***
Na wstępie
powiem Wam oczywistą oczywistość J – aby dobrze się rozwijać, dojrzewać
potrzebujemy prawidłowo się odżywiać. Najlepiej prawidłowość tę widać w
procesie rozwojowym dziecka. Z wiekiem posiłek powinien zmieniać swój skład i
konsystencję. Ta prosta obserwacja z życia ma również swoje odbicie w sferze
duchowej.
W Piśmie Świętym czytamy: Biorąc
pod uwagę czas, powinniście być nauczycielami, tymczasem znowu potrzebujecie
kogoś, kto by was nauczał pierwszych zasad nauki Bożej; staliście się takimi,
iż wam potrzeba mleka, a nie pokarmu stałego. Każdy
bowiem, który się karmi mlekiem, nie pojmuje jeszcze nauki o sprawiedliwości,
bo jest niemowlęciem; pokarm zaś
stały jest dla dorosłych, którzy przez długie używanie mają władze poznawcze
wyćwiczone do rozróżniania dobrego i złego. Hebr. 5:12-14
Również ważna jest jakość
pokarmu. Dziś w dobie fast foodów doskonale widzimy, że nasz wygląd i zdrowie zależy
od tego, jakiej jakości spożywamy posiłki. Duchowy aspekt właściwie dobranej
diety znajdujemy w słowach I Piotra 2:2-3: … jak niedawno narodzone niemowlęta pragnijcie duchowego,
niesfałszowanego mleka, abyście dzięki niemu wzrastali ku zbawieniu - jeżeli
tylko zasmakowaliście, że słodki jest Pan.
Wiemy też, że
potrzebujemy zaspokajać nasze poczucie głodu codzienne. Podstawowym produktem
wydaje się być chleb. O chlebie i wodzie można było przeżyć koszmar obozów
koncentracyjnych. Odnośnie codziennego posiłku, Słowo Boże mówi nam, że: Nie samym chlebem żyje człowiek, ale
każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych. Ew. Mat. 4:4.
Tak więc, wiemy już, że
mamy czytać i poznawać Słowo Boże.
Dlaczego? Bo jest to
prawie jedyna forma kontaktu Boga z nami. On może do nas przemówić przez Swoje
dzieła w przyrodzie, przez okoliczności i doświadczenia naszego życia, przez
drugiego człowieka np. kaznodzieję czy autora dobrej książki, może przemówić
przez wizje i sny, ale to jest rzadkość. Najlepszą formą rozmowy z Bogiem jest
czytanie Słowa Bożego, połączone z modlitwą. My mówimy do Niego słowami
modlitwy, On mówi do nas słowami zapisanymi w Biblii.
Jak? Codzienne – tak jak
codziennie spożywamy chleb. A jak to ma wyglądać praktycznie? To już zależy od
każdej z nas indywidualnie. Najważniejsze, aby był to nasz codzienny nawyk.
Można czytać księgi po kolei, można czytać według rocznych planerów lub
opracować swoją własną metodę. Można posiłkować się komentarzami lub
rozważaniami. One jednak nie mogą stać się dla nas substytutem Biblii. I bądźmy tu
czujne – to są myśli drugiego człowieka; to do niego Bóg przemówił w konkretny
sposób w danym Słowie. Nam Bóg może mieć, a raczej na pewno ma, do przekazania
coś zupełnie innego.
Przez lata czytania Biblii ‘od deski do deski’ odkryłam,
że, przez dobrze znane mi fragmenty, Bóg zawsze przemawia do mnie w różny
sposób. On doskonale wpasowuje się w moje aktualne potrzeby, w bieżące problemy
i wyzwania, w tu i teraz mojego życia, w jego dzisiejszy kontekst.
Zachęcam do czytania całej Biblii, nie pomijajcie żadnych
fragmentów, nawet genealogii. W nich też można znaleźć coś odkrywczego.
Pamiętajcie: Całe Pismo przez Boga jest
natchnione i pożyteczne do nauki, do wykrywania błędów, do poprawy, do wychowywania
w sprawiedliwości, aby człowiek Boży był doskonały, do wszelkiego dobrego
dzieła przygotowany. II Tym. 3:16-17
Wierzę, że każdą z Was Bóg przygotowuje do dobrego dzieła.
Nie bójcie się wychodzić codzienne na spotkanie z Tym, którego: …Słowo jest żywe i skuteczne, ostrzejsze niż
wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów
i szpiku, zdolne osądzić zamiary i myśli serca; i nie ma stworzenia, które by
się mogło ukryć przed nim, przeciwnie, wszystko jest obnażone i odsłonięte przed
oczami tego, przed którym musimy zdać sprawę. Hebr. 4:12-13
I jeszcze zachęta. Przechowujcie
w sercu swoim Boże Słowo. (Psalm 119 najwięcej nas do tego zachęca.) Będzie nam
ono towarzyszyć wszędzie i zawsze. Specjalista od choroby Alzheimera – dr
Benjamin Mast – stwierdził, z obserwacji wielu pacjentów, że duchowe dyscypliny
takie jak czytanie Pisma Świętego, modlitwa i śpiewanie hymnów, sprawiają, że
prawda „zakorzenia się” w naszych mózgach i pod wpływem różnych bodźców jest
dla nas dostępna. (Przykład - zamieszczone tu zdjęcie i opis - KLIKNIJ na zdjęcie.)
I na koniec. Jak mówi się
po angielsku ‘last but not least’. Czyli ostatnia rzecz, ale równie ważna. A bądźcie wykonawcami Słowa, a nie tylko
słuchaczami, oszukującymi samych siebie. Bo jeśli ktoś jest słuchaczem Słowa, a
nie wykonawcą, to podobny jest do człowieka, który w zwierciadle przygląda się swemu
naturalnemu obliczu; bo przypatrzył się sobie i odszedł, i zaraz zapomniał,
jakim jest. Ale kto wejrzał w doskonały zakon wolności i trwa w nim, nie jest
słuchaczem, który zapomina, lecz wykonawcą; ten będzie błogosławiony w swoim
działaniu. Jakub 1:22-25
Powodem dla którego
spotkałyśmy się tutaj jest konkretne działanie, do którego wzywa nas Bóg: Idźcie tedy i czyńcie uczniami wszystkie
narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego, ucząc je przestrzegać
wszystkiego, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do
skończenia świata. Ew. Mateusza 28:19-20
Podejmijmy to wyzwanie.





