piątek, 21 czerwca 2013

Dobry film widziałam

„Układ zamknięty”

Oparta na faktach historia opowiada o trzech przedsiębiorcach, którzy wskutek zmowy zostali oskarżeni o działalność w grupie przestępczej.
gatunek:             Thriller
produkcja:          Polska
reżyseria:            Ryszard Bugajski
scenariusz:         Mirosław Piepka i Michał S. Pruski

Premiera filmu odbyła się  5 kwietnia 2013, ja obejrzałam go w miniony poniedziałek. Na specjalnie zorganizowanym przez spółkę ARCHE (współproducenta filmu) pokazie.  Po projekcji filmu odbyło się spotkanie, w którym udział wzięli: Ryszard Bugajski – reżyser, Mirosław Piepka – scenarzysta, Olga Bieniek – producent, Maria Mamona i Kazimierz Kaczor – aktorzy oraz inne osoby, ściśle związane z tą produkcją.

Pomysł na film zrodził się, kiedy scenarzyści Mirosław Piepka i Michał Pruski trafili na historię dwóch krakowskich biznesmenów, których zostali zniszczeni przez Prokuraturę i Urząd Skarbowy. Ich nazwiska są dobrze Polakom znane, to Paweł Rey i Lech Jeziorny. Film jednak nie opowiada li tylko losów tych dwóch biznesmenów. Podczas powstawania scenariusza okazało się, że historia Reya i Jeziornego jest historią jedną z wielu. Scenarzyści sami zapoznali się z dwudziestoma takimi przypadkami.

 „Układ zamknięty” to film, który ukazuje Prokuraturę i Urząd Skarbowy w złym świetle i pewnie z tego powodu instytucje państwowe nie chciały finansować jego powstania. Widać wyspecjalizowałem się w tematach, które nie podobają się decydentom. … Mnie nie interesuje kino jako czysta rozrywka, gdy chcę zrobić film to traktuję go jako komentarz do rzeczywistości.  – mówi w wywiadzie dla Newsweek (26.09-2.10.2011) Ryszard Bugajski.  

I dodaje:  Ale biznesmeni przyszli z odsieczą i sfinansowali mój „Układ zamknięty” . Sfinansowali go zapewne też dlatego, że wierzą iż film ten zwróci uwagę widza na nieprawidłowości i niesprawiedliwość, jakie wciąż mają miejsce w państwie prawa.  Jak powiedział o Reyu i Jeziornym Ryszard Bugajski : Za rządów Millera zaczęła się ich gehenna, za rządów Buzka i Kaczyńskiego trwała, a za Tuska niby się skończyła…

Oglądałam ten film z przejęciem i przerażeniem. Momentami z niedowierzaniem. Dramatyzm wydarzeń, wyglądający na przerysowany, tłumaczyłam potrzebami scenariusza. Potem, w rozmowie ze scenarzystą, usłyszałam, że przedstawione obrazy były złagodzone!  

Odebrałam też ten film bardzo osobiście. Nie śmiem się z nikim porównywać, mam jednak na koncie sytuację, w której - fałszywe mnie oskarżenie - groziło utratą mojego dobrego imienia, załamaniem się mojej zawodowej kariery, a nawet utratą prawa do wykonywania zawodu. Trzy długie miesiące, podczas których walczyłam o swoją rację i prawdę, były dla mnie koszmarem i ciemnością, w której nie byłam w stanie zobaczyć  odrobiny światła.  Z Bożą pomocą, w sposób, który mnie samą zaskoczył, ale chyba bardziej zaskoczył moich fałszywych oskarżycieli i gnębicieli (chyba tak mogę ich nazwać), sprawa została pomyślnie rozwiązana na moją korzyść. Może kiedyś opowiem szczegółowo tę historię.  

A film gorąco polecam.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.