piątek, 17 stycznia 2014

Zapraszam!!!



Zapraszam serdecznie.
Więcej o Steni:
Tutaj - KLIKNIJ
I tutaj - KLIKNIJ






środa, 15 stycznia 2014

Nie troszczcie się...

Już wielokrotnie pisałam  na moim blogu, że kiedy nurtuje mnie jakiś temat, drąży jakaś myśl, przygniata jakaś troska, to zawsze znajduję dla siebie odpowiedź, wskazówkę czy pociechę w codziennej lekturze Biblii i w różnych rozważań, którymi się posiłkuję.
Tak dzieje się i teraz.

Ostatnio nie sypiam najlepiej. Pewne troski, niepokoje, obawy nie pozwalają mi na spokojny sen i błogi nocny odpoczynek. Przyczyny swoich trosk znam. Pomysłu na rozwiązanie problemu nie mam. Nie pozostaje mi nic innego, jak zaufać Bogu i czekać na Jego interwencję.

W takich też momentach szczególnie uważnie śledzę to, co czytam:

11 stycznia czytałam opis powołania Abrama (I Mojżeszowa 12:1-20).  
Na nowo uderzyło mnie to, że Abram uwierzył słowom Bożej obietnicy (w. 2 i 3) i wyszedł poza granice strefy swojego bezpieczeństwa. Poza granice stabilizacji i komfortu, w jakich żył on i jego rodzina. Pomyślałam sobie o swoim życiu. Uczciwie mogę przyznać, że ponad 30 lat temu zrobiłam podobnie. I chociaż Bóg nie przemówił do mnie w taki sposób, jak rozmawiał z Abramem, to jednak bardzo mocno wierzyłam, że Bóg ma dla mojego życia wspaniały plan. 
Od tamtej pory wielokrotnie opuszczałam kolejne strefy komfortu, aby podejmować nowe wyzwania, które przede mną stawiał Bóg. To, czego szczególnie mocno uczyłam się przez te lata, to to, że ‘życie przez wiarę’ wymaga wiary :-). Nauczyłam się też, że Bóg zawsze spełnia swoje obietnice.
I to daje mi nadzieję na dziś, jak jest napisane: Trzymajmy się niewzruszenie nadziei, którą wyznajemy, bo wierny jest Ten, który dał obietnicę (Hebr. 10:23).

12 stycznia śledzę rozstanie Abrama z Lotem (I Mojżeszowa 13:1-18). 
Dzielą między sobą terytorium. Abram ustępuje Lotowi pierwszeństwa wyboru. Ten, jak to małe dziecko, sięga po większy i lepszy kawałek czekolady. 
Uczę się od Abrama tego, że nie na sobie samym, lecz na Bogu kładzie odpowiedzialność za wypełnienie obietnicy. Nie boi się zaprzestać kontrolowania sytuacji, całkowicie zawierzając ją  Bogu. Ta historia jest hołdem dla wiary Abrama. Oddając się w Boże ręce, Abram pozwala Bogu na bezkolizyjne wypracowywanie Swojego planu.
Wciąż nie do końca wiedziałam, jak jeszcze mogę odnieść ten kawałek historii życia Abrama do siebie. Pomógł mi w tym autor rozważania, kierując do mnie (tak wierzę) dwa proste pytania: Co jest twoją dzisiejszą potrzebą? Czy możesz powierzyć ją Bogu i ufać, że On zatroszczy się o jej zapewnienie? 
Czy miałam inne wyjście? Tak, pewnie nie jedno, ale wybrałam to sugerowane w pytaniu.

14 stycznia w jednym z rozważań znajduję następujący opis: Pomimo wszelkich naszych wysiłków - kręcenia się w łóżku, przewracania z boku na bok, zruszania poduszki i przyklepywania jej - czasami nie jesteśmy w stanie zasnąć. (…) Istnieje wiele przyczyn spędzających sen z powiek, którym przeważnie nie możemy zapobiec. Niekiedy jednak bezsenne noce wynikają z niespokojnych myśli, zmartwień …  (…) Coś o tym wiem... 
Autor  rozważania odesłał mnie do Psalmu 4. W moim tłumaczeniu Biblii nadano mu tytuł „Ufna modlitwa wieczorna”. Pośród wielu zawołań do Boga, znajduję tam cenne słowa: Drżyjcie i nie grzeszcie! Rozmyślajcie w sercu swym na łożu i milczcie! Składajcie sprawiedliwe ofiary i ufajcie Panu (w. 5 i 6). Z nadzieją przeczytałam wyznanie Dawida w ostatnich słowach tego Psalmu: Spokojnie się ułożę i zasnę, bo Ty sam, Panie, sprawiasz, że bezpiecznie mieszkam (w. 9).
I, rzeczywiście, dzisiejsza noc była zupełnie inna, niż wiele poprzednich.

15 stycznia Z samego poranka przemawiają do mnie słowa Jezusa: Nie troszczcie się więc i nie mówcie: Co będziemy jeść? Albo: Co będziemy pić? Albo: Czym się będziemy przyodziewać? Ale szukajcie najpierw Królestwa Bożego i sprawiedliwości jego, a wszystko inne będzie wam dodane (Ew. Mateusza 6:31 i 33). Czy mam wiarę w Boże zaopatrzenie? Jeśli wystarczy wiara, mała jak ziarnko gorczyczne, to mam…

Moje dzisiejsze poranne rozmyślania dopełniają jeszcze dwie myśli:

Zmartwienie nie pozbawia jutra jego smutku, lecz okrada dzień dzisiejszy z jego siły. Corrie ten Boom

Boże, dla Ciebie moje łzy są oczywistym dopełnieniem słów niewypowiedzianych. Katarzyna Zychla

Pomyślałam sobie, że te moje wynurzenia najlepiej będzie zamknąć modlitwą. 
To piękne wyznanie Marcina Lutra, przyjęłam na dziś, jako słowa mojej modlitwy: Nie pokładam swej nadziei w żadnym człowieku na ziemi, również w sobie samym, mojej mocy, moich umiejętnościach, mojej pobożności, czy w tym, co posiadam. Ośmielam się pokładać moje zaufanie jedynie w Tobie, niewidzialnym, niepojętym i jedynym Bogu, który stworzył niebo i ziemię. Amen






piątek, 10 stycznia 2014

Noworoczne postanowienia

Przygotowane na spotkanie czwartkowe w praskiej Arce.

Mówi się, że podejmowanie postanowień u progu nowego roku jest stare jak świat. Czy jest to prawda, tego nie wiem. Pewne jest jednak to, że tzw. noworoczne postanowienia wpisały się w naszą coroczność :-) na stałe. Ciekawe jest to, że często z wieloma postanowieniami zwlekamy nawet przez kilka tygodni czy miesięcy, właśnie do tego momentu przełomu, jakby sama data 1 stycznia miała magiczne znaczenie. W tym dniu nasze postanowienia nazywamy już po imieniu. 

Te najbardziej popularne to:
1.       Odchudzam się. Idę na dietę. To ja :-).
2.       Rzucam palenie.
3.       Zacznę się gimnastykować. To wygląda, jak ja :-).
4.       Będę oszczędzać.
5.       Będę mniej czasu spędzać przed telewizorem.
6.       Będę czytać jedną książkę tygodniowo.
7.       Będę więcej czasu poświęcać rodzinie. Dzieciom.

Zdarzają się postanowienia typu:
1.       Zacznę szukać pracyTej pierwszej, nowej, lepszej.
2.       Zapiszę się na kursy dokształcające.

Czy duchowe:
1.       Będę codziennie czytać Biblię i modlić się.
2.       Przeczytam całą Biblię w rok.
3.       Będę regularnie chodzić do kościoła.
4.       Będę dzielić się Ewangelią z nowo poznanymi osobami.

Brzmi to fajnie, ale, niestety, prawda jest  taka, że większość ludzi w swoich postanowieniach ponosi fiasko już w pierwszych kilku tygodniach nowego roku. I znowu czekamy do poniedziałku, lub do pierwszego, przeważnie jednak do kolejnego 1 stycznia.

Czy zatem nie warto podejmować żadnych noworocznych postanowień? Warto. Jak najbardziej. Należy je tylko podejmować zgodnie ze swoimi  predyspozycjami - charakterem, temperamentem, posiadanymi uzdolnieniami. Czasem pragniemy dojść do czegoś, porównując się z innymi ludźmi i od razu skazani jesteśmy na niepowodzenie. Dlatego nasze postanowienie, cel, który chcemy osiągnąć, powinien być skrojony nie tylko na miarę naszych pragnień, ale i możliwości. Ja nigdy nie będę Twiggy, ale to wcale nie znaczy, że nie powinnam popracować nad swoją wagą.

Oto kilka praktycznych wskazówek w realizacji noworocznego postanowienia, które samo w sobie niesie w naszym życiu dużą zmianę - bo przecież ma się coś w naszym życiu zmienić. Będę posługiwać się swoim przykładem:

- nie bójmy się zmian - boję się tego, że będę musiała zmienić swój sposób odżywiania się, funkcjonowania w kuchni, w rodzinie i w towarzystwie
- zmiana jest procesem - muszę nauczyć się cierpliwości; zrzucenie kilku kilogramów potrwa miesiące; trzeba nauczyć się inaczej gotować, inaczej robić zakupy, wyrobić w sobie nowe nawyki
- ważne są małe sukcesy - sukcesem będzie utrata pierwszych dwóch kilogramów; sukcesem też będzie nauczenie odmawiania sobie słodyczy i ciasta
- nikt nie mówi, że będzie łatwo - bo nie będzie; a najgorzej będzie poza domem, kiedy ktoś będzie mnie kusić jakimś smakołykiem
- nie śpieszmy się, nie wszystko od razu - nie zamierzam się ważyć codziennie, bo szybko się zniechęcę; po tygodniu mogą pojawić się pierwsze wahnięcia wagi, ale czasu na efekty potrzeba dużo więcej
- zmiana wymaga planu - ktoś przesłał mi konkretną dietę z jadłospisem na kilka tygodni; to całkiem niezły plan, teraz tylko trzeba go wdrożyć w życie
- utrwalaj nowe zachowania - po utracie kilku kilogramów nie mogę powrócić do podjadania czekoladek i szarlotek, co wcale nie jest łatwe
- szukaj wsparcia - potrzebuję mieć u swojego boku kogoś, kto będzie mnie pozytywnie motywował, zachęcał, chwalił (to nawet może być mój mąż, ale siostra jest lepsza, bo koleżanki oszukują :-).

To był taki praktyczny przykład, który miałby zachęcić was do podejmowania noworocznych i nie tylko noworocznych postanowień. Każdy z was mógłby tu wpisać swoje postanowienie. Przy okazji zdradzę wam tajemnicę, że mam jeszcze kilka postanowień na ten rok - troszkę większej rangi.

A, ponieważ jesteśmy tu w Arce, na spotkaniu, który ma swoją specyfikę, to nie chciałabym was pozostawić bez zachęty do duchowych postanowień na ten nowy rok, mimo tego, że mamy już 9 dzień stycznia. Naprawdę, 1 stycznia wcale nie jest magiczną datą. Zmiany w swoim życiu możecie wprowadzić już jutro, a nawet dzisiaj.

W Ew. Marka 8:34-37 zapisane są takie słowa: A przywoławszy lud wraz z uczniami swoimi, rzekł im Jezus: Jeśli kto chce pójść za mną, niech się zaprze samego siebie i weźmie krzyż swój i naśladuje mnie. Bo kto by chciał duszę swoją zachować, utraci ją, a kto by utracił duszę swoją dla mnie i dla ewangelii, zachowa ją. Albowiem, cóż pomoże człowiekowi, choćby cały świat pozyskał, a na duszy swej szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za duszę swoją?

Drodzy, nawet najlepsze noworoczne postanowienia, jeśli nie niosą w sobie tego wiecznego czynnika, przyniosą nam w naszym tu i teraz tylko chwilową satysfakcję i zadowolenie.
Dlatego, chciałam was zachęcić do podjęcia postanowień, które przyniosłyby korzyść waszym duszom.
Tak - czytajcie codziennie Pismo Święte, zacznijcie od Nowego Testamentów, który od nas dostaliście. 
Tak - módlcie się do Boga codziennie swoimi słowami, jakbyście rozmawiali z przyjacielem.
Tak - szukajcie społeczności wierzących, w której moglibyście wzrastać duchowo. Nawet tutaj w Arce taką społeczność możecie znaleźć w niedziele. Sami taką społeczność tworzycie dzisiaj.

Te duchowe postanowienia są ważne. A może nawet, moim zdaniem, najważniejsze.
Dla przykładu podam wam, co o swoich duchowych postanowienia pisało kilku znanych mężów Bożych:

Gary Bauer (polityk i etyk): Obiecuję sobie, że będę dłużej się modlił, śmiał głośniej, mniej martwił i we wszystkim starał się okazywać więcej miłości Jezusowej.

Tim LaHaye (pisarz chrześcijański): We wszystkim, co piszę i mówię do ludzi, będę starał się przekonywać ludzi, że każdego dnia powinniśmy żyć tak, jakby Chrystus miał powrócić w tym dniu.

Jonathan Edwards (kaznodzieja przebudzeniowy):  Jestem świadom faktu, że nic nie potrafię uczynić bez pomocy Boga. Dlatego kornie błagam Go, by w swojej łaskawości uzdolnił mnie do wytrwania w moich postanowieniach.

Z kolei apostoł Paweł tak modlił się o swoich współwyznawców, jak i ja chciałabym modlić się o was.
I oto się modlę, aby miłość wasza coraz bardziej obfitowała w poznanie i wszelkie doznanie, abyście umieli odróżniać to, co słuszne, od tego, co niesłuszne, abyście byli czyści i bez nagany na dzień Chrystusowy, pełni owocu sprawiedliwości przez Jezusa Chrystusa, ku chwale i czci Boga. Filip. 3:9-11

Drodzy, kończąc, powiem tak: Wiem, że mój przykład postanowienia noworocznego o utracie wagi, ma się nijak do waszych potrzeb i trosk, z jakimi się borykacie na co dzień. Jestem przekonana, że wasze pragnienia czy postanowienia są znacznie większego kalibru i ich zrealizowanie naprawdę czasem może graniczyć z cudem.
I dlatego, kończąc, chciałam wam, tak na zachętę, przeczytać pewną modlitwę, której autorem jest Reinhold Niebuhr, amerykański teolog protestancki.

Tytuł tej modlitwy brzmi „Modlitwa o pogodę ducha”:

Boże, użycz mi pogody ducha
Abym godził się z tym
Czego nie mogę zmienić
Odwagi
Abym zmieniał to
Co mogę zmienić
I mądrości
Abym odróżniał jedno od drugiego
Pozwól mi co dzień
Żyć tylko jednym dniem
I czerpać radość chwili, która trwa
I w trudnych doświadczeniach losu
Ujrzeć drogę wiodącą do spokoju
I przyjąć - jak Ty to czyniłeś -
Ten grzeszny świat takim
Jakim on naprawdę jest
A nie takim, jak ja chciałbym go widzieć
I ufać, że jeśli posłusznie poddam się Twojej woli
To wszystko będzie jak należy
Tak, bym w życiu osiągnął umiarkowane szczęście
U Twego boku, na wieki posiadł szczęśliwość nieskończoną.
Amen