sobota, 19 lutego 2022

Kącik dobrej książki

Na moim biurku, na widocznym miejscu widnieje wydrukowany harmonogram prac redakcyjnych biuletynu „Idźcie”. Dla mnie najważniejsza jest informacja do kiedy powinnam wysłać moje recenzje. I właśnie zbliża się ten moment. Teoretycznie mam jeszcze przed sobą kilka dni, ale praktycznie to ich nie mam. Dlatego wstałam dziś wcześnie, aby pisać. Towarzyszy mi piękny wschód słońca (znowu będzie słoneczny dzień).

Przedstawiam Wam kolejne trzy propozycje. A z książkami o misji bywa u mnie tak: Jak ich zapas się kończy, to zaczynam się martwić, czy dalej będę miała co czytać i o czym pisać. Kiedy uda mi się zapas uzupełnić, staję przed dylematem, które książki wybrać. Poniższe książki wybrały się same.

Bruce E. Olson, Bruchko, Oficyna Wydawnicza „Vocatio”, Warszawa 1995

Swego czasu bardzo poszukiwałam tę książkę. Wydawca jej nie miał. Próby zakupienia jej przez Internet spełzły na niczym. Gdziekolwiek pokazywała się informacja o sprzedaży książki, w rezultacie wszystko kończyło się na: „produkt niedostępny”. „To niemożliwe!” - myślałam sobie - „Muszą być ludzie, którzy tę książkę jeszcze posiadają!!!”

Kilka miesięcy temu znajoma oznajmiła mi, że ponownie zamierza przeczytać „Bruchko”, bo ta historia niesamowicie ją inspiruje. „Masz Bruchko? Ja też chcę ją mieć!” Wiedziałam, że mogę liczyć na pożyczenie tego cennego egzemplarza, ale lubię mieć książki na własność. Znowu zaczęłam szukać jej w Internecie i udało się. Kilka dni później już ją czytałam. Jej stan wskazywał, że wcześniej też była czytana. I chyba nie jeden raz.

Dlaczego Bruchko? Bruchko, a właściwie Bruce Olson, to człowiek, który ponad 15 lat swojego życia spędził w Ameryce Południowej, wśród plemienia Motilone. Plemienia dzikiego, okrutnego i morderczego. A Bruce „powiązał  się” z tym plemieniem, w rezultacie czego Motilone „powiązali się” z Bogiem.

Boży impuls, aby związać swoje życie z misją, Bruce odczuł mając zaledwie 16 lat. W tamtym czasie miał o misjonarzach nie najlepsze zdanie. Dlatego wzbraniał się przed Bożym powołaniem. Z czasem jednak jego uwagę przykuła Ameryka Południowa. Zauważył, że przerodziło się to w fascynację. Każdego dnia marzył o tej urzekającej ziemi i jej ludach. W wieku dziewiętnastu lat wyruszył na swoje pierwsze spotkanie z Indianami (1961 r.).

Nawet nie próbuję opowiadać Wam jego historii. Koniecznie przeczytajcie ją sami. Jest fascynująca, momentami mrozi krew w żyłach, ale przede wszystkim inspiruje. Ktoś, kto żyje w czasach, kiedy człowiek ląduje na Księżycu, poświęca swoje życie dla tych, którzy żyją z dala od cywilizacji. Po to i aż po to, aby opowiedzieć im o Jezusie.

Należy też wspomnieć, że jego działania wśród Motilone znacząco wpłynęły na poprawę ich życia - szczególnie w sferze edukacji i zdrowia. O tym też opowiada ta książka.


Ludmiła Plett, Przebudzenie rozpoczyna się ode mnie, Oficyna „Cel”, Kraków 1999

Stos książek o intensywnie pomarańczowej okładce przyciągał moją uwagę, kiedy tylko przekraczałam próg naszej fundacyjnej biblioteki.

Wiele jest w niej takich stosików. To zapasy zgromadzone w czasach kiedy żył jeszcze założyciel fundacji (mój teść, pastor Tadeusz Jarosz).  Od czasu do czasu ze stosików ubywa troszkę książek.  Mam w zwyczaju wykładać je na stolik z literaturą, aby ludzie, którzy bywają w naszej fundacji, mogli sobie coś wybrać. Niedawno uszczupliłam zapasy książki Ludmiły Plett.

Zaintrygował mnie tytuł. Skoro coś tak ważnego jak przebudzenie ma się rozpocząć ode mnie, to może warto ją przeczytać. Ale jaki to ma związek z misją? I tu od razu przypomnę zaprezentowaną Wam kilka lat temu książkę Dr Kurta E. Kocha - Bóg wśród Zulusów (Wydawnictwo Ewangeliczne TEW, Poznań 1990). Autor książki opisuje duchowe przebudzenie wśród afrykańskiego plemienia Zulusów, które miało miejsce w latach sześćdziesiątych minionego stulecia. Za sprawą pewnego misjonarza - Erlo Stegena (pochodzenia niemieckiego), który pozwolił Bogu używać siebie jako narzędzie tego przebudzenia.

Związek tych dwóch książek jest taki, że jedna z nich opisuje służbę misyjną Erlo Stegena. Druga zaś jest zbiorem jego kazań i świadectw wygłoszonych przez niego w Niemczech oraz Republice Południowej Afryki. Książka Ludmiły Plett jest osobistym opowiadaniem Stegena - ewangelisty i misjonarza - o darowanym przez Boga przebudzeniu duchowym pośród tego okrutnego i wojowniczego plemienia. Jest to opowiadanie bardzo osobiste. Erlo szczerze opowiada o tym, w jakich okolicznościach przebudzenie musiało się, w pierwszej kolejności,  dokonać w jego życiu. Po to, aby mógł być jego nośnikiem dalej.

Prawdy biblijne głoszone przez Erlo Stegena stanowić mogą dla czytelnika trudne wyzwanie. Czasem konieczne jest przejrzenie się w nich jak w lustrze. Skonfrontowanie z nimi swojego życia.

Marzy nam się nasze polskie duchowe przebudzenie? Niech osoba Erlo Stegena będzie dla nas inspiracją.


Janusz Kokot, Afrobiografia, Wydawnictwo Arka, Gliwice 2021

„Walu, czy słyszałaś o Januszu Kokocie i jego książce?”

„Nie, nie słyszałam, ale chętnie czegoś się dowiem. Przeczytam. Gdzie można ją kupić?”

„Ja Ci ją kupię i wyślę...”

Kilka dni później książka od Asi Marcol czekała na mnie w skrzynce pocztowej.   

Janusz Kokot jest artystą. Uprawia malarstwo i rysunek. Brał udział w wielu wystawach i jest laureatem wielu nagród. I tu pytanie: Czy artysta może zostać misjonarzem? Historia opowiedziana w tej książce dowodzi tego, że może.

Jednak podróż artysty w głąb serca Afryki (Uganda) powodowana była nie względami artystycznymi, ale pragnieniem pomagania innym oraz walką o ich lepsze jutro. Książka opowiada poruszające historie ludzi potrzebujących pomocy oraz tych, którzy tę pomoc oferują. Z całym wachlarzem zabawnych lub frustrujących sytuacji wskazujących na ogromne różnice kulturowe, jakie dzieliły misjonarza od ludzi, którym służył.

Artysta misjonarzem? Pędzel i ołówek w jego ręce, na okres trzech lat, zastąpione zostały młotkiem i siekierą. A namalowane obrazy (co czasem się zdarzało) służyły nie prestiżowym celom, ale zdobywaniu pieniędzy na kolejną paletę cegieł lub wyposażenie schroniska dla samotnych matek w Zangule.

Artysta misjonarzem? A jednak... Janusz Kokot pisze: Zastanawiałem się, co malarz i rysownik może robić na misji. W powszechnej opinii do tego zajęcia bardziej predestynowani są duchowni czy ludzie związani ze służbą zdrowia. Jednak szybko okazało się, że ta praca wymaga wyobraźni, daru improwizacji, kreatywności i oddania, czyli dokładnie tego wszystkiego, czego niezbędnie potrzebuje artysta w swojej pracowni.

Artysta misjonarzem? Janusz Kokot podsumowuje: Zdolności artystyczna i budowana latami pozycja na rynku sztuki okazały się bezużyteczne. Doświadczenie życiowe i praktyczne umiejętności z powodu różnic kulturowych i braku środków najczęściej nie znajdowały zastosowania, a znajomości z ludźmi biznesu nie spełniły pokładanych w nich nadziei. Z poczuciem bezsilności oddawałem Bogu to, co mi pozostało i za każdym razem ze zdziwieniem odkrywałem, że... wystarczy.

Gorąco zachęcam do przeczytania tej książki. Jest pięknie wydana. Zawiera dużo zdjęć oraz wybrane  wybrane obrazy artysty. Moje ulubione: African Dusk i Dark Continent.

Życzę miłej lektury. Ktoś napisał, że moje recenzje spowodowały, że w domowej biblioteczce przybyło mu kilka książek. Bardzo mnie to cieszy.

Napisane dla biuletynu "Idźcie".

 

 

 

  

sobota, 13 listopada 2021

Kącik dobrej książki

Ciągle mam wrażenie, że mój prywatny, a też wydawniczy zasób książek o tematyce misyjnej się kończy. Dlatego cieszę się bardzo, kiedy przypadkiem wpadnie mi w ręce jakaś nowa lub nieznana mi wcześniej książka. Jestem również wdzięczna za podpowiedzi. Ostatnio w ten sposób pozyskałam dwie kolejne książki. O nich w następnym numerze.  

A oto moje bieżące propozycje.

Andy Johnson, Misja, Fundacja Ewangeliczna, Toruń 2019

Autor tej książki postanawia nie tyle odpowiedzieć na pytanie „Jak lokalny kościół wychodzi do świata?”, chociaż na takie pytanie znajdujemy tu szereg odpowiedzi, ale dać Kościołowi praktyczne wskazówki, jak powinien to robić. Czyli, nie jak wychodzi, ale jak powinien wychodzić do świata. Co już sugeruje, że czytelnik znajdzie w tej książce wiele cennych rad.

Zdaniem wielu komentatorów tej książki - każdy wierzący powinien ją przeczytać. Do czego i ja zachęcam.  

Andy Johnson skupia się na bardzo podstawowych, ale koniecznych zagadnieniach. Oczywiście, rozpoczyna od biblijnych podstaw dla misji i przypomnienia czym jest ewangelia. Związek między nimi jest nierozerwalny. Jak pisze autor: Dobrze jest czynić inne wartościowe rzeczy i nasze zbory mogą angażować się w różne dobre uczynki i akcje socjalne. Ale to szafarstwo ewangelii pozostaje absolutnie unikalnym dla chrześcijańskiego kościoła. Musimy pamiętać o tym, co najważniejsze. Jest to priorytetem chrześcijańskiej misji.

Autor porusza kwestie właściwego posyłania i wspierania misjonarzy przez kościół. Skupia się na roli lokalnego kościoła w dziele misji i ewangelizacji. Dotyka tematu zdrowej współpracy misyjnej - misyjnego partnerstwa na linii kościół i misjonarz. Prezentuje szereg uwag dotyczących zmiany podejścia do misji krótko i długoterminowych. Dotyka tematów bardzo współczesnych, bieżących - mianowicie kwestii emigracji, a w związku z tym pojawiających się wyzwań misyjnych na tym polu. Przed kościołem stanęło nowe wyzwanie. I jeszcze wiele innych istotnych zagadnień.

Sięgając myślami wstecz i analizując lekturę ponad stu książek o tematyce misyjnej, przedstawionych przeze mnie na łamach tego biuletynu, doszłam do pewnego wniosku. Nie ujmę go moimi własnymi słowami. Posłużę się cytatem z książki: Fundamentem przygotowań do misji nie są studia misyjne. Są nim pobożność i wiedza biblijna, gorliwość ewangelizacyjna, miłość do Kościoła oraz pasja, aby widzieć Zbawiciela uwielbionego. [...] Misjonarze nie są światowymi podróżnikami z pełnymi paszportami. Najlepsi misjonarze mają tendencję, aby pójść do jednego miejsca i zostać tam; czasem nawet do końca swojego życia. (Patrz historia Amy Carmichael.)


Frank L. Houghton, Amy Carmichael z Dohnavur, Fundacja Ewangeliczna, Toruń 2020

Książka ta jest bardzo obszerną biografią tej wielkiej postaci misyjnej. Podzielona została na trzy części, ściśle powiązane z życiem i służbą Amy Carmichael.  

Lata 1867-1901 to lata przygotowujące ją do dzieła życia.

Lata 1901-1931 to lata wytężonej służby misyjnej. To lata walki w służbie.

Kolejny etap to lata 1931-1951. Jest to czas trzymania straży. Czas, który nasza bohaterka przeżyła unieruchomiona konsekwencjami tragicznego upadku.

Autor książki pisze o sobie, jako o kronikarzu życia Amy Carmichael. I rzeczywiście, doskonale spełnia się w tej roli. Bardzo szczegółowo opisuje jej życie, kolejne etapy jej służby. Szeroko prezentuje jej osobowość, charakter, charyzmę. Obszernie cytuje jej listy, dzienniki, fragmenty książek. Często odnosi się do odręcznych zapisków naniesionych na ulubione jej codzienne rozważania „Daily Light”. Pokazuje na jej wizjonerstwo, upór i konsekwencję działania. Pokazuje nam kobietę delikatną, wrażliwą a zarazem silną, nie bojącą się podejmowania ryzykownych decyzji, odważną aż do gotowości narażenia własnego życia. W książce znajdziemy wiele fragmentów napisanych przez nią pieśni i wierszy, ale też poezję i myśli ludzi, których szczególnie ceniła. Tych, którzy ją inspirowali.

Amy Carmichael przybyła do Indii w roku 1895 i pozostała tam aż do swojej śmierci. To jedna z tych postaci misyjnych z prawie pustym paszportem i jednym adresem zamieszkania. Praca Wspólnoty Dohnavur, którą stworzyła, wciąż jest kontynuowana. O tym, czym było to dzieło jej życia, przeczytacie w książce. Tutaj tylko zasygnalizuję - Amy po tamilsku zwana Amma (to znaczy „matka”) stała się matką dla ponad tysiąca hinduskich dzieci uratowanych z prostytucji świątynnej.

Warto wspomnieć, że Amy Carmichael napisała 36 książek. Na język polski przetłumaczono jedynie niewielki tomik jej poezji „Jeśli”. A Wydawnictwo Pojednanie wydało książkę autorstwa Janet i Geoffa Benge - Amy Carmichael - ratująca bezcenne klejnoty. (Obie opisane w Biuletynie.)

Teraz zyskaliśmy obfitą jej biografię. Może przyszedł czas, aby przetłumaczyć, którąś z jej popularniejszych książek?

 

Lidia Dąbrowska, Powołana służyć Chrystusowi, Logos Press, Cieszyn 2000

Kolejna inspirująca biografia.

Tym razem jest to historia współczesna - biografia kanadyjskiej misjonarki pochodzenia polskiego. Opowiada o dziele życia  Urszuli Dąbrowskiej ur. 1931 w Sopocie, zm. 28 marca 2006 w Kanadzie.

Zbieżność nazwisk misjonarki i autorki książki przypadkowa.

Działalność misyjna Urszuli Dąbrowskiej rozpoczęła od Kanady, Stanów Zjednoczonych i Polski. Kolejne etapy to Indie, Ghana, Kenia oraz inne państwa afrykańskie. Ponadto odwiedziła Brazylię i Grecję. W sumie głosiła ewangelię w 15 krajach.

To, co najbardziej charakteryzowało służbę siostry Urszuli Dąbrowskiej to ogromna skromność, prostota przekazu oraz wielka miłość do drugiego człowieka. Wszędzie, gdzie była zauważała potrzeby ludzkie. Często deklarowała pomoc i nigdy nie były to słowa rzucane na wiatr. Kiedy obiecała komuś wysłać paczkę z butami, to taka przesyłka docierała do adresata. Kiedy stwierdziła, że warto jest w czyjeś życie zainwestować, to przekazywała pieniądze na rozwój i edukację, tym samym zdobywając dla Chrystusa kolejne sługi i służebnice. Pomagała w finansowaniu budowy kościołów i wyposażaniu innych obiektów związanych z działalnością kościoła.

Jej służba charakteryzowała się dużą ilością potwierdzonych nawróceń i uzdrowień.

Warto wspomnieć nasz rodzimy wątek jej działalności. Urszula Dąbrowska wielokrotnie przyjeżdżała do Polski. W książce wspomniane są miasta i kościoły, w których usługiwała. Padają też nazwiska pastorów. Z czystej ciekawości, ponieważ nie było mi dane uczestniczyć w spotkaniu z siostrą Urszulą, zapytałam jednego z nich o osobistą opinię na jej temat. Pastor Zbigniew Chojnacki z radością podjął temat. „To była wspaniała osoba. Taka skromna. Oddana Bogu. Walu, swoim pytaniem obudziłaś wspaniałe wspomnienia. Dziękuję Ci. Siedzę z żoną i synem, przeglądamy nasz egzemplarz tej książki i jesteśmy wzruszeni. Tyle pięknych chwil...” I wcale się nie dziwię. Zacytuję słowa naszej misjonarki: „Miałam dobry czas w Ostródzie. Jest tutaj jakby mój drugi dom w Polsce. Jestem przyjmowana z niezwykłą serdecznością i troską przez pastora i jego rodzinę. Kocham ich, a także odczuwam do nich ogromny szacunek.” 

Piękna to i prawdziwa historia.

 

 Polecam. Warto czytać takie historie.  

***

Napisane dla Biuletynu "Idźcie". 





 

 

środa, 21 lipca 2021

Kącik dobrej książki

Może zdziwi Was fakt, że w bieżącym numerze Biuletynu prezentuję tylko dwie pozycje książkowe. Nie jest to spowodowane moim lenistwem, brakiem czasu czy ograniczonym wyborem książek do czytania. Przyczyna jest zupełnie inna. Po prostu - jedna z tych książek zawiera aż 432 strony, co zwykle wystarczyłoby na dwie, a nawet trzy książki. Czuję się wobec tego usprawiedliwiona :-)

Życzę inspirującej lektury. Oczywiście, mam na myśli zaproponowane książki. Tych kilka słów ode mnie potraktujcie jako zachętę.

Robert Liardon, Boży Generałowie - Przebudzeniowcy, Fundacja Nadzieja dla Przyszłości, Warszawa 2019

Autor tej obszernej pozycji książkowej pokusił się na zaprezentowanie czytelnikowi biografii dziesięciu najpotężniejszych kaznodziejów przebudzeniowych żyjących w okresie od XVII do XX wieku. Ludzi, których Bóg użył, aby przebudzić i potrząsnąć ich światem.

Pozwolę sobie wymienić te postaci, dodając krótki ich opis. Wybrany cytat, który szczególnie mnie poruszył.

John i Charles Wesleyowie: John Wesley napisał - Spoglądam na cały świat jako na moją parafię; bowiem mam na myśli, że w jakiejkolwiek jej części jestem, uważam to za właściwe, za prawo i swój najwyższy obowiązek ogłaszać dobrą wieść o zbawieniu wszystkim, którzy chcą słuchać. W czasie swojej służby John Wesley przejechał konno 250 tysięcy mil. Wygłosił 40 tysięcy kazań. Wydał ponad 5 tysięcy kazań, broszur i różnego rodzaju książek.

George Whitefield: Swoim dramatycznym i przenikliwym stylem głoszenia potrząsnął dwoma kontynentami, dokonując przemiany klimatu duchowego obu światów - wysp brytyjskich, jak również nowych osad w Ameryce. Jego głos dotarł do prawie każdego domu w Wielkiej Brytanii i Ameryce. Jego umiejętności oratorskie i nieoparta charyzma, w połączeniu z wielką miłością dla zgubionych oraz głębia charakteru uczyniły go potężnym narzędziem w ręku Boga.

Jonathan Edwards: Edwards kochał Boga całym swoim umysłem, sercem, duszą i z całej siły. Przyczynił się do tego, że Ameryka była uważana za naród chrześcijański. Wielkim celem całej pracy Edwardsa była chwała Boża. Skutkiem Wielkiego Przebudzenia z pewnością było objawienie się Bożej chwały. Doniesienia mówią, że w Nowej Anglii aż pięćdziesiąt tysięcy ludzi nawróciło się do Chrystusa. To fenomenalna liczna, biorąc  pod uwagę, iż cała populacja liczyła wówczas około trzy miliony. W wyniku nawróceń powstało sto pięćdziesiąt nowych kościołów.

Francis Asbury: Przejechał konno prawie pół miliona kilometrów. Zatrzymał się, aby głosić Ewangelię w dziesięciu tysiącach domów i wygłosił siedemnaście tysięcy kazań. Napisano o nim - Gdy przybył do Ameryki, nie wynajął żadnego domu ani kwatery, nie szukał nigdzie noclegu, lecz po prostu wyruszył w daleką drogę, a czterdzieści pięć lat później nadal podróżował, aż w końcu dogoniła go śmierćLecz serce Francisa Asbury’ego najlepiej opisał Ezra Tipple, mówiąc, że to nie miłość do drogi sprawiała, iż stale podróżował, ale miłość do człowieka, który żył na skraju tej drogi.

Peter Cartwright: Cartwright stał się znany jako „chłopiec-kaznodzieja” albo „chłopiec z Kentucky”. I ten o to kilkunastoletni chłopiec przez kolejne sześćdziesiąt siedem lat swojego życia był wędrownym kaznodzieją. Przyczynił się do nawrócenia około dziesięciu tysięcy ludzi. Liczba ta wiele mówi o człowieku, który spędził większość swego życia, głosząc do społeczności wiejskich i małych tłumów. Wygłosił prawie piętnaście tysięcy kazań.

Charles Finney: Przebudzenia za sprawą Finneya dały początek Drugiemu Wielkiemu Przebudzeniu i zjednoczyły kraj wokół Biblii oraz mocy modlitwy, a jego moralne stanowisko w kwestiach sprawiedliwości społecznej stało się podwaliną abolicjonizmu, ruchu abstynenckiego i swobód obywatelskich. Jego nauczanie na temat doskonałości chrześcijańskiej zainspirowało ruch uświęceniowy. Styl ewangelizacyjny i metody Finneya do dziś są wykorzystywane podczas ewangelizacji na całym świecie.  

Dwight L. Moody:  Życie tego męża Bożego tak podsumował jeden z jego krytyków (!) - W swym szale zbawiania dusz przejechał niespełna dwa miliony kilometrów, przemawiał do ponad stu milionów ludzi i osobiście modlił się i przekonywał siedemset pięćdziesiąt tysięcy grzeszników. W sumie, jak twierdzą jego wielbiciele, jest bardzo prawdopodobne, że zmniejszył populację piekła o milion dusz.

William i Catherine Boothowie - założyciele Armii Zbawienia: Ch. Spurgeon - Gdyby Armia Zbawienia została usunięta z Londynu, to dodatkowe pięć tysięcy policjantów nie byłoby w stanie zastąpić jej w pohamowaniu przestępczości i nieładu. Josiah Strong - Prawdopodobnie w żadnym wieku w historii świata nie zostało zbawionych tak wielu złodziei, hazardzistów, pijaków i prostytutek, co w trakcie minionych dwudziestu pięciu lat heroicznej wiary i pracy Armii Zbawienia.

Billy Graham - powiedział: Jedynym celem mojego życia jest pomaganie ludziom w odnalezieniu osobistej relacji z Bogiem, do której - jak wierzę - dochodzi się poprzez poznanie ChrystusaW okresie sześciu dekad rozpowszechniania imienia Jezus, Billy Graham głosił osobiście Ewangelię do blisko 215 milionów ludzi w ponad 185 krajach i regionach - co jest liczbą bez precedensu. Ponadto do kolejnych milionów dotarł poprzez telewizję, materiały wideo, filmy, literaturę i webcasty.

Mam nadzieję, że zostaliście zachęceni do tego, aby przeczytać więcej i dowiedzieć się więcej o tych ludziach, którzy dali się prowadzić Duchowi Bożemu, wypełnili Boże powołanie dla swojego życia i skutecznie nieśli Ewangelie całemu światu.

 

Warren W. Wiersbe, Dziesięć osób, które powinien znać każdy chrześcijanin , SZARON, Ustroń 2016

Pozwólcie, że nie powtórzę podobnego zabiegu z przedstawianiem Wam po kolei każdego z bohaterów tej pozycji. Wymienię ich jednak, chociaż niektórzy mogą zostać przez Was rozpoznani ze zdjęcia na okładce. Podpisy na zdjęciach są mało czytelne.

Wybranymi przez autora bohaterami są: Charles H. Spurgeon, Dwight L. Moody, A. W. Tozer, Oswald Chambers, Amy Carmichael, Jonathan Edwards, J. Hudson Taylor.

Pięknie do przeczytania tej książki zachęca wydawca: Wszyscy potrzebujemy inspiracji, by prowadzić życie, które bezie przynosiło chwałę Bogu. Kiedy nasza wiara słabnie lub presja świata wydaje się być wszechogarniająca, przypominanie sobie wielkich mężczyzn i kobiet z przeszłości może nas zainspirować do odnowienia sił i celu.

Życzę wszystkim Czytelnikom tych książek, aby doznali takiej właśnie inspiracji, umocnienia oraz pragnienia znalezienia swojego powołania oraz głębszego celu dla swojego życia. Lista Bożych Generałów nie została zamknięta. A my wciąż czekamy na kolejne światowe przebudzenie, a jeśli nie na światowe, to nasze rodzime, polskie przebudzenie... 


***

Napisane dla Biuletynu "Idźcie".