środa, 10 grudnia 2014

Świat kobiet - część I

Ostatnio niewiele „bywam” :-). W ciągu tygodnia całe 5 dni bawię się z wnusiem, a wieczorami  regeneruję siły i nadrabiam zaległości domowe i inne wszelakie... . W weekendy znikam z domu, aby nadrabiać zaległości - nazwijmy to - „służbowe”. O bywaniu, więc, nie ma mowy :-). Jednak, czasem udaje mi się „wziąć wolne” i spędzić czas tak, jak ja to najbardziej lubię. Czyli z kobietami.
Tak więc, w stosunkowo krótkim czasie, bo nawet nie całego miesiąca, udało mi się uczestniczyć w trzech bardzo wartościowych spotkaniach dla kobiet. Jedno  połączone było z weekendowym wyjazdem. A zatem, miałam aż dwa dni wolne!… .

Konferencja dla kobiet w Radości

Na ten wyjazd zabrałam ze sobą kilka kobiet (dokładnie sześć). Bardzo mi na ich uczestnictwie zależało. Tym bardziej, że była to już druga edycja tej konferencji i wiedziałam, czego mogę się spodziewać. Mogło nas pojechać więcej, ale… nie udało się. Szkoda… . Ogólnie uczestniczek było około pięćdziesiąt. Spędziłyśmy razem wspaniały weekend. 
Poza odpoczynkiem w pięknym miejscu (w ośrodku Kościoła Baptystów w Radości, w lasach pod Warszawą), czas nasz wypełniony był świetnymi wykładami i warsztatami, które uczyły, upominały, czasem konfrontowały, ale zarazem niosły naszym kobiecym sercom ukojenie i radość. W kameralnej atmosferze, zapadnięte w miękkie fotele i kanapy, przyjmowałyśmy kierowane do nas słowa, jak balsam i lekarstwo.

Wysłuchałyśmy następujących wykładów: Joyce Wyatt  „Jestem kobietą”, Danuta Longić „Pokochać siebie”, Bożena Ciechanowska „Dwa lustra”.
Uczestniczyłyśmy w ciekawych warsztatach: Danuta Longić - depresja, Suzanne Matheny - strach i lękElaine Meredith - przebaczenie, Jeanne Pierzchała - świadectwo o tym, jak Bóg może nasze trudne doświadczenia użyć w służbie innym.

Naprawdę, to był cudowny, niebanalny czas. Tematy i treści wykładów oraz warsztatów niosły ze sobą ogromny ciężar gatunkowy i emocjonalny. Wiele rozmów toczyło się zakulisowo. Wiele zostało przelanych łez. Wiele modlitw zostało zaniesionych do Boga w intencji przebaczenia, uzdrowienia, uwolnienia.

Ale nie był to tylko czas na łzy. Organizatorki i ekipa Amerykanek ze stanu Tennesse zadbały o to, abyśmy miały wiele powodów do uśmiechu i radości. Mogłyśmy się zrelaksować i poddać chwilom zapomnienia o szarej rzeczywistości i codzienności, którą wiele z nas pozostawiło w swoich rodzinnych domach.
Robiłyśmy biżuterię, miałyśmy SPA dla ciała i duszy, świetnie bawiłyśmy się podczas nauki tańców amerykańskich i dostałyśmy mnóstwo drobnych upominków. 

Nie mogę tu pominąć aspektu kulinarnego - że pysznie nas karmiono, a szczególną przyjemność  sprawiła nam kolacja w „Smakach Tennessee”. Na pewno wykorzystam przepis na chleb z kaszy kukurydzianej (cornbread) i szarlotkę (apple cobbler).

Serdeczne dzięki  - kobietom z Kościoła Baptystów w RP i gościom z USA!!! 

Kiepskim komplementem byłoby powiedzenie „Na fajnej konferencji byłam”. Ja, po prostu, chcę tam być kolejny raz!!!







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.