czwartek, 18 sierpnia 2011

Kącik dobrej książki

Książki przez życie pisane

Zapewne już pisałam o tym, jak fajnie się czyta i przeżywa książki pisane przez osoby, które się zna. Taka sytuacja ma miejsce w przypadku dwóch (a właściwie trzech) książek, które prezentuję dzisiaj. Dodam, że piękno tych książek, a w zasadzie powinnam napisać „piękno tych ludzi” i ich losów, nie zawsze łatwych, zachwyca. Szczególnie dlatego, że na losy ich wszystkich cieniem kładła się II Wojna Światowa i trudne czasy powojenne. Czasy komunizmu, gdzie wszystkim było trudno, a ludziom wyznającym przeciwny do materialistycznego światopogląd, bywało jeszcze trudniej.

„Życie pełne Bożych cudów ”, Paweł Małysz, Wydawnictwo JACK, Ustroń, 2003r.
Ciepły, pogodny, pełen poczucia humoru wujek Paweł (mówiliśmy na niego po prostu „wujek”, chociaż naszym wujkiem nie był). Nieraz dane było nam (mi i Pawłowi)  bywać, nie tylko w progach, gościnnego domu Hani i Pawła Małyszów w Ustroniu. Domu położonego stromo w lesie, na wzgórzu, na które wujek wjeżdżał ze swadą, a my ze strachem w oczach, myśląc tylko o tym, czy nie stracimy rury wydechowej lub nie urwiemy sobie kawałka podwozia. Po pysznym posiłku, rytuałem było oglądanie rodzinnych albumów i słuchanie wspaniałych historii, opowiadanych na zmianę przez ciocię Hanię i przez Palko (tak pieszczotliwie zwykła na wujka mówić jego żona).
Jakże ucieszył nas fakt, że wujek postanowił spisać swoje losy. Jak to pięknie ujął wydawca: Zdecydował się na opisanie własnych przeżyć. Przeżyć człowieka, który zdarzeń życia nie przypisuje dziełom przypadku czy też własnej mądrości, ale dokładnie zaplanowanym działaniom Wszechmogącego Boga. A ponieważ Bóg jest Bogiem nieograniczonych możliwości, o czym przekonał się autor, w życiu człowieka, który Mu ufa, dzieją się rzeczy wielkie i niepojęte. Jest to po prostu życie pełne Bożych cudów! (Psalm 40:6)
Przeglądam zdjęcia z 2003 roku. Siedzimy na tarasie, na Królowie, i cieszymy oczy pięknym widokiem. Potem jedziemy na Równicę. Tylko nie ma już z nami cioci Hani, o której wujek tak pięknie napisał: Pan Bóg dał mi małżonkę, z którą mogłem wspólnie przeżyć całe życie w absolutnej jedności duchowej. Z którą mogłem się na kolanach modlić dwa razy dziennie, z którą przy każdym posiłku mogłem czytać Boże Słowo, modlić się i śpiewać Bogu na chwałę. Z którą razem mogliśmy nieść w całkowitej jedności wszelkie, nieraz bardzo trudne problemy życiowe. W jednym duchu mogliśmy wychowywać nasze dzieci. […] Wybudować sobie dom na Królowie. W jednym duchu gościć u nas wiele gości…
Czy istnieją jeszcze takie domy? Ech…

„Obfite życie ”, Irena Chojnacka, Wydawnictwo GRAFEX, Ostróda, 2011r.
Tą uroczą, starszą Panią poznałam w 2007r., podczas zjazdu Pokolenia Wiecznie Młodych w Ostródzie. Ja i Paweł byliśmy chyba najmłodszymi jego uczestnikami, a ciocia Irena plasowała się na przeciwległym biegunie. Nie przeszkadzała nam jednak prawie 40-letnia różnica wieku. Tak się też złożyło, że seniorkę rodziny poznaliśmy jako ostatnią. Wcześniej znaliśmy całkiem spore grono, wspominanych przez ciocię w swojej książce, przedstawicieli rodziny  Niewiadomskich, Chojnackich i innych.
Czytając tę opowieść odnajdowałam wiele podobieństw do losów mojej mamy: wojna, młody wiek, zesłanie na roboty do Niemiec, oddzielenie od rodziny, budowanie życia w nowym środowisku (również Dolny Śląsk). Jakże znajomo brzmiały niektóre nazwiska czy nazwy miejscowości. Np. nazwy miejscowości, gdzie istniały już zbory. Pomyśleć, nawet dzień urodzin - 15 sierpnia - jest wspólny. Tylko w latach drobna różnica. Pewnie dlatego ta książka wydała mi się szczególnie ciekawa i bliska.
Autorka sama o sobie pisze: Jestem osobą szczęśliwą i pogodną. Mieszkam u syna i synowej. Mam ładny pokój. Odwiedzają nas przyjaciele. Cieszę się moimi dziećmi i wnukami. […] Bóg dał mi obfite i szczęśliwe życie. I chociaż nie wszystko było w nim piękne i radosne, to jednak jestem Mu za wszystko bardzo wdzięczna.

***

I jeszcze link do mojego wcześniejszego wpisu. Książki „Lotnik ewangelista”. Autobiografii Kazimierza Murantego. KLIKNIJ


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.