środa, 12 marca 2014

Opowiadanie z życia nr 2

„Ciesz się, jeżeli Bóg raczył użyć twych wysiłków dla Swego dzieła. Uznaj, że nawet wtedy byłaś tylko narzędziem w rękach Tego, który przez ciebie dokładał cegiełkę do całości, jaką On wznosił dla swoich celów”. Dag Hammarskjӧld

Prawie dwa lata wytężonej pracy umysłowej, wielu przygotowań i działań organizacyjnych, dziesiątki  - a może i więcej - napisanych maili, wykonanych telefonów, godziny nasiadówek  oraz modlitw… i wiele by tu jeszcze wymieniać…  Wspomnę jeszcze tylko o zaproszeniu i funkcjonującej stronie www.kobietyrazem.pl. To wszystko zamknęło się wczoraj w jednym wydarzeniu - w „Wieczorze Galowym dla Kobiet”.

Jako „Kobiety Razem”, niewątpliwie odniosłyśmy wczoraj kolejny sukces organizacyjny. Zamknięcie imprezy finansowo, ogarnięcie wszelkich niuansów technicznych, związanych z tym, co działo się na scenie; zgromadzenie na widowni prawie tysiąca kobiet, a też organizacja kilkunastu stoisk handlowych. To naprawdę robi wrażenie.  

Jeśli chodzi o zaprezentowany program i jego odbiór to, ku naszej radości, jesteśmy zasypywane bardzo pozytywnymi recenzjami. Od dwóch dni spływają do nas ciepłe maile, SMS-y, komentarze. Dotyczą one kobiet dzielących się historiami swojego życia, występów muzycznych, scenek rodzajowych. Wiele komplementów otrzymała nasza tegoroczna MC - jak ją nazwałam "nasz czerwony maczek". Te pozytywne opinie cieszą i dodają skrzydeł.
Oczywiście, pojawiły się też pewne konstruktywne uwagi, nad którymi jesteśmy gotowe się zastanowić i wnioski wykorzystać w przyszłości. Piszę to tak na wyrost, bo teraz dziękujemy za wczoraj i na razie nie rozmawiamy o tym, co dalej.

Ja, patrzę na to wydarzenie z perspektywy osoby, która zaprosiła na nie kilkanaście kobiet, z których większość, w czymś takim nigdy nie uczestniczyła. Myślę tu o charakterze wydarzenia, miejscu, przekazywanych treściach i ich oprawie. W skupieniu słuchałam  mówczyń. Wiele momentów zmuszało mnie, aby pomyśleć, o którejś z zaproszonych przeze mnie kobiet. Zastanawiałam się: „Jak ona to odbiera?”, „Jakie to ma dla niej znaczenie?”, „Czy odnajduje tu siebie?”, „Czy znajduje w tym dla siebie nadzieję?”, „Czy zrozumie dziś potrzebę oddania życia Bogu?”.

Nie znam jeszcze odpowiedzi na te pytania. Docierają  do mnie tylko pojedyncze opinie. Takie jak ta: Już dawno oddałam swoje serce Bogu, a  wczoraj to zrobiłam jeszcze raz. Chcę, żeby mnie prowadził tak jak do tej pory. Czuję się wolna i potrzebna dzieciom i ludziom.
I ta: To było dla mnie wielkie wydarzenie. Jestem bardzo zadowolona, że mogłam być tam i przeżywać te chwile. Słowa nie odzwierciedlą tego, co przeżywałam przy każdym świadectwie kobiet, które się nimi z nami dzieliły. I za każdą pieśń dziękuję.
Jutro dowiem się czegoś od pozostałych. Na to liczę...

Odniosę się jeszcze do początkowego cytatu. 
To wielki przywilej być narzędziem w Bożym ręku. Przy frekwencji prawie tysiąca kobiet nie jesteśmy w stanie, nawet całym komitetem, ocenić pracy, jaką wykona w życiu wielu kobiet to wydarzenie.
Jeśli uda mi się dowiedzieć, co przeżyło tych kilkanaście zaproszonych przeze mnie kobiet, to nadal będzie niewielki procent tego, co w rzeczywistości się działo. I tak naprawdę, aż tak bardzo się tym nie martwię. Uważam to nawet za bezpieczne podejście. Bo, być może, zbyt duża wiedza mogłaby być źródłem pychy i myślenia, że bez nas to Bóg by sobie nie poradził :-).

To naprawdę fajnie jest bycie takim Bożym ‘podwykonawcą’. Dawać Mu się używać jako narzędzie, należycie wykonać powierzone przez Niego zadanie, dołożyć swoją cegiełkę do tego, co On buduje. Robić to z wiarą, mimo tego, że dopiero kiedyś - może aż w wieczności - przyjdzie mi oglądać końcowe efekty, nad którymi On już pracuje. Które na razie tylko On widzi.

W takich momentach przypominam sobie słowa z Listu do Hebrajczyków, rozdział o bohaterach wiary, 11:39-40 A wszyscy ci, choć dla swej wiary zdobyli chlubne świadectwo, nie otrzymali tego, co głosiła obietnica, ponieważ Bóg przewidział ze względu na nas coś lepszego, mianowicie, aby oni nie osiągnęli celu bez nas. A my bez tych, co po nas… 
Takie wyjaśnienie pozwala mi z wiarą podejmować nowe wyzwania i angażować się w nie, bo wiem, że jest w tym wieczny sens.

***
A tak wspominałyśmy nasz "Wieczór Galowy":








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.