poniedziałek, 8 października 2012

Na nowy etap służby


Rozpocznę od przeróbki tekstu Johna Henry Newmana. Otrzy-małam go kiedyś z okazji urodzin. Z dedykacją: „Prze-syłam wyjątkowej osobie”. Miłe. Tekst brzmiał następująco:

Stworzona jesteś do działania, aby być kimś,
do czego nie jest stworzony nikt inny.
Zajmujesz swoje miejsce w świecie Boga:
miejsce nie zajęte przez nikogo innego.
Mało znaczy, czy jesteś bogata, czy biedna,
poniżana czy szanowana przez ludzi:
Bóg Cię zna i wzywa po imieniu.
On powierzył Ci pracę, której nie przydzielił nikomu innemu.
Posiadasz swoją misję.
W pewien sposób jesteś niezbędna w Jego zamiarach,
tak niezbędna na moim miejscu, jak archanioł na swoim.
On nie stworzył Cię przypadkowo.
Czynić masz dobro, wykonując Jego pracę.
Bądź aniołem pokoju, głosicielem prawdy w miejscu,
które On Ci wyznaczył,
nawet jeżeli do końca tego nie rozumiesz...
Obyś jedynie śledziła Jego przykazania
i służyła swemu powołaniu.

W tym roku celebrowaliśmy z mężem 30 rocznicę naszego ślubu. Piękny jubileusz, który z powodzeniem mogę połączyć z 30-leciem naszej służby na Niwie Pańskiej.
Zaczynaliśmy od małych rzeczy, ale, jak uczy nas Słowo Boże, nie należy gardzić małymi początkami (ks. Zachariasza 4:9-10). Pomagaliśmy w zaopatrzeniu podczas obozów letnich, montowaliśmy małe grupy ewangelizacyjne, organizowaliśmy spotkania młodzieżowe. Potem była praca w misji przez duże „M” i podejmowanie się przeróżnych działań ewangelizacyjnych: na ulicy, w szkołach, w szpitalach, Domach Dziecka... Prawie równolegle zaczęły się: organizowanie wczasów dla rodzin i praca wśród osób uzależnionych. Powstała wspólnota, którą prowadziliśmy przez 18 lat, rozwijając i udoskonalając wymienione wcześniej działania. Ja, rozwinęłam swoją dodatkową działalność - służbę wśród kobiet - organizując cotygodniowe spotkania i doroczne konferencje. Mój mąż skoncentrował się na mężczyznach. I tak zleciało 30 lat, podczas których nie brakowało radości i sukcesów, a też porażek i bolesnych zawirowań.

Zastanawiam się, do jakiej kategorii zaliczyć mam minione miesiące (od stycznia do października). Był to czas prawie całkowitego wyłączenia ze służby. Ale też czas wielkich zmian. Ewoluowaliśmy od szoku i zaskoczenia, poprzez zniechęcenie i marazm po powolne budzenie się, jakby z letargu, do podejmowania się nowych wyzwań i działań. Mój mąż już w maju powrócił do Spotkań Męskich. Mi udało się zorganizować, z powodzeniem, dwie konferencje dla kobiet (maj i wrzesień). Jednak nowy etap mojej służby zaczął się tak naprawdę tydzień temu - pierwszym spotkaniem dla kobiet. W nowym miejscu i w nowym składzie (mam nadzieję, że grupa szybko będzie się powiększać) rozpoczynamy pracę nad „Biblijnym alfabetem kobiet”.

W takich okolicznościach - przemian, nowych wyzwań - zawsze wiele czytam i rozmyślam.  Szukam dla siebie wskazówek, a też odpowiedzi na różne pytania. Np. na pytanie: Jaki jest sens służby? Komu służę? Bogu? Ludziom? Co lub kogo chcę budować? Kościół, organizację, swoje ego czy drugiego człowieka? Na co liczę? Na docenienie? Czyje? Człowieka czy Boga? I wiele innych...

Kilka cytatów, które przytoczę poniżej, pomogło mi znaleźć odpowiedzi, na niektóre z nich.

Panie, Boże nasz! Ty powołałeś nas do służby. Wlej w nas niepokój, gdybyśmy chcieli się chlubić choćby najmniejszym naszym dobrym uczynkiem. W tym niepokoju pociesz nas swoim Słowem i wskaż właściwe nastawienie. Pozwól nam kroczyć do przodu w pragnieniu dostrzegania i uznania Twojej mocy. Dziękujemy Ci za to, że tam, gdzie nasze dzieło się kończy, rozpoczyna się Twoje. Helmut Gollwitzer

Naszym powołaniem nie jest sukces, lecz wierność. Wierność jest ważna, nawet w małych sprawach. Nie z powodu samych tych spraw - to byłaby małostkowość - ale z powodu tej wielkiej sprawy, jaką jest wola Boża. Matka Teresa

Ludzie są nierozsądni, nielogiczni, samolubni,
kochaj ich mimo wszystko.
Jeśli czynisz dobro, ludzie oskarżają cię o ukryte egoistyczne pobudki,
czyń dobro mimo wszystko
Jeśli osiągniesz sukces, zyskasz fałszywych przyjaciół i prawdziwych wrogów,
osiągaj sukcesy mimo wszystko.
To, co dzisiaj zrobiłeś dobrze, jutro będzie zapomniane,
rób dobrze mimo wszystko.
Uczciwość i szczerość sprawiają, że będziesz słaby, 
bądź uczciwy i szczery mimo wszystko.
To, co budujesz latami, może być zniszczone przez jedną noc,
buduj mimo wszystko
Ludzie naprawdę potrzebują pomocy, ale będą cię atakować, jeśli im pomożesz,
pomagaj mimo wszystko
Daj światu, co masz najlepszego, a dostaniesz od świata po głowie, 
daj światu, co masz najlepszego mimo wszystko.
(prawdopodobnie Matka Teresa z Kalkuty)

Jakie to prawdziwe...

Kolejna rada: Jeśli w naszym podążaniu za Panem próbujemy ulegać wszystkim, którzy nas krytykują, to nie osiągniemy w ten sposób niczego wartościowego. Jeśli jednak jesteśmy przekonani, że czynimy Bożą wolę, to łatwo jest nam kontynuować swe dzieło. Zakończenie wyznaczonego zadania często jest najlepszym sposobem na uciszenie krytyków. Richard De Haan

I na koniec kilka słów mojego ulubionego pisarza Philipa Yancey’a. Komentarz do wersetu „Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odpłaci tobie” Ew. Mat. 6:18. Większość z nas spodziewa się nagród od swoich przyjaciół: poklepania po plecach, medalu bohatera, oklasków lub szczerego komplementu. Według Jezusa, ważniejsze nagrody czekają nas po śmierci. Być może najważniejsze ludzkie czyny dzieją się w tajemnicy, niewidoczne dla nikogo prócz Boga. W swojej istocie przesłanie Królestwa można wyrazić słowami: Żyj dla Boga, a nie dla innych ludzi.

Na progu mojej nowej służby postanowiłam sobie, że nie chcę spodziewać się niczego od ludzi, bo ból zawodu jest nie do opisania. Nawet na obietnicę modlitwy będę patrzeć teraz z przymrużeniem oka. (Oczywiście, z pewnymi wyjątkami.) Chcę żyć dla Boga i Mu służyć. I tego chcę się trzymać - mimo wszystko.



Inspiracja nie tylko na dziś...


Boże! Przede mną siedem nowych dni. Oddaję w Twe ręce ten tydzień. To, co zaplanowane i niezaplanowane; wszystko, cze-go z radością oczekuję i wszystko, czego się obawiam. Boże, ochraniaj mnie na moich drogach. Eckhard Hermann

Nie szukam Cię w niedzielny poranek gorączkowo, jak wyjś-ciowego szala. Nie przypomi-nam sobie w popłochu Twojego imienia, kiedy trwoga. Nie odkładam Cię niczym koło ratunkowe, bo morze chwilowo spokojne. Wierzę w całodobową Twoją obecność. Katarzyna Zychla




wtorek, 2 października 2012

Odpocznij sobie!


Potrzeba odpoczynku

Czasy, w jakich żyjemy to czasy, które można określić czasami natłoku: spraw do załatwienia, rzeczy do zrobienia. Jednak mimo wielu jednocześnie podejmowanych działań i coraz szybszego tempa naszego życia (owej programowej dynamicznej aktywności) przytłacza nas świadomość, że owych rzeczy i spraw w ogóle nie ubywa. Przeciwnie, ciągle piętrzą się zaległości, nowe zobowiązania, zadania, wyzwania. Stojąc twarzą w twarz z przytłaczającymi nas wymaganiami, trudno jest nam, bez wyrzutów sumienia, pozwolić sobie choć na chwilę odpoczynku, na zrobienie przerwy.
Zapomnieliśmy już, że potrzebujemy mieć takie chwile przerwy od rutyny dnia codziennego; od ciągłego wyścigu z czasem, od nadmiaru obowiązków, od stresów w pracy, od kłopotów rodzinnych, zdrowotnych, finansowych.
Zapomnieliśmy, że nasza energia też nie jest wieczna. Musimy uzupełniać jej zapasy poprzez sen, odpoczynek, właściwe odżywianie i zwykły relaks. Nasze dni, wypełnione zajęciami, wysysają z nas wszystkie siły. Działając na wysokich obrotach, wykorzystujemy nasze  wszystkie zapasy: fizyczne, emocjonalne, umysłowe i duchowe. I zanim się zorientujemy, cała nasza energia zostanie zużyta.
Bycie wyczerpanym może spowodować, że nasza percepcja zostanie zaburzona, zniekształcona i nasze reakcje na innych ludzi mogą stać się negatywne (wyładujemy się na żonie czy mężu, na dzieciach czy na zwierzaku domowym). Co więcej, jeśli nic z tym nie zrobimy, to po jakimś czasie stan ten może wywołać u nas choroby fizyczne lub psychiczne (a przynajmniej zaburzenia emocjonalne).

Jesteś mądrym człowiekiem, jeśli umiesz robić sobie krótkie przerwy na odpoczynek w ciągu dnia pracy. Jeśli potrafisz zgasić światło o odpowiedniej porze i pozwolić sobie na dobry, nocny odpoczynek. Już te rzeczy pomogą ci zadbać o zapas twojej energii na każdy dzień i uzdolnią cię do bycia bardziej produktywnym i zadowolonym.
Myślę też, że jest dobrą rzeczą nauczyć się, jak można organizować sobie takie krótkie „przerwy” w życiorysie - każdego dnia - aby nie zwariować, nie wypalić się, nie paść na zawał czy udar… Aby po prostu żyć i pozwolić żyć innym.
Wspomnę, że taką regenerującą przerwą może być chwila spędzona z Bogiem. Brat Wawrzyniec wyznaje: Całkowicie zanurzony w moim pojmowaniu Bożego majestatu, miałem w zwyczaju zamykać się w swojej kuchni. Tam, w samotności, po zakończeniu wszelkich koniecznych prac, oddawałem się modlitwie na cały czas, jaki pozostał mi do podjęcia innych obowiązków. (w „O praktykowaniu Bożej obecności”)
Niewątpliwie warto zanurzyć się w modlitwie nawet w czasie tych krótkich chwil, które inni poświęcają przerwie na papierosa. Warto też pomyśleć o korzyściach - odświeżona perspektywa, jaśniejszy ogląd, odzyskana energia, duchowa gotowość!

Ktoś inny dał następującą radę - prosta, ale jakże pomocna. (Nie podaję nazwiska, ponieważ zdania, co do autorstwa są podzielone - dodatki w nawiasach są moje.) Codziennie należy przeczytać jeden dobry wiersz (a na pewno werset z Biblii), obejrzeć piękny obraz (albo spojrzeć na dzieło Stwórcy), posłuchać lekkiej piosenki (albo samemu zaśpiewać pieśń uwielbieni; zachęcam do słuchania Radia Chrześcijanin - kanały muzyczne), porozmawiać serdecznie z przyjacielem (wysłać mail lub SMS, a przede wszystkim nie zapomnieć o rozmowie z Bogiem).
Również badania medyczne wykazały, że istnieją pewne, pomagające w radzeniu sobie z przepracowaniem, ze zmęczeniem i stresem techniki. Są to: spacer, ćwiczenia gimnastyczne, siłownia, jogging, długa kąpiel z bąbelkami, głaskanie domowego pupila, modlitwa. To wszystko może pomóc nam w odzyskaniu jasności umysłu, wewnętrznego pokoju i dobrego samopoczucia. Ale są też inne, tu nie wymienione, miłe sposoby na odpoczynek, do których równie gorąco zachęcam. Naszym zadaniem jest odkryć to, co najlepiej na nas działa. Ustalony w naszym kalendarzu (i przestrzegany) czas na odpoczynek i relaks jest w stanie odmłodzić naszego ducha i nasze ciało.

Ujmując to obrazowo - w naszym codziennym, zabieganym życiu potrzebujemy świateł stopu. Nasze przeciążenie pracą i napięty grafik potrzebują tego szczególnego „zaburzenia” - w postaci czasu na odpoczynek i czasu na refleksję. Bez tych rzeczy możemy poważnie zachorować na którąkolwiek z chorób spowodowanych stresem (chorób naszych czasów): nadciśnienie, wylew, zawał, wrzody żołądka, rak w różnej postaci… Aby nie skończyło się tak, jak w swoim wierszu ujmuje to Katarzyna Zychla:

szybko
w szklanych pałacach
po krętych schodach z marmuru
wbiegają codziennie
szybko
garnitur koszula i krawat
dobrane nienagannie
służbowy laptop
szybko
na biurku zdjęcie w kosztownej ramce
żona dzieci i pies
dzwonią na chwilę bo klient już czeka
szybko
lat trzydzieści nie więcej
ocenia lekarz bez emocji
zawał tak nagły
szybko
w szklanych pałacach
nie ma czasu na życie
służbowy uśmiech gaśnie
szybko
wieczność
trwa
długo...

Zwolnij tempo

Szybko, szybko, szybko… czytamy w wierszu. Rzeczywiście, żyjemy w tak szybkim tempie, że bardzo rzadko udaje nam się przejść na jakiś wyższy poziom, odmienny od tego powierzchownego, pobieżnego i płytkiego, jaki każdego dnia nam towarzyszy. Przekartkowujemy książki i czasopisma. Pobieżnie przyjmujemy wszelkie informacje. Surfujemy po programach telewizyjnych. Kupujemy „fast foody” w „drive-through” i zjadamy je, jadąc w kierunku kolejnego miejsca przeznaczenia. Słuchamy strzępków ‘newsów’ i opinii w nocnych wiadomościach. Na poczcie głosowej osób, do których dzwonimy, zostawiamy 30 sekundowe wiadomości. Zapominamy, jaki jest dziś dzień lub nie potrafimy przypomnieć sobie, co działo się wczoraj. Wszelkie dane, opinie, uwagi jakie przechowujemy, jakie jesteśmy w stanie przechować, można zapisać na formacie najmniejszego rozmiaru samoprzylepnych karteczek.
W Ks. Jeremiasza (8:6b) znalazłam taki obraz: Każdy pędzi na oślep w swoim biegu, jak koń cwałujący w bitwie.  Jest to smutne podsumowanie powyższych rozważań.

Spróbuj tak czasem po prostu nic nie robić. Zamknąć się przed światem. Wyłączyć telefon, telewizor. Zapomnieć o Internecie i „Facebooku”. Wyjść na balkon, popatrzeć na gwiazdy i  spróbować zneutralizować swoje serce i umysł.
…Tak mówi Pan: Przystańcie na drogach i patrzcie, pytajcie się o odwieczne ścieżki, która to jest droga do dobrego i chodźcie nią, a znajdziecie odpoczynek dla waszej duszy!… Ks. Jeremiasza 6:16 Niestety, stres związany z życiem codziennym, a szczególnie zawodowym, ograbia nas z tego błogiego stanu i zamiast pokoju mamy niepokój; zamiast poczucia bezpieczeństwa, zmaganie się z lękiem o jutro i strach o przyszłość.

Oto pewne statystyki pozbierane w Internecie (sprzed kilku lat): 63% Polaków pracuje więcej niż 8 godzin dziennie; 1,2 miliona Polaków ma więcej niż jedno zatrudnienie; najwięcej czasu spędzają w pracy Koreańczycy - 2390 godzin rocznie; Polacy - 1984 godzin rocznie.
W Japonii z powodu przepracowania umiera kilkadziesiąt tysięcy osób rocznie. Zjawisko to ma swoją nazwę - karoshi. (Japończycy chcieli mieć 10-dniowy system pracy. Nieliczenie się z mądrością Stwórcy wielu przypłaciło życiem.)
Naprawdę! - nasze ciała nie zostały stworzone to tego, aby pracować w tak bezlitosnym systemie; żyć w takim stresie i tempie.

Rutyna

Każdy z nas wykonuje codziennie szereg powtarzających się czynności i wyznaczonych zadań. Nazywa się to rutyną. Żydowski filozof i teolog, Abraham Heschel (ur. w Warszawie) twierdzi: Rutyna czyni nas odpornymi na cuda. Jest w tym wiele prawdy. Jeśli pozbawimy nasz rozum możliwości rozmyślania nad życiem, zachwycania się chwilą, to pozwolimy, aby strach o „chleb codzienny” pozbawił nas chociażby poczucia tego, jak bardzo cenni jesteśmy w oczach Bożych i jak wiele dla Niego znaczymy. I jak piękny może być świat wokół nas - łącznie z ludźmi, którzy żyją obok.

Kiedy praca staje się dla nas ciężarem, brzemieniem - to nie daje nam satysfakcji; powoduje frustrację i prowadzi do wypalenia i depresji. Zaczyna brakować nam celu i motywacji.
Każdy z nas potrzebuje odpoczynku, który jest swego rodzaju antytezą do tego, co wykonuje przez cały dzień. Ci, którzy są zaabsorbowani „pracą umysłową”, potrzebują takiego hobby czy takich zajęć, które pozwolą im się poruszać, popracować rękami i które sprawią im przyjemność. I odwrotnie, ci, którzy pracują ciężko fizycznie, cieszą się, kiedy mogą odpoczywać biernie - poczytać książkę, zapisać się na jakiś kurs językowy czy nawet poukładać puzzle. Ci, którzy pracują z ludźmi, w warunkach podwyższonego stresu, na pewno znajdą przyjemność w zajmowaniu się ogródkiem lub na spędzaniu czasu na takich aktywnościach, które pozwolą im spędzać czas w odosobnieniu. Ci natomiast, którzy pracują samodzielnie, w pojedynkę - chętnie spędzą swój wolny czas w gronie przyjaciół.
Każdy z nas potrzebuje być całkowicie „wyautowany” ze swojego trybu pracy, chociażby na chwilę każdego dnia. Na dzień lub dwa w tygodniu i przynajmniej na tydzień lub dwa w ciągu roku. To jest podstawa do zachowania w życiu zdrowego balansu!

Musimy też uczyć się nowych sposobów odpoczynku, relaksu. To nie ma być nic-nie-robienie. Tomasz a’ Kempis napisał: Nigdy nie bądź całkiem bez zajęcia, lecz - albo czytaj, albo pisz, albo módl się, albo rozważaj, albo zajmij się jakąś pracą dla dobra wspólnego. To dobra rada - niejednokrotnie  ją sprawdziłam.

Pamiętaj, abyś dzień święty święcił - kilka słów o sabacie

Sabat, to po prostu odpoczynek od pracy. Oto, co o odpoczynku napisał  teolog ewangelicki, prof. Witold Benedyktowicz w książce „Co powinniśmy czynić”: Praca nie jest celem dla siebie. Jest środkiem zapewnienia człowiekowi egzystencji. […] Człowiek powinien stawiać rozsądne granice swoim potrzebom i swojej aktywności. To przykazanie Dekalogu ma nie tylko sens religijny: poniechanie pracy w dniu świętym, by w szczególny sposób poświęcić go chwale Bożej. Sens tego przykazania jest o wiele szerszy, jest on etyczny, społeczny, ekonomiczny i głęboko humanistyczny. […] Praca jest przykazaniem, ale i odpoczynek jest przykazaniem. Przykazanie to ustanawia pewien rytm, rytm pracy i odpoczynku. Ma ono sens społeczny: człowiek potrzebuje rekreacji, odnowy sił, by mógł na nowo, skutecznie podjąć pracę. […] Ważnymi współczynnikami odpoczynku są przyjemność i zabawa. Nie ma biblijnych podstaw do eliminowania przyjemności z życia.

Bardzo spodobało mi się to, co na ten temat napisał Tomasz Bogowski (politolog, teolog prot., felietonista): Dzień święty czyli szabat, czyli po naszemu dziś - chill out. Chill out, czyli wyluzowanie się, odpoczynek od codziennych zajęć, obowiązków, zadań do wykonania. Wydawałoby się, że człowieka nie trzeba długo namawiać, żeby odpoczął. A jednak! […] Wyjątkowo właśnie w XXI wieku, a już szczególnie w dużych aglomeracjach możemy zaobserwować pęd, pośpiech, gonienie czegoś. Po co w takim razie dzień odpoczynku, kiedy na topie są takie słowa jak ‘wydajność’ oraz ‘sukces’. […] Robimy po dwa fakultety, pracujemy na kilka etatów, rozpoczynamy kursy i szkolenia. Za mało jest dni w tygodniu, żeby to wszystko ogarnąć, a jednak Bóg nie zmienia swojego Słowa, aby się dopasować do naszego trybu życia. To my mamy się dopasować do Niego! Bóg wie, że łatwo nam, ludziom się zajechać. To trudne wyłączyć telefon, komputer, nie myśleć o zadaniach do wykonania, ale jak bardzo jest to też wyzwalające! Jeśli tak zrobisz, to uda ci się od poniedziałku wystartować do swoich zajęć z nową, ośmielę się powiedzieć ponadnaturalną energią. Tylko spróbuj, odetnij się, wyluzuj. […]  Czy jesteś gotów jedną siódmą swojego życia oddać szczególnie Bogu i po prostu odpoczywać sobie w Nim? Spróbuj, bo bez tego naprawdę daleko nie zajedziesz. To Bóg jest siłą, inspiracją, energią i odpoczynkiem, którego nie da nawet najlepszy napój energetyczny ani najwygodniejsza kanapa.

Podsumuję to wszystko tak: Jeśli nie potrafisz odpoczywać, nie masz pomysłu na ucieczkę od rutyny, na zwolnienie codziennego tempa, na korektę listy priorytetów to zrób choć tę jedną rzecz - pamiętaj o dniu sabatu (Exodus 20:8-11).

***

Artykuł został napisany na zamówienie czasopisma "Teraz i Zawsze" / sierpień 2012.