Kobiety, dzięki którym moje życie stało się bogatsze.
Niedawno, podczas nagrania audycji radiowej dla Akademii Pięknego Życia, rozmawiałyśmy o tym, czy chcemy być ‘kobietami wpływu’ oraz czy były lub są obok nas kobiety, które wpłynęły na nasze życie.
Z okazji dzisiejszego sympatycznego święta, pomyślałam sobie, że wspomnę o kilku takich kobietach, które niewątpliwie swoją służbą (nauczaniem, twórczością), swoim życiem (przykładem) ubogaciły moje życie.
Przeniosę się w dość odległe czasy, bo do kwietnia 2002 roku, kiedy to dane mi było uczestniczyć, w odbywającej się w Budapeszcie konferencji pod hasłem HOPE 21, organizowanej pod patronatem Europejskiego Aliansu Ewangelicznego. Podczas tej trwającej kilka dni konferencji, spoglądano na kwestie duchowe, moralne, społeczne, rodzinne, zdrowotne i wiele, wiele innych kwestii dzisiejszej Europy przez pryzmat Słowa Bożego. Z perspektywy chrześcijaństwa - Kościoła i organizacji para-kościelnych.
W programie konferencji nie zapomniano o roli kobiety i służby, jaką pełni ona w rodzinie, w społeczeństwie, w Kościele. Niejako równolegle odbywała się konferencja „Hope for Europe - Women in Leadership” (Nadzieja dla Europy - kobiety w przywództwie).
Dla mnie była to wspaniała możliwość dla duchowego odpoczynku, umocnienia się w Bożym powołaniu do służby oraz postawienia sobie pytania: Co jeszcze mogę zrobić, co w chociaż małym wymiarze wpłynie na ludzi, którzy żyją wokół mnie, w tym małym wycinku Europy? Pięć wspaniałych kobiet miało niewątpliwy wpływ na tor i charakter moich przemyśleń. Oto te kobiety:
Linda Dillow - Amerykanka. Misjonarka, autorka wielu książek. Kilka z nich zostało przetłumaczonych na język polski. Między innymi „Twórcza partnerka”, „Ukojone serce”, „Błogosławieństwo w dolinie łez”.
Linda mówiła o trzech bardzo ważnych postawach kobiety - bycie zachętą dla innych, bycie zadowoloną - niezależnie od okoliczności oraz ustalenie właściwych priorytetów odnośnie naszej służby - wpierw uwielbienie dla Boga, a potem służba.
Definicja zachęty - podnosić, prowokować, popychać ludzi do pójścia we właściwym kierunku, do parcia do przodu, pomimo przeszkód i kłopotów. Zachęta, to taki wyraz miłości, który pomaga drugiej osobie stawać się lepszą. Najprostszy przepis na zachętę to pozytywne myśli (w ciągu dnia przez naszą głowę przelatuje ich około 10 tys.) + pozytywne słowa + pozytywne działanie. Myśli są tu najważniejsze - jesteśmy tacy, jakie są nasze myśli.
Definicja zadowolenia - wewnętrzny pokój niezależny od okoliczności. Zadowolenie to moralne nastawienie, które jest wstanie zmienić okoliczności. Przykład ap. Pawła: nauczyłem się poprzestawać na tym, co mam; wszystko mogę w tym, który mnie umacnia, w Chrystusie. Sekret zadowolenia - Chrystus we mnie; a nie - ja, tylko że w innych okolicznościach. Zadowolenie nie przychodzi naturalnie. Trzeba się go uczyć.
Uwielbienie dla Boga - służba ma wypływać z serca pełnego uwielbienia dla Boga. Nie jesteśmy w pierwszym rzędzie pracownicami, ale kochankami Jezusa. Kochamy i dlatego służymy. Uwielbienie ma być stylem życia. Mimo tego, że wstaję z kolan, to nadal mam mieć skłonione myśli, słowa, działanie, pracę... Wszystko, co robię i co czuję, ma być aktem uwielbienia Boga. Najdojrzalszą i najtrudniejszą formą uwielbienia Boga jest poddanie Mu swojej woli.
Noor van Haaften - Holenderka. Autorka książek, uznana mówczyni i nauczyciel. Producent chrześcijańskich audycji radiowych i TV. Podczas konferencji prowadziła rozważania poranne oraz seminaria. Spotkania z nią były dla mnie bardzo cenne i z głębi serca zapragnęłam, aby kobiety w Polsce miały szansę jej posłuchać.
Lekcja z Księgi Rut - Rut uczy nas, co to znaczy być wiernym w rodzinie Bożej. Mamy postępować tak jak ona, w każdej sytuacji. Mamy iść razem. Kiedy ktoś jest słaby - mamy go wspierać. Wierność jest klejem, jeśli jej nie ma, rozpadają się rodziny, przyjaźnie, społeczeństwa, Kościoły.
Lekcja z Księgi Daniela - Daniel uczy nas, co to znaczy nie kalać się tym światem, nie żyć na jego modłę, jak zachować siebie niesplamionym przez świat. Mamy być święci, dlatego jesteśmy obcy na tym świecie, jesteśmy przechodniami. Duch Święty infekuje nas prawdą i świętością, i powoduje, że jesteśmy chorzy z powodu otaczającego nas zepsucia i grzechu.
Naszym zadaniem jest powoływać innych do światła - być światłem dla narodów. Światłem dla Europy. Obserwujmy czasy, w których żyjemy. Obserwujmy to, co czyni Bóg. Badajmy proroctwa. Czas przyjścia Jezusa wydaje się bliski - to wyzwanie dla nas, aby być bardziej świętymi niż byliśmy. Bądźmy radykalni.
Marzenie o zaproszeniu Noor do Polski spełniło się. KLIKNIJ
Maija Nyman - Finka. Zaangażowana w służbę wśród kobiet. Pisze, nagrywa programy radiowe i telewizyjne. Pięknie śpiewa. Mówiła o błogosławieństwie i wyzwaniu do służby, jakim jest małżeństwo. W jej świadectwie odnalazłam siebie. Wraz z mężem rozpoczęli służbę wśród małżeństw w momencie, kiedy sami szukali pomocy i odpowiedzi na swoje problemy, na swój brak zrozumienia istoty małżeństwa. Pamiętam jej słowa, kiedy powiedziała: Co zadziałało w twoim życiu może być użyte w życiu innych ludzi. Nawet twój ból może być użyty, aby pomóc innym. Myślę, że te prawdy odnosić się mogą do całego naszego życia, nie tylko do małżeństwa.
Maiję również zaprosiłam do Polski. KLIKNIJ
Alina Wieja - Polka. Moja współlokatorka. Kobieta, która tu na polskim gruncie dokonała wiele. Napisała wspaniałą książkę „Powrót kobiety do harmonii ze Stwórcą.” I kilka innych. Jest autorką doskonałych podręczników z dziedziny poradnictwa. Dzięki wydawnictwu, którym dzielnie zawiaduje, docierają do nas wspaniałe pozycje książkowe dla kobiet, np. książki Lindy Dillow. Redaguje poczytne czasopismo (dla każdego, nie tylko dla kobiet!) „Nasze Inspiracje”. Dzielnie pomaga mężowi w jego pracy w Kościele i na polu misyjnym. Wielka kobieta, a zarazem tak delikatna, subtelna, ciepła i otwarta w kontaktach, skromna osoba.
I chociaż niewiele miałyśmy czasu dla siebie - krótkie poranki i trochę dłuższe wieczory - to myślę, że nasze rozmowy, modlitwy, dzielenie się doświadczeniami z życia i ze służby bardzo zbliżyły nas do siebie. Przynajmniej dla mnie, Ala stała się kimś bardzo bliskim mojemu sercu.
Anneli Portman - Finka. Misjonarka we Włoszech. Nigdy wcześniej jej nie spotkałam. Nic o sobie nie wiedziałyśmy. Nasza znajomość trwała zaledwie kilka minut (przedstawił nas sobie nasz przyjaciel Warren Carter). I były to najcenniejsze dla mnie minuty tej konferencji. Mieliśmy modlić się w trójkach i tak się akurat stało, że Anneli była tą trzecią osobą. Pierwszy pomodlił się mój mąż Paweł. Nie wiem dlaczego, ale pomodlił się po polsku - wylał przed Panem całe swoje serce. Dziękował za czas odpoczynku, od trosk i frustracji. Potem pomodliła się ona... To była prorocza modlitwa - dotknęła głębi naszego wnętrza. Anneli modliła się tak, jakby znała każdą naszą troskę i zmartwienie, jakby znała nas od lat. Dziękowała Bogu za naszą służbę, prosiła Go o wytrwanie dla nas, o powstrzymanie ataków szatana na nas, na naszą rodzinę, na nasze życie. Rozpłakałam się. Tak bardzo potrzebowałam takiej modlitwy. Anneli powiedziała, że była otwarta na głos Boży, i prosiła Go, aby powiedział jej, o co ma się modlić. To było niesamowite…
***
Uczestniczką tej konferencji była kolejna kobieta wpływu - Lenne Carter. Żona naszego nieżyjącego już przyjaciela - Warrena. Ale o niej napiszę innym razem. Teraz wspomnę, że, na moje zaproszenie, Leanne przyjeżdża do Polski, jako gość konferencji dla kobiet. Konferencja odbędzie się 26 maja 2012r.
Więcej szczegółów w późniejszym terminie.
***
Oczywiście, takich kobiet w moim życiu było i jest znacznie więcej. I są już od dawna bohaterkami mojego bloga (wspomnę tu Stenię Shaded, Aleksandrę Błahut-Kowalczyk, Beatę Jaskuła-Tuchanowską, Magdę Grabowską, Jagodę Markiewicz... i wiele innych). Jestem Bogu ogromnie za nie wdzięczna.




