pastor Victor, powiedział: W samym sercu islamu jest przemoc. Ja sam wyrastałem w strasznej nienawiści do tzw. niewiernych, a głównie do chrześcijan. Mi też marzyły się te obiecane w raju dziewice, a Dżihad to najszybsza droga do raju…
Nic dziwnego, że jedna z organizacji terrorystycznych nosi właśnie nazwę Dżihad - zgodnie z jej zasadami każda zbrodnia popełniona na niewiernych ma uzasadnienie i rozgrzeszenie. Obecna ofensywa islamu ma kilka postaci:
1. Wojny wyzwoleńcze niekoniecznie mające charakter religijny, np. konflikt rosyjsko-czeczeński czy serbsko-muzułmański.
2. Niekończący się konflikt arabsko-izraelski jest walką głównie o terytorium; walka ta przenosi się na wszystkich sprzymierzeńców Izraela (np. USA).
3. Terroryzm w krajach w większości zamieszkałych przez muzułmanów, gdzie władza sprawowana jest w oparciu o reguły demokratyczne np. Egipt.
4. Prześladowanie chrześcijan, w krajach stricte muzułmańskich.
5. Czy konflikt czysto religijny - czego przykładem są ostatnie wydarzenia w Indiach. (Chodziło o zamieszki pomiędzy hindusami a muzułmanami w Gujaracie, w 2002r.)
Tu wypada postawić sobie pytanie: Czy to jest konflikt religii, ras, cywilizacji, czy narodów? Myślę, że odpowiedzi na to pytanie możemy szukać w Biblii. Przypomnijmy sobie historię Abrahama i jego dwóch synów. Pierwszy z nich - Ismael zrodzony z niewolnicy i drugi - Izaak, syn obietnicy, zrodzony z poślubionej żony. Czy taki układ może wróżyć coś dobrego? W I Mojżeszowej 16:12, Bóg wypowiada do Hagar, matki Ismaela znamienne słowa: „Będzie to człowiek dziki, ręka jego będzie przeciwko wszystkim, a ręka wszystkich będzie przeciwko niemu, i będzie nastawał na wszystkich pobratymców swoich.” Dzisiejsi Arabowie czują się prawowitymi potomkami Abrahama, właśnie po linii Ismaela. My chrześcijanie też uważamy się za potomków Abrahama, ale po linii Izaaka.
Wydaje się, że dopiero wraz z narodzinami islamu, wspomniane słowa nabrały pełnego znaczenia. Islam to specyficzna mieszanka judaizmu, chrześcijaństwa i religijnych objawień Mahometa. Mahomet, jako ‘ostatni Boży prorok’ poznał i objawił Jego prawdę do końca. Taka prawda nie mogła pozostać w ukryciu. Stąd, wraz z początkiem ery muzułmańskiej (622), rozpoczyna się od 632 roku (po śmierci Mahometa) ekspansja islamu na Bliski Wschód, Afrykę Północną, Azję Środkową, Europę Południową, Indonezję... Zdobywanie tych terenów dla Allacha przebiega wyjątkowo okrutnie i krwawo. Dokładnie tak, jak to powiedział Bóg: „Będzie to człowiek dziki...” Na chrześcijański świat pada blady strach... Przez kolejne 1200 lat chrześcijaństwo i islam ciągle zmagały się ze sobą w religijnej wojnie.
Pewne zmiany i uciszenie przyniósł wiek XIX. Rozwój technologiczny Zachodu (Europy i USA) sprawił, że świat arabski jakby stracił na swoim znaczeniu. Były to jednak tylko pozory.
W roku 1973, zbrojnym atakiem Arabów na Izrael, wszystko zaczęło się od początku. Od tamtego czasu wydarzenia na Bliskim Wschodzie nie schodzą z codziennych dzienników telewizyjnych. To, co widzimy chociażby śledząc wydarzenia na świecie związane z dniem 11-go września 2001, czy też śledząc konflikt arabsko-izraelski, albo zamieszki w Indiach szokuje nas i przeraża. Te sprawy dotykają każdego rozumnego człowieka.
A to, co możemy teraz obserwować, to nasilającą się ekspansję islamu na zachód. Nie koniecznie siłową, ale równie niebezpieczną w swej naturze. Walcząc o swoje prawa - w krajach, gdzie głoszona jest równość i tolerancja - muzułmanie potrafią w sposób legalny wywalczyć dla siebie więcej niż rodzimi obywatele. (Wprowadzanie w krajach europejskich, np. Wielka Brytania, prawa szariatu.) Nasz gość z Malezji powiedział: „To wszystko opiera się na bardzo prostej zasadzie. Nazywa się ona Taqiyyah - i polega na oszustwie i zwiedzeniu dla sprawy (dla dobra) religii”. Victor konkluduje: „Świat zachodu jest zwiedziony przez islam. Widać to wyraźnie w polityce B. Obamy. A sama Europa, jeśli nie będzie ostrożna, to w ciągu 30 lat będzie muzułmańska”.
Do nas chrześcijan może nie z mediów, ale z innych źródeł, docierają też inne przerażające wiadomości na temat islamu. Są to relacje na temat prześladowań, jakie spotykają chrześcijan w krajach muzułmańskich. Muzułmanie postrzegają chrześcijan, jako wroga numer jeden. Nowonarodzony chrześcijanin w środowisku muzułmańskim traci praktycznie wszystko. Ze strony rodziny doświadcza odrzucenia, nawet może liczyć się z utratą życia (zwykle załatwia się to trucizną lub maczetą), traci prawa do dziedziczenia, ma problemy w małżeństwie. Ze strony społeczeństwa doświadcza również odrzucenia, zastraszania aż do zagrożenia śmiercią. Trudno jest mu znaleźć miejsce do życia. Rząd muzułmański również nie oszczędza takiej osoby prześladując ją, wyrzucając z pracy, zamykając w więzieniach a niejednokrotnie skazując na śmierć. Dlatego ludzie po prostu boją się porzucać swoją wiarę. Ze smutkiem przytoczę przeczytane w jednej z broszur o islamie zdanie: Chrześcijanin przez całe swoje życie może oglądać wiele nawróceń chrześcijan na islam, a nie być świadkiem ani jednego nawrócenia muzułmanina na chrześcijaństwo.
***
Tak, jest to więc po trosze konflikt religii, ras, cywilizacji, narodów, pobratymców... Dla nas pociechą w tym wszystkim jest to, że Bóg wiedział już o nim w samym jego zarodku, a to również oznacza, że On zna jego przebieg i koniec. Mam nadzieję, że daje nam to poczucie bezpieczeństwa, nawet jeśli widzimy, że islam jest bliżej bram Polski, niż to miało miejsce kilka lat temu.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.