niedziela, 6 stycznia 2013

Sztuka inspiracji


Od kilku dni towarzyszą mi cenne myśli zawarte w kalendarzu wydanym przez Oficynę Wydawniczą „Vocatio”, w 1996 roku. Kalendarz zawiera myśli Alana Loy McGinnis z jego książki pt. „Sztuka motywacji”. Nie mówi ona o niczym innym, jak tylko o tym, jak wydobyć z ludzi to, co w nich najlepsze.

Moją uwagę zwróciły dwa poniższe stwier-dzenia.
„Choć często niektórzy ludzie nie mogą się poszczęścić pięknym wyglądem ani nad-zwyczajną inteligencją, mają  jednak talent do inspirowania innych. Dzięki tej zdumiewającej umiejętności odnoszą sukcesy prawie we wszystkim, co robią.”
„Nikt nie rodzi się z darem inspiracji - tego trzeba się nauczyć.”

Myślę, że słowo „inspiracja” swobodnie można zastąpić słowami: zachęta, motywacja, wpływ, namowa. Inspiracją mogą być: zwykły komplement i proste gesty - uśmiech, objęcie ramieniem czy poklepanie po ramieniu, uniesienie kciuka na znak uznania, itp.
Niedawno obejrzałam świetny filmik na youtube pt. „Validation” (KLIKNIJ). Warto go obejrzeć. Trwa tylko 16 minut. Pokazuje, że zwykły uśmiech, kilka słów docenienia i zachęty czyni cuda. Używając naszego chrześcijańskiego słownictwa, staje się dla adresata błogosławieństwem.

Niewątpliwie inspiracją dla innych może być nasz własny przykład. Kiedy przyszła mi do głowy taka opcja, zaczęłam zastanawiać się, jak to jest ze mną. Czy jestem zachętą i błogosławieństwem dla ludzi, którzy mnie otaczają? Choćby zaczynając od tych najbliższych - rodziny i przyjaciół. Nie staram się sama odpowiedzieć na to pytanie. Im pozostawiam prawo do odpowiedzi.
Jeżeli nie do końca się sprawdziłam, to w dzisiejszym porannym czytaniu odkryłam prosty sekret, jak stać się błogosławieństwem dla innych. Zapisany jest on w Efezjan 3:17-19: „Żeby Chrystus przez wiarę zamieszkał w sercach waszych, a wy, wkorzenieni i ugruntowani w miłości, zdołali pojąć ze wszystkimi świętymi, jaka jest szerokość i długość, i wysokość, i głębokość, i mogli poznać miłość Chrystusową, która przewyższa wszelkie poznanie, abyście zostali wypełnieni całkowicie pełnią Bożą.” Tylko wtedy z mojego serca, z moich ust i poprzez moje uczynki może spłynąć na innych pociecha, zachęta, inspiracja, motywacja. A kluczem do tego  wszystkiego jest zwykła miłość.
Parafrazując, wspomnianego wyżej autora, zakończę: Nikt nie rodzi się z darem do kochania - miłości trzeba się nauczyć. Najlepiej uczyć się od Tego, który sam jest miłością. (Umiłowani, miłujmy się nawzajem, gdyż miłość jest z Boga, i każdy, kto miłuje, z Boga się narodził i zna Boga. I Jana 4:7)




piątek, 4 stycznia 2013

A co przede mną?


Przełom lat 2012/2013 spędzi-liśmy razem z Pawłem w sym-patycznym, kameralnym gronie miłych przyjaciół. Atmosfera też była sympatyczna. Jako organi-zatorzy przygotowaliśmy zba-lansowany program, w którym był czas na pyszną strawę, na okolicznościową refleksję z modlitwą i życzeniami, oraz na wesołą zabawę.

Jednym z elementów tego po-ważniejszego, bardziej refle-ksyjnego czasu, było wykonanie prostego zadania. Mianowicie, z luźno porozkładanych, powyci-nanych z kolorowych czasopism zdjęć należało wybrać jedno (lub więcej), które w jakiś sposób obrazowało mijający rok. Można też było wykorzystać zdjęcie przyszłościowo i powiedzieć, czego oczekuje się po nadchodzącym roku.

Z nas dwojga, Paweł mówił pierwszy. Wybrał dwa zdjęcia: rozwidlającą się drogę i wygodną kanapę. Jemu ten rok nierozerwalnie kojarzył się z momentem, kiedy na samym jego początku nasza - wydawałoby się prosta i stabilna - droga ‘rozjechała’ się, prowadząc nas w nieznane. Długo nie byliśmy w stanie odkryć i zdecydować, w którą stronę pójść. Te rozmyślania, rozważania, rozmowy, szukanie odpowiedzi w Słowie Bożym, modlitwy odbywały się na wygodnej kanapie, w naszym domowym zaciszu. Mnie, domatorkę, to zadowalało. Paweł zaczął się tym męczyć. Co prawda, od kilku miesięcy znowu więcej bywamy i działamy, ale to nadal nie tyle, jak wcześniej bywało. Obydwoje wierzymy, że ten rok przyniesie nowe, dobre zmiany; że upewnimy się, co do drogi, którą obraliśmy, a kanapa będzie służyć nam do odpoczynku, po wytężonej aktywności. Paweł symbolicznie podarł swoje zdjęcia.

Patrząc na moje zdjęcia pozornie nie widzi się związku z tymi, które wybrał Paweł. Mój wybór to: ekspres do kawy i cztery pory roku. Ekspres do kawy miał dla mnie pozytywny wydźwięk, chociaż zwykle pijemy kawę siedząc na wspomnianych miękkich sofkach. Dla mnie te nasiadówki ze świeżo zaparzoną poranną kawą, nad otwartą Biblią, z czasem rozmów i modlitwy były tymi momentami dnia, które mnie umacniały i podnosiły na duchu. Dodawały sił i energii do zwykłych codziennych, rutynowych obowiązków. Przyznaję, że przez ostatni rok było tych obowiązków znacznie mniej, a mimo to bywały dni, kiedy nic mi się nie chciało. Tylko zdrowy rozsądek i umiłowanie czystości i porządku sprawiały, że brałam się garść. Ilustracja pór roku koresponduje z tym, o czym napisałam. Przez lata mój każdy rok był bardzo precyzyjnie podzielony na konkretne aktywności i działania związane z moją służbą i różnymi odpowiedzialnościami. W minionym roku tylko po zmianie pogody i koloru liści orientowałam się, że skończyła się zima, mamy już wiosnę, przeminęło lato, a jesień przeszła w kolejną zimę. Gdzieś rozmazały się granice, wyznaczone wcześniej przeze mnie określonymi corocznie wydarzeniami, akcjami, programami. Cieszę się, że to powoli się zmienia. Pijąc poranną kawę, wiem że po niej nie czeka mnie już tylko: sprzątanie, pranie, gotowanie... . Mój kalendarz znowu ożył.

Jednak, na początku 2013 roku, wciąż nie wiem, co przede mną. Jeszcze wiele bardzo istotnych kwestii nie znalazło swojego rozwiązania. Proszę Boga: Panie, pokaż mi, dokąd mnie poprowadzisz. Nie muszę widzieć całej drogi, ale chociaż początek, kawałek… Chcę to zobaczyć, chociaż serce mi podpowiada, że błogosławieni są ci, którzy nie widzieli, a uwierzyli (Ew. Jana 20:29b). Chcę chcieć posłuchać zaleceń psalmisty: Powierz Panu drogę swoją, zaufaj Mu, a On wszystko dobrze uczyni. (Ps. 37:5) Chcę wierzyć słowom Izajasza: Kto chodzi w ciemności i nie jaśnieje mu promień światła (takie światełko w tunelu), ten niech zaufa imieniu Pana i niech polega na swoim Panu! (50:10).
Panie, pomóż niedowiarstwu memu…. Żadnych ‘jeśli’, ‘a’, czy ‘ale’, Boże. W Twoje ręce powierzam to, co przede mną.



wtorek, 1 stycznia 2013

Zebrane na początek 2013



Gdy nowego roku...

Gdy roku nowego nadchodzą już dni,
Gdy ciemna otacza go mgła,
Niech, co chce mnie spotka - ja ufać chcę Ci
O Panie - jak wola chce Twa.

Wierzę, o Panie, że w trudzie i znoju
Twa mocna podeprze mnie dłoń,
Że w burzy, w trwodze, we łzach niepokoju,
Miłości Twej ujrzę ja toń.

Co Ty zechcesz Panie, to dać mi racz,
Czy szczęście, czy radość, czy ból,
Czy uśmiech wesoły, czy gorzki łez płacz.
Rad przyjmę, boś Pan mój i Król.

Gdzie zechcesz, tam prowadź po ścieżkach żywota,
Lecz daj mi tej łaski Twej cud,
Bym wierny pozostał - niech duszy tęsknota,
Do nieba zawiedzie mnie wrót.

***
Gdy przekraczamy próg nowego roku, ogarniają nas różne uczucia. Co kryje się za zasłoną nieznanego jutra? Co nam rok przyniesie? Radość czy cierpienie, chorobę czy zdrowie, wojnę czy pokój? Możliwości jest tak wiele, że serce nasze znajduje dosyć powodów, aby się niepokoić i trwożyć. Jesteśmy realistami i wiemy, że życie to nie sielanka. Każdy dzień ma swoje trudności, potrzeby, próby i doświadczenia. A w roku jest tych dni 365.
Jednakże do trwogi nie ma powodu. Bóg dał nam Jezusa Chrystusa, a w Nim ofiarował nam Swą miłość i łaskę. Dlatego nas właśnie, a nie kogo innego, dotyczą wspaniałe słowa: „Przystąpmy tedy z ufną odwagą do tronu łaski, abyśmy dostąpili miłosierdzia i znaleźli łaskę ku pomocy w stosownej porze.” (Hebr. 4:16)
A więc, mamy obietnicę pomocy, gdy zajdzie tego potrzeba. Mamy ją w Jezusie Chrystusie, naszym Zbawicielu, przez którego już dziś dostąpiliśmy miłosierdzia Bożego. Niechaj to natchnie odwagą i nadzieją nasze serca. Niechaj tych nieznanych 365 dni rozpoczynającego się roku nie będzie dla nas postrachem, lecz niech nam one będą nową okazją do zaznania łaski Bożej w naszym życiu i do objawienia się Bożej chwały!

***
Czuwasz, gdy ja śpię; nie zawsze widzę, jak niesiesz moje ciężary; usuwasz pułapki, od czasu do czasu siadasz obok. Rozmawiamy, nie wiedząc nawet kiedy; niebo na nowo śmieje się słońcem, oddycham głęboko, wiatr suszy łzy. Nie opuścisz mnie, nie zostawisz nigdy. Taki po prostu jesteś, taki zawsze byłeś. Przez chwilę zapomniałam o tym...