poniedziałek, 24 maja 2010

Kącik dobrej książki

Zanim zachęcę was do lektury pewnej ciekawej i godnej wnikliwej lektury książki, pozwólcie, że podzielę się pewną refleksją o książce w ogóle. Posłużę się tu kilkoma fragmentami z artykułu „Książka” autorstwa luteranina Henryka Dominika (Zwiastun 7/2008).

Pojęcie „książki”, niezależnie od jej kształtu czy formy, istnieje już od czasów starożytnych. Dzieje książki przebiegają od jaskiniowych rysunków, kamiennych tablic, poprzez papirusy, rękopisy, aż do wersji drukowanej. Dzisiaj, dzięki drugiej albo już trzeciej rewolucji technicznej, wcieliła się książka w małe płytki z tekstem odczytywanym na ekranie komputera lub do odsłuchania. [...]

Książka weszła w życie człowieka jako dar pożądany, nieodzowny do pracy, nauki, ale i wypoczynku. „Książka nierozdzielny towarzysz, przyjaciel bez interesu, domownik bez naprzykrzania” - jak ją określił Ignacy Krasicki. Niegdyś cenna w znaczeniu towaru, rzadko dostępna, a od czasów imć pana Gutenberga coraz częstsza, przez Reformację upowszechniona, stała się codziennością naszych domów. Niestety nie wszystkich. [...]

Ona stała się skarbnicą wiedzy, zaczynem postępu, była uwielbiana, choć czasami przeklinana. Rozpalała płomień wiedzy, nawet miłości, poszerzała horyzonty umysłowe i geograficzne, ale była także niszczona, palona na stosach, wyklęta. Zakazywano jej czytania. Dziś jest fundamentem bibliotek, uczelni. Źródłem etyki, ale czasami też niemoralności; źródłem żaru serca, uczuć i piękna, poezji i obrazu życia. [...] Jak to dawno temu powiedział Cycero: „Pokój bez książek jest jak ciało bez duszy.” Dlatego ja nie wyobrażam sobie życia bez czytania. (I ja też :-)

Należy zadać sobie jednak jedno pytanie: Czy każda książka jest godna szacunku? Odpowiadam: nie. Są bowiem i takie, które podważają prawdę, sieją nienawiść między ludźmi, a więc są zaprzeczeniem tego wszystkiego, co nazywamy chrześcijaństwem i dobrym obyczajem. [...]

Dzisiaj, zapracowani, nie czytamy wiele, statystyki są nieubłagane. [...] A przecież książka to podróż przez życie wielu ludzi, podróż przez świat, historię i naukę. Warto czasami o tym pomyśleć, tym bardziej, że one wielokrotnie prostują nasze błędne postawy i uczą odróżnić prawdę od fałszu. [...]

W wielu książkach jest zawarta także prawda o Bogu, o Jego dziełach, Jego miłości. Wiele z nich otwiera nasze oczy na prawdy duchowe, które powinny zawsze kształtować naszą chrześcijańską dojrzałość. Dlatego zawsze patrzmy na nasze lektury z perspektywy Biblii, jej standardów i wymagań. Ustrzeże nas to od błędnych ocen, fałszywych wniosków i pozwoli zachować pokój serca i sumienia.

I tu zgadzam się z Henrykiem Dominikem. Niedawno, będąc w 1/3 ponad trzystustronicowej książki, zdecydowałam się odłożyć ją na półkę i więcej do niej nie wracać. Była to książka byłego dominikanina Tadeusza Bartosia (filozofa i teologa) pt. „Wolność, równość, katolicyzm”. Intrygowało mnie, co spowodowało w nim decyzję porzucenia zakonu i odejścia z łona Kościoła Katolickiego. Niestety, pośród wielu jego cennych spostrzeżeń i myśli znalazłam też takie, które mnie niepokoiły i nurtowały. Stały w sprzeczności z tym, co odnajduję w Biblii. (Chociaż autor wydawał się być zaznajomiony z tą księgą.) Najbardziej jednak w tym wszystkim przeszkadzał mi jego humanizm - podkreślanie tego, że człowiek jest dobry i że w człowieka trzeba wierzyć. Słowo Boże głosi, że jest dokładnie na odwrót - człowiek jest z gruntu zły (np.: I Mojż. 6:5) i nie należy ufać człowiekowi/pokładać w nim nadziei (np. ks. Micheasza 7:5-6). Życie te prawdy mi potwierdziło - czasami nawet bardzo boleśnie.

A teraz chciałam was zachęcić do przeczytania książki Jeffa Fountaina „Żyjąc jako ludzie nadziei”, wyd, Credo 2008. Tak się akurat składa, że autora książki i jego żonę znam osobiście. A to sprawia, że zupełnie inaczej czyta się taką książkę. Ciągle mam przed oczami tego niewysokiego Nowo Zelandczyka, o sympatycznym usposobieniu i z angielskim poczuciem humoru, który bardzo lubię.

Książka jest pisana (tłumaczona) lekkim, przystępnym językiem, i choć nie jest powieścią nie brakuje w niej ciekawych zwrotów narracji i akcji. Momentami intryguje i trzyma w napięciu. Autora rozpoznajemy jako doskonałego obserwatora zmian, mających miejsce we współczesnym świecie. Zmian społecznych, politycznych a przede wszystkim duchowych. A sama książka nie dotyczy niczego innego tylko, jak pisze sam autor, rzeczywistości postchrześcijańskiej Nowej Europy - Europy, która coraz bardziej przypomina przedchrześcijańską Starą Europę.

Jeff Fountain apeluje: Jako chrześcijanie powinniśmy poważnie potraktować ostrzeżenie, że gdy Europa zapomni o Chrystusie i utraci nadzieję, wróci z powrotem do swoich korzeni. (Czyli pogaństwa - a raczej neopogaństwa.) [...] Komunizm nie jest już zagrożeniem dla Europy, jednak możliwy jest również scenariusz „siedmiu innych duchów”, które przejmą pusty dom na własność. Nie da się żyć w duchowej próżni. [...]
Przyszłość Europy zależy od tego, jaka wizja ostatecznej rzeczywistości zwycięży w XXI wieku. Europejczycy właśnie odrzucili materialistyczną wizję rzeczywistości. Stąd postmodernizm. W dobie postmodernizmu ludzie są otwarci na rzeczywistość duchową. Zatem obywatele Europy stają przed wyborem pomiędzy duchowością biblijną a nie biblijną, pomiędzy teizmem a animizmem. Która opcja zwycięży? [...]

Co na ten temat myśli autor - zdradzać nie będę. Zresztą, zachęcający tytuł książki mówi wiele. Ale, przeczytajcie sami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.