„Układ zamknięty”
Oparta na faktach historia opowiada o trzech
przedsiębiorcach, którzy wskutek zmowy zostali oskarżeni o działalność w grupie
przestępczej.
gatunek: Thriller
produkcja: Polska
reżyseria: Ryszard
Bugajski
scenariusz: Mirosław
Piepka i Michał S. Pruski
Premiera filmu odbyła się
5 kwietnia 2013, ja obejrzałam go w miniony poniedziałek. Na specjalnie
zorganizowanym przez spółkę ARCHE (współproducenta filmu) pokazie. Po projekcji filmu odbyło się spotkanie, w
którym udział wzięli: Ryszard Bugajski – reżyser, Mirosław Piepka – scenarzysta,
Olga Bieniek – producent, Maria Mamona i Kazimierz Kaczor – aktorzy oraz inne
osoby, ściśle związane z tą produkcją.
Pomysł na film zrodził się, kiedy scenarzyści Mirosław
Piepka i Michał Pruski trafili na historię dwóch krakowskich biznesmenów, których
zostali zniszczeni przez Prokuraturę i Urząd Skarbowy. Ich nazwiska są dobrze
Polakom znane, to Paweł Rey i Lech Jeziorny. Film jednak nie opowiada li tylko
losów tych dwóch biznesmenów. Podczas powstawania scenariusza okazało się, że
historia Reya i Jeziornego jest historią jedną z wielu. Scenarzyści sami
zapoznali się z dwudziestoma takimi przypadkami.
„Układ zamknięty” to
film, który ukazuje Prokuraturę i Urząd Skarbowy w złym świetle i pewnie z tego
powodu instytucje państwowe nie chciały finansować jego powstania. Widać wyspecjalizowałem się w tematach,
które nie podobają się decydentom. … Mnie nie interesuje kino jako czysta
rozrywka, gdy chcę zrobić film to traktuję go jako komentarz do rzeczywistości.
– mówi w wywiadzie dla Newsweek
(26.09-2.10.2011) Ryszard Bugajski.
I dodaje: Ale biznesmeni przyszli z odsieczą i
sfinansowali mój „Układ zamknięty” . Sfinansowali go zapewne też dlatego,
że wierzą iż film ten zwróci uwagę widza na nieprawidłowości i niesprawiedliwość,
jakie wciąż mają miejsce w państwie prawa.
Jak powiedział o Reyu i Jeziornym Ryszard Bugajski : Za rządów Millera zaczęła się ich gehenna,
za rządów Buzka i Kaczyńskiego trwała, a za Tuska niby się skończyła…
Oglądałam ten film z przejęciem i przerażeniem. Momentami z niedowierzaniem.
Dramatyzm wydarzeń, wyglądający na przerysowany, tłumaczyłam potrzebami
scenariusza. Potem, w rozmowie ze scenarzystą, usłyszałam, że przedstawione obrazy
były złagodzone!
Odebrałam też ten film bardzo osobiście. Nie śmiem się z
nikim porównywać, mam jednak na koncie sytuację, w której - fałszywe mnie oskarżenie
- groziło utratą mojego dobrego imienia, załamaniem się mojej zawodowej
kariery, a nawet utratą prawa do wykonywania zawodu. Trzy długie miesiące, podczas
których walczyłam o swoją rację i prawdę, były dla mnie koszmarem i ciemnością,
w której nie byłam w stanie zobaczyć odrobiny światła. Z Bożą pomocą, w sposób, który mnie samą
zaskoczył, ale chyba bardziej zaskoczył moich fałszywych oskarżycieli i gnębicieli
(chyba tak mogę ich nazwać), sprawa została pomyślnie rozwiązana na moją
korzyść. Może kiedyś opowiem szczegółowo tę historię.
A film gorąco polecam.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.