piątek, 28 marca 2014

Sprawdzone

„Przeciwności, a nawet nieszczęście, mogą wywierać decydujący wpływ  na człowieka i tak nim pokierować, że podejmie najważniejszą  dla siebie służbę.”  Henri Nouwen

Kiedy przeczytałam te słowa, bez zastanowienia uznałam, że doskonale pasują do mojego życia. Od razu pomyślałam o miejscu, w którym teraz jestem i służę oraz, co spowodowało, że właśnie tutaj się znalazłam.

Powodem ku temu nie było nagłe oświecenie z nieba, ale właśnie - bardzo konkretne - przeciwności, które w pewnym momencie miały nawet znamiona nieszczęścia. Wcześniej już o tym pisałam i to nawet wiele. Ciekawski ;-) czytelnik szukać może szczegółów w postach z 2012 roku.

Teraz chcę jedynie odnieść się do mojej służby. W zasadzie na każdym etapie mojego życia, każdą służbę, którą wykonywałam, uważałam za najważniejszą. W swoim ograniczonym myśleniu nie wyobrażałam sobie tylko tego, że coś lub ktoś/Ktoś może ją zatrzymać, zmienić na inną.

Po pierwszej poważnej zmianie, wydawało mi się, że wreszcie znalazłam się w miejscu, z którym nie rozstanę się do końca moich dni. Po kilkunastu latach, kiedy przeciwności było więcej niż radości, byłam gotowa na zmianę. Zmiana trwała o wiele krócej, niż się tego spodziewałam. Krótko, bo krótko i tej służbie oddałam swoje serce. Choć dla mnie najważniejsza, w ocenie innych chyba mało ważna.

Podjęcie kolejnej służby nie przyszło mi łatwo. Miałam problem, by zaufać swojemu wyborowi. Problem, by zaufać ludziom. Tylko przez wiarę przyjęłam, że jest to Boże kierownictwo. Bogu mogłam zaufać.

W chwili obecnej to, co robię sprawia mi ogromną radość i satysfakcję. Czuję, że robię coś ważnego. Biorąc pod uwagę środowisko, ludzi, rodzaj i różnorodny charakter prowadzonej służby myślę, że jest to służba, która stanowi dla mnie największe, jak do tej pory, wyzwanie. Więc chyba za autorem przewodniej myśli, mogę uznać tę służbę za najważniejszą.

Nauczona jednak doświadczeniem, że nic w życiu nie trwa wiecznie, że życie niesie ze sobą zmiany i są to najczęściej zmiany spowodowane czynnikiem ludzkim, postanowiłam służyć  ludziom w tym nowym miejscu z całego serca moim „tu i teraz”.  A w Boże ręce składam całą resztę, z cichą prośbą, że jeżeli uzna, że znowu jest czas na zmiany, niech tym razem przebiegnie to mniej boleśnie… .  








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.