Potrzeba odpoczynku
Czasy, w jakich żyjemy to czasy,
które można określić czasami natłoku: spraw do
załatwienia, rzeczy do zrobienia. Jednak mimo wielu jednocześnie podejmowanych
działań i coraz szybszego tempa naszego życia (owej programowej dynamicznej aktywności)
przytłacza nas świadomość, że owych rzeczy i spraw w ogóle nie ubywa.
Przeciwnie, ciągle piętrzą się zaległości, nowe zobowiązania, zadania,
wyzwania. Stojąc twarzą w twarz z przytłaczającymi nas wymaganiami,
trudno jest nam, bez wyrzutów sumienia, pozwolić sobie choć na chwilę odpoczynku,
na zrobienie przerwy.
Zapomnieliśmy już, że potrzebujemy
mieć takie chwile przerwy od rutyny dnia codziennego; od ciągłego wyścigu z
czasem, od nadmiaru obowiązków, od stresów w pracy,
od kłopotów rodzinnych, zdrowotnych, finansowych.
Zapomnieliśmy, że nasza energia
też nie jest wieczna. Musimy uzupełniać jej zapasy poprzez sen, odpoczynek,
właściwe odżywianie i zwykły relaks. Nasze dni, wypełnione zajęciami, wysysają
z nas wszystkie siły. Działając na wysokich obrotach, wykorzystujemy nasze wszystkie zapasy: fizyczne, emocjonalne, umysłowe
i duchowe. I zanim się zorientujemy, cała nasza energia zostanie zużyta.
Bycie wyczerpanym może
spowodować, że nasza percepcja zostanie zaburzona, zniekształcona i nasze
reakcje na innych ludzi mogą stać się negatywne (wyładujemy się na żonie czy
mężu, na dzieciach czy na zwierzaku domowym). Co więcej, jeśli nic z tym nie
zrobimy, to po jakimś czasie stan ten może wywołać u nas choroby fizyczne lub
psychiczne (a przynajmniej zaburzenia emocjonalne).
Jesteś mądrym człowiekiem, jeśli
umiesz robić sobie krótkie przerwy na odpoczynek w ciągu dnia pracy. Jeśli
potrafisz zgasić światło o odpowiedniej porze i pozwolić sobie na dobry, nocny
odpoczynek. Już te rzeczy pomogą ci zadbać o zapas twojej energii na każdy
dzień i uzdolnią cię do bycia bardziej produktywnym i zadowolonym.
Myślę też, że jest dobrą rzeczą
nauczyć się, jak można organizować sobie takie krótkie „przerwy” w życiorysie -
każdego dnia - aby nie zwariować, nie wypalić się, nie paść na zawał czy udar…
Aby po prostu żyć i pozwolić żyć innym.
Wspomnę, że taką regenerującą
przerwą może być chwila spędzona z Bogiem. Brat Wawrzyniec
wyznaje: Całkowicie zanurzony w moim
pojmowaniu Bożego majestatu, miałem w zwyczaju zamykać się w swojej kuchni.
Tam, w samotności, po zakończeniu wszelkich koniecznych prac, oddawałem się
modlitwie na cały czas, jaki pozostał mi do podjęcia innych obowiązków. (w
„O praktykowaniu Bożej obecności”)
Niewątpliwie
warto zanurzyć się w modlitwie nawet w czasie tych krótkich chwil, które inni
poświęcają przerwie na papierosa. Warto też pomyśleć o korzyściach -
odświeżona perspektywa, jaśniejszy ogląd, odzyskana energia, duchowa gotowość!
Ktoś inny dał następującą radę -
prosta, ale jakże pomocna. (Nie podaję nazwiska, ponieważ zdania, co do
autorstwa są podzielone - dodatki w nawiasach są moje.) Codziennie należy przeczytać
jeden dobry wiersz (a na
pewno werset z Biblii), obejrzeć piękny
obraz (albo spojrzeć na dzieło Stwórcy),
posłuchać lekkiej piosenki (albo samemu zaśpiewać pieśń uwielbieni;
zachęcam do słuchania Radia Chrześcijanin - kanały muzyczne), porozmawiać serdecznie z przyjacielem (wysłać
mail lub SMS, a przede wszystkim nie zapomnieć
o rozmowie z Bogiem).
Również
badania medyczne wykazały, że istnieją pewne, pomagające w radzeniu sobie z
przepracowaniem, ze zmęczeniem i stresem techniki. Są to: spacer, ćwiczenia
gimnastyczne, siłownia, jogging, długa kąpiel z bąbelkami, głaskanie domowego
pupila, modlitwa. To wszystko może pomóc nam w odzyskaniu jasności umysłu,
wewnętrznego pokoju i dobrego samopoczucia. Ale są też inne, tu nie
wymienione, miłe sposoby na odpoczynek, do których równie gorąco zachęcam. Naszym zadaniem jest odkryć to, co najlepiej na nas działa.
Ustalony w naszym kalendarzu (i przestrzegany) czas na odpoczynek i relaks jest
w stanie odmłodzić naszego ducha i nasze ciało.
Ujmując
to obrazowo - w naszym codziennym, zabieganym życiu potrzebujemy świateł stopu.
Nasze przeciążenie pracą i napięty grafik potrzebują tego szczególnego
„zaburzenia” - w postaci czasu na odpoczynek i czasu na refleksję. Bez tych
rzeczy możemy poważnie zachorować na którąkolwiek z chorób spowodowanych
stresem (chorób naszych czasów): nadciśnienie, wylew, zawał, wrzody żołądka,
rak w różnej postaci… Aby nie skończyło się tak, jak w swoim wierszu ujmuje to
Katarzyna Zychla:
szybko
w szklanych pałacach
po krętych schodach z marmuru
wbiegają codziennie
szybko
garnitur koszula i krawat
dobrane nienagannie
służbowy laptop
szybko
na biurku zdjęcie w kosztownej ramce
żona dzieci i pies
dzwonią na chwilę bo klient już czeka
szybko
lat trzydzieści nie więcej
ocenia lekarz bez emocji
zawał tak nagły
szybko
w szklanych pałacach
nie ma czasu na życie
służbowy uśmiech gaśnie
szybko
wieczność
trwa
długo...
Zwolnij tempo
Szybko, szybko, szybko… czytamy w wierszu. Rzeczywiście, żyjemy w tak szybkim
tempie, że bardzo rzadko udaje nam się przejść na jakiś wyższy poziom, odmienny
od tego powierzchownego, pobieżnego i płytkiego, jaki każdego dnia nam towarzyszy.
Przekartkowujemy książki i czasopisma. Pobieżnie przyjmujemy wszelkie informacje.
Surfujemy po programach telewizyjnych. Kupujemy „fast foody” w „drive-through”
i zjadamy je, jadąc w kierunku kolejnego miejsca przeznaczenia. Słuchamy strzępków
‘newsów’ i opinii w nocnych wiadomościach. Na poczcie głosowej osób, do których
dzwonimy, zostawiamy 30 sekundowe wiadomości. Zapominamy, jaki jest dziś dzień
lub nie potrafimy przypomnieć sobie, co działo się wczoraj. Wszelkie dane,
opinie, uwagi jakie przechowujemy, jakie jesteśmy w stanie przechować, można
zapisać na formacie najmniejszego rozmiaru samoprzylepnych karteczek.
W Ks.
Jeremiasza (8:6b) znalazłam taki obraz: Każdy
pędzi na oślep w swoim biegu, jak koń cwałujący w bitwie. Jest to smutne podsumowanie powyższych
rozważań.
Spróbuj
tak czasem po prostu nic nie robić. Zamknąć się przed światem. Wyłączyć telefon,
telewizor. Zapomnieć o Internecie i „Facebooku”. Wyjść na balkon, popatrzeć na
gwiazdy i spróbować zneutralizować swoje
serce i umysł.
…Tak mówi Pan: Przystańcie na drogach i patrzcie, pytajcie się o
odwieczne ścieżki, która to jest droga do dobrego i chodźcie nią, a znajdziecie
odpoczynek dla waszej duszy!… Ks. Jeremiasza 6:16 Niestety,
stres związany z życiem codziennym, a szczególnie zawodowym, ograbia nas z tego
błogiego stanu i zamiast pokoju mamy niepokój; zamiast poczucia bezpieczeństwa,
zmaganie się z lękiem o jutro i strach o przyszłość.
Oto
pewne statystyki pozbierane w Internecie (sprzed kilku lat): 63% Polaków pracuje
więcej niż 8 godzin dziennie; 1,2 miliona Polaków ma więcej niż jedno
zatrudnienie; najwięcej czasu spędzają w pracy Koreańczycy - 2390 godzin rocznie;
Polacy - 1984 godzin rocznie.
W
Japonii z powodu przepracowania umiera kilkadziesiąt tysięcy osób rocznie.
Zjawisko to ma swoją nazwę - karoshi.
(Japończycy chcieli mieć 10-dniowy system pracy. Nieliczenie się z mądrością
Stwórcy wielu przypłaciło życiem.)
Naprawdę!
- nasze ciała nie zostały stworzone to tego, aby pracować w tak bezlitosnym systemie;
żyć w takim stresie i tempie.
Rutyna
Każdy z
nas wykonuje codziennie szereg powtarzających się czynności i wyznaczonych zadań.
Nazywa się to rutyną. Żydowski filozof i teolog, Abraham Heschel (ur. w
Warszawie) twierdzi: Rutyna czyni nas odpornymi na cuda. Jest w tym wiele prawdy. Jeśli
pozbawimy nasz rozum możliwości rozmyślania nad życiem, zachwycania się chwilą,
to pozwolimy, aby strach o „chleb codzienny” pozbawił nas chociażby poczucia
tego, jak bardzo cenni jesteśmy w oczach Bożych i jak wiele dla Niego znaczymy.
I jak piękny może być świat wokół nas - łącznie z ludźmi, którzy żyją obok.
Kiedy
praca staje się dla nas ciężarem, brzemieniem - to nie daje nam satysfakcji;
powoduje frustrację i prowadzi do wypalenia i depresji. Zaczyna brakować nam
celu i motywacji.
Każdy z nas potrzebuje
odpoczynku, który jest swego rodzaju antytezą do tego, co wykonuje przez cały
dzień. Ci, którzy są zaabsorbowani „pracą umysłową”, potrzebują takiego hobby
czy takich zajęć, które pozwolą im się poruszać, popracować rękami i które
sprawią im przyjemność. I odwrotnie, ci, którzy pracują ciężko fizycznie,
cieszą się, kiedy mogą odpoczywać biernie - poczytać książkę, zapisać się na
jakiś kurs językowy czy nawet poukładać puzzle. Ci, którzy pracują z ludźmi, w
warunkach podwyższonego stresu, na pewno znajdą przyjemność w zajmowaniu się
ogródkiem lub na spędzaniu czasu na takich aktywnościach, które pozwolą im spędzać
czas w odosobnieniu. Ci natomiast, którzy pracują samodzielnie, w pojedynkę -
chętnie spędzą swój wolny czas w gronie przyjaciół.
Każdy z nas potrzebuje być
całkowicie „wyautowany” ze swojego trybu
pracy, chociażby na chwilę każdego dnia. Na dzień lub dwa w tygodniu i
przynajmniej na tydzień lub dwa w ciągu roku. To jest podstawa do zachowania w
życiu zdrowego balansu!
Musimy też
uczyć się nowych sposobów odpoczynku, relaksu. To nie ma być nic-nie-robienie. Tomasz
a’ Kempis napisał: Nigdy nie bądź całkiem
bez zajęcia, lecz - albo czytaj, albo pisz, albo módl się, albo rozważaj, albo
zajmij się jakąś pracą dla dobra wspólnego. To dobra rada - niejednokrotnie ją sprawdziłam.
Pamiętaj, abyś dzień święty święcił - kilka
słów o sabacie
Sabat,
to po prostu odpoczynek od pracy. Oto, co o odpoczynku napisał teolog ewangelicki, prof. Witold
Benedyktowicz w książce „Co powinniśmy czynić”: Praca nie jest celem dla siebie. Jest środkiem zapewnienia człowiekowi
egzystencji. […] Człowiek powinien stawiać rozsądne granice swoim potrzebom i
swojej aktywności. To przykazanie Dekalogu ma nie tylko sens religijny:
poniechanie pracy w dniu świętym, by w szczególny sposób poświęcić go chwale
Bożej. Sens tego przykazania jest o wiele szerszy, jest on etyczny, społeczny,
ekonomiczny i głęboko humanistyczny. […] Praca jest przykazaniem, ale i
odpoczynek jest przykazaniem. Przykazanie to ustanawia pewien rytm, rytm pracy
i odpoczynku. Ma ono sens społeczny: człowiek potrzebuje rekreacji, odnowy sił,
by mógł na nowo, skutecznie podjąć pracę. […] Ważnymi współczynnikami odpoczynku są przyjemność i zabawa. Nie ma
biblijnych podstaw do eliminowania przyjemności z życia.
Bardzo
spodobało mi się to, co na ten temat napisał Tomasz Bogowski (politolog, teolog
prot., felietonista): Dzień święty czyli
szabat, czyli po naszemu dziś - chill out. Chill out, czyli wyluzowanie się,
odpoczynek od codziennych zajęć, obowiązków, zadań do wykonania. Wydawałoby
się, że człowieka nie trzeba długo namawiać, żeby odpoczął. A jednak! […] Wyjątkowo
właśnie w XXI wieku, a już szczególnie w dużych aglomeracjach możemy
zaobserwować pęd, pośpiech, gonienie czegoś. Po co w takim razie dzień
odpoczynku, kiedy na topie są takie słowa jak ‘wydajność’ oraz ‘sukces’. […]
Robimy po dwa fakultety, pracujemy na kilka etatów, rozpoczynamy kursy i
szkolenia. Za mało jest dni w tygodniu, żeby to wszystko ogarnąć, a jednak Bóg
nie zmienia swojego Słowa, aby się dopasować do naszego trybu życia. To my mamy
się dopasować do Niego! Bóg wie, że łatwo nam, ludziom się zajechać. To trudne
wyłączyć telefon, komputer, nie myśleć o zadaniach do wykonania, ale jak bardzo
jest to też wyzwalające! Jeśli tak zrobisz, to uda ci się od poniedziałku
wystartować do swoich zajęć z nową, ośmielę się powiedzieć ponadnaturalną
energią. Tylko spróbuj, odetnij się, wyluzuj. […] Czy jesteś gotów jedną siódmą swojego życia
oddać szczególnie Bogu i po prostu odpoczywać sobie w Nim? Spróbuj, bo bez tego
naprawdę daleko nie zajedziesz. To Bóg jest siłą, inspiracją, energią i
odpoczynkiem, którego nie da nawet najlepszy napój energetyczny ani najwygodniejsza
kanapa.
Podsumuję
to wszystko tak: Jeśli nie potrafisz odpoczywać, nie masz pomysłu na ucieczkę
od rutyny, na zwolnienie codziennego tempa, na korektę listy priorytetów to
zrób choć tę jedną rzecz - pamiętaj o
dniu sabatu (Exodus 20:8-11).
***
Artykuł został napisany na zamówienie czasopisma "Teraz i Zawsze" / sierpień 2012.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.